1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Bez tabu

Z dziećmi powinniśmy rozmawiać o wszystkim, co nas otacza, co jest częścią życia.
Jesteś autorką książek, które podejmują trudne i wstydliwe tematy. Nie unikasz spraw poważnych, drastycznych, kontrowersyjnych. "Mała książka o kupie", która niedawno trafila do księgarń, będzie szokująca dla wielu polskich rodziców. Dlaczego dzieci powinny czytać o kupie?

Uważam, że dzieci mają prawo czytać o większości spraw, które są częścią życia i świata. Napisałam i zilustrowałam książki o śmierci, miłości, rozmnażaniu i przemocy. Dlaczego kupa miałaby być wyjątkiem? Przecież chodzi tu o ciało i o fizjologię. Wszyscy jemy, pijemy, a potem musimy pozbyć się tego, czego ciało nie przyswoiło. Siusiamy, robimy kupę i dziwi mnie, że takie codzienne potrzeby dotyczące wszystkich żywych istot, mogą kogoś szokować. Dla dzieci w Szwecji sprawy fizjologii są czymś bardzo naturalnym. Uważają wręcz, że kupa i bąki są zabawne. Myślę, że warto wspierać ten typ humoru i namawiać dzieci, by zgłębiały temat i bliżej badały sprawę. Dlatego książka o kupie pomyślana jest jako rodzaj badania, które prowokuje do stawiania dalszych pytań.

Jak książka została przyjęta w Szwecji?

Można jej używać jako pomocy w tzw. treningu czystości, czyli w nauce przechodzenia od pieluszki do nocniczka. Wielu psychologów w Szwecji poleca tę książkę dzieciom, które mają z tym problemy. Daje ona dzieciom rodzaj potwierdzenia ich fizjologii. Traktuje o sprawach, które są dla nich wyzwaniem. Podobno odbierana jest przez dzieci jako bardzo zabawna. Dzieci śmieją się, chichoczą, a czasem może i czerwienią. I nie ma w tym nic niebezpiecznego. W Szwecji sprzedano ponad 120.000 egzemplarzy tej książki! Wiem, że została dobrze przyjęta również w Holandii, Danii, Norwegii i Hiszpanii. Teraz jadę do Rosji, ciekawa jestem, jakie tam będą reakcje.

Dorośli, którzy oglądają Twoje książki w Polsce, są albo pełni entuzjazmu, albo niechęci. Wielu jest negatywnie nastawionych i deklaruje, że "Małej książki o kupie" nigdy nie pokaże swojemu dziecku. Jak myślisz, dlaczego?

Prawdopodobnie się boją... Ważne jest, by choć na chwilę odważyć się i rozluźnić pancerz kontroli w relacji z dzieckiem. Pozwólmy sobie na nowe wyzwania. Moje książki są pisane i ilustrowane w duchu demokracji - uważam, że dzieci są tak samo wartościowe jak my, dorośli. Dzieci to też członkowie społeczeństwa, mają pełne prawo do wiedzy; pełne prawo do tego, by ich wysłuchano. Polska wydaje się być społeczeństwem, w którym dzieci wychowuje się raczej autorytarnie... Sądzę, że lektura takich książek, jak np. "Książka o kupie" może tę sztywność relacji choć trochę zmiękczyć. Moje książki są pełne humoru, i nawet jeśli kogoś wystraszy ich tematyka, to jeśli je jednak przeczyta, przekona się, że nie są takie straszne.

Czy zgodzisz się, że śmierć jest tematem, którego unikamy w rozmowach z dziećmi jak ognia?

Sądzę, że za często wyklucza się dzieci z żałoby po ich bliskich. A to najgorsze, co można zrobić. Dzieci pozostawione są same sobie, ze swoimi myślami i tęsknotą za zmarłym. Kiedy jakąś ważną relację przerywa śmierć, to jest oczywiste, że tę stratę trzeba jakoś przepracować. W książce o śmierci daję dzieciom szansę, by zaczęły lepiej rozumieć śmierć na poziomie intelektualnym, ale i praktycznym. Książka jest rzeczowa i pozbawiona dramatyzmu. W Szwecji coraz częściej dzieci uczestniczą w pogrzebie, by móc pożegnać się z dziadkiem, babcią czy rodzeństwem. Książka konkretyzuje śmierć: mówi o tym, co się dzieje i co robimy, gdy ktoś umrze. To ważne oswoić się ze śmiercią, kiedy jeszcze żyjemy. Śmierć to przecież nic innego jak koniec życia. Książkę zaplanowałam tak, by była otwarta na różne wyobrażenia o tym, co nas czeka potem. Chodzi o to, by dzieci mogły filozofować, dyskutować o tym, jak postrzegana jest śmierć również w innych kulturach.

Dlaczego tak boimy się rozmawiać z dziećmi o śmierci?

Może dlatego, że wtedy sami przeżywamy smutek i rozpacz, co chwieje naszym poczuciem bezpieczeństwa. Dlatego często uważamy, że dzieci tym bardziej nie będą umiały sobie z tym poradzić. Lepiej, żeby zamiast tego bawiły się i nie zaprzątały sobie głowy takimi problemami. Ja jednak uważam, że jest dokładnie odwrotnie. Dzieci będą się czuły bezpieczniejsze, gdy pozwolimy im zrozumieć sprawy ostateczne, kiedy będą w nich uczestniczyć i dzielić je z nami. Świadomość to przecież najbezpieczniejszy sposób na oswojenie lęku.

Jak ty rozmawiasz o śmierci ze swoimi dziećmi?

Mam 4,5-letnią córeczkę. Jej ukochana babcia zmarła latem ubiegłego roku. Moja córeczka bardzo często odwiedzała babcię w szpitalu w ostatnim okresie jej choroby. Była na pogrzebie i uczestniczyła w likwidowaniu domu babci. To oczywiście nie ukoiło tęsknoty za babcią, ale na pewno było jej łatwiej pojąć, że już jej nie ma i nigdy nie będzie. Przeczytałyśmy razem moją książkę o śmierci i myślę, że to bardzo pomogło w przygotowaniu córeczki do pogrzebu.

Czy dzieci boją się śmierci w równym stopniu co dorośli?

Nie, chyba nie. Choć oczywiście każde dziecko reaguje inaczej. Na przykład mój siostrzeniec, który ma cztery lata wpadł w czarną rozpacz, kiedy zobaczył na ulicy przejechaną mysz. Był naprawdę niepocieszony. Teraz nie opuszcza rodziców na krok z lęku, że coś im się stanie i może ich stracić. W takich sytuacjach książka o śmierci może być bardzo przydatna. Również dlatego, że można ją łatwo zamknąć i odstawić na półkę, gdy mamy dość myślenia o śmierci.

Trzecia z twoich książek to "Mała książka o przemocy". W szwedzkich szkołach i przedszkolach wszelkie przejawy przemocy są surowo zabronione i zwalczane z wielką stanowczością. Szwedzkie dzieci nauczyły się reagować bardzo negatywnie na najmniejszą choćby oznakę mobbingu. Po co więc w Szwecji książka o przemocy?

Szwedzkie dzieci nie różnią się niczym od swoich kolegów z innych krajów. Zdolność do przemocy jest w każdym z nas i dobrze, żeby dzieci miały tego świadomość. Myślę, że większość dzieci uderzyła kogoś w złości, nie myśląc w ogóle o tym, że jest to jakaś forma przemocy. Program antymobbingowy w szwedzkich szkołach okazał się, o ile wiem, bardzo efektywny. Nie mniej jednak mobbing wciąż się zdarza, również w szwedzkich szkołach. Dlatego myślę, że książka o przemocy i w tym kontekście może okazać się przydatna.

Czy twoje książki dzieci powinny czytać razem z rodzicami?

Oczywiście każdemu dziecku może pasować coś innego i trzeba wyczuć, co jest dla niego najlepsze. W ogóle myślę, że wspólne czytanie książek może być bardzo twórcze. Można razem śmiać się albo nawet wylać trochę łez. Starsze dzieci mogą czytać moje książki same albo z koleżanką czy kolegą.

Czy chciałabyś, aby twoje książki prowokowały rodziców do rozmów z dziećmi o trudnych sprawach?

Nie chcę nikogo prowokować, raczej zapraszać do przemyśleń, wspólnego filozofowania z dziećmi. Należy rozmawiać o wszystkim, co nas otacza, co jest częścią życia. Rozmowa przynosi ulgę. Nawet największe potwory w świetle dziennym stają się niegroźnymi ludkami. Otwartość buduje wspólnotę i szczerość. Moje książki są nie tylko dla dzieci, jednak to dziecko i jego świat jest punktem wyjścia.

Czy nie dziwi cię, że nie mamy nic przeciwko temu, aby dzieci oglądały filmy rysunkowe pełne przemocy, a tak ostro oponujemy, gdy w telewizji pojawi się choć trochę seksu?

Zgadzam się. To dziwne, że książka, która definiuje przemoc i pomaga ją zrozumieć, budzi dyskusję, podczas gdy w telewizji dzieci oglądają choćby taki film jak "Tom i Jerry", który jest pełen przemocy, i nie budzi to w rodzicach niepokoju. Myślę, że to ogromny problem w naszej kulturze, zasługujący na bezustanną debatę. Jeśli zaś chodzi o seks, to myślę, że czynienie z niego tematu tabu jest zdecydowanie szkodliwe. Zdaję sobie jednak sprawę, że moja opinia na ten temat mogłaby być w Polsce bardzo niepopularna.

Pernilla Stalfelt pisze i ilustruje książki dla dzieci. W Polsce ukazały się: "Mała książka o śmierci", "Mała książka o przemocy", a ostatnio "Mała książka o kupie".