Jak dzielimy się obowiązkami przy dziecku?

Czy w Waszym związku panuje partnerstwo? A może obowiązki nie układają się równomiernie? Sprawdzamy możliwości!

Matka Polka

"On chce do mamy", "Ja wiem najlepiej, jak go uspokoić" - jeśli takie słowa padają w Twojej rodzinie to wiadomo, kto ma więcej do roboty przy dziecku. Kobieta. Znalezienie się w tej sytuacji (gdy na podorędziu jest tatuś dziecka) generuje kilka wypadkowych. Jeśli mama dziecka wysyła otoczeniu sygnał, że jest niezastąpiona, wszystko wiedząca, a ze znajomości własnego szkraba już się dawno doktoryzowała, to nie dziwne, że rodzina zaprzestanie prób w noszeniu, usypianiu, kąpaniu i karmieniu malucha. Co ma zrobić tata, odsunięty od opieki nad dzieckiem? Pogrąży się w smutku i gazecie albo w rozpaczy i programie telewizyjnym. Mama może także zostać w bycie niezastąpioną wmanewrowana. Ona wstaje w nocy, bo on przecież musi być wsypany, żeby cały dzień biegać w garniaczku ze spotkania na spotkanie. W obydwu tych przypadkach, to na jej głowie spoczywa większość obowiązków związanych z dzieckiem. I kiedy wreszcie dojdzie do spotkania ojca z dzieckiem, tatuś może się w temacie pogubić lub wręcz przeciwnie - wreszcie odnaleźć radość i satysfakcję.

Podział obowiązków w rodzinie Podział obowiązków w rodzinie Fot. Shutterstock

Szczęśliwy tata

Są panowie, którzy w chwili urodzenia własnego dziecka totalnie odpadają. Noszą, przewijają, wstają w nocy i gdyby tylko mogli, to własną piersią by dziecko wykarmili. Opieka nad potomstwem sprawia im największą radość. Pozbawieni kontaktu, tęsknią, wydzwaniają do niani, żeby się dowiedzieć, czy była już grana kupa i czy aby w piaskownicy było wystarczająco fajnie. Szczere zaangażowanie jest nie do podrobienia. Taki tata potrafi godzinami bawić się z dzieckiem trzema na krzyż samochodzikami, będzie głaskał dziecko po pleckach, aż wreszcie uśnie. Żadnego popędzania, stresu, nerwów. Mamusia także jest w tym układzie obecna, ale tymczasowo oddelegowana do zajęć zapewniających rodzinie życie w czystości, z pełnymi brzuchami i w upranych ciuchach.

Pół na pół

W Waszym domu króluje partnerstwo, równouprawnienie i równoumęczenie. Obowiązkami dzielicie się po połowie. Takie zasady zostały zapewne wprowadzone w zamierzchłych czasach, kiedy byliście jeszcze bezdzietni. Kto gotował, ten nie sprzątał, kto ładował pralkę, ten jej nie opróżniał. Reguły sprawdziły się, przyjęły, a teraz procentują. W opiece nad dzieckiem (dziećmi) także jesteście spółką. Jak jeden rodzic kąpie, to drugi usypia. Każde z Was ma możliwość zajmowania się solo tym czym lubi? Oznacza to, ze wprowadziliście tzw. dyżury - każde z Was ma prawo do wychodnego, a wtedy kompleksowo dzieckiem zajmuje się druga połowa. Choć brzmi to jak układ rodem z niemieckiej fabryki samochodów, w Waszym przypadku sprawdza się? Świetnie! O to chodzi.

Reakcja na sytuację

Bezstresowe wychowanie może także oznaczać brak stresu dla rodziców, nie tylko dla dziecka. Kto jest bliżej, ten reaguje, kogo wybierze dziecko ten wkracza do akcji, kto mniej zmęczony, ten stawia czoła wyzwaniom. Są rodziny, w których nie ma ustalonych sztywnych zasad. Rodzice zajmują się dzieckiem w sposób umowny, ale tak, żeby żadnego z nich nie eksploatować nadmiernie. Brzmi bardzo utopijnie (bo jednak człowiek - a zwłaszcza człowiek rodzic -  jest istotą wygodną, i nie lubiącą się przemęczać i poświęcać), ale taki podział jest dosyć popularny. Zakłada jednak uczciwość i chęci po obu stronach - ojcowskiej i matczynej.

Wszystko dzielone na trzy

Samodzielność to klucz do sukcesu - są rodzice, którzy uważają, że scedowanie części obowiązków opieki nad dzieckiem na... dziecko, może być częściowym odciążeniem rodziców. Malucha nie trzeba karmić - wystarczy nauczyć samodzielnego jedzenia. Podobnie z ubieraniem, załatwianiem się i wieloma innymi czynnościami. Kontrowersyjne, ale czemu nie? Zwłaszcza, że dzieci lubią pomagać (zazwyczaj dokładając rodzicom pracy) i doceniają, kiedy sa traktowane po partnersku.

Rodzic samotny i z doskoku

Samotni rodzice powinni dostawać medal. Każdego dnia. A samotny rodzic wychowujący więcej niż jedno dziecko, medal, dyplom i nagrodę pieniężną! Także każdego dnia. Rodzic z doskoku jest potrzebny dziecku do w miarę harmonijnego wzrostu - więcej na ten temat mają do powiedzenia psychologowie i psychoterapeuci. Dla każdej ze stron może to być odmiana i pomoc. Samotny rodzic ma szansę się odciążyć, dziecko spędzić czas z mamą czy tatą, którego nie widzi na co dzień, a "rodzic z doskoku" nacieszyć dzieckiem. Jeśli to Twój przypadek, to jeśli jesteś samotnym rodzicem - masz ciężko i pod górę. Jeśli ambicjonalnie blokujesz kontakty dziecka z drugą stroną, dla własnego dobra wyluzuj. Dopuszczając byłego partnera do częstszych kontaktów, sprawisz, że wszyscy na tym zyskacie!

Więcej o: