1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Komentarze (138)
Wojna na spoty: Elbanowscy kontra Superniania (a moje dziecko na linii ognia)
Zaloguj się
  • zalobanarodowa

    Oceniono 3 razy -3

    Możecie przestać sr... ryjem tego miernego aktorzyny na wszystkich portalach?

  • lica79

    Oceniono 9 razy -3

    Histeria z jaka Elbanowscy przedstawiaja swoje poglady jest zadziwiajaca, jakby sami nie chodzili do szkoły. W mojej opinii to jest zwykły grunt pod politykę, za chwile zobaczymy ich przy pisie jako kolejnych prawdziwych Wolaków

  • nowakowskaalbina

    Oceniono 8 razy -2

    Pani Zawadzka udowodniła że zna się na wychowaniu dzieci natomiast państwo Elbanowscy uczynili walkę ze szkołą jako sposób na życie i utrzymanie .Bardzo wygodne!!!!!!!!!!!!!!!!

  • oelefante

    Oceniono 4 razy -2

    Idioci najpierw nie myślą gdy idą do wyborów i jak tępe bydło ciągle głosują na sitwę POPiSLDPSL (czy jak się toto wczesniej nazywało), a potem drą szaty, gdy trzeba ponosić konsekwencje swoich decyzji.
    Dorośnijcie w końcu.

  • betty842

    Oceniono 4 razy -2

    No jakbym siebie słyszała! Mam dokładnie taki sam dylemat! Jeszcze jakiś czas temu cieszyłam się,że moj syn jest z ostatniego rocznika gdzie można samemu zdecydować czy dziecko pójdzie do szkoły czy do zerówki. Ale od zebrania w szkole (z panią dyrektor kuratorium oświaty i panią dyrektor szkoły) mam mętik w głowie.Jestem wściekła że to ja muszę podjąć decyzję bo nie wiem która bedzie dobra!Już wolałabym,zeby syna objęła reforma i żebym wyboru nie miała. Syn jest bystry i myślę,że poradziłby sobie w szkole ale co jeśli jednak nie? Bede sobie wyrzucała,że mogłam go jeszcze w zerówce zostawić...

  • myslenie-nie-szkodzi

    Oceniono 1 raz -1

    Szkoła powszechna nie jest złem koniecznym ale osiągnięciem cywilizacyjnym. To luksus nowoczesnych i bogatych społeczeństw. Ciągłe trąbienie o "straconym dzieciństwie" działa mi na nerwy.

    6-cio latki mają już sporo indywidualnych zainteresowań, które pragną rozwijać i m. in. dlatego większość z nich chce jak najszybciej czytać.
    Ciekawe jakie alternatywne wspaniałe propozycje rozwojowe mają dla 6-cio latków rodzice, którzy nie chcą ich posłać do szkoły? Podróż dookoła świata? Codzienne wspólne wyprawy na łono natury? Nie, najczęstszą alternatywą jest całodzienny dozór przedszkolny i wieczorny seans tv.

    Dla rodziców pójście dziecka do szkoły to pojawienie się nowych obowiązków i to poważnych obowiązków. Moim zdaniem właśnie z tego powodu niektórzy z nich tak bardzo pragną opóźnić ten moment i tylko w celu uspokojenia własnego sumienia, wymyślają bzdury w stylu "niedostosowane toalety czy ławki".

  • wiki11110

    Oceniono 3 razy -1

    A co z rocznikiem 2008, który mósi od 1 września 2014 isć do pierwszej klasy??? Wy z 2007 r przynajmniej macie wybór. Ja od grudnia zastanawiałam sie czy córkę już w tym roku posłać do zerówki czy nadal ma być w przedszkolu. W naszej 'wiejskiej ' szkole jest już ponad 80 chętnych. Będą cztery klasy, dzieci chodzące na zmiany i tak moęe sie okazać, ze młoda będzie przynajmniej 2x w tyg w domu po 17ej . Ta reforma to jakas kpina zarówno z nas rodziców jak i z naszych dzieci, które niewykluczone, ze zostaną zmieszane z 7latkami. Moja jest październikowa i mam dodatkowa zgryzote bo nie wyobrażam sobie jej z dzieckiem ze stycznia 2007 roku w jednej klasie. To są prawie dwa lata w ROZWOJU!!!! Jak moja sie urodziła to tamto dziecko juz biegało i samo jadło a nawet gadalo. Dla pani MINISTER PAŁA z wychowania i logicznego myślenia!!! Ach zapomianiałam naszymi dziećmi (a dokładnie ich składkami)chcą w przysłości załatać dziure w zusie.

  • tygrysio_misio

    Oceniono 9 razy -1

    Poszłam do zerówki w wieku 5 lat i 8 miesięcy... strasznie się wynudziłam, bo nauki było mało, zabawy dużo, a ja już byłam za duża na kilka godzin zabawy dziennie... nauka była na bardzo niskim poziomie, niezorganizowana i w zasadzie to niczego się nie nauczyliśmy (jedynie pokazano nam, że istnieje coś takiego jak pismo i liczenie).

    Rok później poszłam do szkoły... ponoć 6lat i 8 miesięcy to za mało abym mogła wysiedzieć w szkolnych ławkach.. a jednak siedziałam...

    Przez cały okres nauki też byłam postrzegana jako "zdolna ale leniwa"... teraz jednak nie uważam, żeby była to moja wina... szkoła po prostu była opóźniona w stosunku do mnie... kiedy między 3 a 4 klasą cieszyłam się, że w końcu zacznę się uczyć historii, biologii itp, a nie wycinać i pisać wielkie litery w zeszycie w "2 linie" (już od ponad roku denerwowało mnie to i chciałam normalny zeszyt do polskiego i móc pisać na matematyce w 1 linii, a nie 2) przeżyłam wielki zawód widząc jakie dyrdymały są w podręczniku do historii, kiedy ja o wiele bardziej zaawansowaną wiedzę połykam w programach historycznych. Mój bunt przeciw uczeniu się pierdół nauczyciele widzieli jako lenistwo... a ja po prostu się nudziłam i olewałam bzdety.

