1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Czy potrzebna jest etyka w szkole? Mam wątpliwości [FELIETON]

Młody człowiek, bombardowany codziennie bodźcami o charakterze zmysłowym (telewizja, internet, gry, muzyka), uczy się myśleć szybko, powierzchownie, skojarzeniowo, bez dystansu, bez głębokiej analizy. Umiejętności te są kluczowe do przetrwania we współczesnym świecie. W takich warunkach znikome są szanse, że na lekcji etyki uczeń zdobędzie coś więcej niż zbiór skojarzeń pewnych poglądów z pewnymi filozofami i sytuacjami. Wątpliwe, żeby miało to jakieś przełożenie na jego życie, w szczególności na postępowanie raczej podług norm niż bezpośrednich bodźców środowiskowych.
Książka Tomasza Mazura "O stawaniu się stoikiem. Czy jesteś gotowy na sukces". Przeczytaj >>

Czy chciałbym żyć w kraju, w którym przeważająca część ludzi myśli i postępuje podług podstawowych wartości moralnych? Oczywiście, bardzo by mi na tym zależało. Czy uważam w związku z tym, że wszelkie kroki, które mają na celu ten stan rzeczy przybliżyć, są chwalebne i warte podjęcia? Oczywiście, jakżeby nie. Czy należy zatem wprowadzić powszechne i obowiązkowe zajęcia z etyki w szkole polskiej? Wydaje się, że odpowiedź jest oczywista. A jednak mam wątpliwości, którymi chcę się tutaj podzielić.

Jeżeli przyświeca nam jakiś chwalebny cel, czujemy się upoważnieni przedsiębrać różne środki osiągnięcia go. To wszak, co pozostaje naszym obowiązkiem, to staranna ocena, które z tych środków najlepiej się sprawie naszej przysłużyć mogą. Czy zatem zajęcia z etyki mogą się przysłużyć sprawie poszanowania norm moralnych przez statystycznego Polaka? Wydaje się, że tak. Oto młody człowiek, począwszy od szkoły podstawowej, spotykać się ma raz w tygodniu z uczonymi osobami, które podczas tych spotkań przedstawiać mu będą różne normy oraz uzasadnienie ich zacności bądź konieczności. Wiele z tych spotkań poświęconych będzie nadto dyskusjom o tych normach i ich uzasadnianiu. Efektem tej praktyki ma być, że kiedy ów młody człowiek dorośnie, to w różnych życiowo doniosłych sytuacjach będą mu przychodzić do głowy poszczególne normy, a on, powodowany wiedzą i poczuciem powinności, będzie wedle tych norm postępował.

Czy przekonuje was ten model? Czy myślicie, że on zadziała?

Większość pytanych mnie o to osób wyrażała daleko idący sceptycyzm. Zadajmy bowiem inne pytanie. Skoro etyka w szkole stanowić ma rodzaj równowagi czy uzupełnienia dla religii i skoro chodzi o do pewnego stopnia podobne sprawy: normy i wartości, to można zapytywać: czy powszechność religii w szkole przyczyniła się w jakikolwiek sposób do zwiększenia poziomu religijności wśród Polaków? Rzecz w tym, że nie. Dlaczego sądzimy, że z etyką będzie inaczej? Skoro szkolna religia nie przekłada się na religijność, to skąd przekonanie, że szkolna etyka przełoży się na etyczność?

Zanim spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie wyjaśnijmy wpierw czym jest, merytorycznie rzecz biorąc, lekcja etyki w szkole. Z konsekwencją podkreślałem wyżej, że w etyce, tak jak jest ona rozumiana współcześnie, chodzi o dwie sprawy: o normy oraz o ich uzasadnianie. Z jednej strony więc przedstawiamy jakąś kandydatkę na normę: na przykład prawdomówność lub sprawiedliwość, definiując ją i przybliżając jej znacznie, z drugiej strony badamy, dlaczego powinna być normą, a więc przedstawiamy różne argumenty na rzecz przyjęcia jej jako normy. Na czym jednak polegają te argumenty? Po pierwsze polegają na wskazaniu jakichś wiarygodnych założeń (i badaniu ich wiarygodności) natury światopoglądowej, po drugie na reguły rozumowania (dedukcji logicznej). Te pierwsze to filozofia, te drugie to logika. Etyka w szkole, o ile nie ma być kazaniem i mówieniem o niczym, zasadza się na rzetelnej filozofii i rzetelnej logice.

Etyka w szkole to zatem po prostu filozofia z naciskiem na normy etyczne i logiczną sztukę argumentacji.

Jako taka zasadza się na pewnych specyficznych filozoficznych umiejętnościach takich jak myślenie abstrakcyjne, dystans względem własnego światopoglądu, zdolność powściągnięcia reakcji na bodziec (nie pójście za odruchem, ale poddanie go analizie), odróżnienia wynikania od asocjacji i tak dalej. Wszystkie te umiejętności są szczególnie istotne w myśleniu moralnym. Norma wymaga umiejętności abstrahowania (uogólnienia doświadczenia), dystansu (zdolności krytyki własnych zasad), powściągnięcia reakcji na bodziec (w miejsce odruchu wstawić refleksję), wnioskowania (dedukcji czy dana norma faktycznie stosuje się w określonej sytuacji).

Do czego nas prowadzą powyższe spostrzeżenia?

Twierdzę, że u współczesnej młodzieży zanikowi ulegają wszystkie powyższe umiejętności.

Przez zanik rozumiem przede wszystkim niezdolność ich rozwijania i kształtowania. Źródłem tego podstawowym jest oczywiście charakter współczesnej elektronicznej cywilizacji. Młody człowiek, bombardowany codziennie bodźcami o charakterze zmysłowym (telewizja, internet, gry, muzyka), uczy się myśleć szybko, powierzchownie, skojarzeniowo, bez dystansu, bez głębokiej analizy. Umiejętności te są kluczowe do przetrwania we współczesnym świecie. W takich warunkach znikome są szanse, że na lekcji etyki uczeń zdobędzie coś więcej niż zbiór skojarzeń pewnych poglądów z pewnymi filozofami i sytuacjami. Wątpliwe, żeby miało to jakieś przełożenie na jego życie, w szczególności na postępowanie raczej podług norm niż bezpośrednich bodźców środowiskowych.

Rozważmy przykład bezpieczeństwa na ulicach naszych miast.

Urzędnicy miejscy dawno już nauczyli się, że wystarczy zamontować kamery w kluczowych miejscach miasta, żeby radykalnie zmniejszyć poziom przestępczości. Bezpośredni bodziec, w postaci strachu przed złapaniem, jest znacznie bardziej skuteczny niż uczenie młodzieży, jeśli w ogóle byłoby to możliwe, myślenia w kategoriach pewnych norm społecznych. Świat do którego zmierzamy i który tworzy się na naszych oczach, to nie świat istot myślących autonomicznie, wewnątrzsterownie, tj. według własnych dobrze przemyślanych norm postępowania, ale raczej świat zmysłowych bodźców i natychmiastowej reakcji, świat w którym ładu społecznego strzegą nie normy obyczajowe, lecz elektroniczna behawioralna prewencja.

Etyka jako nauka i przedmiot nauczania może odzyskać rację bytu jedynie dzięki odwróceniu się elektronicznej fali, w której żyjemy.

Czyli jedynie wtedy, kiedy coraz większa ilość ludzi zacznie uświadamiać sobie, że pozwalając sobie na zatonięcie w obrazach, filmach, grach, manipulacjach supermarketów, uwodzeniu przez media i polityków, i tak dalej, i tak dalej, traci coś niezwykle cennego, mianowicie siebie, zdolność do samodzielnego kierowania własnym życiem. Kiedy już to zrozumieją, będą gotowi na nauczanie i studiowanie etyki, filozofii czy literatury. Nie wcześniej.

Najważniejszą zatem sprawą, w którą my, współcześni filozofowie i pedagodzy winniśmy się zaangażować, to odwrócenie tej fali. Jak to zrobić? To oczywiście temat na osobny esej.

Dr Tomasz Mazur (ur. 1972) - filozof, wykładowca akademicki, nauczyciel, założyciel Centrum Praktyki Stoickiej, współczesny stoik. Jest autorem książek: Zbawienie przez filozofię. (2003), Kapryśni bogowie Sokratesa. (2008), Kamyk filozoficzny - Nowożytność. Podręcznik filozofii do szkół ponadgimnazjalnych (2010), Fiasko. Poradnik nieudanej egzystencji (2012), O stawaniu się stoikiem (2014).

www.tomaszmazur.edu.pl

www.centrumpraktykistoickiej.pl

Więcej o:
Komentarze (75)
Czy potrzebna jest etyka w szkole? Mam wątpliwości [FELIETON]
Zaloguj się
  • wydziub2

    Oceniono 278 razy 262

    "zy powszechność religii w szkole przyczyniła się w jakikolwiek sposób do zwiększenia poziomu religijności wśród Polaków? Rzecz w tym, że nie."
    Jeżeli to już ustalono, w pierwszej kolejności należy zrezygnować l lekcji religii, a w następnej zastanawiać się nad zasadnością lekcji etyki.

  • theorema

    Oceniono 182 razy 172

    Mnie etyka dała bardzo wiele - i paradoksalnie uczyniła mnie niezdolną do życia we współczesnej rzeczywistości. Była potwierdzeniem silnego przeświadczenia, że nie ma jednej drogi do prawdy, nie ma jednego, "właściwego" sposobu rozumienia świata. Jak bowiem porównać Platona ze Schopenhauerem? Co dziwne, pomimo tych różnic można zauważyć, że istnieje coś takiego, jak uniwersalny kodeks moralny, który w swoich głównych zarysach pozostaje podobny dla wielu systemów filozoficznych. Jaka z tego wiedza dla nastolatka - ano taka, że nikt nie ma monopolu na wiedzę, prawdę i moralność, ale każdy ma prawo szukać.
    W sali obok odbywały się zajęcia z religii - tam nie trzeba było pisać referatów z Machiavellego, ani z encykliki Jana Pawła II(tak, na etyce też to "przerabialiśmy). Czego oni dowiadywali się na swoich zajęciach? Że moralność katolicka jest jedyną słuszną, nie ma innej drogi osiągnięcia duchowej doskonałości, jak poprzez Chrystusa - itd.
    Co wynika z tego zestawienia - znakomita większość, tak w szkole, jak i późniejszym życiu pławi się w poczuciu słuszności własnej postawy, przynależenia do wybrańców, którzy "mają rację". Ci po etyce - nie są już pewni niczego. We mnie etyka rozbudziła skłonność do patrzenia na wiele spraw z różnych perspektyw, przymus wręcz zapoznania się z różnymi stanowiskami, opiniami - i dopiero wtedy ostrożne formułowanie własnych sądów. Przydaje się to w pracy, gdzie muszę lawirować między różnymi osobami, ich sprzecznymi interesami, wykluczającymi się wzajemnie żądaniami. Zawsze wysłucham wszystkich stron, staram się dociec, dlaczego coś jest dla danej osoby ważne, czemu zrobienie czegoś jest dla niego problemem. Mam więcej na głowie, denerwuję się, chcę dogodzić wszystkim - to minusy i to bardzo poważne. Ale już nie umiem inaczej.

  • squiggi

    Oceniono 132 razy 122

    Choć zgadzam się z Pana diagnozą współczesnej młodzieży i naszej rzeczywistości, to skłania mnie ona do wniosku, iż etyka w polskich szkołach jest niezbędna. Nie dlatego, że będzie to ulubiony przedmiot gimnazjalistów czy licealistów ale dlatego, że jest to, moim zdaniem, droga od odwrócenia wspomnianej przez Pana fali. Oczekiwanie, że w „podawniczym systemie nauczania” uczniowie przyswoją sobie inny sposób myślenia czy patrzenia na świat, niż ten, który aktualnie przynosi im najszybciej korzyści to jak oczekiwanie, że po 10 latach od matury przykładowy mgr sztuk pięknych będzie pamiętał, po którym z rodziców odziedziczył DNA mitochondrialne. :)
    Etyka jest moim zdaniem potrzebna w szkołach z tego samego powodu, co wszystkie pozostałe przedmioty, czyli po to by uświadomić uczniom ich/ jej istnienie. Ilu z nich z tej wiedzy skorzysta? Może tylko kilku, ale to i tak już jest sukces.

  • theorema

    Oceniono 141 razy 119

    Ludzie po etyce zawsze będą mieli problem z korporacjami, ślepym posłuszeństwem, bezwzględnym biznesem. Będą mieli problem z agresywnym marketingiem. Czyli z tym, co składa się dziś na powodzenie materialne. Będą ciapami pełnymi skrupułów, będą mieli wątpliwości, rozterki moralne. O dziwo, w polskich korporacjach, biznesie - większość pracujących to katolicy. Zaliczyli w życiu lekcje religii, przygotowania do komunii - obojętnie, w szkole, czy w salce katechetycznej. I oni nie mają skrupułów, że reklama nieuczciwa, marża za wysoka, faktura wystawiona na lewo, a umowa zlecenie obejmuje normalną etatową pracę. Paradoks? Pozornie. Tych ludzi nauczono, że poprzez chrzest i regularne spowiadanie się z grzechów, mają szansę na zaliczenie w poczet dobrych i sprawiedliwych, więc sobie folgują. Ci po lekcjach etyki mają poważne wątpliwości, czy to wystarczy. Buntują się przeciwko bezrefleksyjnemu wypełnianiu poleceń, nie zadowala ich postawa " po trupach do pełnego brzucha i telewizora 72 cale". Tak, są niedostosowani do życia. Pokorna owieczka po lekcjach religii jest przyzwyczajona do narzucanych reguł, poleceń i rytuałów, łatwiej więc jej wmówić wszystko - również to, że musi mieć tę sukienkę, telewizor, czy wakacje w ciepłych krajach. Że "wszyscy kradną", że jest kryzys, że to, że tamto. Rogaty baranek po lekcjach etyki patrzy na reklamę i ma wątpliwości, czy musi to mieć, nie chce uwierzyć, że "wszyscy kradną", no bo jak to, skoro on nie.
    Etyka w szkołach to niebezpieczna broń przeciwko współczesnym modelom władzy, ekonomii. Odbiera możliwość sterowania głupiutką masą, która klepie bezmyślnie 'to, co wszyscy. O wiele trudniej zapanować nad ludźmi, którzy myślą samodzielnie, mają wątpliwości, czują się odpowiedzialni za swoje wybory, bo nikt ich nie rozgrzeszy - wszak większość chadza na etykę, bo nie czuje się częścią kościoła i nie czerpie z tej spokojnej pewności, jaką kościół daje.

