1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Powrót Isiów

Do zeszłego miesiąca byliśmy szczęśliwymi ludźmi. Potem przyszły Teletubisie.
Nie znam rodziców, którzy nie znaliby Teletubisiów, nie znam takich, którzy by lubili te wstrętne stworki. Nie znam dziecka, które nie zwariowałoby na ich punkcie i nie kochało szczerą miłością. To jest, przepraszam, znam jedno. Pitulek przez ponad cztery lata okazał się dzieckiem całkowicie teletubisioodpornym. Niestety, Kudłata okazała się zupełnie nieodporna.

Nie wiem, gdzie je wypatrzyła - w końcu jesteśmy rodzicami uważnymi i staramy się nie wodzić dzieci na pokuszenie. Niemniej pewnego dnia oddaliła się na chwilę w sklepie i wróciła z kasetą z czterema stworkami.

- Kupimy Isie - stwierdziła tonem nieznoszącym dyskusji.

Na nic zdały się próby zgubienia po drodze Isiów i nieostrożnego wypchnięcia ich z wózka. Kudłata przyssała się do nich jak ośmiornica i przy kasie machnęliśmy ręką - a co tam, jedne Teletubisie nie czynią wiosny.

W domu okazało się, że jednak czynią.

Z rosnącą zgrozą wpatrywaliśmy się w ekran, na którym skakały cztery kolorowe Isie. Nie bardzo mieliśmy wybór, Kudłata ryczała wielkim głosem, kiedy usiłowaliśmy umknąć z kanapy, wyjąć wtyczkę od telewizora albo choć zasłonić się gazetą. W ciągu dwóch dni wchłonęliśmy zabójczą dawkę Isiów i znaliśmy je na pamięć. Cóż, nie było to specjalnie trudne. Godzinna akcja sprowadza się do tego, że cztery paskudne Isie budzą się, tulą, powtarzają mniej więcej 90 razy, jak się nazywają, śpiewają piosenkę i idą spać. Niestety, Kudłata nie szła spać, ale przewijała kasetę i oglądała od początku. A to był dopiero początek. Każda epidemia, jak wiadomo, się rozprzestrzenia i nie inaczej było z teletubisiówką.

Nazajutrz zastaliśmy na kanapie Pitulka, który śledził niesamowite wyczyny Isiów polegające na zrobieniu teletubisiowego kremu. Do tej pory oglądał wyścigi samochodowe lub "Shreka". Teraz beznadziejnie wpadł i powitał mnie stwierdzeniem:

- Jestem Dipsy.

- Ja jestem Po - kiwnęła głową Kudłata.

Przyjąłem to do wiadomości, jak również fakt, że kiedy zawołałem Pitu i Kudłatą na obiad, nikt nie przyszedł. Cóż, jestem rodzicem inteligentnym. Kiedy zawołałem Dipsy i Po, przyszli oboje. Dipsy jak zwykle chciał kotlecika, a Po warzywek.

- Ty jesteś Twinky Winky - powiedziała następnego dnia Po. Monika została zaś Lalą - tego domyśliliśmy się sami i nawet nie trzeba było wrzasków Dipsiego zaniepokojonego tym, że Lala tak długo nie przynosi mu rano picia.

Nasza szczęśliwa isiowa rodzinka żyła zgodnie przez następnych parę tygodni, aż wszystkie Isie pojechały do dziadków.

- Ja Po - powiedziała babci Po.

- A ja jestem Dipsy - przedstawił się Dipsy.

- A ja? - niebacznie zapytała babcia Nina.

- Jesteś Lala - powiedziała Po.

- Ty głupia, to nie Lala, tamto Lala - palnął ją w głowę Dipsy, pokazując kobietę znaną wcześniej jako Monika.

- Ja Po. To Lala, a to Twinky Winky - zdenerwowała się Po.

Przyjęliśmy degradację honorowo. Nareszcie przez kilka dni nie musieliśmy oglądać Isiów. Przez kilka dni znowu byliśmy sobą - aż do wyjazdu. Dziadkowie za to, a właściwie Twinky Winky i Lala, chodzili trochę zmęczeni.

- Ty nie Lala - ty babcia - powiedziała Po,

kiedy wyjeżdżaliśmy. - To Lala - dodała, wskazując na Monikę.

- Ja Dipsy - pokiwał głową Dipsy. - A ty Twinky Winky - dodał, wskazując na mnie.

Wakacje się skończyły.