1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Wakacje w tropikach

Czy warto jechać z małym dzieckiem do ciepłych krajów ? Na to pytanie odpowiadają nasze czytelniczki.
Daleki Meksyk

Pierwszy raz wyjechaliśmy z synkiem na Teneryfę, gdy miał ... dwa i pół miesiąca. Muszę przyznać, że to mąż namówił mnie do wyjazdu. Ja byłam bardzo sceptycznie nastawiona i miałam wiele obaw. Czterogodzinnego lotu Filipek w ogóle nie zauważył. Całą drogę przespał w specjalnym koszu dla niemowląt (przypuszczam, że było mu o wiele wygodniej niż nam). W hotelu otrzymał łóżeczko dla niemowląt, więc i tutaj nie mogło być mowy o niewygodzie.

Te dwa tygodnie były wspaniałym wypoczynkiem także dla mnie, umęczonej porodem i codziennością składającą się z karmienia i przewijania. Nie musiałam gotować, sprzątać ani prać. Cały czas mogłam poświęcić dziecku i mężowi. Chodziliśmy na długie nadmorskie spacery. Zmiana klimatu korzystnie wpłynęła na Filipka. Może dzięki niej do tej pory (a ma już 2 latka) ani razu nie chorował?

Na drugi wyjazd było mi się już łatwiej zdecydować, chociaż podróż była znacznie dłuższa i wszyscy ostrzegali mnie przed wyjazdem w tropiki. Kiedy Filipek miał pół roku wyjechaliśmy do Meksyku. I znów nie było problemu z podróżą, choć trwała 12 godzin!

Także ogromne upały i duża wilgotność powietrza zdawała się bardziej szkodzić nam niż maluchowi. Oczywiście dbaliśmy o to, by dużo pił, był odpowiednio ubrany, miał zawsze na głowie czapeczkę i był posmarowany kremem z filtrem przeciwsłonecznym. Filipek taplał się w cieplutkiej wodzie i bawił w piasku, a ja znów odpoczęłam od codziennej rutyny.

Pewnego dnia mały dostał gorączki. Na szczęście w Meksyku w każdym większym hotelu pracuje lekarz (poza tym można zawsze iść do przychodni, gdzie nie są wymagane żadne formalności i nikt nie odmawia porady lekarskiej). Filipek został więc dokładnie przebadany, okazało się, że po prostu ząbkuje.

Nie bójmy się wyjazdów z dzieckiem. Jesteśmy chyba jedyną nacją, która po przyjściu na świat malucha zamyka się z nim w domu. Znam wielu Niemców, Amerykanów, Kanadyjczyków, dla których wyjazdy z dziećmi są codziennością. W Meksyku poznaliśmy nawet parę Amerykanów z zaledwie tygodniowym noworodkiem!

Iwona Aleksandrowicz

Piękna Kreta

W zeszłym roku wybieraliśmy się na wakacje we dwie rodziny - my z synami (pięcioletni Grześ i niespełna ośmiomiesięczny Jaś) i znajomi z półtoraroczną córeczką. Nasi mężowie szukali ofert za granicą, my chciałyśmy jechać nad polskie morze. Kiedy jednak zorientowałyśmy się, że podróż z Łodzi do Władysławowa trwa 10 godzin z trzema przesiadkami, a za oknem deszcz i zimno, zdecydowałyśmy się.

Z ofert last minute wybraliśmy Kretę. Pakowaliśmy się przez trzy dni: 1,5 litra kremu z filtrem, letnie ubrania, pieluchy, 28 słoiczków z deserami i obiadkami, soczki, wielka torba leków (po wcześniejszych konsultacjach z lekarzem), masa zabawek do piasku, sprzęt pływający (materace, basenik, rękawki) i ogromny parasol przeciwsłoneczny.

Podróż samolotem trwała niecałe trzy godziny. Jaś w czasie startu i lądowania ssał pierś, a przez całą podróż się bawił. Czternastodniowy pobyt podzieliśmy na dwa etapy: w pierwszym tygodniu zwiedzaliśmy, w drugim odpoczywaliśmy.

Było cudownie. Na plaży lekki wiatr łagodził gorąco, a szum morza usypiał naszego malca. Nad basenem Jaś miał swój prywatny malutki basenik, w którym się bawił, a gdy spał pod parasolem, my mogliśmy wejść do wody.

By zwiedzić trochę Kretę, wynajęliśmy samochód (oczywiście z klimatyzacją), a trasę zaplanowaliśmy tak, aby zobaczyć najciekawsze miejsca, ale nie zmęczyć dzieci. Chodziliśmy po górach z Jasiem w nosidełku, spał, kiedy chciał, dostawał pierś na żądanie, był zawsze blisko mnie lub taty. Często oglądamy zdjęcia z tych wspaniałych wakacji i planujemy dokąd pojedziemy w tym roku.

Ela

Spokojna Turcja

Gdy rok temu stanęliśmy przed decyzją, dokąd jechać na wakacje - nasze starsza córka Asia miała pięć lat, a młodsza - Kasia półtora roczku. Do tej pory co roku jeździliśmy nad polskie morze, ale gdy przypomnieliśmy sobie lodowatą morską wodę, przeszywający wiatr i deszcz - postanowiliśmy, że te wakacje będą inne.

Wybraliśmy Turcję. Podróż, której obawialiśmy się z mężem najbardziej, minęła nam przyjemnie. Lot samolotem (niecałe 3 godziny) wszyscy oprócz mnie znieśli dobrze. Dziewczynki prawie całą drogę przespały.

Zdecydowaliśmy się na nieduży hotel (44 pokoje) - bez dyskotek i nocnych imprez, z dala od centrum miasta, za to kilka kroków od ciepłego morza. Ponieważ był to już początek września, upały nie były tak wielkie. Zresztą nie odczuwaliśmy gorąca, siedząc całymi dniami w basenie.

Nasze K-Aśki grubo nasmarowane mleczkiem typu sun-block z lubością godną hipopotama baraszkowały w brodziku dla dzieci.

Po kąpieli Asia szła z tatusiem na lody, a Kasia słodko spała w pokoju (każdy miał klimatyzację!). Ach, gdybyście widzieli te widoki z oka - z jednej strony góry, a z drugiej morze...

Danuta Dziedzic