1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Polacy: "Kiedyś dzieci były szczęśliwsze". Czy naprawdę?

Im starsi jesteśmy, tym częściej uważamy, że w dzieciństwie byliśmy szczęśliwsi niż dzieci żyjące współcześnie - wynika z badań. Skąd taka ocena i czy mamy rację?
Czy kiedyś dzieci były szczęśliwsze? A czy czasy, kiedy nasi rodzice byli dziećmi, były lepsze od tych, gdy to my bawiliśmy się na podwórku? Według badania przeprowadzonego przez TNS Polska dla marki JELP, większość z nas z nostalgią wspomina czasy dzieciństwa, uważając, że w dzisiejszych czasach dzieci są mniej szczęśliwe. Kiedyś było lepiej - takiej odpowiedzi udzieliło 66 proc. ankietowanych.

Tylko co piąta osoba uznała, że pokolenie urodzone w XXI wieku jest szczęśliwsze niż ludzie urodzeni wcześniej. Im jesteśmy starsi tym gorzej oceniamy czasy współczesne - swoje dzieciństwo za lepsze od współczesnego uważa aż 78 proc. osób w wieku od 50-59 l. Trzydziestolatkowie i osoby mieszkające z dziećmi mają natomiast poczucie wielkiej straty związanej z tym, że zabawy z czasów ich dzieciństwa odeszły w zapomnienie.

Kiedyś było lepiej?

Dr Jakub Kryś, psycholog społeczny z SWPS i Instytutu Psychologii PAN, twierdzi, że nie ma badań potwierdzających tezę, że kiedyś dzieci rzeczywiście były szczęśliwsze niż teraz. - Czasy się zmieniają, mamy inne nawyki i zachowania. Zmieniają się pokolenia. To, co starszym ludziom wydaje się normą dla dzieciństwa, już nią nie jest. I odwrotnie: to, co dla współczesnych dzieci jest normą, nie było nią w okresie dzieciństwa ludzi starszych. Spójrzmy na internet - dla wielu starszych osób wydaje się on nieatrakcyjną formą spędzania czasu, bo sami jej nie znają, nie poruszają się po wirtualnej rzeczywistości.

O tym, jak w kategoriach szczęścia oceniamy dzieciństwo nasze i naszych dzieci decyduje w dużej mierze nasz system wartości. Nie można wartościować poczucia szczęścia: - Nie ma do tego odpowiednich narzędzi - podkreśla Kryś. Za to nader chętnie uciekamy się do racjonalizacji: jeśli ja tego doświadczyłem, to było to lepsze. Stąd prosta droga do oceny: moje dzieciństwo było szczęśliwsze niż dzieciństwo współczesnych dzieci. - Dla osób starszych to, co było kiedyś, było po prostu szczęśliwsze od tego, co jest teraz - mówi psycholog.

Idealizowanie PRL-u

Joanna, mama 7-letniej Hani i 4-letniej Zosi, nie lubi, kiedy ktoś mówi, że kiedyś dzieci były szczęśliwsze. - A tam szczęśliwsze! - obrusza się. - Wkurza mnie to idealizowanie PRL w postaci wklejanych na facebooku wspomnień, że trzepak i guma do żucia. Już widzę wspomnienia naszych dzieci: "ach, te xboxy, te tablety, pamiętacie? Teraz już nie ma takich fajnych zabawek..." - śmieje się.

- A tak na serio, kiedyś było po prostu inaczej - wyjaśnia. - Mniej się przejmowano uczuciami dzieci, ale za to miały więcej swobody. Coś za coś. Teraz przecież też można się bawić w błocie, zakazu nie ma. Myślę, że teraz to rodzice mają trudniej, bo jest taki niepisany nakaz bycia menedżerem, sekretarką, kierowcą, projektantem własnych dzieci, a to wymaga bycia ekspertem od wszystkiego. To mnie denerwuje. Ja tam lubię, jak moje córki siedzą w swoim pokoju i wychodzą tylko po to, żeby wziąć moje wszystkie szale i apaszki, bo coś tam sobie wymyśliły. Nie ciągle oczywiście, ale lubię jak zajmują się same sobą - podsumowuje.

Na idealizację dzieciństwa lat 70. i 80. nie zgadza się też Marta, mama dwóch córek w wieku przedszkolnym: - W necie roi się od sielskich obrazów, jak to w PRL-u wszyscy radośnie żuli balonówkę na trzepaku i było tak "ach! jak niewinnie" i pięknie. I po równo. I chińskie piórniczki, i andruty, i syfony. Fakt, też różne takie obrazki wspominam z nostalgią. Ale pamiętam też, że dzieciaki nagminnie były np. bite pasem. Albo że w przedszkolach były zmuszane do jedzenia - mówi.

Niedostatek cieszy bardziej od nadmiaru?

Nawet jeśli to dzieciństwo upływało pod znakiem niedostatku, nadal może być uważane za lepsze od tego, które przeżywają dzieci w czasach obfitości. Idealnym przykładem jest ocena Joli, która z rozrzewnieniem wspomina swoje wycieczki do Pewexu i tęskne wpatrywanie się w lalki na półkach sklepu. - A teraz? - pyta. - Dzieciaki maja wszystko na tacy podane. Zabawki na każdą okazję, w sklepie od samego oglądania głowa boli. Pewnie, że kiedyś dzieci były szczęśliwsze - podsumowuje z przekonaniem.

Z tą opinią nie zgadza się Jakub Kryś: - Istnieje takie pojęcie jak młyn hedonistyczny - tłumaczy. - Każda przyjemność się znudzi, jeśli jest intensywnie użytkowana. Ale świat daje nam tyle możliwości, że nawet, jeśli ta lalka się znudzi - "zmieli" w tym młynie - to dziecko znajdzie coś innego, co sprawi mu przyjemność. Chociażby patyk, który będzie wrzucać do strumyka - tłumaczy.

Joanny nostalgia za czasami własnego dzieciństwa, w wersji przedstawionej przez Jolę, też nie przekonuje: - Co tu gloryfikować - to, że czegoś nie można było mieć? Braki w zaopatrzeniu? - zastanawia się. - Moje dzieci naprawdę potrafią skakać z radości z powodu nowej książki albo audiobooka, albo z listu od babci zza oceanu z naklejkami za 2 zł. Nie kupuję zabawek przy każdej okazji, one zresztą i tak najlepiej bawią się przy użyciu koców, szalików, apaszek, wody, mąki i innych obecnych w domu gratów - mówi.

Lody na obiad - pełnia szczęścia!

- Myślę, że pominąwszy kwestie prezentów i tego, co nam daje współczesny marketing i handel, dzieci są szczęśliwe, gdy spędzają czas z rodzicami i mogą robić, co chcą, np. jeść lody na obiad jak na wakacjach - mówi z uśmiechem Iza. I to w tych drobnych przyjemnościach właśnie wielu dorosłych upatruje powodów do szczęścia. A tych mogą doświadczać także współczesne dzieci, nawet jeśli zamiast zabaw na trzepaku wybierają gry w komputerze.

- Poczucie szczęścia raczej zależy od tego, czy jest się kochanym, rozumianym, akceptowanym - dodaje Marta. - A to nie jest po pierwsze indywidualne, po drugie można to osiągnąć w różnych czasach i przy rozmaitych obyczajach, poziomie życia itd. Dla mnie w latach 80. szczytem szczęścia byłby nielimitowany dostęp do bananów, ale nie sądzę, żeby dzisiejsze dzieci z powodu bananów były szczęśliwsze. Ani nieszczęśliwsze, bo nie sądzę, żeby oczekiwanie na banana nas tak uszlachetniło - podsumowuje.

Inna sprawa, że my w ogóle szczególnie szczęśliwi nie jesteśmy. Jak zauważa dr Kryś, Polacy, wraz z innymi mieszkańcami Europy Wschodniej, plasują się na końcu listy narodowości deklarujących zadowolenie z życia:- Jako Polacy jesteśmy społeczeństwem narzekającym - podkreśla. Nic więc dziwnego, że narzekamy też na "nieatrakcyjne" dzieciństwo XXI wieku, czy na współczesną młodzież. - Ta nagonka mnie irytuje! Mamy fajną młodzież - przekonuje Kryś. I szczęśliwą?