6 najgorszych rzeczy, które mamy mówią innym mamom

Nikt tak nie potrafi dokuczyć matce jak... druga matka! Jakie nietaktowne i niestosowne rzeczy mamy mówią sobie nawzajem?
Kobieta w szoku Kobieta w szoku fot. Shutterstock

Matka matce wilkiem

Sytuacja jest nieco lepsza, jeśli chodzi o kobiety znające się osobiście, ale i tutaj zdarzają się wpadki, drobne szpileczki, z pozoru niewinne uwagi, które są wodą na młyn niepewności matek. Gorzej jest w internecie, tu wszelkie zasady dobrego wychowania przestają istnieć, a na forach internetowych kobiety dokuczają sobie nieustannie i to często w naprawdę brutalny sposób. Jakiego typu uwagi mamy słyszą najczęściej i co jest w tych sformułowaniach niestosownego?

karmienie naturalne karmienie naturalne fot. Shutterstock

Nie mogłabym truć dziecka!

Zacznijmy od tematu rzeki: karmienia naturalnego. Tu trwa prawdziwa wojna podjazdowa! Z jednej strony mamy więc zwolenniczki karmienia piersią, które wyrażają otwarcie swoje zdziwienie: "Naprawdę podajesz butelkę? Ja bym nie mogła! Chcę dla mojego dziecka tego, co najlepsze, a mleko modyfikowane jest sztuczne!".  I od razu oceniają: podaje butelkę więc jest leniwa, nie jest tak dobrą matką jak ja, jestem do niej lepsza - często nawet nie pokuszą się o poznanie powodów, dla których inna kobieta nie karmi piersią. Z drugiej strony barykady są więc tzw. "mamy butelkowe" - one z kolei każdą wzmiankę o karmieniu piersią traktują jako przejaw "terroru laktacyjnego" i wrogi atak na swój wybór. Nie jest łatwo!

Mama sprzątająca Mama sprzątająca fot. Shutterstock

Nie nudzisz się w domu?

Ach, te drobne uwagi! "A co robisz przez cały dzień?", "Nie nudzisz się?", "Nie brakuje ci wychodzenia do ludzi?" - niby nic, prawda? Ale taka mama, która opiekuje się w pełnym wymiarze swoim dzieckiem i nie pracuje zawodowo, momentalnie czuje się oceniana w swoim wyborze. Zaczyna się więc bronić: przecież zajmuję się dzieckiem, to najcięższa praca, to najlepsze, co mogę dać mojemu synowi, moja córka ma najlepszą opiekę, nie mam czasu się nudzić, dzieci i cały dom na mojej głowie, to niekończąca się praca, wieczorem padam ze zmęczenia!

mama czytająca mama czytająca fot. Shutterstock

Etat? Z małym dzieckiem?!

Oczywiście dokuczyć można też drugiej stronie: "Och, ja postanowiłam zostać z dzieckiem w domu, dopóki nie pójdzie do przedszkola/szkoły. Dopóki dziecko jest małe, nie wyobrażam sobie po prostu, że mogłabym pracować w pełnym wymiarze godzin, tracić czas na dojazdy i widywać maleństwo przez godzinę dziennie!". Najbardziej znamienne w tego typu komentarzach jest to, że często nie wynikają one ze złej woli, nierzadko po prostu wygłaszamy je bezrefleksyjnie, bezwiednie raniąc uczucia innej mamy.

mama na spacerze mama na spacerze fot. Shutterstock

Obca kobieta? Nigdy!

Jeden z najczęstszych nietaktownych komentarzy dotyczy zatrudnienia opiekunki: "Och, ja nie wyobrażam sobie powierzenia mojego dziecka obcej osobie!" czy "Nie boisz się zostawiać syna obcej kobiecie?". Mama, która pozostawia swoje dziecko pod opieką niani może mieć pewność, że usłyszy tego typu zdanie przynajmniej kilka razy. I jak ma na to zareagować? Złożyć wymówienie, poczuć się nieodpowiedzialnie?

Dziecko w żłobku Dziecko w żłobku fot. Shutterstock

Żłobek? Po moim trupie!

Sporo emocji wzbudza też posłanie dziecka do żłobka czy klubu malucha. Te miejsca niektórym ludziom nadal kojarzą się z przechowalnią malutkich, samotnych dzieci, które od rana do wieczora płaczą w niezmienianej od wyjścia z domu pieluszce. Nic bardziej mylnego, ale każda ze stron jest bezwzględnie przekonana co do słuszności własnych poglądów i czuje się w obowiązku o nich informować, krytykując tym samym wybory swoich koleżanek.

wakacyjny wyjazd dzieci wakacyjny wyjazd dzieci fot. Shutterstock

Bez dzieci? Wykluczone!

Wszelkiego typu wyjścia z domu bez dziecka też spotykają się z negatywnymi, oceniającymi komentarzami: "Jak to jedziesz na weekend bez dziecka? Ja bym tak nie mogła!" albo "Ja bym nie dała rady wysłać mojego synusia na wakacje do babci, umarłabym z tęsknoty!". Mama, która dokonała takiego wyboru dowiaduje się, że nie jest dobrym rodzicem. To samo dotyczy innych kwestii, takich jak wychodzenie z dziećmi do galerii handlowych ("O, my nie zabieramy Juleczki do sklepów, to siedlisko zarazków, a dzieci się męczą w takich miejscach!"), odżywiania ("Nie podaję dziecku lizaków, chcę, żeby miało zdrowe zęby" - w domyśle: widzę, że ciebie to wcale nie obchodzi), a nawet sposobu w jaki dziecko przyszło na świat (naturalnie? ze znieczuleniem? przez cesarkę?).

Wszystko sprowadza się do tego, że mamy lubią krytykować wybory innych mam i robią to mniej lub bardziej świadomie. Czasem jest to ich sposób na utwierdzenie się w przekonaniu, że wybory, których same dokonały są słuszne, czasem wynika z braku empatii, często zaś jest zwykłą gafą... A te zdarzają się nam wszystkim, prawda?

Więcej o: