1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Są bezdzietni, bo cenią swobodę? Prawdziwie głodni życia mają dzieci!

Z tegorocznego badania analizującego warunki i jakość życia Polaków, dowiaduję się, że dla wielu posiadanie potomstwa oznaczałoby deklasację. To fakt, mój standard życia rzeczywiście mocno się obniżył odkąd mam dzieci... ale też nigdy wcześniej nie czerpałam ze świata tak bardzo jak teraz!
Diagnoza Społeczna 2013 wykazała, że Polacy nieszczególnie garną się do roli rodziców, a prof. Janusz Czapiński wyjaśnia na łamach "Polityki" (nr 26, 2013), że często wynika to z niechęci do obniżenia standardu życia. Powodem bezdzietności wśród najbogatszych, zdaniem profesora, są aspiracje. "(...) dzieci odbierają swobodę życiową, utrudniają robienie kariery zawodowej (...)", a ludzie są "głodni życia. Chcą być bardziej i więcej" - tłumaczy prof. Czapiński. Rzeczywiście, bez dzieci jest pod wieloma względami łatwiej, a jednak...

Bezdzietni naprawdę mają się super

Z pewną nostalgią wspominam wydatki związane z podróżowaniem solo, zwłaszcza, gdy porównuję je z tymi generowanymi przez czteroosobową rodzinę. Całkiem miło było także bez zastanowienia przepuszczać pensję na siebie i swoje zachcianki. Tak, to było prawdziwie przyjemne... I wcale nie ironizuję! Spokojnie mogę zrozumieć to, że ktoś może nie chcieć mieć dzieci. Jeśli jednak o mnie chodzi, wraz z nadejściem wakacji cieszę się macierzyństwem jeszcze bardziej niż zwykle, bo dzięki córce i synowi mam okazję na nowo przeżywać zapomniane radości. Takie swoiste, rodzicielskie, déjà vu.

Wiele się u mnie zmieniło przez te ostatnie sześć lat. Mam mniej pieniędzy i mniej sypiam, mniej podróżuję i rzadziej chodzę do kina. Rzadziej też leczę kaca. Ale to nie wszystkie zmiany, jako bezdzietna singielka, tudzież bezdzietna partnerka, nienawidziłam śniegu i na widok pierwszych płatków mruczałam pod nosem mniej i bardziej wyrafinowane przekleństwa. Nie lubiłam świąt, spędów rodzinnych i całego tego zawracania głowy. Wakacje oznaczały tylko mniejsze korki na drogach i mniej hałasu w mieście. Podróż samolotem obok matki z dzieckiem? Brr, grrr, ratunku!

Teraz umiem bardziej się cieszyć: mam zdecydowanie mniej swobody, ale z życia mogę czerpać garściami. Takie są moje aspiracje. Ja właśnie dzięki dzieciom jestem "bardziej i więcej". Można więc i tak!

Serio, lato jest genialne!

Ach, ileż we mnie entuzjazmu, radości życia i miłości do bliźniego (o ile bliźni lubi dzieci, rzecz jasna). Pierwszy śnieg? Zobaczcie, skarby, jak pięknie! Jak w bajce! Święta? Ach, nie mogę się już doczekać choinki, ozdób świątecznych, pieczenia pierników, wybierania prezentów. Radość, radość i jeszcze raz radość!

No i wakacje... Serio, lato jest genialne. Tyle możliwości, a plaża ostatnio była tak fajna, kiedy sama byłam dzieckiem. Właściwie nie tylko plaża: bycie matką to dla mnie nieustanna sentymentalna podróż i ciąg wspomnień z własnego dzieciństwa, co rusz przypominam sobie swoje siedmioletnie uczucia i pięcioletnie zachwyty. Niesamowita sprawa, przysięgam.

Bycie matką to też wędrówka w głąb siebie, badanie swoich dorosłych emocji, ograniczeń i reakcji. Takie mam pokłady tkliwości? Ach, więc aż tak potrafię się zdenerwować? Zmęczenie może mieć taki smak? Mogę być miła, potrafię być stanowcza, umiem walczyć, chcę iść na kompromis. To fascynujące, ile rzeczy o sobie może nauczyć się człowiek dzięki rodzicielstwu.

I dobrze, tak też może być

W ostatni dzień roku szkolnego znowu czuję wyjątkowość tego dnia, tak samo jak wiele lat temu, kiedy sama chodziłam do szkoły. Naprawdę nie sądziłam, że znowu tego doświadczę. Odświętne ubranie przygotowane, laurki w dłoń, córka wyrusza pożegnać nauczycielki. Przed nami dwa miesiące przygód i nauki o swoich ograniczeniach i możliwościach.

