1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Rodzice: zajmowanie się nastolatkami jest trudniejsze od opieki nad małymi dziećmi!

Ponad połowa rodziców uważa, że trudniej jest być rodzicem nastolatka niż małego dziecka - wynika z badania Netmums.com. Dlaczego tak myślą i co na to psycholog pracujący z gimnazjalistami?
Co jest łatwiejsze: uspokojenie płaczącego z powodu kolki niemowlaka, przetrwanie buntu dwulatka, czy mieszkanie pod jednym dachem z nastolatkiem? Brytyjski portal dla rodziców, Netmums.com, postanowił zapytać o to swoich użytkowników. W ankiecie wzięło udział 1,145 osób. 53 proc. z nich stwierdziło, że opieka nad małym dzieckiem jest łatwiejsza od wychowywania nastolatka. 1/4 rodziców wskazała nawet na najtrudniejszy wiek dziecka: trzynaście lat. Spora część wypowiadała się też w tym kontekście o dzieciach w wieku 11, 12 i 14 lat. 56 proc. rodziców, którzy odpowiedzieli na pytania portalu, najczęściej kłóci się ze swoimi kilkunastoletnimi dziećmi o wykonywanie obowiązków domowych. Uważają, że wyegzekwowanie od nastolatka posprzątania pokoju czy wyniesienia śmieci graniczy z cudem.

Rodzice zarzucają swoim dzieciom lenistwo, brak zainteresowania szkołą, martwią się, że ich dzieci są bardzo wrażliwe i mocno przezywają wszelkie porażki towarzyskie i cierpią na częste huśtawki nastrojów - o tych ostatnich wspomina 2/3 ankietowanych. Rodzice i nauczyciele gimnazjalistów często zauważają, że to trudny wiek i że utrzymywanie dobrych relacji z dzieckiem w tym okresie nie należy do łatwych zadań. Pytamy mamę nastolatka i dwóch przedszkolaków o to, czy w jej odczuciu rzeczywiście łatwiej opiekować się małymi dziećmi oraz prosimy pracującego w gimnazjum psychologa dziecięcego o skomentowanie wyników badania - na czym polega trudność w byciu rodzicem nastolatka?

"Córka to wieczny, niekończący się problem"

Magda ma 18-letniego syna oraz dwójkę dzieci w wieku przedszkolnym, doskonale orientuje się więc w problemach związanych z opieką nad dziećmi w różnym wieku. Gdyby miała określić, czy łatwiej jest zajmować się maluchami czy kilkunastolatkiem, przyznałaby rację większości Brytyjczyków: nastolatki są trudniejsze. - Mówisz - on nie słucha, chcesz posłuchać - on nie mówi. Ucieka z domu: w takim sensie, że nie chce spędzać z nami czasu, bo woli siedzieć z kolegami i słuchać hip-hopu. Nie daje szansy sobie doradzić, nie chce korzystać z doświadczenia, z wiedzy, z wniosków, z naszych błędów - wylicza Magda i zaraz dodaje ze śmiechem: - Pewnie ja też nie korzystałam z doświadczenia mojej mamy, ale wtedy to ja byłam nastolatką, więc mnie to tak nie wkurzało!

Syn Magdy jest pełnoletni i w pełni to wykorzystuje: - Te wieczne dyskusje... Nie pyskowanie, ale dyskusje. Podpieranie się argumentem, że jest pełnoletni. Aaaaaaaaaa! - Magda daje upust swojej frustracji. - Bycie mamą nastolatka wymaga wyczucia. Wyczucia tego, kiedy trzeba odpuścić. A trzeba odpuszczać, bo to jednak jest w jakimś stopniu ukształtowany człowiek - mówi i przyznaje: - Odpuszczanie bywa bardzo trudne. Maluchy oznaczają za to zaangażowanie na całego. Musisz wkładać i wkładać do tej walizeczki, z której oni będą wyjmować całe życie. A ponieważ już raz tę walizkę pakowałam, to wiem, czego tam nie dołożyłam albo czego dałam za dużo - podsumowuje. Przyznaje, że najtrudniej było, kiedy jej starszy syn chodził do gimnazjum. Opowiada też o innej mamie, której dziecko ma 13 lat: - Mówiła mi, że jej córka to wieczny, niekończący się problem. Ale tak to właśnie wygląda w gimnazjum: walka o władzę i ustalenie hierarchii, a w tle burza hormonów i dojrzewanie.

"Rodzice myślą, że ćpam i piję"

Urszula Gierczak jest psychologiem dziecięcym i pracuje m.in. z nastolatkami w wieku gimnazjalnym. Nie jest zdziwiona wynikami sondażu, bo - jak zauważa - okres dojrzewania to duże wyzwanie dla rodziców dziecka. Nastolatek dąży do jak największej niezależności i samodzielności, a rodzic czuje, że musi bardziej go kontrolować: - Rodzice martwią się, o to, żeby ich nastoletnie dziecko nie wplątało się w "złe towarzystwo", nie sięgnęło po używki lub nie rozpoczęło zbyt wcześnie współżycia seksualnego, dlatego starają się zwiększyć kontrolę nad tym, co robi i gdzie bywa - wyjaśnia psycholog. - Z kolei młodzi ludzie starają się na wszystkie sposoby tej kontroli uniknąć i denerwuje ich brak zaufania rodziców oraz ich podejrzliwość. Często słyszę w gabinecie skargi: "Jak tylko gdzieś wyjdę, rodzice myślą, że ćpam i piję", "Mama nie pozwala mi chodzić na imprezy, bo boi się, że się upiję albo mnie zgwałcą", "Nie mam szansy na samotność nawet w swoim pokoju, bo rodzice sprawdzają, co robię, czy siedzę Internecie, chcą na siłę ze mną pogadać". Trudnym zadaniem jest zaufanie dziecku, danie mu tyle samodzielności i niezależności, ile jest w stanie udźwignąć - przyznaje Urszula Gierczak.

Nastolatki poszukują własnej tożsamości, chcą budować ją samodzielnie. To czas, kiedy autorytet rodziców maleje, a dzieci zaczynają negować ich światopogląd, wyłapywać rozbieżności między tym, co mówią, czego wymagają, a jak sami się zachowują. - Często słyszę skargi typu: "Matka wymaga, żebym się uczył, a sama miała ledwo tróje w szkole", "Ojciec też nie był święty, pali papierosy od podstawówki, a mnie za to ściga" - opowiada psycholog i podkreśla, że dla rozwoju dziecka to ważne, żeby pozwolić mu przejść przez procesy separacji i indywidualizacji: - Osoby, które nie przeszły przez te procesy, mają liczne problemy w dorosłym życiu. Nie są w stanie usamodzielnić się finansowo, wejść w szczęśliwe związki, ponieważ mają nieodciętą pępowinę, która wiąże je silnie z rodziną pochodzenia.

Poczwarka zmienia się w motyla

Magda, gdy analizuje swoje relacje z dziećmi, potrafi wyciągnąć wnioski z błędów, które popełniła wobec swojego pełnoletniego już syna i starać się uniknąć ich w wychowywaniu młodszych dzieci. Mówi, że pierwsze dziecko jest "dzieckiem eksperymentalnym", bo człowiek dopiero uczy się być rodzicem. - Teraz jest mi troszkę łatwiej, bo wiem, jakie błędy wcześniej popełniłam, wiem, co zrobiłam źle. Z młodszymi dziećmi jest ogólnie prościej, bo skala ich problemów jest inna. Nie płaczą, że się pokłóciły z dziewczyną na przykład... Częściej wiem, jak pomóc im rozwiązać problem, bo zazwyczaj nie jest on natury egzystencjalnej. Ich funkcjonowanie w życiu, w rodzinie, też jest prostsze niż w przypadku nastolatka, któremu wydaje się, że wszystko już wie. Można je prowadzić za rękę, częściej wierzą na słowo, mają więcej zaufania - wylicza Magda.

Skoro bycie rodzicem nastolatka jest tak dużym wyzwaniem, co możemy zrobić, żeby ten okres był jak najmniej burzliwy? - Proces dorastania przebiega łagodniej w rodzinach, w których rodzice mieli dobry, ciepły kontakt z dziećmi, gdy były młodsze i w późniejszym okresie mogą "odcinać kupony" od tego, co wcześniej udało im się zbudować. Największy problem mają ci rodzice, którzy nie mają od czego tych kuponów odcinać, ponieważ relacja między nimi a dziećmi nie była dobra na wcześniejszych etapach rozwojowych - mówi Urszula Gierczak i dodaje wyrozumiale: - Warto na okres dorastania spojrzeć z dystansem, jako na czas trudny i burzliwy, ale niezbędny do tego, aby z poczwarki wykluł się motyl.