    Czytam teraz te artykuły przeciwników puszczania "sześciolatków do szkoły", "odbierania im dzieciństwa" itp... i dochodzę do wniosku, że jako dziecko byłam zbyt rozwinięta emocjonalnie, zbyt inteligentna i w ogóle genialna... :-)

    A może to moi rodzice są złymi rodzicami, skoro wychowali potwora, który w wieku 5 lat i 8 miesięcy był już zbyt znudzony ciągłymi zabawami w przedszkolu i wolał te kilka godzin przesiedzieć w ławkach?

  • jola17a

    Oceniono 3 razy -1

    RATUJMY MALUCHY!
    NIE MAM DZIECKA W WIEKU SZKOLNYM, ALE POWIEM JEDNO ZA "KOMUNY"
    BYŁ OBOWIĄZEK ZERÓWKI, A MOJE DZIECKO CHODZIŁO CHYBA TYLKO 1 MIESIĄC
    DO PRZEDSZKOLA I WIEKU 7 LAT POSZŁO DO SZKOŁY I MIAŁ DZIECIŃSTWO.
    I O DZIWO JAKIE MIAŁ WYNKI W NAUCE!
    NIE ZABIERAJCIE DZIECIOM BEZTROSKIEGO DZIECIŃSTWA.
    :)

    :)

  • ninkajg

    Oceniono 7 razy -1

    Popatrzcie na ten spot...małe dzieci siedzą na drewnianych krzesełkach. Czy to jest dobra dla ich kręgosłupów? Im wcześniej poślesz dziecko do szkoły, tym bardziej będzie narażone na wielogodzinne siedzenie. Dziecko które w tym wieku powinno się jak najwięcej ruszać. Może i warto uczyć dzieci wcześniej...ale polskie metody tej nauki NISZCZĄ IM ZDROWIE! Większa wiedza i krzywy kręgosłup, czy mniejsza i zdrowsze dziecko? Oto jest prawdziwe pytanie na jakie muszą sobie odpowiedzieć rodzice wysyłając dzieci do szkół.

  • czynnik.rakotworczy

    Oceniono 1 raz -1

    Tandetny produkt TVN w służbie platformy, piękna symbioza na zielonej wyspie. I tylko zastanawia, czy MEN musi jej za to naprawdę płacić, czy ona robi to z samej wdzięczności do panującej ekipy?

  • momy

    Oceniono 1 raz -1

    Jeżeli to państwo chce się troszczyć o dobro dzieci, niech je trzyma jak najdłużej i obowiązkowo w przedszkolach, żeby naprawić to, co knocą w kwestiach rozwojowych (vide mój wpis niżej) zajęci konsumpcją rodzice i żeby dzieci w szkole przygotowane były do tego, co tam mają robić - czyli uczyć się. BO na razie, ponieważ nie można sobie dać rady z dziećmi w szkole - obcina się programy nauczania i wprowadza się obowiązkową zabawę na lekcjach w coraz wyższych klasach. Obecnie już 10-latki mają 20 min. zabawy na każdej lekcji.

    I o co tu chodzi? Z jednej strony zabiera się dzieciom przedszkole i wypycha do szkoły, z drugiej zamienia szkołę w przedszkole. Gdzie tu logika?

  • katarzyna0803

    Oceniono 9 razy -1

    Dlaczego nikt nie mówi uczciwie rodzicom dlaczego dzieci powinny zacząć naukę nawet w wieku czterech lat - co odbywa się w krajach zachodnich i jakoś wszyscy żyją?
    Ta nauka jest dostosowana do możliwości dzieci, oczywiście, ale przerasta nasze przedszkola już od dawna. A dlaczego?
    No bo już lata temu naukowcy stwierdzili, że nasz mózg uczy się do mniej więcej szóstego roku życia. Nabywamy wtedy masę niezwykle trudnych umiejętności, żeby zgodnie z zasadami ewolucji, przetrwać i przeżyć. Opanowujemy chodzenie, mówienie itp. A to wszystko wymaga niesamowitych możliwości mózgu i te możliwości wtedy mózg ma. Po szóstym roku życia jakby głupiejemy tylko. Możliwości mózgu się "zamykają" i idziemy w życie tylko z tym co do szóstego roku życia zyskaliśmy.
    Dzieci, którym w tym okresie stworzy się szansę rozwoju to dopiero dzieci przygotowane do dalszej nauki i rozwoju. Chłoną wszystko z ogromną inteligencją i lekkością.
    Trzeba zrobić wszystko, żeby statystycznie wszystkim dzieciom umożliwić wczesny start, a te nieszczęsne sześć lat to i tak późno. Tymczasem rozpętano jakąś wojnę o dłuższe niańczenie dzieci, a tymczasem one potrzebują ogromnej ilości bodźców i jak największej ilości bodźców, żeby zyskać przez tych kilka lat - a na całe życie.
    Nie ma tu miejsca na dłuższe wykłady, ale może by się ktoś ruszył i pokazał w mediach jak to wygląda naprawdę. Nie róbcie z dzieci idiotów. Również te co mają problemy z mówieniem i innymi "szkolnymi" sprawnościami chłoną otoczenie jak gąbka. Maja sprawne uszy i oczy. Mają super sprawny mózg!!! I to jest pora dla rodziców i nauczycieli na działanie.
    Jestem mamą, która widziała jak ten mały mózg działa. I widziałam jak tracił sprawność po szóstym roku życia - wiedziałam co obserwować. Wiedziałam co "podkręcać". I to się udało. Mam super studenta, na super trudnym kierunku:))))
    Wiedza o rozwoju i pedagogika to normalna nauka do wykorzystania. Gdzie dziennikarze?? To dopiero jest ciekawe. Przecież macie dzieci i wnuki??? Piszcie.

  • uutek

    Oceniono 3 razy -1

    "W pierwszej klasie moja żądna wiedzy dziewczynka, z pamięcią wprawiającą w osłupienie wszystkich pedagogów, da sobie radę w zakresie pisania, czytania i działań matematycznych. To oczywiste. Poczuje się nawet dumna z faktu, że jest uczennicą. A później usłyszę, że nie słucha poleceń, że nie odpowiada, kiedy się do niej mówi, że przeszkadza, że woli się bawić zamiast pisać. Każdy mój kontakt z nauczycielem będzie oznaczał wysłuchanie po raz kolejny zarzutu: "To nieprzeciętnie mądra dziewczynka, ale straszna indywidualistka, która nie stosuje się do reguł". W świecie instytucji takie cechy są bowiem przeszkodą. Zresztą nie czarujmy się, w świecie rodziców nieprzestrzegająca zasad wygadana indywidualistka też bywa kłopotliwa."

    MNiałwm podobne dylematy. Moja córka tez jest wybitną indywidualistką. martwiłem się o to, że będie się wiercić na zajęciach. I czasem rzeczywiście tak jest, ale ogólnie w grnicach "normy" W szkole radzi sobie dobrze i jest nieżle oceniana przez nauczycieli. Ogólnie jestem zadowolony (najwazniejsze że ona jest!) z tego że poszła do szkoły w wieklu 6 lat - tez w miesiąc po szóstych urodzinach.

  • malini

    Oceniono 11 razy -1

    Jako podatnik/dawca składek społecznych, płacący od wielu lat na różne postacie, w tym dzieci (których nawet nie znam), jestem za tym, by szybko nabrały umiejętności oczekiwanych na rynku pracy i zaczęły płacić na mnie, albo przynajmniej nie były przyczyną odsysania mi z pensji kilkuset złotych miesięcznie. To, że nauczyciele w szkołach działają "jak za dawnych lat" jest oczywiście polem do poprawienia. Nic innego. Jeżeli ktoś nie prowadzi tak interesująco zajęć, że dzieci się nudzą, wiercą, nie słuchają, powinien zmienić zawód. Co do oporu rodziców, to polecam uwadze problem późnej socjalizacji potomstwa, który w obecnych czasach jest plagą (niesamodzielne, 30 letnie latorośle zwisające na barkach staruszków-rodziców). Opór przed wypuszczeniem dziecka z jednej placówki do innej jest jednym z czynników, które powodują, że jest jak jest.

  • Karolina Nawrot

    0

    Przeraża mnie cała ta dyskusja o polskiej edukacji. Rok temu przyjechałam z córką z Wielkiej Brytanii, gdzie uczęszczała do przedszkola. Tam szkoła od 5 roku życia, tylko system nauczania trochę inny. Bardziej indywidualny, kreatywny, ale też mniej wymagający. Nie wiem, co lepsze, nie mam w tym kierunku wykształcenia, ale na pewno czułabym się pewniej, gdyby takich debat nie było. I nie ze względu na to, że jestem ignorantką bądź mam gdzieś edukację i rozwój swojego dziecka. Wręcz przeciwnie. Martwi mnie to samo, o czym już wcześniej w komentarzach wspominano- nie prowadzi się dialogu, nikt się z nikim nie konsultuje, nikt nie szuka najlepszego rozwiązania dla dzieci. Te kampanie, wojny, kłótnie...czemu to służy? Bo mam wrażenie, że to nie o dobro naszych dzieci tutaj chodzi tylko o to, kto zdoła narzucić swoje zdanie. Wieczna walka o władzę. Może i edukacja w UK jest dla mnie średnia (sama przeszłam rygory polskich szkół i zupełnie mi one pasowały), to stabilność ichniego systemu mnie uspokaja. Zmiany wprowadzane są tam, gdzie zmiany są potrzebne. A nie tam, gdzie trzeba jeszcze "oznaczyć drzewko, że nasi tu byli". Przeszłam przez system podstawówka-gimnazjum-liceum i uważam go za świetny. Podział wiekowy tam, gdzie powinien być. Czytałam kiedyś, że skutkował dużo mniejszą ilością przypadków znęcania się starszych nad młodszymi, gwałtów, agresji. A także stosowania używek. Nie umiem potwierdzić prawdziwości tych roszczeń, ale jestem skłonna im zaufać. Nie słyszałam, żeby ktoś narzekał. Więc po co naprawiać coś, co działa? Dlaczego nie skupić się na dostosowaniu systemu tam, gdzie są luki, jak wspomniana powtórka materiału podczas dwóch, a nawet trzech lat nauczania, zamiast mieszać tylko po to, żeby się zdawało, że coś się dzieje. Nie na tym polega rozwój. Do dzisiaj pamiętam wypowiedź jednej ze swoich nauczycielek (po latach), argumentującą swój wybór podczas wyborów prezydenckich: głosowała na tego, kto może i nic wielkiego nie osiągnął, ale też nic nie schrzanił. Ostatnio zaczynam się skłaniać ku tej taktyce...

  • lalala2707

    0

    Dawno, dawno temu z własnej woli moich rodziców (i mojej) poszłam rok wcześniej do szkoły. Mimo, że podobno pani psycholog nie wyraziła o mnie zbyt dobrej opinii rodzice zdecydowali się na ten krok. Też byłam i jestem indywidualistką, nigdy nie byłam specjalnie dojrzała jak na swój wiek i nadal nie jestem. W szkole nikt nawet nie próbował (ani nie twierdził, że to zrobi) dostosowywać programu do mojego wieku bo po prostu byłam wyjątkiem. Tak się składa, że mimo tych WIELKICH przeszkód jakoś sobie poradziłam, co więcej przez całą podstawówkę miałam najwyższą średnią w klasie, dostałam się do dobrego państwowego, nierejonowego gimnazjum, potem do liceum i na (bezpłatne, niehumanistyczne) studia. No i co? Ani trochę nie martwi mnie to, że za rok, w wieku 23 lat zostanę magistrem, mam tylko cichą nadzieję, że z wyróżnieniem. Nawet jeśli przez rok będę szukać pracy to będę do przodu w stosunku do rówieśników (chociaż nie do końca bo nigdy się nie identyfikowałam z moim rocznikiem). I za to wszystko i jeszcze trochę więcej jestem wdzięczna swoim rodzicom. Niby każdy z was chce mieć superdziecko, które będzie najmądrzejsze na świecie a sami nie chcecie uwierzyć w to, że ono sobie może poradzić.

  • marek1937

    0

    Państwo celebryci i aktorzy możecie oczywiście mieć swoje zdanie , ale dobrze byłoby przed wystąpienien publicznym mieć wiedzę na temat na jaki się wypowiadacie. A co wy na ten temat wiecie?
    Celebrytstwo i popularność dają kasę, ale czy rozum?

  • zdrajcaojczyzny

    0

    "Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowało ilustrację swojej reformy edukacyjnej, zapraszając Naczelną Nianię Polski" ... o przepraszam - Naczelan Niania Konsumpcyjnej TVN.
    Ratujmy Maluchy i Starszych Polaków też!

  • the_tree_of_truth

    0

    Tiaaaa, w żłobkach i przedszkolach nie ma miejsc. Rodzice siedzą w domu i mniej podatków płacą. Trzeba szybciej dzieciaka z domu zabrać, a najlepiej do szkoły....

  • jankiel77

    0

    Większym problemem jest coś innego. Otóż programy dla 6 i 7 latków wciąż są prawie te same. Dziecko musi powtarzać to samo przez 2 lata! Tak jest od ok. 30 lat. Każdy kto chodził do tzw. zerówki, a potem do klasy 1, to przeżył. Dlaczego? Kiedyś na szybko wprowadzono obowiązek nauki czytania do przedszkoli, by udawać, że jesteśmy nowocześni. Wyłączono z tego proces nauki pisania, co było zbrodnią, bo czytanie i pisanie są procesem nierozerwalnym. Po opanowaniu 22 liter alfabetu w wieku 6 lat, dziecko szło do szkoły poznawać te litery jeszcze raz. Każdy z nas to przeżył. Uzasadnieniem było to, że nie wszystkie dzieci chodzą do oddziału przedszkolnego, który z tego względu potem uczyniono obowiązkowym, ale programów nie zmieniono. Te wszystkie sprawy się nawarstwiają, MEN od lat zajmuje się bzdurami, nauczycielami, także stworzeniem innej struktury oświaty, ale czy te gimnazja rozwiązały jakiś problem? Każdy minister chce błysnąć innowacyjnym aspektem w rezultacie pogrążą oświatę. Tylko jeden minister (prof. Samsonowicz) miał wizje, przemyślenia, postawił na edukację na uspołecznienie szkoły, na ogromny wpływ rodziców na decyzje oświatowe. Wszystko to zapisano w bardzo nowoczesnej ustawie z 1991 roku, ale nikt tego nie kontynuował. Dziś ta ustawa to śmietnik z jakichś aktów, nikomu niepotrzebnych. Głupie, kosztowne pomysły i zero rozwiązań dla rozwoju dzieci i młodzieży w Polsce. Dobre akcje społeczne powinny więc zabiegać o właściwy dobór kadr oświatowych, nosić tytuł: ratujmy naród przed ciemnogrodem, a nie ratujmy maluchy.

  • malina510

    0

    Oceniamy spoty, reformę, politkę czy co? Narcystyczny ten list (te rozważania o przysięgach młodości i wózkach!), bałagan w głowie pani, która nie wie, czy Cichopek czy Książkiewicz (ktokolwiek to jest), ale tez racja - apel "nie zastanawiaj się..." jest absolutnie najgłupszym sloganem, jaki w życuy słyszałam. Zwłaszcza, gdy chodzi o dzieci!!!!

  • jankiel77

    0

    Źle to widzę. Akcje, banery, a nie uzasadnione wynikami badań reformy poprzedzone eksperymentami na mniejszej grupie. Tu MEN zawala na całej linii. Skoro nauka sześciolatka w szkole to taka atrakcja, dzieci powinny z radością ją podejmować, a rodzice być szczęśliwymi. Ale nikt nic nie wie, poza tym, że w innych krajach nauka od 6 lat. Jak, gdzie, na jakich programach, a tego już nie trzeba wiedzieć. "Ratuj maluchy"? Sam tytuł szkodzi, zniechęca, wprowadza niepokój, odstręcza szkołę, straszy. Jakie to i przed czym ratowanie! Skąd wiadomo, że to ratunek, a nie pogrążenie? Bo tak się komuś wydaje? Na jakiej podstawie? Wiek dziecka? Warto zauważyć, że sześciolatek urodzony w styczniu różni się wiekowo, może być, że o jeden dzień od siedmiolatka, urodzonego w grudniu. A odwrotnie? To może być różnica prawie 2 lat. W tym wieku, intensywnego rozwoju, to ma ogromne znaczenie. Ale nie ma dyskusji, jest siłowe zmaganie i spoty, chyba tylko dla idioty... .

  • mumutu

    Oceniono 2 razy 0

    I klasa dla 6-latków nie jest zła. Ba! Jest super, choć wiem, że wszystko zależy od nauczyciela. Dodatkowo myślę, że zależy też od wyboru zestawu podręczników. My mieliśmy szczęście. I co do nauczyciela i co do podręczników.
    A do Autorki. Ja rok temu zrobiłam tak: mam 2 dzieci - córkę rocznik 2006 i synka rocznik 2009. Zdecydowaliśmy z mężem, że córka idzie do szkoły od 6-go roku życia. Jest mądra, bystra, inteligentna, a w dodatku poszła do przedszkola kilka miesięcy wcześniej niż był jej czas, co sprawiło, że miała za sobą 3,5 edukacji przedszkolnej, w tym cały kurs zerówki. Czuliśmy co prawda, że postępujemy wbrew ogólnemu trendowi, ale co tam. Zrobiliśmy jej pełną diagnozę pedagogiczno - psychologiczną po to, aby posłuchać też profesjonalnych głosów z boku na jej temat. Rozmawialiśmy z wychowawczyniami w przedszkolu już od października - czy się nadaje, czy sobie poradzi. Wszystkie opinie były pozytywne. Żeby jednak zwiększyć swoje szanse w przedszkolu dla syna (rocznik 2009) zapisałam córkę do przedszkola też bo ona miała miejsce gwarantowane. Syna oczywiście w takiej sytuacji przyjęli jako rodzeństwa dziecka odbywającego obowiązkowe przygotowanie przedszkolne.. Kilka dni po ogłoszeniu wyników naboru wypisałam córkę, żeby miejsce się zwolniło dla tych, co czekali na tzw. liście rezerwowej. Zachowałam się nieuczciwie, z premedytacją. Tylko czy na pewno? Nie odkładałam decyzji co do córki więc dałam szanse innym na wykorzystanie tego miejsca w 2-im naborze przedszkolnym. Wykorzystałam swoje możliwości.
    Teraz jestem bardzo zadowolona ze szkoły, do której chodzi moja córeczka. Ma miłą i kompetentną Panią Wychowawczynię, która rozumie swoje dzieci i kieruje nimi i ich rozwojem, w ten sposób ich ucząc. Która wymaga pracy, ale jednocześnie kieruje się ich możliwościami. Która dostrzega ich pracę, talenty, preferencje. Która ich chwali i nagradza za postępy.
    Nie widziałam spotu MENu. Nie widziałam też całego spotu z p. Dorocińskim. Nie kieruje mną żadna propaganda ani niczyje wpływy. Zwyczajnie myślę, że miejsce 6-latków jest w szkole (choć pewnie nie wszystkich, bo to są ludziki, a nie produkty, które są identyczne, bo wyszły z jednej fabryki) bo to jest wiek, w którym dzieci CHCĄ się uczyć i poznawać nowe rzeczy. To jest pierwszy moment, w którym rodzi się głód wiedzy. I zwyczajnie myślę, że dobrze jest to wykorzystać.

  • ecedr

    Oceniono 2 razy 0

    UWAGA OKAZJA !
    poślij dziecko wcześniej do szkoły to wcześniej zostanie bezrobotnym !

    babochłop milcz !

  • puzonik48

    Oceniono 4 razy 0

    A ja myślę ,że przy jej metodach wychowawczych ,wielu z nas może nabawic się kompleksów :( I żadnej rodzinie na złe nie wyjdzie jak skorzysta z jej rad :):)

  • shelmahh

    Oceniono 4 razy 0

    to wtedy będzie walka o to by dzieci zaczynały szkołę w wieku 8 lat ;)

  • slepajula

    Oceniono 1 raz 1

    kochani współcześni rodzice!
    Ten sam problem miałam 37 lat temu i 26 lat temu moje córki świetnie się uczyły to była moja praca i kręciły więc szkoła ukręciła im "łeb" ,i tak samo jak wtedy szkoła była nie przygotowana tak teraz jest jeszcze gorzej ,a rodzice dalej farmazola i biadaja i nie mogą wywalczyć tego co dobre dla dzieci ,a ci w tych samorządach to chyba właśnie takie szkoły pokończyli już sami bo ich decyzje o tym świadczą i na pewno nie maja i nie mieli dzieci , spadli z kosmosu.

  • milfur

    Oceniono 5 razy 1

    ale bełkot:////
    jak mozna być za tytm dziecko tak szybko oddawać na edukację państwu?? moze wogóle kobieto wyrzeknij sie macierzyńśtwa i oddaj dzieciaka swego genialnego pod opiekę państwowej placówki całodobowej?

  • bardzowaznaosoba

    Oceniono 5 razy 1

    Żądam osobnych klas pierwszych dla sześciolatków, osobnych dla siedmiolatków. Żadnego mieszania roczników. I znajdę taką podstawówkę i do niej właśnie zapiszę moje dziecko (rocznik 2008).

  • mikage1

    Oceniono 3 razy 1

    Mój starszy syn - lat 6,5 - jest w zerówce - i to juz drugi raz - poszedł, bo gdy był czas na zapisy, jego rocznik (2006) miał być obowiązkowo w pierszej klasie jako sześciolatki; kiedy już był w zerówce, okazało się, że dla niego nie będzie to jeszcze obowiązkowe; oceniając jego przygtowanie w zeszłym roku bylo wyrażnie widać, że jakkolwiek społecznie i intelektualnie jest gotowy do pierwszej klasy, to emocjonalnie - nie; w tym roku - to jest jakby inne dziecko (pod względem gotowości do szkoły), dlatego cieszę się, że zostawiliśmy go na drugi rok w zerówce (zresztą kilku jego kolegów jest w takiej samej sytuacji); co więcej - znam osobę z tytułem naukowym (dr hab.) z pedagogiki, której dziecko - rocznik mojego syna - jest w zerówce już 3 rok...; z kolei o mojego młodszego syna (2009) boję się - że nie będzie wyboru i będzie musiał pójść do szkoły jako sześciolatek; podsumowując - jak ktoś chce - proszę bardzo - niech posyła, ale niech będzie WYBÓR, a nie propaganda sukcesu w wykonaniu MEN...

  • shelmahh

    Oceniono 9 razy 1

    podpowiem Ci :)

    nic się nie stanie. za kilka lat spojrzysz wstecz i ocenisz, że akcja Ratuj Maluchy to była burza w szklance wody i więcej w niej było emocji niż racjonalnych argumentów.

    Krótko mówiąc: żadna krzywda się dziecku nie stanie gdy pójdzie do szkoły jako 6 latek. Zniesie ją normalnie, na lekcjach będzie zachowywać się jak reszta dzieci - czasem będzie gadać z kolegami, czasem się wygłupiać a innym razem słuchać nauczyciela - jak to w szkole.

    Przerabiam edukację dzieci od kilku lat w obu modelach: tryb normalny i szybszy. Nie mam żadnych uwag i ze zdumieniem obserwuję tę histerię związaną z reformą. Histerię powodują rodzice dzieci, które jeszcze w szkole nie są. Ci którzy tak jak ja mają to już za sobą, powiedzą Ci, że w szkole jest NORMALNIE i nic złego się nie dzieje.

    Większym problemem jest to jak wychowujemy dzieci. A jak czytam, że dziecko w wieku 6 lat przecież nie umie się samo ubierać, albo, że ktoś je popchnie i będzie problem to mi najzwyczajniej w świecie ręce opadają.

    Głowa do góry. 6 latki w szkole to normalna akcja, nie wymagająca jakiś analiz i tworzenia frontu ZA albo PRZECIW.

  • 2perfecthousewife

    Oceniono 1 raz 1

    Sorry, ale "antycichopkowość" jako argument przeciwko spotowi to coś tak słabego, ze cała reszta wywodu nadaje sie do roztłuczenia o kant.... Że co ? Że jak Cichopek do czegoś przekonuje, a Dorociński jest za grzeczny, to ja poślę, albo nie dziecko do szkoły w wieku 6 lat? Autorka ma w głowie jeszcze mniej niz dyskryminowani celebryci, niestety.

  • al48

    Oceniono 13 razy 1

    Nie rozumie tej dyskusji. Cała zachodnia Europa wysyła do szkoły sześciolatki i jest w porządku, a u nas kłótnie i bałagan .

  • misiak-pysiak

    Oceniono 15 razy 1

    OK, jeszcze raz, powoli i wyraźnie, bo autorka udająca mamę zdaje się ma problemy ze zrozumieniem:

    jesli kobieto masz dziecko poniżej norm intelektualnychy i emocjonalnych, to jakim cudemw ciągu roku miałoby ono te normy osiągnąć? Roku spedzonego an turlaniu się po brudnym dywanie??? Są szkoły specjalne, a spoty reklamowe i reforma dotyczą dzieci W NORMIE. Moje dziecko intelektualnie pwoinno być w trzeciej klasie, a ma sześć lat, ale nie pcham go do tzreciej klasy, tylko idzie sobie spokojnie do pierwszej, najwyżej się ponudzi.

    Proponuję zdzierać pióro w walce o jakieś bardziej sensowne sprawy, np. wyrzucenie wreszcie religii ze szkól do salek przykoscielnych. Znowu temacik zastępczy;)?

  • aagnes

    Oceniono 13 razy 1

    No nie! nastepna jakze elokwentna, naszpikowana merytorycznymi argumentami wypowiedz.
    i to niezwykle logiczne rozumowanie "teraz posle dziecko do zerowki a pozniej 7 latka do podwojnego rocznika w pierwszej klasie", to tak bedzie lepiej.
    Gratuluje!!
    i to sa rezultaty dawania wyboru tłuszczy. trzeba bylo zarzadzic juz te x lat temu - 6 latki wszystkie do szkoly RAZ! i juz by bylo dawno po problemie.
    po prostu rece opadaja.

  • karolina.stepniewska

    Oceniono 5 razy 1

    @123mops
    Tak, ja też myślę, że powinien być wybór, choć mnie osobiście - w perspektywie tego, że go raczej nie będzie - uwiera to, że być może swoją decyzją skazałam córkę na chodzenie do szkoły z prawie dwoma pełnymi rocznikami. Odbieram to trochę jak ministerialny prztyczek w nos: "No, Stępniewska, przecież dawaliśmy szansę twojemu dziecku, sama Superniania ci to tłumaczyła, nie skorzystałaś, to teraz masz za swoje, odprowadzaj dziecko do przepełnionej klasy na 13.00, nie płacz, że nie ma miejsca w dobrym gimnazjum".

    @sunday
    Początkowo bylo "kontra MEN" i pamiętam, że zmieniając to na "Supernianię" miałam jakiś dobry powód, którego teraz nie pomnę. :) Ale ponieważ ten tekst z założenia obiektywny nie jest, to subiektywnie sobie założyłam, że Superniania=MEN, bo wspiera swoją twarzą i nazwiskiem reformę.

    @vaca-loca i caitala
    Dzięki za słowa otuchy. Tak, też myślę, że tak dla niej będzie lepiej. Przekonam się zresztą wkrótce. :)

    @Caitala i betty842 - powodzenia dla Waszych dzieci! :)

  • nika_j

    Oceniono 3 razy 1

    Przede wszystkim jaki durny rodzic w decyzjach dotyczących jego dziecka kieruje się spotami reklamowymi? Lekarza wybierasz w spocie? Męża masz z reklamy? W wyborze banku kierujesz się aktorem z reklamy? Przecież wiadomo, że trzeba się przejść do szkoły/przedszkola, poznać osoby, które będą nasze dziecko uczyły/niańczyły, poznac warunki, a i to nie gwarantuje nam niczego, bo taki jest już los rodzica, że nie ma tu łatwych decyzji i nic tak naprawde nie wiadomo. I nikt nie zwolni nas, rodziców, z odpowiedzialności. Zawsze my będziemy winni i żadna reklama nam nie pomoże.Trzeba ruszyć dup..ę i wybrać to, co w danej sytuacji jest najlepsze.

  • bartoszjanusz

    Oceniono 6 razy 2

    Ja byście państwo znani i lubiani aktorzy poświęcali dzieciom tyle czasu ile trzeba to byście nie mieli nic przeciwko temu żeby puścić swoje dziecko do szkoły w wieku 6 lat. Po prostu poświećcie czas dziecku a nie na głupią kampanie.

  • rafal_sar

    Oceniono 4 razy 2

    Zastanawiam sie czemu w roku 2014 2 pelne roczniki pojawia sie w I klasie. I co z tego wyniknie za 12 lat gdy ta grupa bedzie chciala sie dostac na studia. Czy academie medyczne w tym roku zwieksza wyjatkowo ilosc 2 razy podobnie jak inne uczelnie ?? CO sie stanie z maturzystami ktorzy nie dostana sie na wymarzone studia ?? Wyjada za granice ?? Poczekaja grzecznie rok I sie doszkola ?? A moze zycie ich zmusi zrezygnowac z wlasnych marzen ??
    Czy naprawde tak trudo zrobic kilka lat przejsciowych ??
    Skoro kuz bedzie ten obowiazek szkolny dla 6 latkow ?? ( Choc mi sie to nie podoba )

    W pierszym roku ida 7 latki I 6 latki urodzone styczen - luty
    W drugim roku 7 latki marzec - grudzien I 6 latki styczen - kwiecien
    .....
    W 6 roku 7 latki listopad grudzien I wszystkie 6 latki
    w 7 roku wszystkie szesciolatki.

  • zuza198008

    Oceniono 2 razy 2

    A mnie osobiście ta wrzawa wokol tego męczy, sama mam syna ktorego posłałam jako niespełna 6 latka do I klasy ( syn sprezentował sie nam w sylwestra ) i córkę ktorą zostawiam kolejny rok w zerowce. Nie dajmy się temu zwariować sami jako rodzice jestesmy w stanie ocenic czy dziecko może iść do szkoły czy nie.

    Syn w 5 latkach znał litery cyfry i proste działania na nich a do tego czytał posyłając go do 0 chyba by się zanudził patrząc na to co w tej chwili jest w programie zerowki czyli nic. Dużym plusem był fakt że chodził do przedszkola od 3 roku życia.
    Za nic w świecie nie żałuję swojej decyzji od początku był i jest jednym z najlepszych uczniów a w jego klasie jest tylko 2 dzieci ktore poszły wcześniej do szkoły a reszta to były 7 latki.

    Z drugiej strony corka poszła dopiero do zerowki nie uczeszczela wczesniej do przedszkola a jej chec do nauki leży wciąż między lalkami. Fakt zna litery ale cyfry są bee i widzę że ona nie jest gotowa na to żeby się uczyć.

    Wiec jedna moja rada oceniajmy własne dzieci tylko my najlepiej to potrafimy a nie kierujmy się modą bo Superniania czy P. Cichopek ma takie a nie inne zdanie.

  • leszek

    Oceniono 12 razy 2

    Cieszę się, że powstał spot z Dorotą Zawadzką jako przeciwwaga do spotu z celebrytami i Dorocińskim. Sama nazwa akcji - Ratuj Maluchy! - zakłada, że dzieciom, w szkole dzieje się krzywda. Skoro tak to dlaczego nie posyłać ich do szkoły w wieku 10, 12,16 lat, lub wcale.

    Jestem ojcem dziewczynki, która wraz z całą klasą rozpoczęła edukację w szkole jako sześciolatka. Szkoła mieści się w niezbyt nowoczesnym budynku. Meble dla sześciolatków są takie same jak dla siedmiolatków.
    Teraz jest w trzeciej klasie - jednej z czterech. Trzy pozostałe to nominalne siedmiolatki. Nasza klasa w żaden sposób nie odstaje od równoległych.

    To nie tablica w motylki jest do tej reformy niezbędna. Niezbędny jest mądry, rozumiejący potrzeby uczniów dyrektor, wrażliwy i kompetentny nauczyciel nauczania początkowego, oraz współpracujący rodzice. Nic więcej - dzieci poradzą sobie świetnie.

    Rodzice - zamiast walczyć ze szkołą - polubcie ją i zaangażujcie się w jej życie.

  • birdy-niam-niam

    Oceniono 2 razy 2

    czekam z niecierpliwością na zdanie praktycznej pani domu i jurorów od jukendens.

  • misiak-pysiak

    Oceniono 12 razy 2

    Coś się fikcyjnej "mamie", autorce tych wypocin, pomerdało: dziecko urodzone w 2007 WŁAŚNIE TERAZ chodzi do zerówki...

    Przychylam sie do zdania, ze dawanie wyboru bezmyślbnym masom jest bez sensu - dzieci powinny OBOWIĄZKOWO juz teraz iść do szkoły w wieku 6 lat, jak to robią w innych krajach. Koniec, ktopka.

    PS. dlaczego te piszące "listy" pseudomamy, zawsze ale to ZAWSZE mają bardzo inteligentne, czytające, piszące genialne dzieci - idnywidualistów??? LOL

  • to_j_a

    Oceniono 3 razy 3

    Problemem jest system rocznikowy. Jakoś nasi reformatorzy przemilczają istotny fakt, że na tym Zachodzie, który mamy jakoby gonić nikt nie posługuje się rocznikami, a faktycznym wiekiem dziecka, ewentualnie pół-rocznikami, czy też rocznikami przesuniętymi. W naszym systemie - nazywanym "szkoła dla 6-cio latków" statystycznie rzecz biorąc 4/12 czyli 1/3 to będą 5-cio latki.

  • mariuszet

    Oceniono 5 razy 3

    W Wielkiej Brytanii 3-latki obowiązkowo idą do przedszkola, a 5-latki do szkoły. Mój 2-letni wnuk chodzi do żlobka i robi mu to bardzo dobrze. Nie wiem o co chodzi w polskim realu, ale podejrzewam, że jak zwykle nic nie jest do końca przygotowane, oceniona ilość dzieci i przewidziane dla nich finanse. Również nauczyciele bojkotują tę reformę jak mogą, bo nie są do niej przygotowani i przekonani. Byłoby łatwiej gdy urzędnicy chcieli rozmawiać i przekonywać rodziców, a ci żeby nie byli zacietrzewieni i przekonani, że najlepsze dzieciństwo to przy nie pracującej mamusi.

  • szary212

    Oceniono 15 razy 3

    ależ się cackacie z tymi dzieciakami
    I tak wszędzie są konwojowane przez nas, wszystko mają podtykane pod nos, a w szkole oczywiście musi być miło i słodko - oby się biedactwa nie zestresowały i nie przepracowały;
    dadzą radę, dzieci są cwańsze i silniejsze, niż nam się wydaje
    co nas nie zabije, to nas wzmocni - pogadajcie z babciami i dziadkami

  • shelmahh

    Oceniono 15 razy 3

    Kto pozwala publikować takie listy? O ile temat jest bardzo ważny, tak przemyślenia autorki mało mnie interesują (Legi i kibice, wybór wózka i koloru). Co to w ogóle ma być? List na cała stronę A4 a merytorycznego tekstu kilka linijek. Takim listom mówię stanowcze NIE. Grafomania jako środek wyrażania poglądów to krótko mówiąc przerost formy nad treścią.

    A teraz zmierzając do meritum.

    Drodzy rodzice stojący przed wyborem czy wysłać swoje 6 letnie dziecko do szkoły.
    Mama dwóch synów (8 i 10 lat). 10 latek poszedł do szkoły w "starym trybie" a młodszy już jako 6 latek.

    Mam dzięki temu okazję obserwować jakie są różnice, korzyści, negatywne aspekty takich rozwiązań.

    I faktycznie 1 klasa w wykonaniu syna nie była łatwa. Musieliśmy poświęcać mu dużo więcej uwagi niż starszemu. Żona szybko się zniechęcała i mówiła,że popełniliśmy błąd.

    1 klasa minęła i wszystko się uspokoiło. Od 2 klasy nie ma już żadnych problemów z nauką. Reszta klasy (ten sam rocznik) też radzi sobie bardzo dobrze. Nie ma w szkole zachowań, które omawiają nasi rodzimi celebryci. Nikt nie gnębi najmłodszych dzieci, pójście do łazienki nie jest żadną traumą, wszystkie dzieci siedziały sobie w ławkach i nie miały problemu z tym by wytrwać w niej 45 min.

    Można wręcz powiedzieć, że nie doceniamy naszych dzieci, ich chęci nauki, wmawiamy sobie, że są maluszkami niezdolnymi do pewnych bardziej odpowiedzialnych zachowań.

    To błąd. Z perspektywy kilku lat jestem zadowolony z tej decyzji. Moje dziecko też. Reszta rodziców z klasy też nie robi żadnych uwag, że oddaliśmy dzieci do szkół za wcześnie.

    Po prostu JEST NORMALNIE, chociaż z tego co czytam powinienem mieć jakiś horror z tym tematem i na pewno zabrałem dziecku dzieciństwo. Nic nie zabrałem. Młody dalej składa klocki w domu, odrabia lekcje, zachowuje sie NORMALNIE.

    Nie róbmy na siłę problemu i nie demonizujmy tematu.
    Dyskusja w necie przybiera często kuriozalne formy a najwięcej do powiedzenia mają rodzice, którzy snują na ten temat swoje wyobrażenia. Ja pisze o faktach i jeśli ktoś ma pytania to zapraszam na priv shelmahh@gmail.com

    Pozdrawiam
    adam

  • julita165

    Oceniono 3 razy 3

    Do mnie jak najbardziej trafia argument, że dziecko sześcioletnie może rozpocząć naukę w szkole. Ale w szkole dostosowanej do dziecka bo to nie małe dziecko ma się dostosować do szkoły tylko szkoła do jego możliwości, mozliwości psychofizycznych. Wiadomo o co chodzi: małe klasy, odpowiednie ubikacje, stołówki, nauka tylko w godzinach porannych, świetlice osobne dla maluchów itd, itp. A tak, że w polskiej rzeczywistości tak nie jest to chyba wszyscy wiedzą i żadne slogany i kampanie reklamowe tego nie zmienią.
    No i sprawa nr dwa: sześciolatek może i mógłby trafić do szkoły ale na pewno nie z siedmiolatkami. Sytacja, że w jednej klasie są dzieci z różnicą wieku sięgającą nawet 23 m-cy jest absurdalna.
    Kiedyś przypadkiem u fryzjera byłam świadkiem opowieści jednej babci, której wnuczka mieszka w Niemczech. Nie wiem czy tak jest we wszystkich landach ale ona opowiadała, że tam gdzie mieszka jej wnuczka do szkoły idą dzieci z rocznika x plus urodzone w pierwszej połowie następnego roku. To jednak zmniejsza dysproporcje między dziećmi w jednej klasie. te z drugiej połowy roku zaczynają naukę rok później Jeśli już tak całkiem tej reformy odwołać się nie da może jednak udałby się choć taki kompromis

  • holdyourhorses

    Oceniono 3 razy 3

    Wczesna edukacja może być dobrym pomyslem, ale powinna odbywac się w elastycznych, przyjaznych warunkach, dostosowanych do rozwoju i możliwości dzieci i brac pod uwagę, ze w tym wieku dzieci pod wieloma względami bardzo się od siebie różnią.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX