"Ukraińskie matki chowają swoje dzieci w małych trumnach". Rosyjska dziennikarka opublikowała wzruszający apel

Prokuratura Generalna Ukrainy poinformowała w oficjalnym komunikacie, że od początku rosyjskiej inwazji, zginęło 117 dzieci, a ponad 155 zostało rannych. Rosyjska dziennikarka Natalia Sindiejewa, która jest nazywana "sumieniem narodu", opublikowała w swoich mediach społecznościowych wzruszający apel do koleżanek po fachu.

Więcej informacji na temat wojny w Ukrainie przeczytasz na Gazeta.pl.

Natalia Sindiejewa jest założycielką Dożd TV, jednej z niewielu telewizji niezależnych w Rosji, która nie boi się krytykować Władimira Putina. W zeszłym roku rosyjskie ministerstwo umieściło ją na liście mediów "pełniących funkcję zagranicznego agenta". Mimo tego, że nieustannie straszona jest pozwami, skargami i kontrolami, Sindiejewa pozostaje nieugięta i stawia prawdę ponad wszystko. W marcu rosyjskie władze zablokowały jej stację i zawieszono jej działalność. Mimo to dziennikarka wciąż aktywnie działa w mediach społecznościowych. Na swoim profilu na Facebooku opublikowała apel do koleżanek po fachu, które otwarcie popierają rosyjską agresję na Ukrainę. 

Zobacz wideo Wojna rozdzieliła czworonoga i jego właściciela. Niezwykła radość po ponownym spotkaniu

Rosyjska dziennikarka zwróciła się do kobiet

18 marca Władimir Putin zorganizował na moskiewskich Łużnikach "Koncert dla świata bez nazizmu". Według doniesień mediów mogło się na nim znaleźć nawet 100 tysięcy osób. Rosjanie, biorący udział w wydarzeniu, deptali flagę Ukrainy i wyrzucali proporce w jej barwach. Impreza transmitowana była w krajowej telewizji. Natalia Sindiejewa zauważyła, że pojawiły się na niej także dziennikarki otwarcie manifestujące swoje poparcie wobec Putina. To właśnie do nich zaadresowała swój apel.

Nie wiem, dlaczego to piszę i myślę, że adresatki mojego apelu wolałyby go w ogóle nie czytać. Jestem zdesperowana i wierzę w dobro. Ta wiara to jedyne, co nam dziś zostało

- zaczęła. Potem zwróciła się bezpośrednio do koleżanek, które tak jak ona, są matkami. 

Pięcioletnia Valeria na okładce tygodnika.Mała Ukrainka z okładki TIME trafiła do Polski. Historia niezwykłego zdjęcia

Patrzyłyśmy, jak nasze dzieci dorastają, martwiłyśmy się o nie i ciężko pracowałyśmy na ich przyszłość. Jak tysiące ukraińskich matek, których nadzieje i plany zostały zniszczone. W Ukrainie umierają dzieci. Bardzo młode. Mają rok, dwa lata, chodzą do przedszkola czy szkoły. Umierają i dziewczynki, i chłopcy. Umierają przez bomby, chowając się w kryjówkach, umierają na drodze, próbując się ratować i gdzieś ukryć. Ukraińskie matki chowają swoje dzieci w małych trumnach. Cały czas o tym myślę, nie wiem, jak z tym żyć.

- napisała i zapytała, jak czułyby się, gdyby to były ich dzieci.

Zwróciła też uwagę na fakt, że wielu Rosjan popiera Putina, dlatego że są ofiarami propagandy, ale dziennikarki mają dostęp do światowych mediów. Podkreśliła, że widzą obrazy wojny, a mimo to otwarcie popierają rosyjską agresję.

Dość zgonów, dość zła, dość krwi. (...) Błagam was kobiety i matki! Zostańcie ludźmi i przejdźcie na stronę życia. Życie jest trudniejsze niż śmierć, ale ile w nim światła, a jakie może być piękne. Płaczę i błagam, żebyście przestały

- zaapelowała na koniec.

Rosjanie wywieźli ponad 2,3 tys. ukraińskich dzieci do Rosji. Rosjanie wywieźli ponad 2,3 tys. ukraińskich dzieci do Rosji. "Sprawcy tych zbrodni staną przed sądem"

Więcej o: