1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Mufka

Nasze czasy to generalny upadek autorytetów.
Przyznaję, nie miałem pojęcia, jak ważną rolę w życiu dziecka odgrywa mrówka. Sądziłem, że mrówka to po prostu mrówka. Byłem w błędzie.

Zaczęło się od pójścia do sklepu miesiąc temu. Zrobiliśmy zakupy i usiedliśmy z Pitu na ławeczce.

- Popatrz. Mrówka - pokazałem Pitu, nie mając pojęcia, co robię. Cóż, wiedziałem, że ojciec jest ważny, bo może nauczyć grać w piłkę albo pokazać przewrót do przodu. Ale że pokaże mrówkę?

- Mufka? - upewnił się Pitu, badając na czworakach mrówki pędzące z patyczkami i trawkami do swoich dziurek.

- Tak, synu, mrówka - potwierdziłem.

Po mniej więcej półgodzinie znudziło mi się oglądanie mrówek.

- To co? Idziemy? - zaproponowałem.

- Nie, nie. Mufka! Idzie - wołał podekscytowany Pitulek.

- No idzie, idzie - przyznałem bez większego entuzjazmu. Mój zapał do podglądania mrówek jakoś niepostrzeżenie minął w czasie półgodzinnego klęczenia na chodniku.

- Mufka. Stoi.

- Naprawdę? - zdziwiłem się.

- O! Idzie mufka, idzie - entuzjazmował się Pitu na widok kolejnej mrówki. Na oko 455. egzemplarzem podziwianym tego dnia.

- To może my też pójdziemy? - zaproponowałem.

Pitu był innego zdania. Spędziliśmy na chodniku czas do wieczora. Od tej pory jego uwielbienie dla mrówek rosło z dnia na dzień. Niestety, zawsze nadchodził moment, kiedy trzeba było wracać do domu, w którym na szczęście dla nas, a ku utrapieniu Pitulka mrówek nie mamy.

- Nie ma mufka - powtarzał zmartwiony do dnia, kiedy dostał od babci wielką plastikową mrówkę, którą mógł zanosić do łóżeczka. Wielkie mrówki mają nieoceniony wpływ pedagogiczny na dziecko.

- Nie spać, nie spać - wołał wojowniczo Pitu o 22.

- A wiesz, że mrówka już śpi? - pytała Monika.

- Śpi? Mufka? - Pitu od razu spuszczał z tonu i dreptał do łóżeczka.

- Nie kurteczka! - awanturował się przed wyjściem.

- No, jak chcesz, ale mrówka zawsze wkłada kurteczkę - mówiłem.

- Wkłada kurteczkę? - Pitu robił wielkie oczy, zdumiony tak niezwykłym zachowaniem mrówki, ale posłusznie wkładał kurteczkę.

Po kilku dniach nieortodoksyjne zachowanie mrówek rozciągnęło się na wszystkie dziedziny życia. Mrówki zawsze z zapałem zjadały śniadanka, obiadki i kolacje. Mrówki nigdy w życiu nie kopnęłyby w piaskownicy innej mrówki. Okazało się, że mają młodsze siostrzyczki i bardzo dbają o to, żeby nie budzić ich, gdy śpią, a kiedy siostrzyczki wstaną, to mrówki śpiewają im piosenki i dzielą się z nimi zabaweczkami. Tak, tak, to może mało znany fakt z życia mrówek, ale przysięgam, że to prawda. Kiedy mrówki idą na zakupy, nie porywają z półek wszystkich batoników, co najwyżej proszą grzecznie tatusia mrówkę, żeby kupił im jednego batonika.

Jednym słowem są chodzącymi ideałami.

Wydawało się, że nasze życie z mrówkami będzie długie i szczęśliwe. Niestety, kilka dni temu Pitu się zaparł przy okazji wieczornego mycia.

- Wszystkie mrówki uwielbiają myć ząbki - oświadczyłem.

- Nie myć! - wrzasnął radośnie Pitu i zwiał z łazienki.

Następne próby dowiodły, że mrówka w tajemniczy sposób straciła cały autorytet.

Nic już go nie obchodziło, czy mrówka lubi kanapeczki, czy nie. Lekce sobie ważył pory chodzenia spać u mrówek i nie obchodziło go, co by powiedziała mrówka, gdyby zobaczyła, jak wali kolegę łopatką.

- No wiesz, nasze czasy to generalny upadek autorytetów - westchnąłem do żony. - Najwyraźniej dotyczy to również mrówek.

Tak było aż do zeszłego tygodnia. Rozmawiałem przez telefon z przyjacielem, tatą małej Oksanki. - Oksanka już śpi - powiedziałem Pitu.

Pitu, zaganiany bezskutecznie do łóżka, stanął jak wryty.

- Śpi? Oksanka? - zapytał i podreptał do łóżeczka.

- Aha, umyła przedtem ząbki - zawołałem za nim.

- Ząbki? - zdziwił się Pitu, ale posłusznie skręcił do łazienki.