1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Urodziny

Może zaśpiewalibyście mamie piosenki albo zrobili przedstawienie?
Posłuchajcie, mama ma urodziny - rozpocząłem przemowę do dzieci.

- To kup jej prezent - poradził Pitu.

- Już kupiłem - zareplikowałem. - Ale może wymyślimy coś wspólnie dla mamy.

- Kup jej krówki - zaproponowała Kudłata. - Ja lubię krówki i je zjem.

- Myślałem raczej, żeby coś urządzić - podsunąłem.

- Może zabierzemy mamę na plac zabaw - próbowała Kudłata.

- Albo dam się jej przejechać samochodem w mojej grze. Trzy razy - podkreślił Pitu.

- Hmmm, myślałem raczej o tym, że zaśpiewalibyście piosenki albo zrobili przedstawienie.

- Ja będę śpiewać - ożywiła się Kudłata. - Zaśpiewam taką piosenkę: "Kocham mamę, a Pitu jest mały i go zawsze wyprzedzam".

- Ty kretynko, sama jesteś mała i jestem szybszy - Pitulek poczerwieniał z gniewu i rzucił się na Kudłatą, wywijając pięściami.

- A ja jestem najmądrzejsza, tralala, a Pitu wcale nie jest mądry, bo ja jestem piękna - podśpiewywała Kudłata, umykając przed bratem między moimi nogami.

- Zaraz cię walnę - sapał Pitu, starając się ją dopaść.

- Dobra, dobra. Stop. Rozmawiamy o tym, co zrobimy dla mamy - przerwałem dyskusję.

- Kup jej coś, a ja dam - westchnął Pitu. - Może gazetę? Mogę już iść grać?

- Myślałem raczej o czym innym - tym razem westchnąłem ja. - Może razem zaśpiewacie albo co. Nawet nie próbuj - pogroziłem palcem Kudłatej, która właśnie chciała znowu zaśpiewać.

- No dobra, już dobra - mruknęła Kudłata.

Pogrążyliśmy się w rozmyślaniach.

- Może przedstawienie zrobimy - wymyśliła Kudłata.

- Świetny pomysł - pochwaliłem. - Może o Kopciuszku, Puchatku albo Wilku.

- Kopciuszku - ucieszył się Pitulek. - To mogę już iść grać w wyścigi?

- No zaraz, a kto zrobi próbę? Akurat nie ma mamy, możemy zrobić próbę generalną.

- A potem wreszcie mogę iść grać? - irytował się Pitu.

- Mhm, pomyślimy - zapewniłem go enigmatycznie. - To ty jesteś Księciem - wskazałem na Pitu - a ty Kopciuszkiem - pokazałem na Kudłatą. Sam przydzieliłem sobie rolę złej macochy.

- Ja jestem macochą, a ty biednym Kopciuszkiem. Będę cię zmuszał do sprzątania, aż nagle przyjedzie herold i ogłosi, że niedługo na zamku zacznie się bal. Ty będziesz heroldem - pokazałem na Pitu. - No, to zaczynamy.

- Sprzątaj, Kopciuszku! - zagrzmiałem. - Masz natychmiast wszystko sprzątnąć.

- Nie złapiesz mnie macocho - pisnęła Kudłata i dała drapaka.

- Stój, wariatko - wrzasnął herold i rzucił się w pościg, podcinając nogi Kopciuszkowi.

- Złapałem ją, tatusiu - wyjaśnił, ciągnąc drącego się na cały głos Kopciuszka za włosy. - Mogę już iść grać?

- Zaraz - rozdzieliłem ich. - Ta sztuka polega nie na tym, że się bijecie, tylko na tym, że ty jesteś Kopciuszkiem, a ty heroldem, a potem Księciem. Zrozumiano? To wspaniale. Zaczynamy jeszcze raz. Kopciuszek będzie sprzątał, macocha będzie zła, a herold na stanowisko.

- Nie uda ci się sprzątnąć, nie uda ci się sprzątnąć - zanucił cienko herold.

- Uda się, wiesz - wrzasnął Kopciuszek i rzucił się z pięściami na herolda.

No cóż, próby trwały jeszcze godzinę. W rezultacie podłogę w kuchni pokryła gruba warstwa maku, który wysypał Pitu, żeby Kopciuszek mógł się naprawdę wykazać. Kopciuszek nie docenił gestu i sypnął makiem w oczy heroldowi.

Zupełnie nie wyszedł pomysł, żeby arbuza z braku dyni zaczarować w karocę. Arbuz całkiem się zepsuł, kiedy Książę posadził

na nim siłą wierzgającego Kopciuszka i przyłożył jej z główki

za to, że chciała uciekać z balu.

Kiedy Monika wróciła, siedzieliśmy wszyscy, ciężko dysząc, wśród resztek rozbryzganego arbuza i makowego pyłu. Moja

żona niedowierzającym wzrokiem ogarnęła scenę.

- Było przedstawienie, było i się skończyło - ucieszyła się

Kudłata.

- Wszystkiego najlepszego - mruknął Pitu. - Mogę już iść grać?

Więcej o: