1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Całkowita demolka

Pierwsze prawo ojca głosi: zabawka droga i zabawka tania niszczy się pod ciężarem Pitu tak samo szybko. Ale tanią łatwiej odżałować.
W życiu rodzica wypełnionym rannym wstawaniem, zmienianiem pieluch, łapaniem dzieci spadających z szafy, na którą jakimś cudem się wspięły, i mozolnym szorowaniem ścian zapaćkanych mazakami i czekoladą - czyli wszystkimi tymi rzeczami urągającymi zdrowemu rozsądkowi, na które godzę się w imię rozpowszechnianej przez środki masowego przekazu tezy, że dzieci to najlepsze, co może nas spotkać - istnieje jeden jasny punkt. Zabawki.

- Tatusiu, chodźmy do sklepu - woła Pitulek i ciągnie za sobą Kudłatą.

- No dobra - mówię i lecę oglądać modele starych samochodów i tory wyścigowe.

Zawsze trochę wzdycham, kiedy usiłuję zainteresować Pitulka jakimś fajnym torem albo kolejką, a on nie wiedzieć czemu wsiada na paskudny plastikowy traktor. Cóż, wierzę, że przyjdzie dzień, kiedy będzie chciał już tę kolejkę, a jak nie, to i tak ją kupię i poczekam, aż do niej dorośnie.

Kiedy ja oglądam, Kudłata dorywa się do stosu lego i oczywiście wyjmuje pudełko z samego spodu (kto to słyszał, żeby w sklepie z zabawkami ustawiać takie konstrukcje!). Pitu na traktorze usiłuje zwiać, myląc pogoń strażnika, a w końcu naciągają mnie na jakiegoś beznadziejnego misia czy kolejny komplet samochodzików.

Potem wracamy do domu, gdzie odbywa się scena jak z filmu z Sylvestrem Stallone - Człowiek Demolka. W roli Stallone występuje mój syn. Pitu najpierw po nowych nabytkach skacze, potem obrywa im sterczące części, a potem przychodzi ze smętną miną: - Nie działa, tatusiu - i bezradnie rozkłada łapki.

- Nie działa? A to szkoda, trudno, wyrzucimy zabaweczkę - mówię spokojnie.

Cóż, nie chwaląc się, opracowałem perfekcyjny system zakupów. Jestem świetny w wyszukiwaniu samochodzików po złotówce i laleczek po dwa złote. Oczywiście nie są w stanie oprzeć się niszczycielskiej sile naszych dzieci, ale przynajmniej nie muszę się martwić stratami.

Niestety, prawa doświadczonego ojca dotyczącego drogich i tanich zabawek nie zna ważna postać w życiu Pitulka - wujek Michał (Pitu ubóstwia go, a jeszcze bardziej wielkie prezenty, jakie od niego dostaje).

- Lubi małe samochodziki? Nie ma sprawy - zapowiedział przed wizytą. I zjawił się w drzwiach z wielkim pudłem, z którego wśród ochów i achów mojego syna wychynął wielki garaż.

- Ojej, garaż, ojej - powtarzał zafascynowany Pitu. Zachwytom nie było końca.

Ja jednak czarno widziałem przyszłość garażu. Wprawne oko ojca dostrzegło, że koliste zjazdy są łamliwe, dach nie dość wytrzymały i prawdopodobnie wujek Michał nie dokonał próby wytrzymałościowej, której dokonuje każdy ojciec - co się dzieje z zabawką, kiedy się na niej usiądzie.

Pitu dokonał próby następnego dnia z rana.

- Ojejku, tato, garaż nie działa - zmartwił się, kiedy go znalazłem na czymś, co wyglądało na ruiny garażu trafionego bombą. Obok krążyła Kudłata i rozdeptywała co mniejsze elementy, a część usiłowała zjeść.

- Jak tam garaż - zadzwonił następnego dnia wujek.

- Hm, Pitu był zachwycony - poinformowałem go, nie mijając się nawet z prawdą. - Kudłata też.

Teraz Pitu i Kudłata bawią się na podłodze. Chwilowo wszystkie zabawki są rozdeptane, zbudowały więc mur z garnków i walą w niego wałkiem. Na razie mur się trzyma. Sprzedawca zapewniał mnie, że garnki są bardzo wytrzymałe, z wyjątkowo odpornej stali, i ja mu wierzę. Nie mam pojęcia, dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, żeby zabawki dla dzieci robić z tytanu i stali. Może wytrzymałyby trochę dłużej.

Garnki strasznie im się podobają, więc może parę im dokupię. A sam gram na playstation. Kupiłem dla Pitu i czeka, aż podrośnie. Przecież teraz mu jej nie dam.



Więcej o: