Kuratorka twierdzi, że w szwedzkich przedszkolach są pokoje do masturbacji. Mamy odpowiedz Szwedów

Joanna Biszewska
Barbara Nowak, małopolska kuratorka oświaty uważa, że w szwedzkich przedszkolach rzekomo istnieją pokoje do masturbacji dla dzieci. Tomasz Góral, nauczyciel ze Szwecji przeczytał wypowiedzi polskiej kurator w pokoju nauczycielskim. Szwedzi przecierali oczy ze zdziwienia.

Barbara Nowak, nauczycielka historii, była dyrektora szkoły podstawowej w Krakowie, od 2016 małopolska kurator oświaty znana jest z brawurowych happeningów i wypowiedzi obrażających innych ludzi. O sobie mówi, że jest obrończynią "cywilizacji chrześcijańskiej".

W rozmowie z Pawłem Figurskim dla Wirtualnej Polski kuratorka odniosła się do tematu edukacji seksualnej w Polsce oraz w innych krajach.

Zatrważające "kąciki zabaw"

W tekście "Kurator Barbara Nowak: Nie jestem homofobką" stwierdziła, że edukacja seksualna promowana przez WHO ma na celu tylko to, aby jak najszybciej zainteresować młodego człowieka swoim ciałem, przyjemnością ze sztucznie rozbudzanej seksualności.

"Te środowiska twierdzą, że najłatwiej rozładować emocje małego dziecka poprzez masturbację. W szwedzkich przedszkolach są specjalne pokoje, do których nauczycielka idzie z dzieckiem i go masturbuje. On potem wie, że też sam może się masturbować" - mówiła.

Kiedy dziennikarz zapytał o konkrety, gdzie tak dokładnie jest, kuratorka zaleciła, aby sobie doczytał. I dodała, że sama ma informacje od nauczycieli ze Szwecji: "Polka pracująca w przedszkolu w Szwecji mi o tym opowiadała, była przerażona".

Zobacz wideo 17-latek znudzony masturbacją. Seksuolog: To nie jest bajka dla nastolatków

Co się dzieje w szwedzkich przedszkolach?

Tomasz Góral jest nauczycielem wychowania fizycznego, pedagogiem, trenerem szermierki. Od 17 lat pracuje i mieszka w Sztokholmie. Jest też tatą trojga dzieci. Wywiad z kuratorką oświaty czytał na przerwie w pokoju nauczycielskim w szkole, w której uczy. Fragmenty na temat specjalnych pokoi do masturbacji w szwedzkich przedszkolach przetłumaczył swoim kolegom i koleżankom z pokoju nauczycielskiego. Jak zareagowali? Kompletnym zdziwieniem:

Jak taka osoba może być odpowiedzialna za szkoły w całym województwie i wypowiadać takie bzdury

- to jeden z łagodniejszych komentarzy szwedzkich nauczycieli.

Tomasz Góral, z którym rozmawialiśmy na temat szwedzkiej edukacji w rozmowie "Nauczyciel ze Szwecji: Na uczniów czeka tablet, obiad, książki. Rodzice za nic nie płacą", czuje zażenowanie po lekturze artykułu WP. I ulgę:

- Całe szczęście, że moje dzieci nie chodzą do polskiej szkoły, w której decyduje ta pani - mówił, kiedy poprosiłam go o komentarz do kontrowersyjnych słów małopolskiej kuratorki.

Nauczyciel nie ma żadnych wątpliwości, że pokoje, o których wspomniała Barbara Nowak to fake news.

- Mam troje dzieci urodzonych w Szwecji, najmłodsze chodzi jeszcze do przedszkola. W obecnym przedszkolu czuję się, jak u siebie, bo pomagam utrzymać akwarium. Mam bardzo dobry kontakt z personelem, a w dodatku znam wszystkie zakamarki przedszkola. Nie ma tam żadnych "specjalnych pokoi" - zapewnił. I dodał:

 - Rozmawiałem z wychowawczynią mojej córki w przedszkolu, pracuje w zawodzie 25 lat. Opowiedziałem jej o wywiadzie, przetłumaczyłem słowo w słowo. Jej oczy zrobiły się wielkie, a szczęka opadła na podłogę. To bzdury, I tyle.

W Szwecji dzieci od najmłodszych lat uczą się o swoich prawach, emocjach, o swoim ciele. Nikt nie robi z edukacji seksualnej tematu tabu. Jak to wygląda w praktyce?

- Są książki o kupie, są piosenki o siusiaku i cipce, są opowiadania o tym, jak ktoś może mieć dwóch "tatów" a ktoś może mieć dwie mamy. Już czterolatki wiedzą, że nikt nie może ich dotykać, jeśli tego nie chcą - mówi nam nauczyciel, którego dzieci urodziły się i wychowują w Szwecji.

Żłobek (zdjęcie ilustracyjne)Żłobek (zdjęcie ilustracyjne) Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

"Ubolewania godne, że dezinformacja na temat Szwecji jest szerzona w ten sposób"

Madelen Charysczak jest Szwedką, kierowniczką szwedzkiego biura Eurydice. Nie była zaskoczona informacjami, które rozpowszechnia polska kurator.

(od red: EURYDICE to Sieć Informacji o Edukacji w Europie, istnieje od 1980 roku. Sieć składa się z biur krajowych (obecnie 40 biur w 37 krajach), utworzonych przez ministerstwa edukacji poszczególnych krajów, i z biura europejskiego (w EACEA), utworzonego przez Komisję Europejską).

Charysczak zdaje sobie sprawę z tego, że w niektórych środowiskach krążą plotki na temat zbyt "otwartego" programu nauczania w szwedzkich przedszkolach. Dlatego Szwedzka Krajowa Agencja ds. Edukacji traktuje wszelkie nieprawdziwe pogłoski na temat programu nauczania poważnie, po to, aby nie budziły one obaw wśród rodziców i krewnych. Na stronie Szwedzkiej Krajowej Agencja ds. Edukacji są publikowane materiały na temat tego, jak reagować na plotki i nieprawdziwe informacje rozpowszechniane w różnych mediach. 

Charysczak zapewniła nas, że zgodnie z programem nauczania w szwedzkich przedszkolach szanuje się prawo dzieci do integralności cielesnej i osobistej:

- W szwedzkich przedszkolach dzieci mają możliwość rozwoju swojej tożsamości, mają prawo czuć się w niej bezpiecznie i mają świadomość przysługujących im praw do integralności cielesnej i osobistej.

Ambasada Szwecji w Polsce po publikacji słów małopolskiej kuratorki o pokojach do masturbacji w szwedzkich przedszkolach zamieściła post o tym, jak ważne jest sprawdzanie faktów. Czytamy w nim też o tym, że to "ubolewania godne, że dezinformacja na temat Szwecji jest szerzona w ten sposób".

Raz w niemieckich, innym razem w szwedzkich

W prawicowej publicystyce co jakiś czas znaleźć można na wzmianki o tym, że w niemieckich, innym razie, że w szwedzkich przedszkolach, powstają kąciki zabaw, w których dzieci miałyby się dotykać, też po narządach płciowych. Temat "kącików" narodził się w momencie, kiedy WHO opublikowało Standardy Edukacji Seksualnej w Europie. To zbiór zaleceń dla specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem. Wśród zapisów jest wzmianka o tym, że już z kilkulatkiem można rozmawiać o masturbacji, prokreacji i różnych rodzajach związków.

Krytycy dokumentu uważają, że realizowanie jego zapisów może się przyczynić do seksualizacji małych dzieci. W 2014 r. w odpowiedzi na Standardy Edukacji Seksualnej w Europie powstała w Polsce inicjatywa ustawodawcza "Stop Pedofilii". Twórcy projektu ustawy żądali karania za "genderową edukację seksualną". Zatrwożyły ich "kąciki zabaw" w przedszkolach, w których dzieci miałyby być zachęcane do wzajemnego dotykania swoich narządów płciowych.

Na łamach "Wyborczej" Aleksandra Józefowska z Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton wytłumaczyła, skąd wziął się mit o tym, że w przedszkolach rzekomo powstają "kąciki zabaw". Pochodzi on z książki niemieckiej publicystki Gabriele Kuby, bardzo popularnej w środowiskach skrajnie prawicowych i skrajnie religijnych.

Dr hab. Jacek Kochanowski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego zwrócił uwagę na to, że w prawicowej publicystyce raz czytamy o niemieckich, innym razem o szwedzkich przedszkolach.

"Niech osoby, które rozprzestrzeniają takie informacje, podadzą adresy przedszkoli, gdzie rzekomo mają odbywać się takie zajęcia. Nie słyszałem, by ktokolwiek proponował lekcje opisywane przez tę inicjatywę - mówił w artykule "Nauka masturbacji w przedszkolach? "Ten, kto takie rzeczy rozpowiada, niech poda adresy".

O edukacji w Szwecji czytaj w naszym multimedialnym projekcie "Skandynawska Szkoła"

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.