1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Falstart

Moja (a właściwie Kubusiowa) przygoda z przedszkolem trwała tydzień. Było to rok temu. Kuba miał wówczas trzy lata. Śmiały, wygadany, towarzyski - wydawał się urodzonym przedszkolakiem. Potrafił podejść w parku do starszego o kilka lat chłopaka i powiedzieć: "Cześć, jestem Kuba Kowalczyk, a ty?". Gdy poszliśmy obejrzeć przedszkole, do którego miał chodzić, natychmiast przyłączył się do maluchów bawiących się w ogrodzie. Tylko wychowawczynie nie mogły dojść: "Z której grupy jest ten chłopczyk?!".

Wszystko więc wskazywało na to, że zaakceptuje przedszkole bez problemu. Pierwszy dzień jakby to potwierdzał. Rano Kuba spokojnie spakował swój plecaczek i stwierdził: "Idziemy". Przy rozstaniu nie płakał. Gdy usłyszał głosy dzieci, krzyknął tylko: "Pa!" i pognał do sali. Nawet się nie obejrzał. Odebrałam go zaraz po obiedzie. "Nie płakał, ładnie się bawił, wszystko zjadł" - zameldowała przedszkolanka. We wtorek było podobnie, tyle że: "Trochę popłakiwał". W środę rozstanie nie przeszło już tak gładko, mały zaczął płakać. "Niech pani idzie, on zaraz przestanie" - uspokajająco powiedziała przedszkolanka. Miałam nadzieję, że ma rację, ale w pracy przez cały czas byłam niespokojna. I, jak się okazało, słusznie. Meldunek przy odbiorze nie brzmiał już bowiem tak optymistycznie: "Płakał pół godziny, trochę się bawił, nie chciał jeść".

W czwartek wiedziałam już, że jest źle. Rozstanie było bardzo dramatyczne. Kubuś wczepił się we mnie i nie chciał puścić. "Mamusiu, nie zostawiaj mnie!" - krzyczał. "Bardzo płakał, nic nie jadł" - usłyszałam po południu.

W piątek stwierdził przy śniadaniu, że nie pójdzie do przedszkola. Zaciągnęłam go tam niemal siłą. Chyba niepotrzebnie. Przy odbiorze nie musiałam o nic pytać. Oczy Kuby były czerwone i zapuchnięte. Przepłakał cały dzień.

W niedzielę dostał wysokiej gorączki. Okazało się, że ma anginę. Chorował dwa tygodnie, do przedszkola już nie wrócił.

W tym roku spróbujemy jeszcze raz. Kubuś wciąż jest śmiały, wygadany i towarzyski. Ale jest także znacznie mądrzejszy i bardziej dojrzały. Do kwestii pójścia do przedszkola odnosi się z większą rezerwą. Wie, że oznacza to nie tylko nowe zabawki i towarzystwo rówieśników, ale także rozstanie z mamą i ukochaną babcią. Czy jest na nie gotowy? Mam nadzieję, że tak.