  • dupajasi0

    Oceniono 103 razy 91

    Zgadzam się. Zdecydowanie trzeba skończyć z nauką religii w szkołach. Poziom religijności się nie podnosi i widać, że KK nie tylko poniósł porażkę na tym polu ale pogrąża się coraz bardziej.

  • theorema

    Oceniono 85 razy 73

    Myślę, że autor jakoś zboczył z sedna sprawy. To nie w elektronice siedzi zagrożenie dla moralności i myślenia społecznego, a w biznesie, handlu, reklamie. Nieliczni przedstawiciele biznesu myślą o etyce, większość małych dorobkiewiczów ma na względzie tylko kasę. Nieliczni klienci myślą o tym, kosztem czyjego wyzysku powstał produkt, czy usługa, które nabywają. Dopóki są w większości, mogą spać spokojnie. To pozostali są śmieszni, nieprzystosowani do życia. Nie trzeba pamiętać maksym filozofów i sypać nimi przy każdej okazji, żeby być dziwakiem. Wystarczy być miłym dla sprzątaczki w firmie, kasjerki w barze fast food. Nie namawiać klienta w banku na niekorzystną dla niego lokatę. Nie jeździć rowerem po przejściach dla pieszych. Mała "etyka na co dzień", która jednak kształtuje się pod wpływem wielkich teorii, które w uproszczeniu można sprowadzić do jednego - nie rób drugiemu, co tobie niemiłe. Nie ma bardziej uniwersalnej wskazówki moralnej, żaden strach przed bogiem, piekłem, czy partią naszą nie zastąpi wyobrażenia sobie - jak ja bym się poczuł, gdyby mnie tak ktoś potraktował. Ale gdyby weszła w powszechny użytek, musiałyby runąć wszystkie "zdobycze" ostatnich dziesięcioleci. Reklama, marketing, słupki sprzedaży, wykańczanie konkurencji, robienie w durnia klienta, widza, czytelnika, obiecywanie świetnej pracy po studiach w prywatnej uczelni, czy zbawienia po spowiedzi - to wszystko musiałoby przestać istnieć. Jak wtedy żyć? Utopia. W świecie zwierząt są ci, co jedzą i ci co są zjadani. Nasz ludzki świat nie różni się niczym, przynajmniej na razie. Po tysiącleciach funkcjonowania systemów religijnych i filozoficznych, odkryć naukowych nadal nie wiemy podstawowej rzeczy - jak nie robić drugiemu, co nam niemiłe.

  • mentice

    Oceniono 81 razy 71

    Ten Mazur robi kilka bledow. Religia w polskiej szkole to jest katechizacja i indoktrynacja. To nie jest nauka O religiii czy religiach tylko bezczelna indoktrynacja rzymsko-katolicka. Natomiast etyka czy filozofia nie ma na celu indoktrynowania ludzi tylko powinna przedstawic rozne sposoby myslenia a nawet rozne systemy etyczne.
    Dzisiejsza etyka w polskiej szkole to bekart ktorego musimy kochac bo nie potrafimy wyprowadzic z murow szkolnych katolibanowej katechizacji.

  • spokojny.zenek

    Oceniono 74 razy 64

    "Urzędnicy miejscy dawno już nauczyli się, że wystarczy zamontować kamery w kluczowych miejscach miasta, żeby radykalnie zmniejszyć poziom przestępczości."

    Bardziej szkodliwej bzdury dawno nie widziałem. O zmniejszeniu w ten sposób "radykalnie" poziomu przestępczości oczywiście mowy być nie może i to poza wszelką dyskusją. Zagrożenia w ten sposób "wypycha się" poza obszar objęty monitoringiem.

  • ksks3

    Oceniono 79 razy 63

    Nauka etyki i szerzej podstaw filozofii potrzebna jest młodym ludziom stokroć bardziej niż polsko- katolicka religia uczona w szkole.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX