1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Z in vitro rodzą się sztuczne dzieci, a podczas sztucznego zapłodnienia morduje się zarodki - największe mity na temat in vitro

Ludzie pragnący mieć dziecko i korzystający w tym celu z pomocy medycyny muszą mierzyć się z wieloma trudnościami natury medycznej, finansowej, psychologicznej i emocjonalnej, ale chyba żaden z tych problemów nie jest tak przykry, jak konfrontacja z licznymi mitami funkcjonującymi wokół niepłodności i in vitro.
In vitro to sztuczne zapłodnienie. Chcecie mieć sztuczne dziecko?

Zastanówmy się nad tym. Mamy plemnik mężczyzny. Mamy komórkę jajową kobiety. Obie gamety pochodzą z gonad męskich i żeńskich. Nie wyrosły na drzewie i nie wyprodukowano ich w fabryce. Są równie naturalne jak krew płynąca w żyłach każdego homo sapiens, która również bywa bankowana i pobierana, a mimo to nikt o zdrowych zmysłach nie nazywa transfuzji krwi sztucznym zabiegiem.

Jeśli plemnik połączy się z komórką jajową może powstać zarodek. Jeśli zarodek będzie zdrowy, nie będzie uszkodzony genetycznie. Jeśli organizm kobiety zapewni optymalne warunki dla przyjęcia zarodka, zarodek rozwinie się w płód, a następnie urodzi się jako noworodek.

Niezależnie od tego, czy począł się ustrojowo czy pozaustrojowo, będzie zwyczajnym noworodkiem potrzebującym policzalnej ilości pieluszek i niepoliczalnej ilości miłości.

Podczas in vitro morduje się zarodki

"Ta bzdura nabrała w polskiej dyskusji o in vitro statusu prawdy objawionej- mówi Magda, mama dwuletnich Patrycji i Kasi urodzonych dzięki in vitro- Ty mówisz o chorobie, miłości i dzieciach, przeciwnicy odpalają z mordowaniem zarodków. W sumie nie chce mi się nawet już tego komentować, po prostu wzruszam ramionami i robię swoje. Jak ktoś nie uważał na biologii w szkole to ja go nie wykształcę".

Co więc mówi biologia? Mówi na przykład to, że ilość poczęć naturalnych nie równa się ilości porodów. Ta dysproporcja jest w przypadku gatunku ludzkiego wręcz miażdżąca: szacuje się, biorąc za odniesienie algorytmy płodności zdrowych par, że na 100 zapłodnień jedynie 30 będzie mieć swój finał na porodówce. Co stanie się z siedemdziesięcioma embrionami, które powstały w wyniku współżycia? Obumrą. Najczęściej zostaną usunięte z organizmu kobiety jeszcze w okresie przedimplantacyjnym czyli przed zagnieżdżeniem w macicy. Kobieta nawet nie będzie świadoma tego, że przez kilka dni była w ciąży i powstał w jej organizmie zarodek.

Podczas in vitro powtarzamy proces naturalnie zachodzący w jajowodzie kobiety. Możemy doprowadzić do połączenia plemnika z komórką jajową, możemy obserwować, czy plemnik tę komórkę zapłodni i - jeśli tak się stanie - możemy trzymać kciuki, aby zarodek sobie poradził. To jest: okazał się być zdrowy, a organizm kobiety zadziałał prawidłowo. Reszta - w rękach Losu, Natury, Boga i... chromosomów. Jeśli zarodek będzie uszkodzony, jeśli organizm kobiety nie przyjmie zarodka, do ciąży nie dojdzie. Dlatego w przypadku zapłodnienia in vitro najwyższe raty ciąż oscylują w granicach 40-50%, o ile kobieta ma dobrej jakości komórki jajowe, uda się wybrać zdrowe plemniki, a organizm kobiety będzie w najwyższej gotowości do ciąży. Podobnie jak w zapłodnieniu naturalnym.

Na tym wózku jadą wszystkie pary starające się o dziecko. Te płodne, te niepłodne, te współżyjące w sypialni i te korzystające z pomocy medycyny.

Paradoks początku życia polega również na tym, że zawsze związany jest z ryzykiem śmierci potencjalnego życia, nad czym nie mamy i nie będziemy mieć kontroli. Nie nazywamy tego jednak "mordowaniem zarodków", a ewolucją, która dała nam w prezencie, jako gatunkowi, wysoką płodność dopisując drobnym druczkiem wysoki współczynnik selekcji preimplantacyjnej.

Dzieci urodzone dzięki in vitro są chore

Ten mit budzi szczególnie dużo złości w rodzicach dzieci poczętych metodą in vitro. "Kiedy urodził się mój syn, mówi Darek, tata Frania urodzonego dzięki in vitro ICSI, widziałem podejrzliwość w oczach niektorych znajomych, zupełnie jakby spodziewali się, że Franek będzie mieć sześć palców u nóg albo przynajmniej wszczepiony chip. W końcu na co głupsze pytania o jego zdrowie, zacząłem rzucać kąśliwą odpowiedzią "nazwaliśmy go Franek na cześć Frankensteina", bo na głupotę ludzką czasem jedynym lekarstwem jest głęboki sarkazm".

Zrecenzowanych badań nad metodą in vitro jest w chwili obecnej ponad 37 tysięcy. W tym analizy sprawdzające na przestrzeni kilkunastu lat zdrowie i kondycję dzieci urodzonych tą metodą. Wiemy z tych badań kilka ważnych rzeczy. Na przykład to, że niepłodność jako choroba jest czynnikiem ryzyka. To logiczne: ludzie mający problemy z poczęciem mają mniej komfortową sytuację zdrowotną niż ludzie płodni. Niezależnie więc od tego, czy ich dzieci urodzą się dzięki in vitro, inseminacji czy w wyniku leczenia farmakologicznego bądź osławionej "naprotechnologii", raty ryzyka okołoporodowego będą w tej grupie nieco wyższe niż w grupie ludzi starających się o dziecko krócej niż rok. To jednak nie wpływ metody leczenia, a wpływ samej choroby, której skala niestety narasta. W podobnej sytuacji są ludzie chorzy na choroby chroniczne takie jak cukrzyca, epilepsja i inne. Oni również są w grupie ryzyka, ponieważ ich choroba istniała jeszcze przed poczęciem dziecka, ma więc wpływ na ogólną kondycję: może być im trudniej donosić ciążę, mogą wystąpić powikłania okołoporodowe.

Wiemy także, iż bezdyskusyjnym czynnikiem ryzyka w każdej ciąży jest ilość płodów. Każda ciąża niepojedyncza wiąże się automatycznie ze zwiększonym ryzykiem porodu wcześniaczego i komplikacji. Tak nie musi się stać, ale tak się może stać.

W przypadku in vitro często transferuje się dwa zarodki, więc statystycznie częsciej w tej grupie dochodzi do ciąż bliźniaczych i trojaczych. To jednak znów nie ma związku z samą procedurą in vitro, a z decyzją lekarza, ile zarodków transferować. Współczesne zalecenia medycyny rozrodu mówią coraz głośniej o SETcie czyli transferze pojedycznego zarodka. Właśnie dlatego, aby minimalizować ryzyko ciąży mnogiej, za to zwiększać szanse donoszenia ciąży i urodzenia zdrowego noworodka. Warto jednak zaznaczyć, iż warunkiem SETu jest możliwość mrożenia pozostałych zarodków oraz refundacja zabiegu. Na przykład Słowenia wprowadziła dofinansowanie do in vitro jedynie w przypadku, w którym transferowany jest tylko jeden zarodek.

In vitro to świadectwo egoizmu. Świat i tak jest przeludniony, więc lepiej adoptować dziecko

Na ogół autorzy tych słów posiadają już swoje dzieci, a ich zapędy moralizatorskie ograniczają się jedynie do par, które jeszcze nie zostały rodzicami. Prognozy demograficzne dla Polski są jednymi z najbardziej ponurych w Europie, więc rozsądniej byłoby się raczej martwić o to, kto zapracuje za kilkadziesiąt lat na nasze emerytury.

Potrzeba przedłużenia gatunku jest jedną z instynktownych potrzeb każdego gatunku od słoni począwszy a na rzekotkach skończywszy, więc piętnowanie jej akurat w przypadku człowieka nie wydaje się być szczególnie logiczne.

