1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Naukowcy: kobiety są porannymi zrzędami! Naprawdę?

Zły humor o poranku jest usprawiedliwiony, pod warunkiem, że jesteś kobietą. Akademicy udowadniają, że niewyspanie odbija się na samopoczuciu pań i apelują do mężczyzn: pozwólcie się partnerkom wyspać, wyjdzie to wszystkim na zdrowie!
Jak wyglądają poranki w Waszych domach? U mnie jest tak: najpierw budzi się nasz trzyletni syn. Uśmiech od ucha do ucha i każdego dnia to samo pytanie: "Jest dzień?". Biegnie w podskokach do okna, zagląda za roletę i wykrzykuje podekscytowany: "Tak, już dzień, już dzień! Chodź, wstawaj, dzień!". Z reguły mam inne zdanie na ten temat, ale jego uśmiechnięta twarz jest czymś tak idealnym, tak rozkosznym i tak rozmiękczającym najtwardsze z serc, że nie sposób odpowiedzieć inaczej niż uśmiechem (zwłaszcza, że wiem, że wstanie mój mąż, a nie ja).

Następnie budzi się moja córka. Mina marsowa, nasuwa kołdrę na czoło i warczy. "Idź stąd!" (to do brata), "Jestem jeszcze zmęczona!" (to do rodziców), "eeeee, grrr, buuu" (to do świata). A my zamieramy: będzie histeria, będzie burza, czy może dzisiaj będzie dla nas łaskawa?

I wiecie co? Okazuje się, że moja rodzina jest tak idealnie przewidywalna i tak wyśmienicie nadaje się do zobrazowania tezy naukowców z Duke University (USA), że nie sposób nie przytoczyć naszego przykładu. Oczywiście jestem teraz naburmuszona, bo myślałam, że jesteśmy zbiorem samych indywidualności, a tu takie kwiatki! Nic to, wciąż jest rano, zły humor minie, a tymczasem przejdę do opisania wniosków amerykańskich akademików. Ciekawe, czy się w nich odnajdziecie...

Lepiej, żeby to on zarywał noce?

Naukowcy z Duke University poddali analizie sen 210 osób i doszli do wniosku, że kobiety potrzebują go więcej niż mężczyźni i to dlatego częściej budzą się w złym humorze. Niewyspanie bardziej wpływa też na stan zdrowia pań, a jest bez większego znaczenia dla mężczyzn. Kobiety, które śpią za krótko, są w gorszym stanie psychicznym i fizycznym, grożą im choroby serca i depresja. Profesor Edward Suarez tak skomentował pracę swojego zespołu: "Wyniki badania wykazują, że zła jakość snu - mierzona poprzez sumę przespanych godzin, nocne pobudki i przede wszystkim czas potrzebny im do zaśnięcia - ma poważniejsze skutki zdrowotne dla kobiet niż dla mężczyzn".

Ekspert do spraw snu, dr Michael Breus, wyjaśniał w programie CBS News: "W tym badaniu kobiety częściej miały depresję. Jeśli spały krócej niż zwykle, rano budziły się złe i wrogo nastawione do świata. Ogromny wpływ na ich samopoczucie miały też kłopoty z zaśnięciem". Dr Breus radzi kobietom, żeby nadrabiały braki w nocnym śnie w trakcie dnia, ale podkreśla, że drzemki powinny trwać dokładnie 25 albo 90 minut - w innym wypadku po przebudzeniu będą czuć się gorzej. Naukowcy tłumaczą, że kobiety mogą tak reagować na niewyspanie, dlatego, że w trakcie dnia działają bardziej wielozadaniowo niż mężczyźni, ich mózg potrzebuje więc więcej czasu na regenerację.

Ha! Jestem mistrzynią wielozadaniowości!

Odetchnęłam z ulgą. Moje poranne fochy to nic więcej tylko efekt dużej aktywności intelektualnej w ciągu dnia? Podoba mi się to tłumaczenie! Mój mąż wstaje wcześnie - zazwyczaj niechętnie, ale jednak. Odzywa się do dzieci, zaczyna dzień. Ja po przebudzeniu odmawiam opuszczenia łóżka. Kiedy nie mogę już dłużej zwlekać, artykułuję kilka grzecznościowych zwrotów w stylu "Dzień dobry, jak spaliście, co się wam śniło" i oddalam się na bezpieczną odległość.

Nie odzywajcie się, nie angażujcie mnie w rozmowy, nie oczekujcie żadnej interakcji. I tak do momentu, kiedy wypiję pierwszą kawę. W idealnym świecie delektuję się nią w ciszy, w rzeczywistości rodziny z dwójką małych dzieci połykam ją podirytowana, za murem niedostępności i wymruczanych gderliwie: "aa, tak, zaraz, za chwilę, poczekaj, później mi powiesz, ok?". I tak co dnia.

Miła w weekendy

Ania też ma dwójkę dzieci. Podejrzewam, że i ona nie ma łatwych poranków. I rzeczywiście - mówi, że zwykle wstaje nabzdyczona: - Jak długo nie muszę odpowiadać na pytania, odzywać się w ogóle, jest ok. Jeśli dam się sprowokować, zdarza się, że czepiam się, krytykuję, generalnie nie jest miło. Na szczęście szybko mi przechodzi i wtedy staram się rodzinie wynagrodzić poranne niedogodności. Co ciekawe, w weekendy zawsze wstaję pozytywnie nastawiona do świata - przyznaje.

Kasia ma jedno dziecko i męża, który lubi mieć radosną żonę. Ona też pasuje do obrazu nakreślonego przez amerykańskich naukowców: - W skrócie wygląda to tak, że mój mąż wstaje rano i bierze dziecko, a ja mniej więcej dwie godziny później staram się wygrzebać z łóżka - mówi.

Wstawaj! Szkoda dnia!

Czy to możliwe, że wszystkie kobiety naprawdę budzą się niewyspane i w złych humorach? To byłoby zbyt proste! Magda, bezdzietna dwudziestokilkulatka, mówi, że uwielbia wstawać wcześnie. Budzi się przed szóstą i z radością rozpoczyna dzień. Mieszkająca ze swoim narzeczonym Iwona twierdzi, że to on ma problemy ze wstawaniem, a ją irytuje to, że musi w weekendy czekać przez kilka godzin, żeby wspólnie zrobić coś fajnego.

Ola, mama czterolatka, też podważa teorię naukowców: - Ja jestem rano jak maszyna - od obudzenia do wyjścia wyrabiam się w godzinę, a jeszcze po drodze musze dziecko ubrać, nakarmić i wyekspediować do przedszkola. Robię wiele rzeczy na raz, lecę po rutynie i nie znoszę rozmemłania. Raczej jestem zadowolona. Dziecko - zależnie od tego, czy się obudzi samo, czy zostaje siłą zmuszone do powstania, ale raczej jest uśmiechnięte. A mąż to typ, który przez 5 minut siedzi na skraju łóżka i pociera rękami uda, a potem tyle samo czasu poświęca patrząc w lustro stojąc nad umywalką z odkręconym kranem. Raczej jest nieprzytomny, marudzi i narzeka na wszystko. Ale i tak go kocham - podsumowuje z uśmiechem

Akademicy z Duke University twierdzą, że potrzebne są dalsze badania nad wpływem niewyspania na mężczyzn i kobiety. W porządku, na razie jednak zamierzam wytłumaczyć mężowi, że moje dłuższe sypianie w weekendy jest konieczne dla mojego zdrowia. I jednego tylko nie rozumiem - dlaczego akurat w sobotę moja córka dołącza do swojego brata w porannych zachwytach nad budzącym się światem i wyjątkowo chętnie zaczyna dzień koło 6.00?

A Wy jak? Wysypiacie się? Budzicie się radośni?