Pierwszy dorosły posiłek malucha - jak się przygotować i jak przetrwać

Pierwsze "dorosłe" jedzenie możemy wprowadzać do diety malucha już od 5-6 miesiąca życia. Jest to wielkie wydarzenie zarówno dla dziecka, jak i dla rodziców. Jak się na to przygotować? W naszym przypadku nie było chyba aż tak źle.

Maluszkom karmionym mlekiem modyfikowanym możemy już od skończenia 4 miesiąca podawać pierwsze "dorosłe" posiłki , z kolei tym, które mama karmi piersią, zaleca się rozszerzanie diety dopiero po 6 miesiącu. Wiele zależy też od samego dziecka, ponieważ to ono musi być przede wszystkim gotowe i chętne do poznania nowych smaków. Jednak również rodzice powinni się odpowiednio przygotować do pierwszych posiłków. Jak poszło w naszym przypadku?

Przygotowanie

PrzygotowaniePrzygotowanie kolaż eDziecko / Co będzie Wam potrzebne do pierwszego posiłku? kolaż eDziecko / Co będzie Wam potrzebne do pierwszego posiłku?

Co będzie Wam potrzebne, żeby usiąść do pierwszego posiłku?

1. długa miękka łyżeczka

2. niewielka miseczka

3. śliniak (chociaż i tak wszystko - łącznie z Wami, będzie umorusane)

4. cierpliwość... dużo cierpliwości

Najlepiej zacząć w godzinach, kiedy maluch jest w dobrym nastroju, np. koło południa, gdy nie jest zbyt głodny, bo inaczej będzie kaprysił. Nowe smaki wprowadzajcie małymi porcjami, np. 3-4 łyżeczki jednorazowo.

Próba pierwsza: groszek

Rozszerzanie diety malucha zaczęliśmy od przecierów z jednego warzywa, żeby zobaczyć jak reaguje na nowy, pojedynczy smak i czy ewentualnie występują reakcje alergiczne. Groszek to zdecydowanie moje najmniej ulubione warzywo, więc wyszłam z założenia, że jeśli mały przetrwa to - wszystko inne mu będzie smakować. Pierwszego dnia większość wylądowała na mamie, część na tacie i spora część na wszystkich częściach garderoby małego człowieka (tylko śliniak pozostał czysty). Po czterech dniach doszliśmy do zjedzenia 5 łyżeczek groszku!

Próba druga: kalafior

Papka z kalafiora nie pachnie ładnie, ani nie smakuje zbyt oszałamiająco. Jednak nasz maluch uznał, że chyba będzie to jego ulubione warzywo, ponieważ już drugiego dnia domagał się dokładki. Próba z groszkiem się udała - wszystko inne już będzie mu smakować.

Próba trzecia: marchew

Słodka, zwykle lubiana przez dzieci. Łatwo pójdzie, pomyśleliśmy. Marchew jednak skończyła podobnie, jak groszek - wszędzie, poza brzuszkiem malucha. Chyba młody nie lubi słodkich smaków.

Próba czwarta i powrót kalafiora

Pomyśleliśmy, że młody miał kiepski dzień, więc marchewka mu nie podeszła. Niestety sytuacja powtarzała się ze wszystkimi słodszymi smakami - dynią czy owocami. Wybawiciel - kalafior musiał wrócić na pole bitwy. Został zjedzony cały ze smakiem. Podobny los spotkał szpinak z ziemniaczkami. Cóż, zawsze zdarzają się wyjątki od reguły - nawet szpinak z kalafiorem mogą być czyimś ulubionym daniem. Następna w kolejce będzie cukinia - trzymajcie kciuki!