Rodzicielstwo adopcyjne jest zaś jedną z możliwości wyjścia z niepłodności, ale nie każda para jest gotowa na to, aby zostać rodzicami adopcyjnymi, nie każda para ma również taką możliwość. Pomijając jednak kwestie gotowości do rodzicielstwa adopcyjnego, w Polsce co roku zawiązuje się ok. 3000 adopcji, przy czym niepłodność dotyka półtora miliona par, z czego ponad trzydzieści tysięcy par ma wskazania do leczenia metodą in vitro, ponieważ dotknęła ich niepłodność zaawansowana. Warto zaznaczyć, ze ta liczba co roku się odnawia, a więc każdego roku nowa, trzydziestotysięczna grupa staje przed dramatem zaawansowanej niepłodności.

Powiedzieć i Rozmawiać



Za decyzją o adopcji prenatalnej powinny stać namysł, dojrzałość i miłość. Jest to forma adopcji ze wszystkimi jej konsekwencjami, czyli wychowywaniem dziecka niespokrewnionego biologicznie z jednym lub z obydwojgiem rodziców. Stawia przed rodziną ważne pytania o prawo dziecka do wiedzy o swojej tożsamości genetycznej, a przed prawodawcami wyzwanie zabezpieczenia praw wszystkich stron procesu: rodziców, dawców i przyszłych dzieci. Od 25 lat polscy prawodawcy nie wywiązali się z tego zadania co sprawia, że adopcja prenatalna jest w Polsce nadal przestrzenią nieuregulowaną.

Stowarzyszenie NASZ BOCIAN w czerwcu 2012 roku zaingurowało pierwszą w Polsce kampanię społeczną poświęconą właśnie adopcji prenatalnej. Jej celem jest otworzenie debaty publicznej na tę problematykę, a także uwolnienie rodzin powstałych dzięki adopcji prenatalnej od brzemienia wstydu i negatywnie rozumianej wyjątkowości. Patronami kampanii są m.in. Towarzystwo Przyjaciół Dzieci i europejskie organizacje pacjenckie. Częścią kampanii są regularne panele transmitowane przez Internet, w których zaproszeni do studia eksperci odpowiadają na pytania widzów zadawane za pośrednictwem czata, komunikatora Skype i przez telefon.

Źródła:

European Association of Urology Guidelines 2009, wg WHO 2000.

Reproductive Medicine, N. de Haan, M. Spelt, R. Gobel, Amsterdam 2010, ESHRE.

European IVF Monitoring 2010, raport polski.

Niepłodność i Rozród Wspomagany, Poznań 2011, wydawnictwoTermedia.

In vitro - za i przeciw Lekarz tłumaczy

Kiedy inseminacja ma sens? Lekarz odpowiada

In vitro: stymulacja różnymi lekami Lekarz tłumaczy

Więcej o:
Komentarze (56)
Z in vitro rodzą się sztuczne dzieci, a podczas sztucznego zapłodnienia morduje się zarodki - największe mity na temat in vitro
Zaloguj się
  • losiu4

    Oceniono 112 razy -72

    " in vitro rodzą się sztuczne dzieci, a podczas sztucznego zapłodnienia morduje się zarodki - największe mity na temat in vitro"

    nie. Z in vitro rodzą sie zwykłe a nie sztuczne dzieci. Tyle ze o wiele bardziej narazone na różne zdrowotne dysfunkcje z powodu takiego a nie innego poczatku ich życia, niz dzieci poczęte drogą naturalną. I faktem też jest ze na jedno dziecko urodzone ta metodą skazywane na smierc jest co najmniej 10 innyc poczętych "przy tej okazji". No dobra, póki co są zamrazane. przynajmniej niektóre. Nie ma sie co obruszać na fakty, droga wybiórczo i Anno Krawczak

    Pozdrawiam

    losiu

  • kenzoo3

    Oceniono 101 razy -65

    Trwa nachalna PROPAGANDA metody in vitro.!!!!
    A prawda jest taka:
    www.contrainvitro.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=365:33-dowody-naukowe-na-szkodliwo-in-vitro

  • g_73

    Oceniono 142 razy -56

    "Jak ktoś nie uważał na biologii w szkole to ja go nie wykształcę."

    Pani Magda ma zdrowe dzieci z in-vitro (niech się cieszy) ale najwyraźniej nie uważała w szkole. Podczas procedury in-vitro zapładnia się więcej komórek jajowych niż potrzeba - ze względu na koszty. Z zarodków, które wizualnie wyglądają na zdrowe wybiera się 2 lub 3 i wszczepia kobiecie - znów chodzi o koszty. Jeśli wszystkie się zagnieżdżą i zaczną rozwijać czasem usuwa się 1 lub nawet 2. To nic innego jak zabicie zarodka - czyli zabicie człowieka w najwcześniejszym stadium rozwoju. Czym się to różni od naturalnego poronienia? Tym czym się różni śmierć z przyczyn naturalnych od np. morderstwa...
    Załóżmy jednak, że zagnieżdżonych zarodków się nie usuwa... czyli nie zabija się ich w ten sposób. Pozostaje kwestia zamrożenia "nadmiarowych" zarodków. Nie wszystkie zarodki mrożenie i późniejsze rozmrożenie (w celu ich wykorzystania, gdyby były potrzebne) przeżywają. I to jest fakt, o którym można przeczytać na stronach firm, które zajmują się przechowywaniem zarodków w niskich temperaturach. żadna z tych firm nie gwarantuje, że wszystkie zarodki przeżyją procedurę mrożenia i rozmrażania.

    Badania naukowe potwierdziły, że dzieci z in-vitro częściej mają różne wady genetyczne. W przypadku niektórych schorzeń różnica jest całkiem spora. Problemem może być również to, że pewne nieprawidłowości mogą ujawnić się dopiero w kolejnych pokoleniach - ten temat jest jak na razie bardzo słabo rozpoznany u ludzi.

    Sama technika zapłodnienia i oceny plemników, komórki jajowej a później zarodka również daleka jest od doskonałości. Co prawda pojawiają się testy genetyczne (pobierając materiał do badań, można zabić zarodek), ale generalnie to "technik" ocenia na podstawie wyglądu zewnętrznego czy dany plemnik, komórka jajowa, zarodek są "dobre"... Niestety mimo całej naszej wiedzy nikt jak na razie nie potrafi odpowiedzieć na pytanie dlaczego konkretny plemnik łączy się konkretną komórką jajową. Z tego powodu szczególnie ryzykowne wydaje się stosowanie metody ICSI (docytoplazmatyczne podanie plemnika) lub IMSI (docytoplazmatyczne podanie wyselekcjonowanych morfologicznie plemników).

    Kolejnym zagrożeniem jest to, że (mimo iż nie powinno tak być) do zapłodnień in-vitro wykorzystuje się plemniki od tych samych dawców. Niektórzy z nich zostali w ten sposób "ojcami" dziesiątek i setek dzieci. Nie trzeba być szczególnie bystrym by się domyślić do czego mogą doprowadzić późniejsze związki takich osób, przekonanych, że nie są spokrewnione... To w przyszłości również może być duży problem...

  • gwwatch

    Oceniono 64 razy -20

    (...)
    Zazwyczaj pary te z góry się bronią przed zarzutem, że w wyniku swoich starań o dziecko, być może, będą je mieli, ale kosztem wielu innych pochodzących od nich embrionów, których lekarze nie dopuszczą do dalszego życia. Ten fakt bagatelizuje się albo stwierdzeniem, że w naturze również wiele embrionów ginie na samym początku swojego życia, albo zapewnieniem, że my będziemy stosować tę wersję metody in vitro, w której prowadzi się do zapłodnienia tylko jednego albo dwóch jaj, a zatem żadnych „zbędnych” embrionów ani żadnego uśmiercania nie będzie.

    Ustosunkujmy się do tych dwóch argumentów. Fakt, że również w naturze wiele embrionów ginie, trudno porównywać z ich zabijaniem. Żyjemy dłużej albo krócej, niektórzy żyją tylko kilka dni albo i kilka godzin, ale wszyscy kiedyś pomrzemy. Zgódźmy się jednak co do tego, że czym innym jest umrzeć, czym innym – zostać zabitym.

    Co sądzić o takiej metodzie zapłodnienia poza organizmem matki, gdy naprawdę wyklucza się powoływanie do życia embrionów „zbędnych” oraz selekcję embrionów „wybrakowanych”, słowem, o takiej metodzie, w której naprawdę żadnych embrionów się nie zabija? Jak wiadomo, stosowanie tej metody istotnie zmniejsza szanse na doczekanie się dziecka. To uzasadnia podejrzenia, że nieraz jest ona stosowana tylko w deklaracjach – by uspokoić bardziej wrażliwe sumienia.

    www.stronaoinvitro.pl/salij-in-vitro

  • blue-sky-0

    Oceniono 45 razy -11

    ale ściema, ale nie mam czasu Wam tego wyjaśniać. Smierć potencjalnego życia? nie mamy nad tym kontroli? a kto decyduje o wyborze konkretnego embrionu?
    nazywamy to ewolucją? Ludzie ewoluowali do etapu na którym rozmnażają się pozaustrojowo a wewnątrzustrojowe pary są starszym gatunkiem człowieka? a, no chyba że to opis tego naturalnego sposobu.. tylko że no właśnie - tam NIE MAMY wpływu a tu mamy, czyli - bawimy siew boga albo co gorsza - w nazistów, którzy eliminowali świadomie słabych żeby silny naród nadludzi przetrwał. naturalnie - nie mamy na to wpływu - na szkle - to Ty decydujesz, że urodzi sięto silne i zdrowe, a reszta - Ty je stworzyłeś świadomie i Ty je świadomie kierujesz do uśmiercenia - one już żyją nie są żadnym potencjalnym życiem - żyją i Ty je uśmiercisz. to nie jest program komputerowy na etapie testów, nie naciskasz enter, nie tchniesz w niego życia - on już żyje i ma swoje geny, które Ty badasz i oceniasz - Ty decydujesz czy zda egzamin na życie czy nie.
    obalamy mity,podchodzimy naukowo a co w pierwszym akapicie? cytat emocjonalny z mamy dwójki dzieci który nie zawiera żadnych danych naukowych, tylko opinie i emocje.

  • tece92a

    Oceniono 14 razy -2

    Czy biskupi koloratkami zasłaniają bruzdy wisielcze?

  • kiks11

    Oceniono 10 razy 0

    Problemem wszystkich krzykaczy spod znaku hostii i krzyża wcale nie są owe nieszczęsne zarodki. chodzi o zupełnie cos innego. Zawsze Kościół nauczał, że zycie powstaje z woli boga w akcie małżeńskim poprzez tchnienie ducha w powstającą komórkę podczas zapłodnienia. Innej mozliwości nie było, bo nie było wiedzy. Był to świetny przykłąd na istnienie Boga, bo bez niego nie było mozliwości powstania zycia wg nauczania kościoła. Aż tu nagle okazuje się, że figusa, można życie powoływac bez udziały niezbyt świeżego oddechu bożego, a to obala fundamenty wiary, czyli istnienie boga. I to jest problem KK.

  • mama_mak

    Oceniono 1 raz 1

    To jest dobrodziejstwo nauki! Znalazłam nawet książeczkę dla dzieci, k której sie o tym mówi, "Marta i lekcja religii" - jedno z opowiadań to ciepła i prawdziwa historyjka o in vitro :-)

  • andrzejdialogowski

    Oceniono 11 razy 3

    Autorze dlaczego kłamiesz?
    "Paradoks początku życia polega również na tym, że zawsze związany jest z ryzykiem śmierci potencjalnego życia, nad czym nie mamy i nie będziemy mieć kontroli. Nie nazywamy tego jednak "mordowaniem zarodków", a ewolucją, która dała nam w prezencie, jako gatunkowi, wysoką płodność dopisując drobnym druczkiem wysoki współczynnik selekcji preimplantacyjnej."
    Po procedurze są zarodki, które nie mają szansy na życie. Zapomniałaś kłamczucho?
    Mają być dwadzieścia lat mrożone i potem? Zlew. A może wcześniej testy lub częsci zamienne. Nieistotne?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX