1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Gdzie popełniłam błąd?

Jestem żoną marynarza, który siedem, osiem miesięcy w roku spędza na morzu. Mamy dwuletniego synka, z którym nie daję sobie rady. Jest uparty, potrafi dokuczać innym dzieciom, czasami próbuje bić nawet mnie. Tłumaczę, uspokajam, ale to nic nie daje. Kiedyś nie wytrzymałam i dałam mu klapsa, choć zawsze sobie obiecywałam, że nigdy nie uderzę własnego dziecka. Nie pomaga tłumaczenie, straszenie tatą ani pokazywanie konsekwencji. Wiem, że bardzo tęskni za tatusiem - bywają dni, że jest płaczliwy i nie odstępuje mnie na krok. Mam nawet trudności, by zamknąć się w łazience na czas kąpieli. Nie wiem już, co robić.
Myślę, że naprawdę dobrze wychowuje Pani swego synka, i że nie jest łatwo być żoną marynarza, zdaną na co dzień właściwie tylko na siebie.

Doradziłabym może trochę drobnych zmian w Pani postępowaniu wobec małego. Byłoby lepiej rzadziej tłumaczyć, bo jest na to jeszcze za mały, a częściej po prostu stanowczo nie pozwalać, na przykład na bicie mamy czy zabieranie innym zabawek. Starać się uniemożliwiać robienie tego, czego robić nie należy, a więc przytrzymać za rączkę, gdy próbuje Panią uderzyć i zdecydowanie i bez nerwów powiedzieć: "nie wolno".

Czasem ulegamy złudzeniu, że dwulatkowi można wiele wytłumaczyć, bo on to zrozumie i będzie się zachowywać tak, jak my chcemy. To jest nieporozumienie - nasze logiczne argumenty nie przekładają się na rzeczywistość takiego malucha.

Nie straszyłabym tatą. To dobrze, żeby tata był obecny w waszym życiu, na zdjęciach, w opowiadaniach, telefonach, ale nie pewno nie jako straszak. Niepotrzebnie osłabia Pani w ten sposób własną skuteczność. Zachęcałabym też do zamykania drzwi w łazience. Wyznaczanie takich granic synkowi jest potrzebne, nawet jeśli wiąże się to z jego płaczem i protestami.

Myślę, że warto byłoby też czasami korzystać z czyjejś pomocy, aby miała Pani trochę czasu tylko dla siebie i by zajmowanie się dzieckiem nie trwało dwadzieścia cztery godziny na dobę. Takie chwile są potrzebne nawet najbardziej ofiarnej mamie.





Więcej o: