1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Tylko spokój

W życiu rodzica nadchodzi taka chwila, kiedy udręczony kolejnym czynem Pitulka wzdycha: ?Ach, kiedy on wreszcie będzie większy?".
Standardowa odpowiedź babci, sąsiadki albo dowolnego świadka brzmi: - Trzeba się cieszyć, że jest taki mały i rozkoszny, ani się człowiek spostrzeże, jak wyrośnie i pójdzie sobie z domu.

No cóż, nie ręczę, co powiem za lat 5 czy 20. Teraz absolutnie w to nie wierzę. Tak właśnie zdarzyło się tydzień temu, gdy Pitulka złapała na dworze ulewa. W zachwycie spoglądał na rosnące kałuże wody i popędził do najbliższej kałuży, w której najpierw dokładnie zamoczył buty, potem zanurzył ręce, dla pewności nałożył błoto na głowę i żeby zakończyć jakimś efektownym akcentem, usiadł w samym jej środku.

- Synu, a nie mówiłem, żeby nie siadać w kałuży - załamałem ręce.

Pitulek radośnie gulgotał w kałuży zachwycony tym, że wygląda jak dziecko po przejściach.

- Kiedy on już będzie na tyle duży, żeby zrozumieć, co się do niego mówi? - zapytałem Monikę.

- Za pół roku? - zaryzykowała Monika.

- Eeee tam - machnąłem ręką. - Mówiłaś tak już pół roku temu. Ma 18 miesięcy i nic nie kapuje. Hej, hej, czy mógłbyś nie wcierać błota we włosy?

Pitu zerknął na mnie i na wszelki wypadek nałożył sobie na głowę dwa razy więcej błota.

- A widzisz - westchnąłem, wyciągając go z kałuży, choć kopał celnie. - Robi dokładnie na odwrót.

W tym momencie na scenę wkroczyła pani, która wypowiedziała zwyczajową kwestię: "Trzeba się cieszyć, że jest taki malutki. Ani się człowiek obejrzy, a urośnie i pójdzie sobie z domu".

- Nie chcesz przypadkiem już teraz pójść sobie z domu? - upewniłem się, trzymając Pitulka w taki sposób, że nie mógł mnie kopnąć ani obrzucić błotem. - Bo wiesz, jakbyś chciał pójść już teraz, to odpadł by nam dziś problem z myciem i praniem. Pitulek najwyraźniej nie chciał jeszcze ruszać w świat, chciał natomiast wrócić do kałuży, którą najpewniej uznał za swoje naturalne środowisko.

- Uuuuuu - ryczał, wierzgając nogami.

- Jakby miał tak ze cztery lata, to by zrozumiał, że w kałużach się nie siedzi - stwierdziłem.

- Tak kochanie - potwierdziła mama Pitulka. - To już tylko 2,5 roku. Czas szybko leci.

Ja nie miałem raczej wrażenie, że się wlecze. Kiedy po kilku godzinach walki z Pitu byłem już cały pokryty błotem, odgarnąłem trochę szlamu z zegarka i stwierdziłem, że minęło 10 minut.

- A może po prostu pozwolimy mu bawić się w kałużach. Dzieci to kochają, najwyżej się upierze - stwierdziła filozoficznie Monika. - Najwyraźniej kocha kałuże, dobrze mu w nich. Może w poprzednim wcieleniu był rybką albo foczką.

- Raczej diabłem tasmańskim - mruknąłem.

Od tej chwili nie protestowaliśmy, kiedy Pitu wbiegał do kałuży i taplał się w nich.

- Czas szybko mija, czas szybko mija - powtarzałem sobie pod nosem, patrząc jak Pitu siada w kałuży, a potem uśmiecha się promiennie i woła "tataaaa", i rzuca mi się na szyję, i wygodnie mości na kolanach.

Potem cała nasza szczęśliwa rodzina wraca do domu. Jeśli ktoś zobaczy na ulicy parę zabłoconych rodziców, z których jedno powtarza pod nosem: "Tylko spokój, czas szybko mija, tylko spokój", i szczęśliwe dziecko pokryte błotem, to pewnie będziemy my.

PS Czas szybko minął, po kilku dniach, kiedy nie łapaliśmy Pitu przed każdą kałużą, stracił nimi zainteresowanie. Co dozwolone - to nudne.