Jasne, że żal, że nie sypiam do oporu, tylko zawsze ktoś mnie budzi. Nie pamiętam już, jak to było budzić się naturalnie, samej z siebie - a sen lubiłam chyba nawet bardziej od imprez. Ostatnio oglądałam film, w nim scena domówki - młodzi ludzie, drinki w dłoniach, głośna muza, atmosfera oczekiwań i poczucia, że świat stoi otworem, omnipotencja. O, ta scena już nigdy nie będzie o mnie - pomyślałam. Ta scena jest o tym, gdzie za kilkanaście lat będzie mój syn, a już za dekadę moja córka. I dobrze, tak też może być.

Wzięłabym też plecak i pojechała powłóczyć się po Europie. Kochałam noclegi w hostelach, poznawanie ludzi z całego świata: dwie noce w jednym miejscu i fru do kolejnego. Tak, chciałabym tak znowu. Ale wiecie co? Tak się cieszę na tydzień z dziećmi na warmińskiej wsi, że aż sama nie mogę w to uwierzyć. Więc tak, rodzicielstwo to ewolucja, to zmiany, wyrzeczenia, ale też powrót do tych wszystkich magicznych momentów dzieciństwa, o których nigdy byśmy sobie nie przypomnieli, gdyby nie własne dzieci.

Nie wiem więc jak Wy, ale ja tam bardzo cieszę się z wakacji! I rzeczywiście, brak porannego pośpiechu ("szybko, bo spóźnimy się do przedszkola na śniadanie!") to też bardzo kusząca wizja. Może w tym roku córa nauczy się pływać, a mnie uda się przeczytać cztery książki podczas urlopu? Albo spać do oporu? No wiem, wiem...

P.S. A to, że nie ma co z dzieckiem zrobić w wakacje, bo przecież dwumiesięczny urlop mają tylko nauczyciele, to zupełnie inna para kaloszy. O właśnie, deszcz nadal mnie wkurza.

Więcej o:
Komentarze (82)
Są bezdzietni, bo cenią swobodę? Prawdziwie głodni życia mają dzieci!
Zaloguj się
  • antykonformista

    Oceniono 191 razy 133

    a mnie ciekawi to, że tak z 10-15 lat temu, gdy jako człowiek bardzo młody chłonąłem te wszystkie tygodniki opiniotwórcze i artykuły w dziennikach, to bezdzietność była... no może nie lansowana, ale obchodzono się z nią dość życzliwie. i co się przez te parę lat zmieniło, że wszystkie media uwzięły się na bezdzietnych? poza apelami i lamentami polityków i demografów? jakoś nie wierzę, że jesteście na pasku tych ostatnich, ale już wobec tych pierwszych to nie byłbym taki pewien. obrzydliwe, obrzydliwe, jak to jeden z nich ma zwyczaj mówić... a prawda jest taka, że dzieci powinni mieć ci, co się do tego NADAJĄ, bo Kasiek Waśniewskich nam więcej w tym kraju (jak i świecie) nie potrzeba. a tym bardziej dzieci niechcianych, wychowanych przez plugawych rodziców, zniszczonych jeszcze w dzieciństwie i niszczących swoich rówieśników w podstawówkach i gimnazjach, jak to się dzieje obecnie. i tylko ktoś bez empatii i bez umiejętności szerszego spojrzenia, będzie innych naganiał na dzieci. bo źle się kończy, gdy decyzja o dziecku jest podjęta za sprawą naganiania... czy to dziennikarzyny, czy znajomych, czy też (najczęściej) rodziny. to ma być indywidualna decyzja partnerów, racjonalna i rzeczowa. w przeciwnym razie będziemy mieć więcej takiej młodzieży jaką mamy obecnie, kto nie zna sytuacji bliżej niech stuli twarz, albo ją pozna w końcu, najwyższy czas.

    a artykuł? żenujący, nieprawdziwy, i szkodliwy, wysmażony może i nie na zlecenie jakiegoś tam ministerstwa, ale pod wpływem dysonansu podecyzyjnego zapewne. beznadzieja...

  • gazeta_mi_placi

    Oceniono 178 razy 102

    Od pewnego czasu szczuje się dzietnych na bezdzietnych, w jakim celu? Demografii nie poprawi jakiś durny artykulik na portalu, człowiek rozsądny i minimum przeciętnie inteligentny wie, że dzieci to głównie harówka i wiele wyrzeczeń i rzadko kiedy są tak grzeczne i śliczne jak dziewuszka na zdjęciu.
    My, bezdzietni nie damy się na to nabrać.

