Falstart

Moja (a właściwie Kubusiowa) przygoda z przedszkolem trwała tydzień. Było to rok temu. Kuba miał wówczas trzy lata. Śmiały, wygadany, towarzyski - wydawał się urodzonym przedszkolakiem. Potrafił podejść w parku do starszego o kilka lat chłopaka i powiedzieć: "Cześć, jestem Kuba Kowalczyk, a ty?". Gdy poszliśmy obejrzeć przedszkole, do którego miał chodzić, natychmiast przyłączył się do maluchów bawiących się w ogrodzie. Tylko wychowawczynie nie mogły dojść: "Z której grupy jest ten chłopczyk?!".

Wszystko więc wskazywało na to, że zaakceptuje przedszkole bez problemu. Pierwszy dzień jakby to potwierdzał. Rano Kuba spokojnie spakował swój plecaczek i stwierdził: "Idziemy". Przy rozstaniu nie płakał. Gdy usłyszał głosy dzieci, krzyknął tylko: "Pa!" i pognał do sali. Nawet się nie obejrzał. Odebrałam go zaraz po obiedzie. "Nie płakał, ładnie się bawił, wszystko zjadł" - zameldowała przedszkolanka. We wtorek było podobnie, tyle że: "Trochę popłakiwał". W środę rozstanie nie przeszło już tak gładko, mały zaczął płakać. "Niech pani idzie, on zaraz przestanie" - uspokajająco powiedziała przedszkolanka. Miałam nadzieję, że ma rację, ale w pracy przez cały czas byłam niespokojna. I, jak się okazało, słusznie. Meldunek przy odbiorze nie brzmiał już bowiem tak optymistycznie: "Płakał pół godziny, trochę się bawił, nie chciał jeść".

W czwartek wiedziałam już, że jest źle. Rozstanie było bardzo dramatyczne. Kubuś wczepił się we mnie i nie chciał puścić. "Mamusiu, nie zostawiaj mnie!" - krzyczał. "Bardzo płakał, nic nie jadł" - usłyszałam po południu.

W piątek stwierdził przy śniadaniu, że nie pójdzie do przedszkola. Zaciągnęłam go tam niemal siłą. Chyba niepotrzebnie. Przy odbiorze nie musiałam o nic pytać. Oczy Kuby były czerwone i zapuchnięte. Przepłakał cały dzień.

W niedzielę dostał wysokiej gorączki. Okazało się, że ma anginę. Chorował dwa tygodnie, do przedszkola już nie wrócił.

W tym roku spróbujemy jeszcze raz. Kubuś wciąż jest śmiały, wygadany i towarzyski. Ale jest także znacznie mądrzejszy i bardziej dojrzały. Do kwestii pójścia do przedszkola odnosi się z większą rezerwą. Wie, że oznacza to nie tylko nowe zabawki i towarzystwo rówieśników, ale także rozstanie z mamą i ukochaną babcią. Czy jest na nie gotowy? Mam nadzieję, że tak.