Ukraiński tata dał synowi na pożegnanie jedną zabawkę. "Bądź odważny"

Brutalna agresja Rosji na Ukrainę spowodowała rozdzielenie wielu rodzin. Matki z dziećmi uciekają często do sąsiednich krajów w poszukiwaniu bezpieczeństwa, a na miejscu zostają mężczyźni, którzy chcą walczyć o ojczyznę. Podobnie było w przypadku ukraińskiego pediatry, który dał jednemu ze swoich synów zabawkę ulubionego superbohatera na pożegnanie.

Więcej informacji na temat sytuacji w Ukrainie znajdziesz na stronie Gazeta.pl.

Od kilku dni oczy całego świata zwrócone są na Ukrainę. O obronę ojczyzny zaapelował do obywateli prezydent Wołodymyr Zełenski, który sam założył mundur i stał się Pierwszym Żołnierzem swojego kraju. Swoją historią podzielił się z dziennikarzami serwisu "Today" dr Y., który od ponad 15 lat jest pediatrą w Kijowie. Jego nazwisko nie zostało opublikowane, aby nie sprowadzać potencjalnego niebezpieczeństwa zarówno dla niego, jak i jego rodziny.

"Nasze życie było spokojne i pełne planów"

Dr Y. jest ojcem dwóch chłopców, w wieku pięciu lat i prawie roku. Kiedy Putin zaatakował Ukrainę, postanowił przewieźć żonę i synów w bezpieczniejsze miejsce na zachodzie kraju. Sam natomiast przekazał dzieciom, że musi wrócić, aby walczyć z rosyjskimi żołnierzami. 

"Sam wyjazd z Kijowa zajął nam trzy godziny. Korzystaliśmy z bocznych ulic, aby jak najszybciej dostać się na autostradę. Po drodze mijaliśmy gigantyczne kolejki do stacji benzynowych, samochody pełne dzieci i mnóstwo ukraińskich pojazdów wojskowych" - relacjonował pediatra.

Jak przyznał, życie jego rodziny było wcześniej bardzo "spokojne i pełne planów". 

"Niedawno kupiliśmy kostium pszczoły dla mojego syna. Miał go założyć na rozpoczęcie wiosennych ferii w przedszkolu. Wydarzenie było zaplanowane na 3 marca" - opowiada mężczyzna.

Niestety, brutalny rozkaz Putina zniszczył wszystkie plany. Chłopiec nie pójdzie do przedszkola, ani nie założy kostiumu. "Zostawiliśmy przebranie pszczoły w domu. Wsiedliśmy do samochodu z zaledwie jedną torbą. Zabraliśmy jednak jedną, ulubioną zabawkę mojego syna. To figurka Batmana, która ma mu przypominać, aby być odważnym" - powiedział dr Y. 

"Jestem gotowy do walki"

Pediatra z Ukrainy tłumaczy, że starał się wraz z żoną przygotować dzieci na wyjazd. "Użyliśmy ulubionego superbohatera mojego syna Lucasa, Batmana, jako przykładu, że musi być odważny i szybki. Poprosiliśmy go też, aby pomagał w opiece nad młodszym bratem" - przyznał.

Dr Y. dodał, że starał się przekazać chłopcom, że ukraińska armia się nimi zaopiekuje i ochroni przed wojną. Zapytany, czy nie bał się wrócić do Kijowa, mężczyzna stanowczo zaprzeczył. "Nie. Jestem gotowy do walki i jestem teraz wypełniony złością, jak każdy Ukrainiec. Nie miałem żadnych wątpliwości" - powiedział. 

Źródło: Today

Policja na przejściach granicznych pomaga jak tylko może.Niezwykły gest policjanta na granicy. Niezwykły gest policjanta na granicy. "Biedne malutkie dzieciątko"Wziął na ręce niemowlę. "Biedne malutkie dzieciątko"

Więcej o: