1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Niski przyrost naturalny w Polsce: czy dziecko to luksus?

Kobiet w wieku rozrodczym jest w Polsce wiele, a jednak przyrost naturalny mamy niski. Częstym wytłumaczeniem tego faktu jest twierdzenie, że ludzi nie stać na posiadanie potomstwa. Czy dziecko to rzeczywiście luksus - a jeśli tak, to dla kogo?
"Ile płacisz opiekunce?!" - ileż to razy usłyszałam takie zdanie, wypowiedziane tonem balansującym na granicy kompletnego niedowierzania i oburzenia... Zawsze spieszę wtedy wyjaśniać - zawstydzona i z poczuciem, że oto powinnam przepraszać, za coś na co nie mam wpływu: że stawki warszawskie, że syn za mały na przedszkole państwowe, że prywatny klubik i opieka na okres chorób (a syn choruje często) wyszłyby jeszcze drożej, że przepraszam, że daję jakoś radę i że nie mam wyjścia. Byle do przyszłego roku i przedszkola. "Ile kosztuje państwowe przedszkole?!". No cóż, naprawdę. To też nie moja wina.

Statystyki nie napawają optymizmem

Wskaźnik dzietności w naszym kraju plasuje nas na 208 miejscu wśród 228 krajów. Obecne 28-30-latki to panie z wyżu demograficznego. Coraz więcej kobiet decyduje się rodzić po trzydziestce, co dodatkowo zwiększa liczbę potencjalnych matek. Jednak w Polsce wciąż rodzi się za mało dzieci - powinno ich przychodzić na świat około 600-650 tysięcy, tymczasem tegoroczne prognozy zakładają, że urodzi się ich zaledwie 370-380 tysięcy. Demografowie uważają, że trzeba zachęcać Polki do rodzenia, bo następne pokolenia kobiet w wieku najwyższej płodności będą mniej liczne. "W Polsce nie ma warunków na posiadanie dzieci, ludzi na to nie stać więc Polki wolą rodzić w Wielkiej Brytanii" - słyszę od kolegi, socjologa.

Mam dwójkę dzieci i nie traktuję ich w kategoriach wydatków i wyrzeczeń. Od 4 lat nie byłam za granicą, a kiedyś jeździłam po świecie z plecakiem i było mi bardzo z tym dobrze. Wakacje dla czteroosobowej rodziny kosztują o wiele za dużo. Obuwie dziecięce jest drogie, a stopy rosną jak oszalałe. Szczepionki kosztują fortunę. Opiekunka.. No wiecie, stawki warszawskie. Czy dziecko to luksus? Według mnie nie, mimo wszystko. Mieszkam i wychowuję dzieci w Polsce. Skąd to przekonanie, że młodych Polek nie stać na rodzenie dzieci? Czy zdaniem innych mam dziecko to przyjemność dla bogatych?

To tylko zasłonka

Karola ma dwójkę dzieci, pracuje w niepełnym wymiarze godzin. Waha się czy można określić dziecko luksusem: - Wszystko zależy od subiektywnej definicji pojęcia luksusu - mówi. - Dziecko bez wątpienia wymaga pewnych wyrzeczeń, w naszym przypadku te wyrzeczenia mniej dotyczyły sfery materialnej, bardziej czasu i uwagi poświęcanej sobie, partnerowi i rozrywkom typowo dorosłym, na rzecz .. wiadomych. Jestem świadoma, że mam coś w zamian za te wyrzeczenia, coś, co jest dla mnie atrakcyjne i wartościowe.

- Generalnie jakoś nie bardzo jestem przekonana i z nieufnością patrzę na ludzi, którzy mówią, że nie stać ich na dziecko czy też warunki materialne nie pozwalają im mieć dziecka - kontynuuje Karola. - Szczególnie, jeśli mowa o pierwszym dziecku. Wydaje mi się, że często jest to zasłonka dla jakichś innych, faktycznych powodów. Nie zawsze, ale często. Tak więc, jeśli rozpatrywać luksus w najbanalniejszej kategorii finansowego stanu posiadania to nie sądzę, że dziecko jest luksusem tylko dla zamożnych.

Droga jest opieka nad dzieckiem

Julia uważa, że pomimo faktu, iż jej rodzina powiększyła się o dwie córki, ich poziom życia pozostał taki sam. - Dziecko kosztuje - twierdzi - i to dużo. Ale też jest bardzo dużą motywacją do zarabiania większych pieniędzy. A czy posiadanie dziecka jest drogie? Bardzo zależy to od tego, jak się żyje. Jak ktoś ma w okolicy niepracującą, sprawną babcię (albo dwie) i własne mieszkanie, które dostał od rodziców, to z pewnością utrzymanie dziecka nie jest bardzo drogie. Jeśli ktoś ma perspektywę opłacania opiekunki (2000 zł) lub żłobka prywatnego (1500 zł) przez 3 lata, a matka musi iść szybko do pracy, bo ma kredyt hipoteczny na 100% - robi się bardzo drogo. Wtedy odkłada się myśl o dziecku, a już na pewno o drugim. Droga jest właśnie opieka nad dzieckiem i niestety leczenie dziecka, jeśli choruje, zwłaszcza poważnie. Jeśli chodzi o wyrzeczenia - nasz standard życia nie spadł. Mój mąż o wiele więcej pracuje. Ja na pewno wydaję znacznie mniej na swoje rzeczy typu ubrania, buty, torebki, kosmetyki - ale też mam znacznie mniej okazji, że wychodzę z domu, choćby na imprezy, ale też zawodowo.

Koszt jest ogromny - ale nie finansowy!

Rozmawiając z koleżankami o wyrzeczeniach związanych z posiadaniem dzieci, o kosztach, które muszą ponosić w związku z podjęciem decyzji o posiadaniu potomstwa, nie słyszę stwierdzeń, że dziecko doprowadziło je do ruiny finansowej. Żadna nie skarży się, że teraz na nic jej nie stać, często za to wspominają o innego typu kosztach - tych dotyczących czasu dla siebie i swoich pasji. Niektóre zrezygnowały ze studiów podyplomowych, bo wolą w weekend pójść z dzieckiem na spacer czy plac zabaw, inne wspominają, że nie mają czasu na swoje hobby. - Zmienia się życie i czas jaki możemy poświęcić sobie - tłumaczy Iza. - Czasem nie ma kiedy pomalować paznokci czy przeczytać książki.

Maria ma trójkę dzieci, przez długi czas myślała o czwórce. - Dla mnie posiadanie dzieci łączy się z ogromnym wyrzeczeniem - przyznaje. - Przed zajściem w ciążę zrezygnowałam z kariery wymagającej całkowitej dyspozycyjności, która przynosiła mi mnóstwo satysfakcji (zarówno w wymiarze zaspokajania ambicji, jak i finansowym). Przestałam też być panią swojego czasu - organizacja mojego życia została podporządkowana organizacji życia dzieci. Przestałam działać spontanicznie - żadnych niespodziewanych wyjść, wyjazdów, co lubiłam i do czego byłam bardzo przyzwyczajona. Było warto, ale to wysoki koszt.

Czasem boli

Iza ma pięcioletniego syna i uważa, że wszystko jest kwestią zachowania odpowiednich proporcji. Przyznaje, że szczególnie odczuwalne finansowo było opłacanie czesnego w klubie malucha, kiedy musiała już wrócić do pracy. - Zdecydowaliśmy się na dziecko, gdy mieliśmy swoje mieszkanie. Gdyby to miał być luksus to powinnam pewnie poczekać do spłaty kredytu? Oczywiście, że dziecko kosztuje, ale za to ciepła rączka w dłoni i "Mamo, wiesz, kocham Cię najbardziej na świecie" to chyba dobra zapłata za ewentualne wyrzeczenia. Jasne, jeśli ktoś kupuje za dużo i z najwyższej półki i uważa, że jego dziecko musi mieć wszystko najlepsze, to po podsumowaniu wyjdzie pewnie tyle, co za mały samochód albo i nawet więcej, ale to wszystko kwestia zdrowego rozsądku.

Jola ma dwie córki i - podobnie jak inne mamy - uważa, że najdroższa jest opieka nad dzieckiem, zanim pójdzie ono do przedszkola. Kiedy rozmawiała z mężem o przyszłości, zastanawiali się na ile dzieci będzie ich stać. Kryterium, które dla nich było najważniejsze to edukacja. Czy będą mogli zapewnić im dobre wykształcenie w kraju, a może nawet za granicą? - Uważam, że gadanie "nie stać mnie na dziecko" to tylko czcza gadanina - podkreśla Jola. - Problem jest wtedy, gdy dziecko urodzi się chore, wtedy jest więcej wydatków i wyrzeczeń. Normalnie da się wybrać rzeczy tańsze i droższe. U nas były wyrzeczenia z wyboru - coś za coś, typu: wolę iść z córką na przedstawienie dla dzieci niż z mężem na spektakl, ale też i takie z konieczności, np. rezygnacja z wyjazdów, bo dzieciaki dostawały istnej histerii w samochodzie (więc nie wakacje nad morzem, a gdzieś w okolicy).

Dziecko dla rozsądnych

Gdy słucham innych mam lub czytam ich wypowiedzi na forach internetowych, dostrzegam pewną prawidłowość: żadna z nich nie skarży się, że dziecko to "dobro luksusowe". Owszem, wspominają, że wydatki są duże, ale - bez względu na swoją sytuację finansową - nie żałują decyzji o posiadaniu potomstwa. Przyznają, że macierzyństwo oznacza wyrzeczenia, ale niekoniecznie te z kategorii materialnych. Spotykam się też z opinią, że na jedno dziecko zawsze znajdą się odpowiednie środki, a nieco częściej rodzice przyznają, że ze względu na koszty utrzymania rodziny, muszą zrezygnować z posiadania większej liczby dzieci.

Wśród głosów prowadzących rozważania o kosztach posiadania dziecka, nie brakuje tych mówiących, że dzieci są nie tyle dla ludzi bogatych, co dla tych myślących rozsądnie. I to stwierdzenie zdaje się znajdować swoje potwierdzenie w rodzinach, z którymi rozmawiam. Ania ma dwójkę dzieci i jej zdaniem luksusem jest posiadanie trójki lub czwórki, ale to wynika z wyboru stylu życia, jej dzieci chodzą do szkoły społecznej: - Musielibyśmy zrezygnować z wielu rzeczy, a może i naszej szkoły, jeśli miałoby nas być w rodzinie więcej. Z kolei Renata ma troje dzieci i różne etapy za sobą - czasem pieniędzy było więcej, czasem ich brakowało, a jednak mówi: - Luksus to dla mnie spełniać siebie, mieć czas dla dzieci, pieniądze na ich leczenie, kształcenie i żyć na luzie ze swoim partnerem. To jest luksus!

Czemu nie rodzimy?

Rodzice twierdzą, że przy średniej pensji da się utrzymać dziecko, a największe wyrzeczenia wiążą się ze zmianą stylu życia. Może niski przyrost naturalny to nie tylko kwestia braku poczucia stabilizacji finansowej, ale również zmian społecznych i odmiennych potrzeb niż te, które mieli nasi rodzice w latach 70. czy 80.? W latach 1982-1984 rodziło się prawie dwukrotnie więcej dzieci niż teraz. W dyskusji na temat kosztów związanych z posiadaniem dziecka, która toczyła się ostatnio na forum poświęconym oszczędzaniu, dowiedziałam się, że są rzeczywiście kobiety, które uważają, że ich nie stać na dziecko, więc rezygnują z myśli o potomstwie. Sofokles3 ma dwa mieszkania, dwa samochody, działkę budowlaną i własną firmę, która raz przynosi dochody, a raz straty. Nie stać jej jednak na zakup nowego samochodu ani wybudowanie domu. Nie będzie mieć dzieci, a swoją decyzję uzasadnia tak: "Skoro nie jesteśmy w stanie zaspokoić swoich potrzeb to jak zaspokoimy potrzeby dziecka, a poza tym to kiedy będziemy to dziecko wychowywać, jeżeli 3/4 życia spędzamy w pracy?".

Julia ma wiele bezdzietnych koleżanek i mówi, że tylko jedna z nich używa argumentu finansowego. Reszta ma inne powody - większość nie ma odpowiedniego kandydata na ojca dziecka, część ma inne priorytety, głównie związane z karierą, a część nie może zajść w ciążę. Ten ostatni powód w szczególności stawia dziecko w kategoriach luksusu - czegoś wymarzonego i wytęsknionego... Paulina podsumowuje to tak: - W Polsce dziecko jest z całą pewnością "luksusem" dla ludzi zmagających się z niepłodnością. Zerowe wsparcie państwa i bardzo wysokie koszty leczenia powodują, iż zwykli śmiertelnicy wyrzekają się wszystkiego, biorą kredyty i pompują pieniądze w kliniki leczenia niepłodności. Koszty leczenia można porównać do ceny średniej klasy samochodu więc cóż....nie każdego stać na ten "luksus".