  • dzika.foka

    Oceniono 206 razy 94

    Dlaczego, autorko tekstu, opierasz afirmację macierzyństwa na deprecjonowaniu bezdzietności?
    "Prawdziwie głodni życia" w przeciwieństwie do nieprawdziwie głodnych? Marny ten twój entuzjazm, skoro wymaga tak prymitywnej racjonalizacji. Odrażające i głupie.

  • lord_viadro

    Oceniono 69 razy 63

    Problem w tym, by chcieć się przestawić na inny tryb życia rodzinnego z dziećmi i realizować siebie w wychowaniu dzieci..
    jak dziecko czy chcoćby.. pies bedzie tylko kulą u nogi, która będzie wkurzać, irytować, ograniczać.. to większa odpowiedzialnością jest zrezygnowanie dla dobra dziecka z jego posiadania niż zrobienie dziecka dla kaprysu, mody lub bo tak wypada..

  • blurp3

    Oceniono 68 razy 50

    Hmmm, biologia tak ustawiła kobietę, że ta posiada tzw. instynkt macierzyński i jeżeli ten instynkt zadziała, to nie ma takiej przeszkody, aby przeszkadzała kobiecie mieć dzieci ( no chyba, że bezpłodność). Ten instynkt jest potrzebny aby przedłużać gatunek.

    Obecnie okazuje się, że coraz więcej kobiet przyznaje się, że takiego instynktu nie ma, albo jest on bardzo słaby. I często nie chodzi tu o wygodnictwo, niezależność czy egoizm tylko zwyczajny brak bodźca biologicznego, aby posiadać dzieci. Sama tak mam, zwyczajnie nie czuję potrzeby posiadania dzieci i nic na to nie poradzę. Zmuszanie się do ich posiadania mogłoby wyrządzić im samym krzywdę.

    Dobrze, że większość kobiety chce mieć dzieci i są wspaniałymi matkami, bardzo mnie to cieszy i życzę im jak najlepiej. One są szczęśliwe, ale ja nie posiadając potomstwa wcale nie jestem nieszczęśliwa :) Brak instynktu...

    Brak instynktu macierzyńskiego u kobiet i chęć regulacji ilości posiadania dzieci jest dla mnie naturalne. Świat się zmienia, ludzie żyją coraz dłużej, medycyna się ciągle rozwija, ludzie już nie umierają tysiącami w epidemiach, w wojnach też już nie giną masowo, śmiertelność populacji maleje. Coraz bardziej w człowieku liczy się jakość. Natura musi kierować pewnymi procesami aby zachować równowagę w przyrodzie, obecnie po prostu ludzie muszą zwolnić tempo rozrodu, bo zwyczajnie może nas być za dużo na jedna planetę. Ponadto miejsca pracy coraz częściej i bardziej zastępowane przez roboty, wzrasta uprzemysłowienie, dziś wystarczy jeden człowiek, aby obsłużyć kilka-kilkaset dawnych stanowisk pracy. A wszystko wskazuje, że ten proces będzie raczej postępował do przodu niż się cofał.

    Im bardziej się będzie wydłużać średnia życia ludzkiego, tym bardziej musi się zmniejszać tempo przybywania nowych ludzi. Na Ziemi jest wprawdzie jeszcze dużo miejsca i dużo zasobów, ale te wielkości są skończone. Dopóki nie nauczymy się kolonizować innych światów, musimy utrzymywać równowagę w przyrodzie. Natura ( lub jak kto woli Bóg) może nie jest dobra albo zła, ale na pewno mądra:)

    P.S. Wyobraźmy sobie, że ludzie stają się praktycznie nieśmiertelni i chcą się dalej w dużym tempie rozmnażać...? Eutanazja musiałaby stać się moralnym obowiązkiem, aby zapewnić byt kolejnym pokoleniom:)

  • blurp3

    Oceniono 49 razy 45

    A tak po za tym dyskusja na temat: czy lepiej jest mieć dzieci, czy być bezdzietnym przypomina dyskusje o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkanocy:)

    Jak ktoś chce mieć dzieci i to daje mu szczęście to wspaniale, i jak ktoś nie chce mieć dzieci i uważa się za szczęśliwego też jest świetne. Przecież w życiu chodzi o to, aby je przeżyć jak najszczęśliwiej:)

  • theorema

    Oceniono 128 razy 44

    jeśli ktoś do cieszenia się śniegiem potrzebuje dzieci, to znaczy, że jest bardzo płytką osobą, uzależnioną od innych. Zapewne autorka artykułu wisi także jak bluszcz na mężu i bez niego czułaby się nikim. Są takie kobiety, nic sobą nie reprezentują, mają mózg płaza i jedyne osiągnięcie w życiu to takie, że udało im się złapać męża - zapewne obiecując wspólne spłodzenie potomstwa, a to akurat panowie sobie cenią.
    Nie mam dzieci, ale cieszę się i śniegiem i deszczem i słońcem i jedzeniem i spaniem i potrafię sama dla siebie wytwarzać miniaturowe rękodzieło, dla czystej przyjemności robienia go, choć każdy dzieciak na pewno umarłby z radości widząc coś takiego i chciałby się tym pobawić. W tym roku zrobiłam kalendarz jak dla dzieci - wisi u kilkorga moich dorosłych znajomych, którzy z dziecięcym entuzjazmem piszczą na widok zdjęć jak z bajkowego świata. Oprócz tego potrafię spędzić trzy miesiące przygotowując ważny projekt, zajmując się sprawami kultury, etyki i żyjąc pełnią życia. Gdybym miała dzieci, to przez te trzy miesiące musiałyby chodzić głodne i brudne, bo ja sama nie miałam czasu na gotowanie i zadbanie o siebie - krótki prysznic musiał starczyć. i tez nie imprezowałam i nie piłam, bo tak, bezdzietni tez czasem mają tak ważne sprawy, że nie mogą sobie pozwolić na kaca.
    ktoś tu pod spodem napisał, że nie zna nikogo, kto nie chciałby mieć dzieci. Ciekawe. ja znam parę osób, sama taką jestem. Postanowiłam to mając 16 lat i konsekwentnie umacniam się w swoim postanowieniu za każdym razem, kiedy widzę dzieci razem z rodzicami. Dzieci same między sobą umieją się dogadać, jak się pokłócą to na krótko i są fajne, ale wystarczy, że zobaczę je z rodzicami - jak wrzeszczą, plują , popisują się, usiłują zwrócić na siebie uwagę, jak te matki zgrzytają zębami i warczą - żeby mi się skutecznie odechciało jakichkolwiek kontaktów z dziećmi.
    Głupio, że gazeta codziennie zamieszcza jakiś artykuł podsycający nienawiść dzietnych do bezdzietnych. Nawet jeśli ten problem istnieje, dopóki się go tak nie nagłaśnia, to jeszcze nie jest taki ważny. A tak, to rzeczywiście rozważam wyjazd z tego kraju, bo a nuż kolejny parlament wpadnie na pomysł podatku od braku dzieci, albo kościelne tajne służby będą oblewać kwasem wszystkich singli po trzydziestce...Zastanawiające, że bezdzietni są na ogół tak zajęci, że nie mają czasu i ochoty na dogryzanie dzietnym, że mają dzieci. A dzietni, przynajmniej w waszej gazecie, zawsze znajdą czas, żeby popastwić się nad bezdzietnymi. Pilnujcie swoich dzieci i cieszcie się swoim szczęściem. Tylko nie obnoście swoich wściekłych min, nie szarpcie dzieci na ulicy, nie drzyjcie się na nie w domach i w sklepach, bo bezdzietnemu prędzej zrobi sie żal takiego dziecka niż was. Tak, jak kiedyś, naprzeciwko mnie w metrze siedział dzieciak i wrzeszczał, aż był siny na twarzy, zdzierał z siebie ubranie, a matka bez przerwy zaciągała mu suwak pod szyję i poprawiała szalik. Szalik był wełniany i gryzł dziecko w skórę, miało aż bąble jak po pokrzywach na szyi. Wreszcie ja zainterweniowałam, bo matka nawet nie raczyła się zatroszczyć, czemu dziecko wyje. Wyje dziś, wyło wczoraj, nic nowego. Macierzyńskie szczęście...

  • jonia2012

    Oceniono 55 razy 23

    Do niektorych ludzi nie moze dotrzec ze na swiecie jest ich juz za wiele. Nie mozna zrec i mnozyc sie w nieskonczonosc.

  • curious2003

    Oceniono 46 razy 18

    Najlepiej się ozenic, mieć trojke. Rozwiesc się i placic alimenty zonie i dzieciom. HUUUUUUUUUUUUUURA !!!!
    zajebiscie jest !!!!!! Wtedy dylemat co do gara włożyć i za ile puszek :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX