1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Cycuś, cyś czy cyc? Feministki o piersiach

Z Sylwią Chutnik o feministkach i ich podejściu do karmienia piersią rozmawia Karolina Stępniewska
Na stronie Fundacji MaMa znalazłam artykuł zatytułowany "Matki feministyczne". Pisze w nim Pani, że feministki, zwłaszcza te radykalne, mają problem z dzieckiem - z tym, gdzie je umiejscowić i jak je pogodzić z aktywnością feministyczną.

Ten artykuł powstał w 2006 roku, a od tamtej pory dużo się zmieniło. Feminizm zajął się macierzyństwem, między innymi przez działalność Fundacji MaMa. Coraz więcej feministek zaczęło rodzić dzieci. Ja wyszłam przed szereg, jako pierwsza z mojego środowiska, natomiast później to już się rozmnożyło i potoczyło samo.

Jak karmienie piersią wpisuje się w feminizm? Czy feministka radykalna wybrałaby karmienie piersią czy butelkę?

Jeśli chodzi o karmienie piersią i feminizm radykalny, czyli taki, który z jednej strony dostrzega łamanie praw kobiet, a z drugiej próbuje działać, to oczywiście zależy to od tego, jakim odłamem tego radykalnego feminizmu jesteśmy. Dla wielu feministek rodzenie i posiadanie dzieci nadal ogranicza naszą wolność, nasze działanie, nas same i w związku z tym karmienie piersią może stać się symbolem totalnego zniewolenia. Zwłaszcza karmienie piersią na żądanie, a o takim najczęściej mówimy, bo z dzieckiem trzeba być cały czas i w trakcie ważnego spotkania czy imprezy rodzinnej, należy po prostu wyjąć pierś i karmić, bo mały człowiek sobie tego życzy, głośno się tego domagając. I to mogłoby być postrzegane jako zupełne zniewolenie dzieckiem, które jest zawsze w środku wydarzeń, to ono decyduje kiedy mamy się obnażyć, a kiedy nie. Ale oczywiście jest też odłam radykalnego feminizmu połączonego z ekologicznym podejściem do życia, wszystkie eko-mamy i cały ten trend. I tutaj ten radykalizm polega na tym, że nie wchodzę w układy z wielkimi korporacjami, które produkują mleko modyfikowane, w proszku i te wszystkie substytuty, tylko jestem pozasystemowa, bardzo rootsowa, w tym sensie, że jestem w stanie za darmo wyżywić swoje dziecko. Jest to też temat ziemi, wpisuje się to w trend, który mówi o holistycznym spojrzeniu na nasze życie. Tu widziałabym karmienie piersią przez feministkę, jako continuum tego, co myślimy o sobie w obrębie całego systemu ekonomicznego.

Co staje się z piersią w momencie, kiedy zostajemy matkami: czy jest nadal piersią, czy staje się nagle cycusiem, cysiem, a może cycem? Czym ona wtedy jest?

Oczywiście osobiście nienawidzę słowa cyc czy cycuś, bo to jest infantylizowanie swojego ciała. Już mówienie cipka jest lepsze o tyle, że w języku polskim nie ma dobrego określenia na nasze narządy. Pierś dla mnie osobiście jest nawet śmiesznym wyrazem, takim typowo polskim, z -ś na końcu, wyrazem trochę trudnym do wymówienia, ale z drugiej strony poważnym. Irytuje mnie to, jak kobiety infantylizują swoje części ciała nazywając je w języku dzieciowym, co - jak przypuszczam - jest elementem poskromienia seksualności, wskazaniem na to, że teraz ta pierś jest właśnie cycusiem. Chociaż mogę zrozumieć ten sposób myślenia o tym, a nawet nazywania.

Do kogo należy pierś kobiety karmiącej?

Pierś w czasie karmienia jest piersią dziecka, ale to my, kobiety podmiotowo traktowane, decydujemy czy karmimy piersią czy nie. To nie jest tak, że rodzi się dziecko i my już nie mamy nic do powiedzenia. Dlatego nasza fundacja zawsze podkreśla, że karmienie piersią jest oczywiście absolutnie fantastyczne i same, gdy mamy dzieci to karmimy je piersią, natomiast to do kobiety należy wybór. To znaczy, że pro-choice dotyczy aborcji, rodzenia dzieci albo nierodzenia, karmienia piersią albo nie. Tak rozumiem nasz feminizm w kontekście karmienia piersią. Ta pierś jest oczywiście dziecka. Ale przyznam się szczerze, że mogę tu mówić teorie jako kulturoznawczyni, absolwentka gender studies i tak dalej, ale jak się karmi dziecko piersią na żądanie, czyli jak ja - czasem karmiłam na przykład co godzinę, to już nie rozmyślałam o tym. Byłam skupiona na bardzo poważnych rzeczach: musiałam dokończyć studia, pisałam artykuły... Nie chciałam raz na godzinę zastanawiać się: Och Boże, być albo nie być karmiącą? Kim jest ta pierś? Czy ta pierś ma imię? Nie zastanawiałam się nad tym. To też jest taki element tego, że nie można dać sie zwariować w czasie karmienia dziecka piersią, to znaczy w danym momencie, kiedy to się robi, ale i w całym okresie karmienia. Kobieta naprawdę stworzona jest do innych rzeczy, jak tylko skupianie sie na tym czy właśnie teraz karmi czy nie. Na tym też polega nowoczesne spojrzenie na karmienie piersią, to znaczy, że tu karmię, a tu coś robię. Ja tak właśnie robiłam: tu karmiłam dziecko piersią i wtedy była cisza i spokój, dzieciak zaraz usnął, bo się napełnił, a ja prawą ręką pisałam swoją pracę magisterską, myślałam o Judith Butler w kontekście Foucault. I naprawdę nie myślałam o tym, czy to jest feministyczne, czy to moja pierś, czy jego pierś... Po prostu: to jest pierś i bardzo dobrze, że ona tam jest. Bądź cicho, śpij, jedz, a ja zajmuję się swoimi rzeczami. (śmiech)

Sylwia Chutnik - prezeska Fundacji MaMa, pisarka, kulturoznawczyni, absolwentka Gender Studies na UW. Przewodniczka miejska po Warszawie i działaczka społeczna. Autorka powieści "Kieszonkowy Atlas Kobiet" (Ha!Art 2008), "Dzidzia" (Świat Książki 2009) i książki "Warszawa kobiet" (Polityka 2011). Laureatka Paszportu Polityki w kategorii Literatura (2008) oraz Społecznego Nobla Ashoki za działalność na rzecz matek (2009).



Więcej o: