1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Z dziećmi tak już jest

Odkąd odkryliśmy tę prawdę, chodzimy olśnieni własną inteligencją
W czasach kiedy duży roczny Pitu był jeszcze małym Pitulkiem, czyli jakieś cztery miesiące temu, wpadliśmy odwiedzić znajomych. Pucia, córeczka znajomych, była olbrzymem. Przynajmniej dla Pitulka. Była w końcu starsza prawie o rok. Pitulek, sam jak leżący klocek, w niemym podziwie obserwował, jak Pucia sprawnie radzi sobie z układaniem klocków. Co jakiś czas usiłował podpełznąć i zwędzić choć jeden. Ponieważ jednak raczkował głównie do tyłu, ucieczka szła mu słabo i Pucia bez kłopotu odbierała mu zdobycz.

Pitulek poszedł po rozum do głowy. - Skoro nie mogę zdobyć klocka w uczciwej walce, będę musiał złamać reguły - powiedział sobie. Podpełzł do Puci i bardzo dyskretnie wyrwał jej kępkę włosów. Pucia wrzasnęła, Pitulek też wrzasnął dla towarzystwa, ale nie zapomniał sprytnie zbunkrować klocka w majtkach.

Pitulek wyciągnął morał z lekcji. Nie, wcale nie w kwestii wyrywania włosów. Już następnego dnia zaczął pełzać do przodu. Najwyraźniej podpatrując Pucię, doszedł do wniosku, że ten sposób poruszania jest jednak o wiele szybszy.

Ja też wyciągnąłem morał: przed spotkaniem Pitulka z Pucią wertowałem książki, szukając odpowiedzi na pytanie, dlaczego on nie pełza do przodu. Nawet demonstrowałem mu, jak należy prawidłowo pełzać i zbliżać się do obiektu zamiast od niego oddalać. Pitulkowi bardzo się podobało widowisko. Śmiał się do rozpuku, kiedy pełzałem, opowiadając jednocześnie, jak to robię, i objaśniając kolejność wykonywanych ruchów. A potem pełzał do tyłu.

W ten właśnie sposób dokonałem epokowego odkrycia: to nie ojciec ma Pitulka, który ma problemy z raczkowaniem do przodu, tylko Pitulek ma tatę, który ma problemy z rozumieniem dzieci.

Do tej pory martwiliśmy się razem z Mama Pitulką: czy Pitulek aby nie jest za gruby? Inne dzieci w jego wieku ważą kilogram, albo nawet dwa mniej. Albo: dlaczego inne dzieci zajadają biały serek, a Pitulek używa go głównie jako wykładziny dywanowej. Czy aby Pitulek nie zaczął zbyt wcześnie chodzić? W końcu miał dopiero 10 miesięcy. A jeśli nóżki mu się wykrzywią (gdyby nie zaczął chodzić, pewnie zamartwialibyśmy się że nie chodzi). Przestaliśmy się martwić. Może i Pitu miał taki trochę nadwymiarowy brzuszek. Ale odkąd zaczął chodzić, wziął się za siebie. Biega cały dzień, spala kalorie, urósł i nie utył. Najwyraźniej z dziećmi tak już jest.

Od tej pory chodzimy olśnieni własną inteligencją. Jesteśmy olśnieni trzy razy bardziej, odkąd odkryliśmy, że inni rodzice przeważnie do tej prawdy jeszcze nie doszli.

- Ratunku, co robić. Kamilek ma już 14 miesięcy i jeszcze nie chodzi - zadzwonili przerażeni znajomi. - A Pitulek to kiedy zaczął chodzić? Bo Kamilek to jest jakiś dziwny i wciąż pełza.

Przy Pitulku wolimy nie zdradzać, że zarówno Mama, jak i tata Pitulka opanowali trudną sztukę chodzenia dopiero przed drugimi urodzinami. Jeszcze by się cwaniak poczuł za bardzo zdolny.

- Zaczął chodzić, jak nabrał ochoty - odpowiedzieliśmy.

A potem zaprosiliśmy w gości Kamilka. Pitu budował sobie wieżę z klocków (konkretnie z trzech), a Kamilek leżał sam jak klocek na kocu i usiłował podpełznąć i coś zwinąć. Pitu bez trudu odbierał klocek i wracał do budowania. Kamilek próbował ponownie, ale co tu kryć, dwunożny Pitu był szybszy.

Kamilek wreszcie się wkurzył i z wysiłkiem wstał, opierając się o kanapę.

- A ja tyle czasu uczyłem go, jak to robić - wyszeptał zdumiony tata Kamilka. - Naprawdę. Pokazywałem mu, że najpierw trzeba na kolana, a potem się podciągnąć. A on w ogóle nic. A teraz wstaje.

Jako rodzice olśnieni własna inteligencją uśmiechnęliśmy się tylko uprzejmie.

Dziwne są te dzieci - prawda? Mogłyby wszystkiego, łącznie z graniem w nogę i jazdą na rowerze, nauczyć się od tatusiów w pierwszym roku życia, a one wolą po swojemu.



Więcej o: