1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Pierwsza kasa

Już sześciolatka warto uczyć tego, że pieniądze nie są w życiu najważniejsze.
- Czy sześcio- siedmiolatkom warto dawać kieszonkowe?

- Tak. Myślę, że rozpoczęcie nauki w szkole, to dobry czas by rozpocząć naukę gospodarowania pieniędzmi.

- Jak często i ile?

- Najlepiej raz na tydzień, bo pierwszoklasiście trudno jest planować wydatki z duzym wyprzedzeniem. Wysokość kieszonkowego zależy oczywiście od zasobności portfela rodziców. Myślę jednak, że 5-10 złotych tygodniowo, to sensowna suma. Oczywiście nie wystarczy tylko wręczyć pieniądze. Trzeba jeszcze wytłumaczyć dziecku, że jeśli wyda wszystko np na dwie gazetki, to nie będzie już miało na batonik. Warto też przy okazji wyjaśnić skąd się biorą pieniądze. Powiedzieć, że rodzice nie mogą "wyciągać ze ściany" tyle, ile chcą, tylko, że w tej ścianie jest skończona ilość pieniędzy, które dostali za swoją pracę.

- Czy odbierać kieszonkowe za niegrzeczne zachowanie?

- Lepiej uzależnić jego wypłatę od wykonania obowiązków domowych czyli np. od tego czy dziecko będzie miało porządek w pokoju.

- Porządek to rzecz względna...

- Dlatego najpierw trzeba wytłumaczyć, co przez ów porządek rozumiemy np. powkładane do pudeł zabawki, pościelone łóżko. Można ustalić, że jeśli dziecko o to wszystko zadba, dostanie w sobotę rano swoją tygodniówkę.

- Czy powinniśmy ingerować w to, na co pierwszoklasista wydaje swoje pieniądze?

- Możemy powiedzieć na co dajemy kieszonkowe czyli, innymi słowy, czego nie będziemy już dodatkowo kupować np. słodyczy, gazetek czy drobnych zabawek. Jeśli bowiem wręczymy tygodniówkę a oprócz tego będziemy spełniać każdą zachciankę dziecka, to ono na pewno nie nauczy się gospodarować pieniędzmi, bo nie będzie miało powodu. Jednak to, co ostatecznie kupi za swoje kieszonkowe, powinno zależeć tylko od niego. Nawet jeśli zechce je wydać na, naszym zdaniem, najgłupszą, najbrzydszą rzecz, która za chwilę na pewno się popsuje, to trzeba na to pozwolić. Można jedynie próbować tłumaczyć, że to nie najlepszy pomysł, ale nie można zabronić jakiegoś zakupu.

- A jeśli wybór padnie na pistolet? Wielu rodziców uważa, że taka zabawka wzmaga zachowania agresywne.

- Ja bym pozwoliła kupić ten pistolet. Jeśli o nim marzy, to nawet jeśli go nie dostanie, będzie strzelał z patyków. Zabroniłabym jednak celować do ludzi i zwierząt. Niech ćwiczy strzelanie do tarczy.

- A jeśli wyda wszystko już w poniedziałek rano i we wtorek będzie płakać, że nie ma pieniędzy?

- Pewnie na początku takie sytuacje będą się zdarzać. Byłabym jednak konsekwentna i nie dawałabym dodatkowych pieniędzy. Właśnie w ten sposób uczymy dziecko gospodarowania gotówką.

- Czy razem z kieszonkowym wręczyć skarbonkę i uczyć oszczędzania na jakiś większy cel?

- Skarbonkę dałabym już wcześniej. Przedszkolaki często przecież dostają jakieś drobne sumy w prezencie. Dobrze, by miały je gdzie odkładać.

- Dawanie dzieciom pieniędzy w prezencie to dobry pomysł?

- Własnym - nie najlepszy, ale można to rozważyć w przypadku dalekich małych krewniaków, których potrzeb i marzeń nie znamy.

- Zachęcać dzieci, by część kieszonkowego wkładały do skarbonki?

- To dobry pomysł. Zwłaszcza jeżeli to odkładanie ma określony cel. Oszczędzanie możemy premiować, umawiając się z malcem, że jeśli uzbiera np. połowę potrzebnej mu na wymarzoną zabawkę sumy, my dołożymy drugą połowę.

- A co jeśli dziecko buntuje się przeciwko temu, że rówieśnicy dostają większe kieszonkowe?

- Nie ma innego wyjścia jak tylko spokojnie tłumaczyć, że nas nie stać na zabawkę za 200 złotych. Trzeba powiedzieć prawdę np. że jeżeli ją kupimy to zabraknie nam na jedzenie. Można tłumaczyć, że pewnie rodzice Zosi lub Marysi, zarabiają więcej niż my. Podkreślmy jednak, że to nie znaczy, że nasza praca jest gorsza czy mniej ważna tylko, że po prostu jest gorzej płatna bo tyle się w naszym kraju płaci ludziom wykonującym nasz zawód. Można dodać, że gdybyśmy mieszkali np. w Wielkiej Brytanii to pewnie ta różnica między naszymi zarobkami, a zarobkami rodziców Zosi czy Marysi nie byłaby tak duża a może nawet zarabialibyśmy więcej od nich.

- To jednak nie zmienia faktu, że dziecko może mieć poczucie krzywdy.

- Dlatego warto je uczyć, by dostrzegało i doceniało to co ma, a nie koncentrowało się na tym, czego nie ma. Chodzi także o to, co niematerialne. Podkreślajmy, że to szczęście mieć np. dużą kochającą się rodzinę, móc wybrać się razem na sanki, czy zagrać w warcaby, mieszkać niedaleko lasu, mieć psa czy koty. Przecież nie wszyscy to mają. Oczywiście nie chodzi o to, że posiadanie szczęśliwej rodziny i pieniędzy wzajemnie się wyklucza. Nie mówmy więc "Może i Zosia ma drogie zabawki, ale za to prawie nie widuje rodziców bo oni całymi dniami siedzą w pracy".

- A jeśli sporo zarabiamy i na wiele rzeczy możemy sobie pozwolić? Kupować dzieciom drogie zabawki i ubrania?

- Jeśli nas na to stać... Radziłabym jedynie, żeby kupować tyle rzeczy, ile dziecko jest w stanie skonsumować, żeby zachować w tym wszystkim rozsądek. Co innego w przypadku kieszonkowego. Tu radziłabym nie dawać pierwszakowi więcej niż dostają rówieśnicy, bo to rzeczywiście może działać demoralizująco.

- Dziecko, które ma zbyt dużo, często nie szanuje swoich zabawek. Co robić, by doceniło to co ma?

- Na pewno nie należy kupować mu od razu tego, co przed chwilą zgubiło lub zniszczyło. Dziecko musi doświadczyć braku, żeby mogło wyciągnąć wniosek, że warto dbać o swoje rzeczy. Oczywiście są takie przedmioty, które będziemy musieli kupić od razu jak podręczniki, czy zeszyty do szkoły. Wtedy jednak nie fundujmy już tych drogich z ulubionymi bohaterami na okładce tylko najtańsze produkty. Warto też ucząc szanowania dóbr mówić nie tylko o pieniądzach, ale też o ekologii. Prośmy, by dziecko oszczędzało wodę nie tylko dlatego, że za nią płacimy, ale też dlatego, że woda na naszej planecie może się kiedyś skończyć, że są kraje, w których już jej brakuje. W ogóle starajmy się uwrażliwić dziecko na to, że inni mają mniej, że jeśli można trzeba starać się pomóc. Podkreślajmy też fakt, że to, czy ktoś ma więcej, czy mniej nie decyduje o tym czy jest lepszy lub gorszy.

Pieniądze nie są najważniejsze, choć ta nauka dopiero po pewnym czasie przyniesie efekty.

Anna Kosk jest psycholożką i dyrektorką warszawskiego przedszkola integracyjnego. Pracuje także jako trenerka w Fundacji Rozwoju Dzieci im. J.A. Komeńskiego. Ma dwie córki.