1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Nad poziomy wylatuj...

Kochanie, możesz mu dać do żucia coś nieaktualnego? - zapytałem żonę. - Właśnie zjadł program na dzisiejsze popołudnie.
Wiedzieliśmy, że to musi nastąpić. Zastanawialiśmy się, jak się przed tym zabezpieczyć. A jednak spóźniliśmy się i podliczaliśmy straty.

- Butelka porto, dziesięcioletniego porto! - oskarżycielsko spojrzałem na Pitulka.

Nic sobie nie robił z mojego spojrzenia i metodycznie darł Gazetę Telewizyjną na coraz mniejsze kawałki, które następnie pracowicie przeżuwał.

Kochanie, możesz mu dać do żucia coś nieaktualnego? - zapytałem żonę. - Właśnie zjadł program na dzisiejsze popołudnie.

- W ogóle nie powinien zjadać gazety, nawet nieaktualnej - odparła żona, wyciągając fragmenty programu z buzi Pitulka. Sądząc z ilości papieru, miał tam program na kilka następnych dni. - A jeśli chodzi o to porto, to jeszcze trochę zostało.

Prychnąłem, patrząc na smętne resztki na dnie butelki.

Pitulek w jakiś niewyjaśniony, a za to błyskawiczny sposób opanował umiejętność otwierania wszystkiego, co tylko się dało. Korzystając z tego, że poszedłem umyć zęby, otworzył biurko i wyjął moje notatki. Na szczęście nakryłem go, kiedy zjadał dopiero początek pierwszej strony.

Zaraz potem dobrał się do szafki w łazience. - Zobacz, tak wygląda szczęśliwe dziecko - żona zawołała mnie, żebym zobaczył Pitulka. Siedział rozanielony na podłodze w łazience wśród kilku rolek papieru toaletowego, które znalazł, pracowicie odpakował i rozwinął. Klaskał w ręce i wydawał okrzyki szczęścia. Najwyraźniej nic nie mogło mu sprawić większej przyjemności.

No a potem poczłapał na czworakach do szafki, w której były wina, jakimś cudem wyjął butelkę i na dodatek ją odkręcił.

- Na chwilę spuściłam z niego wzrok - zarzekała się Monika. - Odebrałam telefon, a on już siedział w kałuży porto.

- Dziesięcioletniego porto - przypomniałem.

- Oj, wszystko jedno jakiego, dobrze, że nic mu się nie stało.

- Jemu nigdy się nic nie dzieje - westchnąłem. - Za to straty są duże.

Oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę, że ośmiomiesięczne dziecko może zacząć pełzać. A jeśli już zacznie pełzać, to może docierać w miejsca, w których nie chcielibyśmy go widzieć. A jeśli już tam dotrze, to może zacząć robić użytek ze znalezionych tam rzeczy w sposób niezamierzony przez producentów.

- Choćby wylewając porto (dziesięcioletnie) - dopowiedziałem głośno.

- Oj, już daj spokój z tym dziesięcioletnim porto - machnęła ręką Monika. - Jak dorośnie, to każesz mu odkupić. I tak dobrze, że nie wypił.

Wiedzieliśmy, że Pitulek zainteresuje się otoczeniem, ale nie mieliśmy pojęcia, że stanie się to tak szybko. W końcu córka znajomej jest o pół roku starsza i jest szczęśliwą, zadowoloną z życia kluseczką. Dodajmy, że Kluseczką zupełnie niemobilną. Kiedy rodzice posadzą ją na dywanie, mogą pewnie wyjść i wrócić po godzinie. Kluseczka nadal będzie siedziała w tym samym miejscu i grzecznie się bawiła. A Pitulek?

- Uważaj, za tobą - rozmyślania przerwała mi Monika.

Rzuciłem się niczym Jerzy Dudek w róg pokoju, w sam raz, żeby osłonić stos płyt DVD.

- Trzeba je gdzieś przenieść. Mieliśmy kupić szafkę, na której postawimy telewizor i w środku ukryjemy płyty, ale Pitulek wyprzedził nasze zamiary i wzniósł się nad poziomy szybciej, niż przypuszczaliśmy.

- I tak dobrze, że nic nie wtyka w szczelinę na kasetę w naszym wideo - powiedziała Monika. - Słyszałeś o dziecku, które wepchnęło tam banana, a potem jego tata usiłował włożyć kasetę i dziwił się, że nie wchodzi. Swoją drogą ciekawe, jak to dziecko zmieściło tam całego banana.

- Och, dzieci to potrafią, oj, potrafią - powiedziałem.

W końcu nie dalej niż wczoraj płaciłem w sklepie brudnymi pieniędzmi. W portfelu znalazłem duży kawałek sprasowanego banana. Wiem, że nie ja go tam włożyłem. I nawet mam pewne podejrzenia.