1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Mogdus

Czy może być coś gorszego niż nowy pracownik, który robi dwa razy szybciej to, co my, zna więcej języków, nigdy nie bywa zmęczony i szykuje się do przejęcia naszego biurka? Może - to młodsza siostra.
Spójrzmy prawdzie w oczy. Są rodzice, którzy marzą, że ich synowie zostaną profesorami lub prawnikami. My do nich nie należymy. Profesor musi coś przeczytać, prawnik coś napisać i wygłosić. Nie, jakoś nie wyobrażamy sobie naszego syna w tej roli. Owszem, zachęcamy go do czytania, ale on woli być konstruktorem i twierdzi, że będzie budował szybkie samochody. Cóż, to też jest kariera wcale nie gorsza od prawnika.

Tydzień temu Pitu jak zwykle zasiadł z nieszczęśliwą miną do czytanki. Jak zwykle zapytał: "Muszę?". I jak zwykle z mozołem zaczął przebijać się przez sylaby. I wtedy Kudłata porzuciła swoje pet shopy i gdy Pitu głowił się, jak by tu połączyć RO ZA LKA, i twierdził, że nie ma takiego słowa, a jeśli jest, to brzmi ono "Różdżka", wyłoniła się zza jego pleców i przeczytała: "Rozalka poszła na zakupy z Polą".

- To łatwe. - Wzruszyła ramionami i wróciła do zabawy plastikowymi zwierzątkami.

- Ty umiesz czytać? Kiedy się nauczyłaś. Brawo, wspaniale, przeczytaj coś jeszcze - zasypaliśmy ją lawiną komplementów, zapominając o Pitu, którego mina przypominała bombę.

- Mogę jeszcze coś przeczytać. - Kudłata wzruszyła ramionami i zerknęła na stronę książki Pitu.

- W sklepie kupiła cukier i...

- Zostaw to, ty kretynko! To moja książka, ja tylko mogę ją czytać! - ryknął wściekły Pitu i zaczął sylabizować szybciej.

- Dzie-wczyn-ki wra-ca-ją do domu. Tam cze-ka Mog-dus, Mo-buy-du, nie, Mo-bo... Nie ma takiego słowa! - wrzasnął oburzony.

- Morus - wyjaśniła Kudłata. - Jest takie słowo. To imię psa.

- Zaraz cię walnę! - ryknął Pitu czerwony z gniewu i musieliśmy wkroczyć i rozdzielić walczących.

No cóż, nauka to potęga. Od tej pory nie możemy przyjmować gości. Zawsze kończy się to tak samo jak wtedy, gdy przyjechała ukochana ciocia.

- Ja już umiem czytać - pochwaliła się Kudłata.

- Ja też - zirytował się Pitu i poleciał po czytankę. - Kto to? To Ro-zal-ka i jej pies Mo-bus, Mog-dus. Nie ma takiego słowa. - Cisnął książkę na ziemię.

- Jest. To Morus - wyjaśniła rzeczowo Kudłata.

- Nie lubię cię! - wrzasnął Pitu i zamknął się w swoim pokoju.

Przestaliśmy chodzić też do sklepów. Kudłata miała w zwyczaju informować sprzedawczynie, że ona już umie czytać, a brat wciąż nie. Pitu miał w zwyczaju walić ją wtedy pięścią w głowę.

- Nie będę czytał! - ryczał Pitu, rzucając książkę na ziemię.

- A ja będę - chwaliła się Kudłata, biorąc książkę.

- Oddawaj ją, ja będę czytał - ciskał się Pitu. - Cały dzień będę czytał.

Tu jest napisane: To jej pies Morus.

- Zamilkł na chwilę.

- Udało mi się.

Od tej pory minął miesiąc, a Pitu już czyta. Możemy chodzić do sklepu.

- Jak będziesz dalej opowiadać, że pierwsza nauczyłaś się czytać, ja powiem, że pierwszy nauczyłem się chodzić - powiedział Pitu.

- No dobra - zgodziła się Kudłata.