1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Wakacje z dzieckiem to udręka [FELIETON OJCA]

Moje dziecko wyjechało do babć. NIE BYŁO MI CIĘŻKO. Wspaniałym jest móc wyjść na wieczorny koncert w plenerze, napić się piwa (oczywiście alkoholowego) i wracać wtedy, gdy chce albo w ogóle nie wracać, tylko dalej pójść w balet.
Nadszedł najprzyjemniejszy okres w życiu każdego człowieka. Jest ciepło (pomimo tego, co śpiewał Kazik Staszewski) i zakodowane przez 17 lat życia (szkoła+studia) nawyki każą mi odpoczywać. Oczywiście wir pracy trochę te odruchy tłumi, jednak instynkt działa. Bezdzietnym będąc potrafiłem odpocząć nawet już w trybie chodzenia do pracy. Po porodzie jednak świat się trochę zmienił.

Wyraz wakacje na dwa lata wypadł z mojego słownika, a potem wrócił powykręcany jak zegary Dalego.

Bo wakacje z dzieckiem to już udręka. Nagle okazuje się, że banalne przeszkody stają się barierami nie do pokonania (przejazd wózkiem przez plażę), zamiast zwiedzania stajesz się dromaderem wyposażonym w przenośną kuchnię, przebieralnie i ruchomą leżankę. Nie ty decydujesz, gdzie idziesz i co robisz. No i zabawa do rana raczej nie wchodzi w rachubę.

Można pozazdrościć wszystkim tym, którzy półroczne dziecko oddają na 2 tygodnie dziadkom. Ja takiej odwagi nigdy nie miałem, a i odpowiedzialność narzucona mi przez urząd oraz zdrowy rozsądek (i gdzieś tam przez miłość do własnego dziecka) przez długi czas nie pozwalała mi na takie zabiegi. Zresztą dziadkowie też już nie tacy chętni do współpracy, jak to bajarze mają w zwyczaju opisywać (uniwersytet trzeciego wieku zajmuje czas).

Uogólniając, przeżyłem dwa sezony koszmaru i braku odpoczynku (na co dzień i od święta) oraz sezon pozorowania wakacji, które muszę jednak uznać za udane. Bo z jednej strony w końcu cała trójką udało nam się wyrwać na "wczasy", z drugiej strony kula była cały czas u nogi, a noga cały czas w wodzie (bo kula pokochała H2O).

W tym roku spadł nam za to z nieba niesamowity prezent!

Są momenty, kiedy błogosławię dźwięk telefonu komórkowego. Okazało się, że moja rodzina postanowiła zająć się młodą. Decyzję musieliśmy z niedoszłą małżonką podjąć od razu - wyjazd był następnego dnia rano (piątek, piąteczek, piątunio!!!!). Przepięknie patrzy się na bitwę w oczach troskliwej matki. W jednej gałce ocznej widzisz "TAK TAK TAK", druga jednak robi się lekko łzawa i krzyczy "ojej, nasze maleństwo, zginie bez rodziców [bla bla bla]". Tym samym, mając w sumie cztery gałki oczne, trzy, czyli większość, były na TAK, a czwarta we łzach.

Powrót po pracy do pustego domu... NIE BYŁ CIĘŻKI! Przez kolejne dwa dni (weekend) funkcjonowaliśmy w trybie 2-3 godzinnym. dwie godziny tu, trzy godziny tam. Robienie czegokolwiek, poza snem, przez więcej niż trzy godziny uznaliśmy za stratę czasu.

Jakże piękne jest uczucie, gdy na ekranie kinowym nie ma przesłodkiej animacji z konikami i motylkami,

tylko hordy ZOMBIE, a po wyjściu nie trzeba wskakiwać w taksówkę, żeby przejąć dziecko od zniecierpliwionej babci bądź słono opłacanej godzinowo niani.

Jak cudownie jest spacerować w tempie dorosłego człowieka, bez potykania się o dziecko, które raz biegnie przed nami, a raz wlecze się 20 metrów z tyłu, a tak w ogóle to chce siku, jeść, pić i loda na raz.

Wspaniałym jest móc wyjść na wieczorny koncert w plenerze, napić się piwa (oczywiście alkoholowego) i wracać wtedy, gdy chce albo w ogóle nie wracać, tylko dalej pójść w balet.

I kocham wracanie po nocy do domu bez strachu, że zdejmując buty i zapalając WSZYSTKIE światła obudzę dziecko

A najważniejsze w tym wszystkim jest chyba to, że po 4 latach separacji, partnerka znowu była cała moja,

a ja cały jej i że już w niedzielę rano byliśmy gotowi iść zrelaksowani do pracy, bo dawno tak nie wypoczęliśmy.

Przez cały weekend, żyliśmy co prawda w strachu, czy dziecko przypadkiem nie wróci w poniedziałek (była taka opcja "ratunkowa"). Okazało się, że tak naprawdę my też jej do życia nie jesteśmy tak bardzo potrzebni, jak mogło się nam wydawać. Pies, trzy koty, kuzyn i dwie babcie wystarczająco nadrobiły brak rodziców. Dziecko zostało na pełen tydzień nie roniąc ani łzy za nami.

I już wiemy, że tak trzeba i wiem, że tak będzie co roku (a może nawet kilka razy do roku).

P.S. Jak to jest, że przez 16-17 lat wmawia się nam, że po 9-10 miesiącach nauki trzeba odpoczywać przez kolejne 2-3, a gdy idziemy do pracy ta zasada już nie obowiązuje? To jakiś żart? Spisek? Dlaczego 24-latkowi należy się odpoczynek w wymiarze 60 dni rocznie, a 25-latkowi przysługuje niecałe 20 (jak ma szczęście i umowę o pracę). Chętnie przeczytam opinię lekarza medycyny pracy.



Więcej o:
Komentarze (64)
Wakacje z dzieckiem to udręka [FELIETON OJCA]
Zaloguj się
  • kerkopithekion

    Oceniono 230 razy 184

    fajnie napisane :)
    i jakoś nie mam wątpliwości że Autor na co dzień jest dobrym sumiennym tatusiem
    oczywiście zgadzam się że każdemu należy się solidny odpoczynek od własnego dziecięcia - co jest zupełnie niezależne od głębokiego uczucia jakie żywimy do tegoż dziecięcia
    nie miałam już ani kawałeczka babci kiedy dziecię było małe, a tatuś zajmował się swoimi sprawami
    więc nie mogłam dziecięcia nigdzie wysłać - krążyłyśmy we dwie po świecie dzięki czemu dziecko się robiło coraz bardziej wygadane, obyte i kumate
    ale doskonale rozumiem Autora i wcale nie mam zamiaru go potępiać :)

  • dust-on-the-wind

    Oceniono 155 razy 119

    odezwali sie malkontenci. Facet ma racje. Odpoczynek po trudach rodzicielstwa świetnie robi rodzicom i małej też. Nie jesteśmy afrykańską matką taszczącą dzieciaka na grzbiecie cały czas. Kiedyś pora podjąć próbę usamodzielnienia.
    Bardzo dobrze! :D

  • theorema

    Oceniono 87 razy 79

    wbrew pozorom, dzieci nie są aż tak durne, żeby nie wiedzieć, że bywają utrapieniem dla rodziców. Może dwuletnie jeszcze nie, ale sześcioletnie już na pewno. Nie ma absolutnie nic złego w tym, że dziecko dowie się, że rodzic tez ma prawo być zmęczony. Nie popełni harakiri, bo usłyszy od rodzica - idź się pobaw sam, muszę odpocząć od twojego towarzystwa. Im prędzej dziecko się dowie, że rodzice nie są na jego wyłączność 24 godziny na dobę - tym lepiej dla niego samego. Nawet dwulatkowi można i trzeba tłumaczyć, że rodzic ma prawo chcieć pobyć sam. Koszmarne są obrazki, kiedy rodzice nawet z toalety korzystają w towarzystwie dziecka, albo muszą zostawiać otwarte drzwi bo inaczej dziecko ryczy jak zarzynane prosię. Polecam lekturę arcymądrej i zabawnej serii o Mikołajku autorstwa duetu Sempe/Goscinny. Tam Mikołajek co i rusz słyszy - idź się bawić do swojego pokoju. Nie mówiąc już o tym, że czy to dla dwulatka, czy sześcio- czy dwunastolatka każda odmiana to atrakcja. Pobyć trochę w innym miejscu, z innymi ludźmi - dziecko nie zastanawia się, czy zostało tam "zesłane", bo rodzice chcieli odpocząć, czy może, bo musieli zrobić remont, albo wylądowali w szpitalu. Ja przeżyłam coś takiego mając trzy lata - mama w szpitalu, tata nie miał jak się nami zająć i na parę miesięcy wywieźli nas z siostrą do dziadków. Nie tęskniłyśmy nawet specjalnie - uważałyśmy za naturalne, że rodzice są na co dzień i za równie naturalne, że chwilowo zniknęli. A z dziadkami było super. Jak byłyśmy starsze, to też zauważałyśmy, że rodzice po rozstaniu z nami są bardziej wypoczęci, bardziej cierpliwi, stęsknieni i w sumie po powrocie zawsze przez jakiś czas było lepiej niż przed rozstaniem. Więc spokojna głowa, nie wmawiajcie sobie, że wasze dziecko przeżywa jakieś niesamowite traumy, kiedy tylko zniknie wam z oczu, bo to tylko czcza megalomania, nawet dla sześciolatków już nie jesteście epicentrum wszechświata.

  • walasia1

    Oceniono 97 razy 75

    Podpisuje się wszystkimi kończynami. I to jako kobieta. Pod dromaderem również. To nie grzech chcieć odpocząć od własnego dziecka, poimprezować mieć chwilę luzu. Niestety babcia mieszka w Polsce a my w Anglii. Wyprawa dość kosztowna. Trzeba jechać z dzieckiem tam, posiedzieć tydzień, wrócić a potem po nie jechać i wrócić ... ewentualnie z babcią sprowadzić. Na szczęście chrzestna na miejscu korzystam gdy tylko mogę ...

  • attka

    Oceniono 65 razy 61

    ja jestem właśnie w tym cudownym okresie. Młody od poniedziałku siedzi u dziadków, a my... W ciągu dnia komfort, że nigdzie nie trzeba się spieszyć - można sobie po pracy z luzem gdzieś pojechać, a nie pędzić po dziecko. a wieczory? Byliśmy już w kinie (na 22!!!!), na kolacji, u znajomych - jednych, drugich, niedzieciatych. Po prostu luksus czasu i poczucie tego, że jest się panem swojego czasu :)

    Kocham swoje dziecko, jest wspaniałym szkrabem i uwielbiam spędzać z nim czas. ale raz do roku, kiedy dziadkowie zabierają go na tydzień mam... wakacje :) Prawdziwe wakacje od codzienności :) I potem, jak Młody wraca mam 3x więcej energii do bycia z nim. A Młody też zachwycony, bo dziadkowie stają na głowie aby mu zapewnić przez ten tydzień rozrywki więc kiedy dzwonię to najczęściej słyszę od swojego 4 letniego synka, że... on nie ma czasu ze mną rozmawiać, bo jest bardzo, bardzo zajęty ;)

    Generalnie - polecam!

  • jaludi

    Oceniono 63 razy 57

    hmmm, jedno dziecko to musi być prosto. U mnie są bliźniaki (parka, 2,5roku obecnie), jedno ma duże problemy zdrowotne, codzienna rehabilitacja. Żona, która uważa że żłobek zabija, niania ukradnie dzieci a basen czy klimatyzacja je popsuje aż do kości.

    Od prawie 3 lat zero wyjazdów, wakacji, wolnych wieczorów, kolacji z żoną czy nawet wyjścia razem na zakupy czy do kina. Człowiek jest uwiązany 24h na dobę do wszystkiego. Niestety w rodzinie też bliźniaków nikt zdrowy na umyśle nie przygardnie nawet na 3-4 godziny więc można powiedzieć, że od prawie 3 lat nie ma prawie nic z normalnego życia. No oprócz pracy oczywiście bo lekarze, leki i psychologowie potrafią zjeść nawet 4-5.000zł miesięcznie no a żona raczej do pracy się nie wybierze.

    i tak człowiek odlicza, jeszcze 17lat, jeszcze 16 lat - może się to jakoś przeżyje. I czasem tak z zazdrością patrzę na ludzi którzy mają normalne życie, mogą wyjść z domu, wyjechać, spotkać się ze znajomymi, mieć 10 minut ciszy w domu czy poprostu wyjść na kolacje.

  • cyggnus

    Oceniono 102 razy 32

    Doskonale rozumiem zmęczenie rodzicielstwem. Ale dzieciaki tak szybko rosną, że tych wspólnych wakacji robi się raptem kilka, góra dziesięć. Potem będą wolały kolegów. I niestety, dziecko doskonale czuje, kiedy i dla którego rodzica jest ciężarem - potem można sobie tylko w brodę pluć, że czas, kiedy dziecko z nami chciało spędzać czas, jakoś nam umknął. Jak najbardziej jestem za czasem wolnym od dzieci, czasem. Ale nie wyobrażam sobie spędzenia części swojego urlopu bez dziecka - małego dziecka, oczywiście. Oglądanie filmów o zombie, chlanie piwa z kumplami - to wszystko można robić zawsze. Spędzić trochę czasu z własnym dzieckiem, zwłaszcza dla ojca, to okazja, która nie będzie trwała wiecznie.

  • john smith

    Oceniono 26 razy 22

    kocham swoją córkę ,ale nie mogę już się doczekać gdy pójdzie do przedszkola

  • zonek_0

    Oceniono 24 razy 20

    super felieton, podpisuję się obiema rękami, prawda jest taka, że każdy przy zdrowych zmysłach, kto ma dzieci, małe, przyzna, że urlop z nimi to żaden urlop ;) my właśnie jesteśmy nad morzem, jutro wracamy do domu, wcześniej byliśmy w górach, jesteśmy umęczeni, oczywiście też zadowoleni, ale generalnie umordowani ;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX