1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Nie lubię szkoły!

Często zdarza się, że szkoła męczy i nuży dzieci. Spróbujmy poznać przyczyny tej niechęci, wtedy łatwiej nam będzie jej zaradzić.
Minęło pół roku, odkąd wasz malec przekroczył próg szkoły. Na początku maszerował do niej całkiem ochoczo. Stopniowo jednak zaczęły się poranne bóle brzucha i marudzenie przy wstawaniu. Dziecko wydaje się smutne. Często bywa zmęczone. Na pytanie, co słychać w szkole, odpowiada zdawkowo lub wcale. Zachodzicie w głowę, co się stało z radosnym kilkulatkiem, który do tej pory kipiał energią. Wreszcie, gdy po udanym weekendzie w niedzielę wieczorem dziecko robi się markotne, dochodzicie do wniosku, że ono po prostu nie lubi szkoły. Powodów tej awersji może być wiele. Na szczęście, gdy dostrzeżecie je w odpowiednim momencie, większości z nich można zaradzić.

Dlaczego dziecko nie lubi szkoły? Oto kilka najczęstszych przyczyn:

Bo wszystko jest nowe i inne.

W szkole nie ma tylu zabawek, nie można ganiać się po sali, z siusianiem trzeba czekać do przerwy. Jest za to nowy duży budynek, inna sala, no i przede wszystkim nowa pani. Jest wprawdzie miła i wszystko dokładnie tłumaczy, ale nie przypomina ukochanej wychowawczyni z przedszkola, do której maluch zdążył się przez trzy lata przyzwyczaić.

Bo w szkole panuje hałas.

Na przerwach i w świetlicy dzieci mówią głośno i biegają. Mniej śmiałe dziecko może się czuć w takim tłumie zagubione. Nadmiar bodźców szybko męczy, więc nawet jeśli maluch nie spędza w szkole wielu godzin, może wychodzić ze szkoły zmęczony i z bolącą głową.

Bo trzeba długo siedzieć w ławce.

Taka dyscyplina dla ruchliwego siedmiolatka, a tym bardziej sześciolatka jest wyjątkowo trudna do zniesienia. Nawet najspokojniejsze dziecko po pół godzinie zaczyna się kręcić, rozglądać, przebierać nogami. Nic dziwnego - jego zdolność koncentracji nie jest jeszcze zbyt duża.

Bo różne rzeczy trzeba robić szybko.

Rano trzeba wcześnie wstać, szybko się ubrać i sprawnie zjeść śniadanie. Potem pędem biec do szkoły, by zdążyć przed pierwszym dzwonkiem. W szatni szybko zmienić buty, w klasie szybko wyjąć książki. Nieustanna pogoń często towarzyszy pierwszoklasiście, który do tej pory był przyzwyczajony do wolniejszego rytmu. Nowe tempo męczy dziecko.

Bo trzeba być bardziej samodzielnym.

Nowe obowiązki wystawiają samodzielność i dojrzałość dziecka na próbę. Trzeba pilnować książek i zeszytów, mieć zawsze pod ręką przybory, o które prosi pani, nie gubić ich, nie zapominać o pracy domowej - jednym słowem trzeba być stale na baczność.

Bo pojawiają się nowe wymagania.

Dziecko wchodzi w większą społeczność, w której panują dość rygory-styczne zasady i spore wymagania. Miła pani wychowawczyni najczęściej chwali, ale czasami zwraca uwagę, poprawia, prosi o zrobienie czegoś dokładniej albo jeszcze raz. Wrażliwy mały człowiek może bardzo przeżywać stawiane przed nim wymagania.

Bo poznaje nowych kolegów i koleżanki.

Dziecko musi się odnaleźć w nowej społeczności, nawiązać relacje z kolegami, wypracować sobie pozycję w klasie. Zdarza się, że lubiany dotąd przez wszystkich przedszkolak ma trudności w odnalezieniu się w grupie pierwszoklasistów.

Bo rodzice oczekują zbyt dużo.

Rodzice pierwszaka często są bardzo przejęci nową sytuacją. Przeżywają szkolny debiut dziecka niemal tak, jakby sami wrócili w szkolne mury. Zasypują malca pytaniami o szkołę, panią, nowych kolegów, oczekują dobrych stopni i pochwał. Wielu z nich chce, by ich malec był we wszystkim świetny, by miał same piątki, nie sprawiał kłopotu - był powodem do dumy. Dziecko nie chce rozczarować rodziców, ale nie zawsze ich oczekiwania spotykają się z jego możliwościami.

JAK MOŻNA POMÓC DZIECKU

Postawa rodziców ma duży wpływ na stosunek dziecka do szkoły, zwłaszcza w pierwszych latach nauki. Wspierająca potrafi dodać skrzydeł, sprawić, że dziecko będzie potrafiło i chciało pokonywać pojawiające się trudności. Zbyt wymagająca może go łatwo zniechęcić. Dlatego warto być czujnym i obserwować zachowanie i reakcje pierwszoklasisty.

Jeśli zauważycie pierwsze oznaki niechęci do szkoły, pora przejść do działania:

•  Poświęcajcie dziecku więcej uwagi.

Sytuacja szkolna jest z wielu powodów stresująca, dziecko potrzebuje codziennej rozmowy z rodzicami na temat tego, co się wydarzyło w ciągu dnia, co było miłego, a co trudnego.

•  Wykazujcie więcej cierpliwości.

Wiele dzieci odreagowuje stres szkolny w domu. Marudzi, grymasi i kaprysi - to wyraz chwilowego obniżenia nastroju, a nie złej woli.

•  Bądźcie zawsze po jego stronie.

Szkoła często nie stwarza wystarczająco przyjaznego dla dziecka środowiska, warto, by rodzice, zwłaszcza w sytuacjach konfliktowych dziecko - nauczyciel, starali się bardziej zrozumieć interes dziecka niż nauczyciela.

•  Pomóżcie dostosować się do wymagań szkoły.

W pierwszych latach szkoły tworzą się nawyki, które potem będą pomagać lub przeszkadzać. Warto od początku uczyć malca samodzielności w sprawach szkolnych, ale nie pozostawiać go z tym całkiem samego (np. z odrabianiem trudnych lekcji).

•  Okazujcie więcej wyrozumiałości.

Małe dzieci zazwyczaj startują w życie szkolne z dużym zapałem, chcą przecież być "duże". Ten zapał mogą szybko ostudzić zbyt wysokie rodzicielskie wymagania, warto więc pamiętać, że dziecko idzie do szkoły, by się uczyć, a nie po to, by od początku być we wszystkim najlepsze.

Więcej o: