"Masz niewychowane dziecko". Bloger napisał o problemie wielu rodziców - nie z dziećmi, a z... dorosłymi

Kamil Nowak, autor bloga "Blog Ojciec", opisał przypadkową sytuację zasłyszaną na placu zabaw. Na jego post odpowiedziało wiele czytelniczek z podobnymi doświadczeniami.

Ile razy, widząc impulsywnie reagujące dziecko, zdarzyło wam się ocenić jego zachowanie i wydać wyrok o jego rodzicach? Ile razy zastanowiliście się nad tym, czy wasze myślenie nie jest przypadkiem nazbyt powierzchowne? Kamil Nowak, autor bloga Blog Ojciec, apeluje, by nie osądzać pochopnie ludzi i pielęgnować w sobie empatię.

"Jaki on niewychowany!"

Wpis "Czego nie wolno mówić rodzicom, których dziecko źle się zachowuje?" bloger rozpoczął od opisania sytuacji, której był świadkiem - oto na placu zabaw spotkał dwie matki, które na głos komentowały zachowanie bawiącego się w piaskownicy nieznajomego chłopca.

Dziecko rozrzucało zabawki, krzyczało, a kiedy jego ojciec zaczął z nim rozmawiać, nie patrzyło na niego. Panie uznały, że maluch jest niewychowany i nie ma szacunku do własnego rodzica. Nagle stało się coś niespodziewanego:

Wtedy też do rozmowy włączyła się trzecia mama [...] i tym, co powiedziała, uciszyła obie wszechwiedzące [...]. – Ten chłopczyk ma autyzm. Wymagać od [...] niego  [...], aby zawsze zachowywał się dojrzale, to jak wymagać od niektórych mam siedzących na placu zabaw, aby nie komentowały każdego dziecięcego zachowania, którego nie rozumieją. W sensie niemożliwe do osiągnięcia. Tylko że u niego nie wynika to z braku kultury.

Rozmaitość czynników

Bloger rozwinął we wpisie przypadkowo zasłyszaną myśl:

Zachowanie dziecka NIE zależy wyłącznie od tego, jak dziecko jest wychowywane. [...] może w zasadzie zależeć od mnóstwa czynników i my, jako rodzice, tylko na niektóre z nich możemy mieć wpływ, więc bezsensowne jest łączenie każdego takiego zachowania z kiepskim wychowaniem.

Pan Kamil pisze, że warto prowadzić z dzieckiem wychowawcze rozmowy, jednak należy też pamiętać o tym, że rodzic ma przed sobą małego człowieka, któremu może zdarzyć się gorszy dzień, a pojedynczy wybryk nie świadczy o pedagogicznej porażce opiekunów:

Tymczasem spora część takich wypadków to są pojedyncze sytuacje, które po pewnym okresie same znikają [...] Z kolei te, które nie znikają lub wręcz się nasilają, wymagają [...] specjalistycznej pomocy. Nie pseudoeksperta z ławeczki na placu zabaw, ale zaufanego psychologa. Jeśli więc rzeczywiście chcemy pomóc i widzimy, że dany rodzic tej pomocy potrzebuje, to dajmy mu kontakt do kogoś takiego, zamiast samemu bawić się w domową psychoanalizę.

Niepotrzebne łatki

Według blogera wmawianie rodzicom, że nieodpowiednio wychowują swoje dziecko, może źle wpłynąć na ich psychikę, a w efekcie także na psychikę ich pociech:

Zaczną [rodzice] kierować się strachem. Strachem przed oceną innych, strachem przed byciem „tym gorszym rodzicem, który nie radzi sobie z własnym dzieckiem”. Będą winić siebie, będą winić dziecko, będą przylepiać łatki (i dziecku i sobie) i jednego mogę być w tym wszystkim pewny: to się niczym dobrym nie skończy.

Doświadczenia czytelniczek

Czytelniczki bloga zgodziły się z wpisem. Pisały o swoich doświadczeniach z ludźmi, którzy oceniali ich metody wychowawcze oraz ich pociechy wyłącznie na podstawie powierzchownych obserwacji:

Ja wczoraj usłyszałam, że moja niespełna 16-mies. córeczka jest "małą terrorystką" [...], bo się obudziła, płakała i chciała na rączki w sklepie...
Jestem mamą autystycznych bliźniaków. Najbardziej ujęła mnie cześć dotycząca skutków takich komentarzy. W moim przypadku to się [...] potwierdziło. Pojawia się strach, znika i znowu wraca... [...] Komentarze "idealnych" rodziców powodują, że człowiek przestaje wierzyć w siebie, nie cieszy się z sukcesów, tylko myśli o tych gorszych momentach. A tak naprawdę to tylko wiara, wiara we własną siłę i możliwości pozwala nam walczyć o nasze "niegrzeczne" dzieci.
Kiedyś starsza znajoma zaprosiła mnie z mężem i naszą 1,5-roczną córką do restauracji [...]. Po niedługim czasie zachowanie mojej córki postanowiła skomentować, że jej syn w naszej córki wieku zachowywał się 15x grzeczniej! Nic nie odpowiedziałam. Mąż natomiast wziął to sobie do serca i w drodze powrotnej zaczął robić mi wykład, że rozpieszczam córkę. Dodam, że córka w restauracji nie robiła nic więcej niż chodzenie dookoła stołów za rękę [...] Powiedziałam mężowi, że nikogo nie będę przepraszać za to, że dziecko jest dzieckiem. Więcej z zaproszenia nie skorzystaliśmy.

To też może cię zainteresować:

Używane zabawki na prezent to wstyd? Blogerka: 'To mają być prezenty od serca!'

'Mam 5 lat, nie zmuszaj mnie do całowania'. Ten post udostępniło prawie 200 tys. ludzi

Więcej o: