1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

10 powodów, dla których warto zatrudniać mamy

Wypadłaś z rynku pracy, ponieważ masz dzidziusia? No to już nie wracaj!

 

Wypadłaś z rynku pracy, ponieważ masz dzidziusia? No to już nie wracaj!
Zapomnij o karierze, tarzaj się w pieluchach, skupiaj na kupach, bo nie ma dla ciebie miejsca w naszych szklanych domach - daje się do zrozumienia matkom (i to nawet tym zaledwie potencjalnym, które wcale nie muszą być matkami!).
Znacie tę piosenkę?
Uciekaj, matko, do dziury.
Twój czas minął .
Game over.
Sorry, taki mamy klimat.
We mnie, gdy ją słyszę, kipi krew. O matko, matki! - chciałabym zawołać. - Zbuntujmy się! Podnieśmy głowy!
Proponuję w zamian zupełnie inną pieśń:
Halo, Wielki Świecie.
Pan/Pani Pracodawco.
Ogarnijcie się tam, jeden z drugim.
Otwórzcie oczy.
I przestańcie truć.
Porzućcie ten groźny stereotyp i piramidalny bzdet, że każda z nas bez wyjątku całodobowo myśli wyłącznie o dziecku. A w biurze marzy o ucieczce na zwolnienie lekarskie i tylko knuje, jak to marzenie zrealizować. Naprawdę sądzicie, że jakakolwiek matka chce, aby jej dziecko chorowało? Albo że pod wpływem wiadomych hormonów wyciekają z nas wszelkie aspiracje, pragnienia, talenty?
Zaangażowanie w sprawy firmy? Cóż, jeśli firma zachowuje się fair wobec pracownika (w tym tego dzietnego), to ma zagwarantowaną wzajemność . Prosta wymiana: naprawdę fair - naprawdę wzajemność.
Kobieta z małymi dziećmi będzie rozdarta wtedy, gdy firma przesadzi i spróbuje pochłonąć j ą w całości. Jeśli natomiast czymś normalnym zacznie wreszcie być równowaga między życiem zawodowym a prywatnym, zniknie problem rozdarcia. Można. Wystarczy chcieć.
Na razie jednak macierzyństwo zbyt często oznacza dla kobiet kopniaka do narożnika. Że niby wynika tak z trzeźwego ekonomicznego rachunku? Ok, zostawmy z boku tak nieciekawe dla zysków argumenty jak solidarność społeczna czy problem starzejącego si ę społeczeństwa. I skupmy się na tym, co rzekomo ważniejsze: że zatrudnianie mam si ę opłaca! Dlaczego? Bo kobieta przećwiczona w rodzicielskich bojach ma cechy pracownika idealnego:
1. Nadkreatywność
Zadanie w stylu "weź   świeczkę i przyczep ją do ściany, używając jedynie pinezki" czy inne "sto sposobów na wykorzystanie cegły" to pryszcz przy naszych codziennych wyzwaniach. I nie chodzi tylko o zabawy z potomstwem. Chodzi także o twórcze szukanie rozwiązań w ciasnym splocie wykluczających się oczekiwań (ja chcę spać - a ono wcale nie, ja chcę gazetę w całości - ono woli w strzępach, ja mam pomysł , aby woda pozostała w psiej misce, ono - by taplać się w niej na podłodze; itp, itd).
2. Elastyczność
To proste: wśród maluszków nie mamy szans na realizację usztywnionych celów. Trzeba je stale weryfikować . Oglądać z bliska, by w razie potrzeby przekształcać . Wycinać i na nowo sklejać . We współczesnym dynamicznym świecie to podobno cenne - tak czy nie?
3. Wzorowa organizacja pracy
Zadań jest zawsze za dużo. Taka norma. Dlatego matka-praktyk szybko odróżnia rzeczy ważniejsze od mniej ważnych. Uczy się ustalać priorytety i optymalizować działania, ponieważ jak nikt na świecie chce skutecznie wdrażać. A potem wchodzi jej to w krew.
4. Mistrzowskie zarządzanie czasem
Gdy każda minuta jest cenna, ta umiejętność staje si ę bezcenna. To nie s ą   żarty. Chodzi o zdrowie, a nawet życie. Bo jeśli matka precyzyjnie nie zarządzi czasem, to zwyczajnie umrze ze zmęczenia!
5. Wybitna podzielność uwagi
"Mamo, popatrz" - słyszymy kwadrylion razy dziennie (także od niemowląt, choć one proszą o uwagę w sposób nieartykułowany). "Tu jestem, tu podskakuję, tu ściągam sobie na głowę garnek, tu-tu-tu zaraz spadnę z kanapy!". Czy to nie cudowne, że udaje nam si ę przy tym nie tylko umyć z ę by czy nie stracić palca przy krojeniu marchewki, ale także np. przeczytać książkę ? PS. Matki wielodzietne w krótkim czasie osiągają poziom mistrzowski.
6. Wielozadaniowość
Powiązana z punktem wyżej. Dzięki wybitnej podzielności uwagi możemy wykonywać po kilka zadań jednocześnie. Luzik. Czasem miewamy problemy z ich delegowaniem, ale także to szybko możemy wyćwiczyć, bo patrz punkt 2.
7. Trening cierpliwości
Muszę tlumaczyć? Dyrektorze/dyrektorko, kierowniku/kierowniczko i HR-owcu płci dowolnej - wpadnijcie na godzinkę do moich słodziaków, a w lot zrozumiecie, jak bardzo intensywne są te ćwiczenia...
8. Praktyka w negocjacjach
W sporach między rodzeństwem oraz tych na linii my-dziecko prawie zawsze doprowadzamy do konsensusu. Win-win. Wszyscy zadowoleni. Chyba o czymś to świadczy?
9. Moc lidera plus zdolność do współpracy
Żeby mama mogła skutecznie zarządzać, musi umieć współpracować . W przeciwnym wypadku rodzinna rzeczywistość stanie się nieznośna. Czasem taka bywa, owszem, ale znakomita większość z nas jednak daje radę . Każda mama ma też niezłe osiągnięcia w pozytywnym wzmacnianiu.
10. Motywacja na piątkę z plusem
Kochamy  własne dzieci, ale wcale nie chcemy spędzać z nimi caluśkiej doby dzień po dniu. Chcemy do innych dorosłych. Chcemy robić coś jeszcze. No i chcemy, a często musimy, zarabiać. Ponoć najlepszymi studentami są osoby w wieku 35+, bo pchają ich autentyczne pasje, a do tego są dojrzali. Podobnie jest z matkami - jeśli w ogóle szukają pracy, to nie ma silniej zmotywowanych pracowników! Czemu z tego nie skorzystać?

 

Zapomnij o karierze, tarzaj się w pieluchach, skupiaj na kupach, bo nie ma dla ciebie miejsca w naszych szklanych domach - daje się do zrozumienia matkom (i to nawet tym zaledwie potencjalnym, które wcale nie muszą być matkami!).

Znacie tę piosenkę?

Uciekaj, matko, do dziury.
Twój czas minął .
Game over.


Sorry, taki mamy klimat.

We mnie, gdy ją słyszę, kipi krew. O matko, matki! - chciałabym zawołać. - Zbuntujmy się! Podnieśmy głowy!

Proponuję w zamian zupełnie inną pieśń:

Halo, Wielki Świecie.
Pan/Pani Pracodawco.
Ogarnijcie się tam, jeden z drugim.
Otwórzcie oczy.


I przestańcie truć.

Porzućcie ten groźny stereotyp i piramidalny bzdet, że każda z nas bez wyjątku całodobowo myśli wyłącznie o dziecku. A w biurze marzy o ucieczce na zwolnienie lekarskie i tylko knuje, jak to marzenie zrealizować. Naprawdę sądzicie, że jakakolwiek matka chce, aby jej dziecko chorowało? Albo że pod wpływem wiadomych hormonów wyciekają z nas wszelkie aspiracje, pragnienia, talenty?

Zaangażowanie w sprawy firmy? Cóż, jeśli firma zachowuje się fair wobec pracownika (w tym tego dzietnego), to ma zagwarantowaną wzajemność.

Prosta wymiana: naprawdę fair - naprawdę wzajemność.

Kobieta z małymi dziećmi będzie rozdarta wtedy, gdy firma przesadzi i spróbuje pochłonąć j ą w całości. Jeśli natomiast czymś normalnym zacznie wreszcie być równowaga między życiem zawodowym a prywatnym, zniknie problem rozdarcia. Można. Wystarczy chcieć.

Na razie jednak macierzyństwo zbyt często oznacza dla kobiet kopniaka do narożnika. Że niby wynika tak z trzeźwego ekonomicznego rachunku? Ok, zostawmy z boku tak nieciekawe dla zysków argumenty jak solidarność społeczna czy problem starzejącego si ę społeczeństwa. I skupmy się na tym, co rzekomo ważniejsze: że zatrudnianie mam si ę opłaca! Dlaczego? Bo kobieta przećwiczona w rodzicielskich bojach ma cechy pracownika idealnego:

1. Nadkreatywność

Zadanie w stylu "weź   świeczkę i przyczep ją do ściany, używając jedynie pinezki" czy inne "sto sposobów na wykorzystanie cegły" to pryszcz przy naszych codziennych wyzwaniach. I nie chodzi tylko o zabawy z potomstwem. Chodzi także o twórcze szukanie rozwiązań w ciasnym splocie wykluczających się oczekiwań (ja chcę spać - a ono wcale nie, ja chcę gazetę w całości - ono woli w strzępach, ja mam pomysł , aby woda pozostała w psiej misce, ono - by taplać się w niej na podłodze; itp, itd).

2. Elastyczność

To proste: wśród maluszków nie mamy szans na realizację usztywnionych celów. Trzeba je stale weryfikować . Oglądać z bliska, by w razie potrzeby przekształcać . Wycinać i na nowo sklejać . We współczesnym dynamicznym świecie to podobno cenne - tak czy nie?

3. Wzorowa organizacja pracy

Zadań jest zawsze za dużo. Taka norma. Dlatego matka-praktyk szybko odróżnia rzeczy ważniejsze od mniej ważnych. Uczy się ustalać priorytety i optymalizować działania, ponieważ jak nikt na świecie chce skutecznie wdrażać. A potem wchodzi jej to w krew.

4. Mistrzowskie zarządzanie czasem

Gdy każda minuta jest cenna, ta umiejętność staje si ę bezcenna. To nie s ą   żarty. Chodzi o zdrowie, a nawet życie. Bo jeśli matka precyzyjnie nie zarządzi czasem, to zwyczajnie umrze ze zmęczenia!

5. Wybitna podzielność uwagi

"Mamo, popatrz" - słyszymy kwadrylion razy dziennie (także od niemowląt, choć one proszą o uwagę w sposób nieartykułowany). "Tu jestem, tu podskakuję, tu ściągam sobie na głowę garnek, tu-tu-tu zaraz spadnę z kanapy!". Czy to nie cudowne, że udaje nam si ę przy tym nie tylko umyć z ę by czy nie stracić palca przy krojeniu marchewki, ale także np. przeczytać książkę ? PS. Matki wielodzietne w krótkim czasie osiągają poziom mistrzowski.

6. Wielozadaniowość


Powiązana z punktem wyżej. Dzięki wybitnej podzielności uwagi możemy wykonywać po kilka zadań jednocześnie. Luzik. Czasem miewamy problemy z ich delegowaniem, ale także to szybko możemy wyćwiczyć, bo patrz punkt 2.

7. Trening cierpliwości

Muszę tlumaczyć? Dyrektorze/dyrektorko, kierowniku/kierowniczko i HR-owcu płci dowolnej - wpadnijcie na godzinkę do moich słodziaków, a w lot zrozumiecie, jak bardzo intensywne są te ćwiczenia...

8. Praktyka w negocjacjach

W sporach między rodzeństwem oraz tych na linii my-dziecko prawie zawsze doprowadzamy do konsensusu. Win-win. Wszyscy zadowoleni. Chyba o czymś to świadczy?

9. Moc lidera plus zdolność do współpracy

Żeby mama mogła skutecznie zarządzać, musi umieć współpracować . W przeciwnym wypadku rodzinna rzeczywistość stanie się nieznośna. Czasem taka bywa, owszem, ale znakomita większość z nas jednak daje radę . Każda mama ma też niezłe osiągnięcia w pozytywnym wzmacnianiu.

10. Motywacja na piątkę z plusem

Kochamy  własne dzieci, ale wcale nie chcemy spędzać z nimi caluśkiej doby dzień po dniu. Chcemy do innych dorosłych. Chcemy robić coś jeszcze. No i chcemy, a często musimy, zarabiać. Ponoć najlepszymi studentami są osoby w wieku 35+, bo pchają ich autentyczne pasje, a do tego są dojrzali. Podobnie jest z matkami - jeśli w ogóle szukają pracy, to nie ma silniej zmotywowanych pracowników! Czemu z tego nie skorzystać?