1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Bez adwokata ani rusz

Zwłaszcza w starciu: rodzice kontra dzieci.
Jak wiadomo z telewizji Stany Zjednoczone to prawdziwy raj. Można tam spokojnie kogoś zamordować, względnie okraść, i wyjść z tego z twarzą, jeśli tylko ma się odpowiednio zdolnego adwokata. Adwokat musi mieć gadane, dostaje setki dolarów za godzinę i nic to, że podejrzany został schwytany w masce, na ramieniu dźwigał worek banknotów, a w ręku miał łom. Po prostu przechadzał się z łomem, maskę miał bo był przeziębiony, a worek znalazł.

Tak mi się to przypomniało w trakcie konwersacji z dziećmi, którą zacząłem gdy nakryłem Pitu jak przyduszał Kudłatą.

- Nie wolno, ile razy mówiłem.

- Mówiłeś, żeby nie kopać - zwrócił uwagę Pitu.

- A więc kopanie i duszenie jest niedozwolone.

- Dobra, dobra - mruknął.

Kolejne odgłosy bitwy doszły do mnie po kwadransie.

- Ugryzła mnie w nogę - ryczał Pitu wskazując na Kudłatą.

- Nie wolno gryźć w nogę - powiedziałem surowo.

- Mówiłeś, że nie wolno gryźć w ucho w nos i w rękę - niewinnie zapytała Kudłata.

- Nie wolno w ucho, nos, rękę, nogę. W ogóle nie wolno gryźć - zagrzmiałem.

No dobra, już dobra - mruknęła Kudłata. Sądziłem że to koniec, ale to oczywiście był początek.

O 22. w łóżkach znalazłem zamiast dzieci śpiących dzieci rozbawione.

- Co wy wyprawiacie?! Przecież mówiłem że macie być w łóżkach - złapałem się za głowę.

- Przecież jesteśmy - zdziwiła się Kudłata wystawiając głowę zza piramidy poduszek, którą wspólnie zbudowali w łóżku Pitu.

- Miałem na myśli to, że macie być w łóżkach i spać - podkreśliłem.

- No dobra - rzuciła smętnie Kudłata wlokąc się do swojego łóżka.

Pół godziny później moje podejrzenia wzbudziły dziwne trzaski dochodzące z pokoju Kudłatej.

- Byłam w łóżku i spałam - wyjaśniła.

- Ale już nie jesteś i nie śpisz - zmarszczyłem brwi.

- Nie mówiłeś, ile czasu mam być - wyjaśniła. - Już się wyspałam i wstałam.

Westchnąłem ciężko. Myliłby się jednak ktoś, kto by pomyślał, że dzieci nie da się wychować.

- Przepraszam bardzo tatusiu, czy mogę iść do toalety - pyta mnie kilkanaście razy dziennie Kudłata. - Mogę założyć skarpetki? A mogę sweterek?

- Przepraszam bardzo, czy mogę zjeść jabłko - pyta uprzejmie Pitu.

- Nie musicie pytać - mówię. - Możecie iść do toalety kiedy chcecie. Albo zjeść jabłko, kiedy macie ochotę.

Oczywiście to zemściło się na mnie już wieczorem. O północy nakryłem Kudłatą w pokoju brata. Szukali czegoś w skrzyni z kolejką.

- Szłam do toalety - wyjaśniła z godnością. - I szukałam skarpetki. Mówiłeś że można chodzić do toalety bez pytania i zakładać skarpetki.

Pierwsza runda dla nich. Ale ja wynajmę zdolnego i drogiego adwokata. I zobaczymy czyje będzie na wierzchu.