1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Nuuuuda

Znacie te śliczne reklamy: mama gotuje z dziećmi obiad, tata majsterkuje z synem? To bujda.
Czas biegnie szybko, ta obiegowa i - jakkolwiekby patrzeć - dość oczywista prawda dopadła nas w piątek po południu.

- Co zrobimy, jak wrócą ze szkoły? - zapytałem Monikę.

- Może pomalujemy z Kudłatą, a ty zbudujesz z Pitu zamek z klocków - zastanowiła się Monika. - A potem zrobilibyście razem pizzę. Oni to uwielbiają: mieszać, wyrabiać ciasto i przygotowywać sos. A jak zjemy, to pogramy w coś. Może w monopol?

- Dobra - skinąłem głową, odrywając się niechętnie od gazety. Cóż, chętnie bym ją jeszcze poczytał, ale zawód rodzica ma swoje ograniczenia.

Dzieci wpadły do domu jak burza.

- Jak było? - zatrzymałem w biegu Pitu.

- Dobrze było, dobrze - mruknął z miną starego pierwszoklasisty.

- A u ciebie? - zapytałem Kudłatą.

- No, normalnie tato, normalnie. Wciąż o to pytasz. Jak to w zerówce - parsknęła niecierpliwie.

- Pomyśleliśmy sobie, że może się pobawimy - zaczęła Monika.

Dzieci stanęły w miejscu i popatrzyły na nas dziwnie.

- Pomalowalibyśmy razem - kontynuowała Monika. - A tata postawiłby z Pitu ten zamek...

Zapadła cisza. Pitu z Kudłatą popatrywali na siebie.

- A potem - ciągnęła Monika - przygotowalibyście z tatą pizzę. Moglibyście powałkować ciasto i zrobić sos.

Dzieci milczały.

- A musimy? - wydusiła wreszcie po chwili Kudłata.

- No nie, nie musicie - powiedziałem zbity trochę z tropu. - Ale myślałem, że chcesz pomalować z mamą. Zawsze lubiłaś.

- Nuuuuda - sapnęła Kudłata. - No, chyba że mama bardzo chce - dodała szybko.

- A ja muszę robić tę pizzę? - jęknął Pitu. - I budować ten zamek?

- Absolutnie nie - pospieszyłem z zapewnieniem.

- Hurra, jesteście kochani rodzice - wrzasnęli oboje i rzucili się nam na szyję.

- To co będziecie robić?

- Bawić się z kolegami. To pa! - wrzasnęli i już ich nie było. Słyszeliśmy tylko radosne okrzyki: "Nie musimy robić pizzy ani bawić się z rodzicami!".

- Sami będziemy się bawić - ucieszyłem się. Monika włączyła nasz serial, a ja wróciłem do gazety. Wszyscy bawiliśmy się doskonale.

Więcej o: