1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Ocena

Szkoła to nowy etap w życiu. Duży stres i odpowiedzialność. Oczywiście mam na myśli rodziców, a nie dzieci, bo te przeważnie niczym się nie przejmują.
Pitu właściwie nas do tego przyzwyczaił. Kiedy w zeszłym roku ruszył do pierwszej klasy, uwielbiał sprawiać niespodzianki. Dajmy na to w szkolnej szatni zakładał kapcie, rozlegał się dzwonek na lekcje, a Pitu mówił: - Aha, i miałem coś na dzisiaj przynieść.

- Co? - pytałem, kamieniejąc w progu.

- Kilka owoców. Takich, jakich się chce, ale jeden musi być egzotyczny.

Co wtedy rodzic robi (nie licząc wyrzekania w duchu na swój los i wyobrażania sobie, że w takim razie przez tydzień koniec gier i innych słodkich zemst). Rodzic pędzi do najbliższego sklepu, kupuje owoce (w tym jeden egzotyczny) i szybko biegnie z powrotem, wpada do klasy, przeprasza i wręcza owoce synowi, który krzywi się i mówi:

- Banan? Wszyscy przynieśli banany. Dlaczego nie ananas? I dlaczego szybciej nie przyszedłeś?

Rodzic wtedy uśmiecha się do pani nauczycielki, syna i całej klasy, obiecując sobie po cichu, że gier nie będzie przez cały miesiąc.

Cóż, w tym roku do szkoły ruszyła Kudłata, kłopotów pojawiło się więc pięć razy więcej.

- Córko - jęknąłem, przeglądając jej zeszyt. - Dlaczego tego nie pokazałaś wcześniej.

- Czego? - zapytała Kudłata.

Pokazałem jej uwagę nauczycielki wpisaną miesiąc temu. Pani domagała się zeszytu do ćwiczeń oraz zeszytu w trzy linie.

- Zapomniałam. - Uśmiechnęła się.

Złapałem się za głowę.

- To co robiłaś przez ten miesiąc, kiedy wszyscy rozwiązywali ćwiczenia?

- No, rysowałam sobie - powiedziała dumnie Kudłata. - Takie małe zwierzątka rysowałam.

Ukryłem twarz w dłoniach.

- A zeszyt w trzy linie? Gdzie pisałaś, jeśli nie masz tego zeszytu?

- Rysowałam - powtórzyła. - Takie małe...

- Wiem, wiem. Takie małe zwierzątka - jęknąłem.

- No właśnie - ucieszyła się. - Mogę pokazać.

- Nie, nie chcę oglądać. Pitu, pokaż swój zeszyt - zażądałem, bojąc się, co zobaczę.

Przyszedł z ponurą miną i wręczył zeszyt. Otworzyłem na wpisanej na czerwono uwadze sprzed dwóch tygodni.

- O nie, i nic nie mówiłeś - jęknąłem.

- No co, zapomniałem. - Pitu wzruszył ramionami.

- "Bardzo ładnie pracujesz, duża wy- obraźnia - 6" - wpisała nauczycielka.