1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Rzeczy, których miałyśmy nigdy nie mówić dzieciom (ale powiedziałyśmy!)

Przyłapujecie się czasem na odzywkach, których obiecywałyście sobie nigdy nie wygłosić do dziecka? Prezentujemy listę przykładowych zdań, które miały nigdy nie paść... a jednak padły!
Należy zadbać o jakość jedzenia, a nie ilość Należy zadbać o jakość jedzenia, a nie ilość fot. Shutterstock

"Bo ja tak powiedziałam!"

Dzieci bywają rozczulające, zabawne i cudowne, ale często są też uparte, rozgniewane i rozkrzyczane. Szczególnie upodobały sobie odmowę współpracy z dorosłymi  (zawsze w najgorszych  momentach, z cyklu "Jesteśmy już spóźnieni i koniecznie musimy wyjść z domu" lub "Ulica to nie jest najlepsze miejsce, żeby usiąść na niej i odmówić dalszego spaceru!") oraz kwestionowanie wszelkich poleceń. Nie muszą nawet być nastolatkami, dotyczy to także przedszkolaków! Na odwieczne pytanie: "Ale dlaczego mam to zrobić?!" można odpowiedzieć rozmaicie, można tłumaczyć wyjaśniać, perswadować, negocjować...

Na pewno nie chcemy korzystać z tych wszystkich odpowiedzi, które wprost cisną się na usta: "Bo ja ci tak każę!", "Bo jestem twoją mamą i mówię ci, że właśnie tak ma być!", "Bo ja tak powiedziałam i już!". Tak, za wszelką cenę chcemy uniknąć tego typu sformułowań, jednak wiele z nas w pewnym momencie słyszy ze zdziwieniem, że oto wypowiada właśnie te słowa! Kasia, mama 5-letniej Julii, opowiada: - Któregoś dnia już naprawdę miałam dosyć tłumaczenia, że koniecznie musi założyć buty wychodząc na dwór. Ileż można? I w końcu padło: "Masz je założyć i już! To ja jestem twoją mamą i to ja decyduję, co masz robić!". O rany, mina córki mówiła wszystko, przypomniałam sobie, jak się czułam, kiedy moja mama wygłaszała takie mądrości - i to zdecydowanie nie było przyjemne!

mama upomina syna mama upomina syna fot. Shutterstock

"Kiedy ja byłam w twoim wieku..."

Oto prawdziwa zmora dzieciństwa - rodzice i dziadkowie powtarzający w kółko teksty typu: "Kiedy ja byłem w twoim wieku, słuchałem dorosłych!", "Gdy ja byłam w twoim wieku, nawet do głowy mi nie przyszło, że mogłabym pyskować mamie!", "Kiedy ja miałem tyle lat, co ty, to w ogóle nie miałem takich zabawek, a ty swoich w ogóle nie szanujesz!".

Iwona, mama 6-letniego Kuby: - Zaczął się robić agresywny, pyskować, raz nawet mnie uderzył, bo coś było nie po jego myśli. Miałam dość codziennych słownych utarczek i pewnego dnia nie wytrzymałam i wypaliłam: "Ja, jak byłam, w twoim wieku, słuchałam swoich rodziców, wtedy dzieci szanowały dorosłych! Nie życzę sobie takiego zachowania w tym domu!". A później było mi głupio za ten wybuch - przyznaje.

Mama sprzątająca zabawki Mama sprzątająca zabawki fot. Shutterstock

"Nie jestem twoją słuzącą!"

- Na początku jest łatwiej - mówi Justyna, mama dwójki przedszkolaków. - Posiadanie dzieci jest nowym doświadczeniem, staramy się robić wszystko idealnie, czytamy poradniki, chcemy być super-mamami... A później urok nowości znika, a zaczyna się codzienne życie i codzienne drobne kłopoty. Tylko święty człowiek nie straciłby cierpliwości, kiedy po raz setny musi stawić czoła histeryzującemu dwulatkowi... W każdym razie mnie się zdarza wygłaszać tyrady - dokładnie takie same, jak te, które wygłaszała moja matka i których naprawdę nienawidziłam. Nie czuję się z tym dobrze, ale cóż - jestem tylko człowiekiem. Nie jestem idealna, ale się staram, to musi moim chłopcom wystarczyć - kończy.

Zapytana o przykładowy wybuch w stylu swojej mamy, odpowiada: - Takie tam typowe biadolenie: "Znowu taki tu bałagan, nic tylko muszę po was sprzątać, nawet nie potraficie schować zabawek po zabawie! Nie jestem waszą służącą, tylko mamą!". Kiepskie, wiem... - wzdycha zrezygnowana.

Kłótnia matki z nastoletnia córką Kłótnia matki z nastoletnia córką fot. Shutterstock

"Dopóki mieszkasz w tym domu..."

Z nastolatkami sprawa się komplikuje, bo częściej dyskutują ze swoimi rodzicami, ale nawet przedszkolak potrafi odpowiedzieć w sposób, który naprawdę wystawia cierpliwość na próbę. Moja pięciolatka ostatnio stwierdziła na przykład, że nie musi mnie słuchać i że będzie robić to, na co ma ochotę. Usłyszałam, jak mówię do niej: "Dopóki mieszkasz z nami, musisz stosować się do zasad panujących w tym domu. Jak zamieszkasz sama, to będziesz mogła sobie robić, co tylko chcesz!". Auć! Porażka, porażka! Jakże ja nie lubiłam tego typu sformułowań, kiedy byłam dzieckiem....

Mama upomina córkę Mama upomina córkę fot. Shutterstock

"Poczekaj aż tata wróci do domu!"

Moja koleżanka opowiedziała mi, że u niej w domu mama straszyła ją i jej brata... tatą! - Jeśli tylko źle się zachowywaliśmy, to ona od razu mówiła: "Zobaczycie, jak tylko tata wróci z pracy, to od razu mu powiem, co zrobiliście!". To było okropne, bo naprawdę baliśmy się jego gniewu. Ja staram się sama rozwiązywać konfliktowe sytuacje i nie zrzucać odpowiedzialności na męża, ale raz zdarzyło  mi się powiedzieć do syna: "Powiem tacie, zobaczysz!" - i zdrętwiałam, bo poczułam, że zamieniłam się we własną matkę - mówi Agnieszka. Pewnym pocieszeniem dla niej może być fakt, że takiego uczucia doznaje wiele z nas...

Płacząca dziewczynka Płacząca dziewczynka fot. Shutterstock

"Weź się w garść!"

Kolejny irracjonalny wybuch złości czy sesja marudzenia - to może być za dużo dla każdego racjonalnego i najbardziej nawet opanowanego dorosłego. Iza, mama 7-letniego Antka, opowiada, że jej syn ma tendencję do skarżenia się na kolegów i do robienia z siebie ofiary: - Jest bardzo wrażliwy i staram się być dla niego wsparciem - mówi. - Ale czasem naprawdę ciężko mi słuchać tego jęczącego tonu, raz nawet nie wytrzymałam i wypaliłam: "Oj, weź się już w garść, nie bądź beksą!". Tak samo mówiła moja mama i to było takie niefajne...

Obrażone dziecko Obrażone dziecko fot. Shutterstock

"Nie obchodzi mnie, co robią inne dzieci...

... ja mówię, że nie możesz iść do szkoły ubrana w ten sposób!" Brzmi znajomo? Moja córka ostatnio stwierdziła, że chciałaby pomalować paznokcie. Wszystkie. Na różowo. I pójść tak do przedszkola, bo "Marta tak miała!". Jak bardzo kusiło mnie, żeby powiedzieć: "Nie obchodzi mnie, że mama Marty pozwala jej malować paznokcie, ty jesteś moją córką, a ja uważam, że małe dzieci nie powinny się malować!". Tym razem mi się udało, ale nie wiem, co będzie za tydzień... A jak to wygląda u Was - zamieniacie się już w swoje mamy? Przyłapujecie się na mówieniu rzeczy, których obiecywałyście nigdy nie powiedzieć?

Więcej o:
Komentarze (21)
Rzeczy, których miałyśmy nigdy nie mówić dzieciom (ale powiedziałyśmy!)
Zaloguj się
  • martucha.en

    Oceniono 155 razy 141

    Artykuł trochę w tonie "dzieci mogą robić wszystko a rodzice zawsze muszą być idealni".. Trochę to oderwane od rzeczywistości.. A to wszechobecne kreowanie u rodziców wiecznego poczucia winy i stawianie złych przykładów z czasów kiedy inaczej wychowywało się dzieci zakrawa już na absurd. Rodzic nie ma prawa się zdenerwować, podnieść głosu, być zmęczony i mieć wszystkiego dość. Musi za to być od rana do wieczora cierpliwy, uśmiechnięty, pomocny, kreatywny w wymyślaniu potraw i super rozwojowych zabaw, mieć doskonały kontakt z pociechą i być jego przyjacielem jednocześnie posiadając autorytet.. Piękna bajka, zwłaszcza, że duża większość rodziców zasuwa przez cały dzień w korporacjach żeby zarobić na spłatę kredytu..

  • ppo

    Oceniono 160 razy 130

    To pierdółki. Rzeczy, których NAPRAWDĘ nie należy mówić swoim dzieciom, to:

    -Człowiek wcale nie jest kowalem swojego losu. Wszystko zależy od szczęścia. Możesz być utalentowany i ciężko pracować, a i tak najprawdopodobniej nie uda ci się odnieść sukcesu. Większości się nie udaje.
    -Ja nie jestem nikim wielkim, więc ty pewno też nie będziesz (nie mam jak ci tego ułatwić, status się dziedziczy).
    -W dorosłym życiu nikogo nie będzie obchodzić jakie miałeś oceny w szkole. To bez znaczenia.
    -Wcale nie miałem samych piątek. Nikt nie miał. Nawet babcia.
    -Wykształcenie nie gwarantuje ci dobrej pracy. Nic ci nie gwarantuje niczego!
    -W życiu nic nie jest pewne (oprócz śmierci i podatków), a już miłość najmniej. Chyba, że miłość rodziców ale też nie wszystkich, więc ciesz się, że dobrze trafiłeś.
    -Tylko mniej więcej 1 na 1000 obcych faktycznie będzie pedofilem.
    -To bzdura, że od papierosów się nie rośnie. Palę od 10 roku życia i mam 2 metry.
    -Bicie silniejszych nie ma sensu. Przecież tylko ze słabszymi masz szansę wygrać.
    -Ludzie to ch...e. Jeśli będziesz miał jednego przyjaciela w życiu, to będziesz szczęściarzem.
    -Najwięcej zarabia ku... i złodziej.
    -Praca niszczy!
    -Bycie szefem wcale nie jest fajne. Niszczy jeszcze bardziej, niż "zwykła" praca.
    -Nie ma na co czekać z dziećmi (to już do dorosłych pociech). Kariery i tak nie zrobisz, a ja chcę dożyć wnuków!
    -Wyskrobałam pięciu twoich młodszych braci, bo ojciec nie chciał więcej dzieci.
    -Jak wygrasz w totka, to prawdopodobnie się wykoleisz.
    -Twoja matka/ojciec to kretyn/-ka. Błędem było, że mamy wspólne dziecko.
    -Umrę. Ale spoko- zaczniesz o tym marzyć na długo zanim to nastąpi (taki optymistyczny akcencik na koniec)

    Nawet jak powiesz to wszystko, to wcale nie gwarantuje, że będziesz miał wykolejone dziecko. Bo w życiu nie ma nic pewnego! :-)

    Wszystkiego najlepszego wszystkim :-)

  • pytlarro

    Oceniono 79 razy 67

    czyli co? Jako rodzic nie mam zadnego prawa narzucac dziecku swojej woli? Byc na nie zly? Kazac mu zrobic cos, na co nie ma ochoty? Na pewno dzieki temu wyrosnie na wspanialego czlowieka i obywatela, szanujacego wszystkich ludzi. A inaczej co? Specsluzby od spraw szczescia dzieci aresztuja mnie? Ogranicza prawa rodzicielskie?

    Ta polityczna poprawnosc musi przebijac co chwile swoje kolejne granice

  • gagatka70

    Oceniono 73 razy 65

    Artykuł i przytoczone przykłady są do bani. Naprawdę duzo rozmawiam z córką i w ogromnej ilości spraw uwzględniam jej zdanie, sama wybiera kupowane ubranka i buty ( o ile nie zrobi sobie tym krzywdy), sama dywan do pokoju wybrała ( ma 5 lat), decyduje o tym, czy pójdzie na rower czy rolki, ulegam prosbom o słodycze ( ale w bardzo rozsądnych granicach) itp itd. Ale gdy mówię, że ma coś zrobić albo czegos nie robić i powtórzona parę razy prośba nie działa, to używam argumentu pt. "bo ja tak chcę". I wiem, że robię słusznie. Gdy jest 21.30, a córka upiera się, że nie idzie się jeszcze myc, to JA WIEM, ŻE TO JA MAM RACJĘ, A NIE ONA. Tak samo egzekwuję sprzątanie porozwalanych zabawek, bo własnie NIE JESTEM SŁUŻĄCĄ. Ale jeżeli ktoś ma czas, żeby przez 2 godziny tłumaczyć potomkowi, dlaczego powinien iśc myć zęby- to zazdroszcze mozliwości i cierpliwości.
    Są sprawy, o których ja decyduję i robię to dla dobra dziecka i swojego. Bo ja wiem lepiej. I jeżeli wyczerpuje się asortyment spokojnych i sensownych argumentów, to trzeba uzyć równie sensownego, ale nieco siłowego. I niewazne, że dziecko go nie lubi. W życiu nie lubi sie wielu spraw, ale konfrontacja z nimi nie jest żadna tragedią.

  • abies

    Oceniono 76 razy 62

    No pięknie. Dzieciak matce pyskuje i ją bije a ona potem się czuje winna, że mu powiedziała, że w jego wieku była grzeczniejsza i nie biła swojej matki. Pewnie to mówiła, nakładając puder na siniak na twarzy...

    Bardziej niż tej matki żal mi przyszłej żony tego dzieciaka...

  • a_weasley

    Oceniono 44 razy 42

    Z tych 7 zdań co najmniej 4 zdarzyło się wygłosić, bo to raz... alem sobie nigdy nie obiecywał, że nie padną. Używa ich również moja żona i także sobie nie obiecywała.
    "Bo ja tak mówię"? Oczywiście. Mnóstwo zarządzeń porządkowych w ostatecznym rozrachunku do tej odpowiedzi szlusuje. Można ewentualnie podać krótkie uzasadnienie, ale nie jako punkt wyjścia do dyskusji.
    "Weź się w garść"? Jak najbardziej. Kiedy przytulić, to przytulić, kiedy w drodze wziąć na ręce, to wziąć na ręce, ale umiejętność wzięcia się w garść jest potrzebna. "Żołnierzowi głowę urwało i nie płakał".
    "Nie jestem twoim słuźącym"? Jak najbardziej. Żywię i bronię, i robię wokół córy wszystko to, czego ona sama zrobić nie jest w stanie... i chwatit. Sprzątnąć po sobie potrafi i nie ma powodu, dla którego ja bym ją miał wyręczać.
    "Nie obchodzi mnie, co robią inne dzieci"? Toż to szczera prawda. Innym dzieciom ich rodzice pozwalają, a ty masz sluchać mnie. Tak samo kiedy ci na coś pozwalam, nie obchodzi mnie, że Zosi jej rodzice NIE pozwalają.

  • baltazar69

    Oceniono 31 razy 27

    Dla mnie ten artykul jest bez sensu, daje dzieciom cala mase mozliwosci ponizania wlasnych rodzicow, ktorzy nawet nie powinni sie bronic, bo to przeciez nasze dziecko. Dawno takich nonsensow nie czytalem. NIe ma idealnych dzieci ani rodzicow. Dziecko powinno znac swoje miejsce a rodzic powinien wiedziec, gdy sie konczy jego cierpliowsc czy brak argumentow, ale jak to w zyciu byla przewaznie tak nie jest. "Tworzenie" takich artykow tylko oglupia "nowych rodzicow" nic wiecej.

  • agni5

    Oceniono 24 razy 20

    Polecam przeczytać książki typu "Jak mówić żeby dziecko nas słuchało..." - przecież niektóre z tych zdań są jak najbardziej potrzebne ('jestem rodzicem i dlatego masz mnie posłuchać', 'w tym domu są takie zasady', 'nie jesteś Martą / Piotrkiem, my mamy inne podejście')

  • qlll

    Oceniono 19 razy 17

    Artykuł pisała osoba, która dzieci nie ma ?
    Wiele z tych stwierdzeń jest wręcz potrzebna. To, że są nieprzyjemne dla dziecka jest jak najbardziej wskazane. Zresztą po to je się stosuje. Dziecko ma wiedzieć, kto rządzi w domu, jakie ma prawa i jakie obowiązki. To, że często jemu nie pasują i rodzice nie ulegają pod wpływem argumentów "a moje koleżanki/koledzy tak mogą, bo im rodzice pomagają" nie oznacza, że rodzic robi coś złego.

    Dorosłe życie jest pełne nakazów, zakazów, wszelkiego rodzaju stresowych sytuacji. Wymuszanie podporządkowania i stosowania się do określonych norm to codzienność każdej pracy.

    Wytłumaczcie mi jak "bezstresowo" wychowywane dzieci nie nauczone tego, że muszą się słuchać i dostosowywać do czegoś "bo ktoś tak powiedział" poradzą sobie w dorosłym życiu ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX