- Dr n. med. Dariusz Mercik: Po owulacji, pod wpływem hormonów FSH i LH, wytwarza się ciałko żółte z pęcherzyka owulacyjnego czyli pęcherzyka Graafa. Jeżeli faza lutealna jest prawidłowa, to w granicach 14-go lub 15-go dnia cyklu pęka pęcherzyk, estrogen przestaje być wytwarzany w tak dużej ilości, zaczyna się produkcja progesteronu. Zadaniem tego hormonu jest wytworzenie odpowiednich warunków dla implantacji zarodka w obrębie jamy macicy. Poziom progesteronu, kiedy jajeczko zostało zapłodnione, nie powinien się obniżyć. Jeśli jest za niski, wówczas ciąża się nie rozwinie, dojdzie do wczesnego poronienia biochemicznego. Krótka faza lutealna - trwająca mniej niż 12 dni - może być spowodowane tym, że cykle są bezowulacyjne. Oznacza to, że nie ma prawidłowego pęcherzyka Graafa, nie ma prawidłowej owulacji, nie wytwarza się ciałko żółte lub mamy do czynienia z zaburzeniami hormonalnymi w organizmie.
- Chociażby tak popularna u kobiet hiperprolaktynemia czyli zawyżona prolaktyna. Nadmiar tego hormonu produkowanego przez przysadkę mózgową zaburza fazę lutealną. Niedoczynność tarczycy prowokuje hiperprolaktynemię i przez to też powoduje zaburzenia drugiej fazy.
- Niewydolność drugiej fazy może objawiać się krótszym cyklem, nie trwa 28 dni, tylko 24. To znak, że być może produkcja progesteronu ustaje za wcześnie i śluzówka macicy złuszcza się za szybko. Kolejnym sygnałem może być zespół napięcia przedmiesiączkowego. Cykl trwa prawidłowo, nie jest krótki, jednak złe samopoczucie, poirytowanie, zmęczenie, rozdrażnienie, mogą sugerować, że w organizmie jest zbyt mało progesteronu, a za dużo estradiolu. Niewydolność fazy lutealnej objawia się również plamieniami przedmiesiączkowymi. Ciałko żółte produkuje za mało progesteronu, błona śluzowa zaczyna się przedwcześnie złuszczać, pękają naczynia i występuje plamienia.
- Nieregularne miesiączki, krótkie cykle, plamienia - nie lekceważmy tego. Oczywiście, to nie jest powód do niepokoju, ale warto, aby kobieta - szczególnie ta planująca w przyszłości ciążę - w sytuacji niepokoju, wykonała badanie TSH i prolaktyny. Dzięki oznaczeniu stężenia tych hormonów dowiemy się czy tarczyca i przysadka mózgowa funkcjonują prawidłowo. Jeśli nie, wówczas za pomocą nieskomplikowanego leczenia farmakologicznego, można przywrócić równowagę w organizmie. U pacjentki z hiperprolaktynemią łatwo wyciszyć chorobę podając preparaty hamujące wydzielanie prolaktyny. Kobietom z subkliniczną niedoczynnością tarczycy czyli taką, która nie daje objawów niedoczynności, a TSH, hormon pobudzający tarczycę z przysadki mózgowej, jest wydzielany w zbyt dużej ilości, podajemy małe dawki hormonu tarczycy. Taka terapia unormuje cykl. Jeśli kobieta przygotowuje się do ciąży lub już rozpoczęła starania o dziecko, a zaobserwowała u siebie krótsze niż zwykle cykle, wówczas proponuję, aby wykonała monitorowanie cyklu. Za pomocą badania ultrasonograficznego łatwo sprawdzić w którym dniu występuje owulacja.
- Monitorowanie zaczynamy 9, 10 dnia cyklu i na badaniu ultrasonograficznym widzimy czy jest pęcherzyk, który ma szansę stać się pęcherzykiem owulacyjnym. Czasami tak bywa, że pęcherzyk już w 10, 11 dniu cyklu ma wielkość 17 milimetrów, wówczas owulacja nastąpi około12 dnia cyklu. Przy tak wczesnym jajeczkowaniu, nawet jeśli cykl trwa tylko 26 dni, nie ma powodów do niepokoju, bo wiemy, że krótszy cykl jest wynikiem szybkiego wzrostu pęcherzyka.
- Okres okołomenopauzalny, czyli kilka lat przed ostatnią miesiączką w życiu kobiety, charakteryzuje się zaburzeniami hormonalnymi. Książkowym sygnałem rozpoczynającej się menopauzy jest niewydolność fazy lutealnej. Związane jest to z tym, że cykle są coraz częściej bezowulacyjne, rezerwa jajnikowa pomału wygasa. Zdarza się, że występuje owulacja, ale już niewłaściwa, wówczas powstające ciałko żółte nie spełnia swojej roli, nie wydziela tak dużej ilości progesteronu jak trzeba i stąd faza lutealna jest krótsza. Niewydolność ciałka żółtego u kobiet w okresie okołomenopauzalnym objawia się krótszym cyklem, a także napięciem przedmiesiączkowym.
- W takiej sytuacji, u pacjentki z niewydolnością ciałka żółtego, od razu podejmujemy leczenie. Od 16 do 25 dnia cyklu podajemy leki imitujące ciałko żółte i w ten sposób przywracamy równowagę hormonalną.
- Krótszy cykl po ukończeniu 35 roku życia zazwyczaj sugeruje, że kończą się rezerwy jajnikowe. Ale oczywiście nie u każdej kobiety. Sposobem sprawdzenia swojego potencjału rozrodczego jest oznaczeni stężenia hormonu AMH. To hormon anty-Mullerowski, dzięki któremu kobieta dowie się, ile zostało jej jeszcze tzw. płodnego czasu. AMH jest wydzielane przez warstwę ziarnistą pęcherzyków antralnych, czyli pęcherzyków, które mają potencjał rozrodczy i mogą przerodzić się w pęcherzyki Graafa. Liczba tych pęcherzyków w obrębie jajnika z każdym rokiem się zmniejsza. Chociaż mam pacjentki, które w wieku 50 lat nadal mają rezerwy jajnikowe, ale są też i takie, u których już w wieku 30 lat rezerwy są na wyczerpaniu. W takiej sytuacji warto się pospieszyć z podjęciem decyzji o ciąży. Im szybciej tym lepiej.
- Rezerwa jajnikowa i potencjał rozrodczy są bardzo różne u kobiet. Jedna pacjentka wchodzi w stan menopauzy w wieku 40 lat, inna w wieku 52 lat nadal będzie regularnie miesiączkować. Średni wiek menopauzy to 50 lat. Kiedy cykle są regularne nie ma powodów do obaw, ale jeśli cykl jest coraz krótszy i powtarza się to kilka miesięcy z rzędu, to trzeba wiedzieć, że zaczynają się zmiany i praca jajników pomału zaczyna wygasać.
- Można sięgać po domowe sposoby, ale wcześniej konieczne jest, aby przeprowadzić diagnostykę hormonalną. Jeżeli istnieją konkretne zaburzenia hormonalne, które powodują skrócenie drugiej fazy, to żadne domowe sposoby nie pomogą, a mogą jedynie przedłużyć czas leczenia. Proponuję, aby leczenie zacząć od diagnostyki. Przy hiperprolaktynemii czy niedoczynności tarczycy, ziółka i witaminy niewiele pomogą.
- Najważniejsze w tego typu leczeniu jest to, aby odblokować owulacje i zniwelować zaburzenia hormonalne. Możemy też wystymulować jajnik w taki sposób, aby powstały pęcherzyki owulacyjne, a potem - po tym jak pęcherzyki pękną - substytuujemy fazę lutealną, czyli uzupełniamy progesteron. Kiedy zakładamy, że tego progesteronu jest pod dostatkiem, to w cyklach stymulowanych podczas leczenia niepłodności, po uzyskaniu owulacji, mimo wszystko wdrażamy leczenie uzupełniające progesteronem i kontynuujemy do momentu zrobienia testu ciążowego. Jeżeli jest dodatni, nie przerywamy podawania progesteronu. Wszystko po to, aby uniknąć poronienia biochemicznego na etapie wczesnej ciąży. Tego typu poronienia zdarzają się dość często u pacjentek z niewydolnością fazy lutealnej. Kobiety nawet nie wiedzą o tym, że były w ciąży, bo okres pojawił się w okolicach daty spodziewanej miesiączki lub kilka dni po niej.
- Jeżeli przyczyną niepłodności jest tylko niedobór progesteronu, czyli krótka faza lutealna i jeśli uda się go uzupełnić, to w znaczącym procencie pacjentów, takie leczenie doprowadzi do ciąży. Niewydolność lutealna nie jest wskazaniem do bardziej skomplikowanych procedur leczenia niepłodności. Jeśli po leczeniu hormonalnym za pomocą leków podawanych dopochwowo, podjęzykowo lub doustnie, nie udaje się uzyskać ciąży u pacjentek z niewydolnością drugiej fazy, to oznacza to, że przyczyna niepłodności tkwi gdzie indziej.
- W naszej klinice jest zatrudniony dietetyk kliniczny. Pacjenci mają możliwość skorzystania z porady dietetycznej. Dostają spis żywieniowy, dietetyk ustala jakie pokarmy powinni przyjmować, aby było im łatwiej zajść w ciążę. Przy czym ja, w szczególności w sytuacji niewydolności lutealnej, jestem zwolennikiem stosowania metod farmakologicznych. Sama dieta raczej nie zdziała cudów, może tylko pomóc.