1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Bezcenne

Podobno pewnych rzeczy nie da się przeliczyć na pieniądze. Nawet jeśli rodzice uparcie próbują.
Pitu zobaczył to cudo w internecie. Niebacznie kliknąłem w link i po chwili na ekranie komputera pojawiło się zdjęcie. A potem zaczął się odtwarzać film.

- O matko! - Mój syn tylko westchnął. Ja nie westchnąłem, ale byłem tego bliski.

Nawet Monika była pod wrażeniem, choć zwykle rzeczy posiadające cztery koła nie wprawiają ją w zachwyt. Ale to! O matko!

Ten samochód na pozór był zwykłym modelem w stonowanym czarnym kolorze. Miał pilot zdalnego sterowania, ale to, co można było z nim wyprawiać! O matko!

Pitu zafascynowany oglądał w całkowitej ciszy filmik instruktażowy, na którym samochodzik jechał po podłodze, a potem wjeżdżał na ścianę i kontynuował podróż w górę, by płynnie przenieść się na sufit i śmigać po nim wte i wewte.

- O matko! - Teraz to ja powiedziałem.

- Jak on to robi? - wyszeptał zafascynowany Pitu.

- No wiesz... - Chrząknąłem jak to dobrze wyedukowany ojciec. - No wiesz... Długo by mówić. To skomplikowane.

- O matko! - Pitu westchnął. - Chłopaki by się przewrócili. Prawda?

- Tak - potwierdziłem, oglądając, jak samochód mknie po suficie. - Na pewno.

No cóż, długo by mówić o tym, w jaki sposób do naszego domu pewnego dnia zastukał listonosz i przyniósł bardzo drogą paczkę z dalekiego kraju. Drżącymi rękami rozerwaliśmy opakowanie i wgapiliśmy się w to cudo.

- Jak on jeździ po tym suficie - indagował Pitu.

- To nadal... hm... skomplikowane - odparłem. - Lepiej to sprawdźmy.

Przycisnąłem samochód do sufitu, a on pomknął jak szalony.

- Działa, działa - jęknął rozanielony Pitu. - Chłopaki padną.

Jak wyglądał następny dzień, wiem z relacji świadków. Na przerwie zgromadził się wielki tłum, Pitu odpalił samochód, który popędził po suficie, zderzył się z nadprożem sali gimnastycznej i spadł w tłum zachwyconych widzów.

- No i się rozwalił i nie działa, ale nie szkodzi, chłopaki normalnie padły - cieszył się Pitu.

Cóż, wrażenia są bezcenne, za wszystko inne zapłaciłem kartą.