1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Komentarze (353)
'Po kiego czorta bierzecie niemowlaki na wakacje?'. Za i przeciw samolotowym podróżom z dziećmi
Zaloguj się
  • stefffon

    Oceniono 1 raz 1

    podczas lotu promieniowanie jonizujące jest ok 80 wyższe niż na ziemi, dużo większe niż np aktualnie w czernobylu...
    ale co tam że niemowlak będzie miał zniszczone DNA, ważne że rodzicom się wydziela dopamina jak go wąchają....

  • stefffon

    0

    rodzice, nie mozna miec ciastka i zjesc ciastka! zachciało się bachora, to pogodzcie sie ze następne 15 lat nie bedziecie mieli czasu abosultnie na nic i wakacje najdalej nad polskie morze!

  • wydzielina_fizjologiczna

    Oceniono 3 razy 3

    Mi małe dzieci nie przeszkadzają. Najgorsze są ich "bapcie".
    Coraz częściej lecąc na urlop spotykam całe 3 pokoleniowe rodziny. Małe dzieci, ich rodzice, oraz ich "bapcie" po 50tce. Te dziwne kobiety ubrane są z reguły w kolorowe szorty i równie pstrokate t-shirty, maja na noeise kolorowe okulary słoneczne, klapki i kapelusze z wielkim rondem bo im się wydaje, że wyglądają jak Meghan Markle. Ale najgorsze jest zachowanie tych "bapć". Zamiast pilnować swoje wnuki, to one zachęcają je żeby poznawały świat i biegały sobie wesoło po samolocie uprzykrzając życie pozostałym pasażerom. Okropne. Już nie będę pisała, co bapcie wyrabiają w hotelach, gdzie pierwsze docierają do restauracji na posiłki i zabierają pozostałym urlopowiczom co atrakcyjniejsze kąski.

  • benkenobik

    0

    Jolbi - gdyby głupota była lżejsza od powietrza kolonizowałabyś już Marsa!

  • Magda Kot

    Oceniono 5 razy -5

    Podróżowanie z małym dzieckiem za granicę było dla mnie niewyobrażalnie trudne dlatego też na taką wyprawę zdecydowaliśmy się w chwili gdy nasz malec skończył 5 lat. Wówczas dziecko więcej rozumiało i współpracowało z nami. Zwiedziliśmy wówczas jedną z wysp Hiszpańskich, na której sporo przemieszczaliśmy się autem. Bezpieczeństwo dziecka w aucie zapewniło urządzenie Smart Kid Belt, które poleciła mi znajoma. Spisało się rewelacyjnie ze względu na łatwy montaż jak i jego mobilność dzięki małemu rozmiarowi i wadze.

  • jiraya486

    Oceniono 1 raz 1

    szczury do bagazowego

  • wojtem

    Oceniono 2 razy 2

    Kilka lat temu moja zona leciala pierwsza klasa linia Qantas z Sydney do Londynu. W pierwszej klasie bylo bodaj 12 miejsc. Dzieciak wyl przez 24 godziny. Od tego czasu sporo sie zmienilo i wiekszosc linii lotniczych nie wpuszcza niemowlat do pierwszej klasy

  • tomasz78abc

    Oceniono 6 razy -4

    zwiedzajac swiat nie spotkalem bardziej rasistowskiego narodu niz polacy

  • hirvi1

    Oceniono 5 razy 5

    "Jestem w stanie przypomnieć sobie może kilka lotów, podczas których dziecko płakało. I oczywiście nie cały lot, a 5,10 czy ewentualnie 20 minut."
    Super, że pani przywołana jako specjalistka jest w stanie przypomnieć sobie akurat takie loty, ale wyżej zacytowano wypowiedź osoby, która miała pecha trafić na inną, znacznie gorszą sytuację.

    Skoro PKP zdobyło się na wysiłek "stref ciszy", to postulat "samolotów tylko dla dorosłych", albo "samolotów ciszy" nie wydaje mi się zupełnie szalony (choć to zupełnie inna skala wysiłku logistycznego). Rozumiem, że rodzice małych dzieci też chcą, a czasem muszą podróżować. Ale rozdarty dzieciak w samolocie potrafi sprawić, że podróż stanie się mocno uciążliwa. A jeśli jest tych dzieci więcej...

  • boo-boo

    Oceniono 11 razy -7

    "Wielu pasażerów nie ukrywa, że małych dzieci w samolocie sobie nie życzy"
    To niech sobie pasażerowie prywatne samoloty kupią jak nie pasi.
    Ja już wolę wrzeszczące wniebogłosy dzieci niż zapitych Januszy robiących na pokładzie burdel- wtedy żaden z tych świętojebliwych pasażerów nie ma odwagi się odezwać.

  • krysik90

    Oceniono 8 razy -4

    A janusze jedzacy kielbasy lub kanapki z mielonym lub inne "potrawy" o podobnym zapachu to jest wszystko ok

  • j_p_salomonczyk

    Oceniono 12 razy 8

    Nie jest prawdą, że wszystkie dzieci są nasze. One są tylko swych rodziców. Nie widzę powodu by rezygnować ze standardu podróży, korzystania z restauracji tylko dlatego, że jakiejś mamusi czy tatusiowi przyjdzie na myśl by ograniczać prawa innych. Ograniczać przez dyskomfort obcowania z ich bachorami! Ciekaw jestem jak taka mamuśka czy tatusiek by zareagowali gdyby posadzono ich obok pijanego, pierdzącego, wrzeszczącego i cuchnącego pijanego oprycha!

  • elazurek75

    Oceniono 10 razy -2

    Polakom wszystko przeszkadza. Na wakacjach unikam jak mogę towarzystwa innych Polaków. Bo mogę się nasłuchać teorii spiskowych- pokój najgorszy, drinki oszukane, obsługa się nie uśmiecha. Pokręcony naród- za daleko było na zachód, a za blisko wschód. Zawsze zostanie w nas kompleks wieśniaka.

  • buli01

    Oceniono 11 razy 7

    Każdemu wyrozumiałemu i oczywiście muszącemu lecieć z niemowlakiem na wakacje, powiem tak. Wasza wolność do robienia co wam się podoba kończy się tak gdzie wasze "chcę, mogę, lubię" wchodzi w nazwijmy to moja przestrzeń życiową.Ja ani nie chcę ani nie lubię a muszę wysłuchiwać ryków waszych dzieci. Tak jak miałem wątpliwą przyjemność ostatnio przez jakieś 18h lotu.
    Nie jest istotne czy "uprzyjemnia się" 12h komuś płaczącym dzieckiem czy w inny sposób.
    Ciekawy jestem jak by wyglądało gdyby wszyscy robiliby to co "mogą, chcą, lubią".Każdy lubi robić co innego, a móc można de facto wszystko tylko za niektóre rzeczy karają ;).
    Ci wyzwoleni co "mają prawo" i "nikt im nie zabroni" zazwyczaj bardzo usilnie będą egzekwować swoje prawa jedynie do swojej wolności, depcząc przy okazji wolność innych ludzi.

  • lovetotravel

    Oceniono 12 razy -8

    Ludzie!Litosci! Nikt z nas doroslych juz nie pamieta jak będac dzieckiem podrozowal z rodzicami pociagiem czy to autokarem?! I watpie aby kazdy z nas znosil taka podróż w ciszy...Pociag,autokar,samolot to publiczny transport, wiec dostepny dla wszystkich...Odrobine zrozumienia i tolerancji dla rodzicow i malych dzieci bo dla nich taka podroz tez jest stresujaca.Pozdrawiam

  • szoferek1

    Oceniono 7 razy 3

    W jednej z arabskich linii lotniczych przy wejściu do samolotu jest tabliczka..."dzieci wychowywane bezstresowo wprowadzać na smyczy i w kagańcu"

  • horatio_valor

    Oceniono 15 razy 13

    Leciałem kiedyś samolotem na inny kontynent. Przede mną lecieli rodzice z niemowlakiem, który na początku podróży zechciał był wykonać solidnego kupala, ponieważ fetor rozniósł się niemiłosierny. Myślałem, że rodzice natychmiast zainteresują się usunięciem niedogodności, ale byłem w błędzie. Kolejne 10 godzin musiałem spędzić w oszałamiających wyziewach dziecięcych jelit, których nie mitygował nawet włączony nawiew. W tej atmosferze również spożywane były posiłki. Czy odczuwany silny dyskomfort czyni mnie złym, nietolerancyjnym człowiekiem?

    Nie jestem przeciwko dzieciom z definicji. Ale chcę spędzić podróż w otoczeniu współpasażerów, którzy nie śmierdzą, nie machają bezładnie kończynami, nie rzucają przedmiotami, nie wrzeszczą, nie wykonują niekontrolowanych ruchów i nie płaczą. Gdyby obok mnie siedział dorosły pasażer, który darłby mordę, kopał otoczenie, a na koniec postawiłby cuchnącego klocka w spodnie, nienawidziłbym go dokładnie tak samo.

  • hunkyyankee

    Oceniono 12 razy 6

    Dziecioroby, nie jesteście sami na świecie! Okradacie uczciwych ludzi z 500+, każecie płacić na książki swojego potomstwa i jeszcze w samolotach zabieracie uczciwym ludziom chwilę spokoju. Kopanie w fotele, darcie ryja, stolec w pieluchę i smród na cały samolot. Dziękujemy wam, dziecioroby.

  • byann

    Oceniono 14 razy -10

    Lekarze odradzają? Którzy? Pewnie dr. Janusz, wychowany przez Grażyną.
    Moje dzieci latały jak miały po dwa tygodnie. W samolocie chrapały. Ryczały tylko podczas międzylądowania (loty z przesiadką).

  • Azik Pazik

    Oceniono 19 razy 15

    Też miałem małe dzieci, i naturalne było, że albo na czas wyjazdu zostawiamy babci albo po prostu poczekamy te trzy lata, aż dziecko będzie sobie siedzieć i rysować w czasie lotu. I oglądać świat, a nie męczyć się okrutnie przez dwa tygodnie, w upale.
    Poprawność polityczna mnie przeraża. 150 osób może przeżywać gehennę w czasie lotu, bo jedna paniusia ma ambicję uczyć ich wyrozumiałości.
    Miałem też sytuację, kiedy rozwydrzony kilkuletni młodzieniec siedzący za mną kopał i szarpał mj fotel przez dwie godziny lotu. Kiedy zwracałem uwagę, Mamuśka mówiła mu cichutko "Dastinku, nie rób tak" a Dastinek walił jeszcze mocniej.
    Jeśli raz w roku mam wakacje, i raz w roku lecę i raz w roku przez dwa tygodnie chcę odpocząć i naładować baterie na kolejny rok, to niech nikogo nie dziwi, że nie mam wyrozumiałości dla wrzeszczących, kopiących i skaczących po fotelach Dastinków i Dżesik.

  • 24iwona

    Oceniono 7 razy -1

    Podróż z dzieckiem samolotem to duże wyzwanie dla rodziców. Wiele razy latałam z dziećmi na wakacje odkąd ukończyły półtora roku. Tylko raz młodsze dziecko zaczęło piszczeć podczas mocnych turbulencji. Córka piszczała z radości myśląc, że to huśtawka, gdzie dorośli w tym czasie wymiotowali i chowali głowy między kolana.
    Wszystko zależy od przygotowania się do podróży bo utrzymanie dziecka w miejscu wiele godzin to nielada wyczyn. Zawsze miałam ze sobą książeczki, kredki ulubione zabawki. To zwykle wystarczało żeby zająć malucha.
    Niestety są rodzice, którzy preferują tzw. "bezstresowe chowanie". Te dzieci szarpią za fotele pasażerów, kopią, wrzeszczą a rodzic nie reaguje. To Tych rodziców nie wpuściłabym na pokład.
    Jeśli chodzi o karmienie niemowlęcia podczas lotu to nie rozumiem tych co są przeciwni. Żadnemu facetowi to nie przeszkadza tylko kobietom, które latają z gołym biustem po plaży mimo, że są tam dzieci i inni, którym może to przeszkadzać. Matka karmiąca nie ma się czego wstydzić, ale ta co lata toplez zwykle nie ma co pokazać a jednak to robi.

  • ligand17

    Oceniono 13 razy 9

    Kiedyś miałem taką wątpliwą przyjemność: lot z Cypru do Polski. Wylot o 2 w nocy. Na pokładzie 2 niemowląt: płacz non-stop. Jak jedno przestawało, to drugie automatycznie zaczynało. Wycie było słychać w całym samolocie. Nie dawało się zmrużyć oka. I tak przez bite 4 godziny. Ludzie wychodzili z samolotu ledwo żywi.
    Potem złożyło się tak, że przez 1,5 roku latałem samolotem co tydzień za granicę - Niemcy, Włochy, Austria, Wielka Brytania. Za każdym razem jak widziałem, że do samolotu wchodzi para/matka z niemowlęciem (o dziwo nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek widział ojca z niemowlęciem), to się wzdrygałem - tak z 2/3 przypadków lot był nieprzespany, bo niemowlę płakało.
    Jak teraz żona mnie namawia, żebyśmy polecieli z półroczną córką na wakacje to mówię stanowcze "nie". Może i mała jest spokojna na co dzień i nie płacze, ale jak w samolocie zacznie się zmieniać ciśnienie to nie wiadomo, jak zareaguje. Niech podrośnie jeszcze z rok. Jak będzie jej można normalnie wytłumaczyć, co ma robić, to możemy lecieć.

  • krflis

    Oceniono 5 razy 5

    Zachowanie dzieci jest uzależnione w największym stopniu od opiekunów. Może mam ogromne szczęście, ale nigdy nie narzekam na rodziców z małymi dziećmi. Płacz przy starcie i lądowaniu jest uzasadniony. Poza tym, raz poprosiłam o przypilnowanie, aby dziecko nie kopało w mój fotel. I nie spotkało mnie nic złego, a tylko przyjemna rozmowa. Dużo gorzej wspominam zachowania dorosłych nie tylko w samolotach, też w pociągach na długich trasach, ale to nie ten temat

  • miriam_73

    Oceniono 15 razy 15

    Nie mam nic przeciwko dzieciom w samolocie, pod jednym wszak warunkiem - będą odpowiednio "zaopiekowane" przez dorosłych. Latamy z mężem często i czasami jest to wyjątkowo uciążliwe, zwłaszcza na naszej stałej linii w sezonie letnim, gdy na rejsach pojawiają się wakacyjne rodziny. O ile też np. w stosunku do "nadużywajacych" w samolocie, albo np. firmowych ekipach integracyjnych (przerobiliśmy ostatnio taką w maju, grrr...) obsługa reaguje szybko i stanowczo, to z rodzicami z dziećmi jakoś dziwnie trudno doprosić się czasem o odpowiednia interwencję. Ja rozumiem, gdy maluszek płacze, bo jest np. głodny, bolą uszka gdy zmienia się ciśnienie, czy gdy ma mokro. Ale wtedy mama/tata powinien możliwie szybko zareagować. Natomiast nie toleruję i nie do przyjęcia są dla mnie dzieci biegające po całym samolocie (jakoś szczególnie nasila się to gdy zaczyna jeździć serwis... To jest po prostu niebezpieczne!!!), potrącające współpasażerów wzdłuż całego korytarza (nagminne, trudno zmusić rodziców do interwencji), kopiące siedzenia przed sobą, przy zerowej reakcji rodzica, śpiewające na cały regulator, piszczące, itd. Sorry, jeśli dana rodzina podróżuje z dzieckiem, to winna zadbać o to, żeby dziecko w czasie lotu zająć - przecież doskonale sprawdzają się komputery czy tablety, kolorowanki, książeczki itp. Zabiera się soczki, coś do jedzenia. Trzeba po prostu odpowiednio przygotować siebie i maluszka do lotu oraz nie uważać, że w czasie lotu jest się zwolnionym z czegokolwiek, a w szczególności z obowiązku zajęcia się własnymi dziećmi. KAŻDY pasażer w danym samolocie zapłacił za swój przelot i ma prawo poszanowania swojej wygody i komfortu ze strony innych pasażerów. Planując podróż z dzieckiem, niestety lub stety, trzeba także wziąć to pod uwagę. Współpasażer może nie lubić cudzych rozbrykanych i głośnych dzieci i tyle. I ma do tego prawo.

  • alberto_srapovoli

    Oceniono 14 razy 0

    A mi przeszkadzaja grubi. Bo zajmuja za duzo miejsca, glosno sapia i sa spoceni i czesto smierdza. I tak przez caly lot. Nie wpuszczac.

  • llenovoo

    Oceniono 21 razy 11

    Ależ oczywiście, że "po kiego czorta bierzecie niemowlaki na wakacje?"!!!
    One nic nie będą pamiętać, umęczą zarówno was, jak i innych ludzi nie mających gdzie uciec od dziecio-terroru przez długie godziny w małym i wąskim samolocie.
    Na argument - to co mam zrobić, oddać niemowlaka jakiejś obcej niańce? - natychmiast odpowiadam: babciom, dziadkom, siostrze zostaw na ten tydzień! A jak nie masz takowych lub też nie masz takich możliwości, to siedź w domu albo jedź nad najbliższą rzekę.
    Młode pińdzie nie chcą zrozumieć, że przez pierwsze dwa/trzy lata to ich egoistyczne zachcianki dziecko i natura mają kompletnie w d00pie, a ich rola polega na tym, żeby się dla tego dziecka przez ten czas 2-3 lat jednak trochę poświęcić. Ale nie, "ona przecież tak długo chodziła w męczącej ciąży", "ona JUŻ pół roku zajmuje się dzieckiem i CHCIAŁABY DO ŚWIATA", "ona ma JUŻ od prawie roku DOSYĆ TYCH PIELUCH, ZUPEK I KUPEK", itp. A kogo to, q--, obchodzi?! Dziecko to nie zabawka, a rola rodzica to nie serial z samymi uśmiechniętymi gębami i pięknymi, światowymi ludźmi bez problemów jak z plakatu reklamowego.
    Nowy, nowoczesny i współczesny typ egoistycznej i hedonistycznej baby nie może pojąć, że do dwóch lub trzech lat życia dziecka, na wypoczynek, to niech ona sobie jeździ na wieś albo nad jezioro, bo jej prawdziwa rola, to jest być przy dziecku, a nie męczyć je i innych, żeby zrobić dobrze i wygodnie dla swojej własnej matczynej d00py. Dziecko pod palmę to się zabiera wtedy, gdy jest już trochę przystosowane do życia wśród ludzi. Na ale przecież jak to - naaa Maazuuryy??? Siara, wtedy nie będzie zdjęć z palmą na fejsa lub ista i te idiotki nie będą czuły się dowartościowane, no i ich kooleżanki nie będą przecież (-zdaniem tych idiotek) zazdrościły!
    I jeszcze jakaś "podróżniczka" przywoływana w artykule jako coś w stylu pseudo-autorytetu... Kobieto, w domu trzeba było dzieci wychowywać przez pierwsze lata a nie się po lotniskach szlajać męcząc te dzieci, siebie i jeszcze innych nic niewinnych ludzi! No ale pani jest dziennikarką a mężem - niemiecki fotograf (proszę - jak ŚWIATOWO!), więc pewnie uznali (a raczej - uznała), że "oni musieli", bo praca, zarobki, itp.
    Nie, q--, nie musieli, a egoistycznie chcieli! Dziś w większości krajów, jak się chce, to przez min. dwa lata po porodzie kobieta może nie pracować, a zająć się właśnie czymś dużo ważniejszym, niż: kariera, zawodowe ambicje, lans, własny egoizm, kreowanie wizerunku lub realizowanie się społecznie i zawodowo...
    No ale to przecie takie nienowoczesne, niepostępowe, niefeministyczne, nieliberalne, takie trochę jakby z pół-średniowiecza... Prawda...?
    Świat skretyniał i ci nowi "postępowi" ludzie również... :(

  • anija82

    Oceniono 17 razy 13

    Nie zamierzam jeździć na żadne urlopy (czy to w Polsce, czy za granicą) z dzieciakiem, póki ten nie osiągnie wieku, w którym będzie w stanie coś zapamiętać, a ja będę w stanie się z nim po ludzku dogadać. Takiemu dzieciakowi i tak nie zrobi to różnicy, a mi w zasadzie szkoda kasy, bo zapierdzielać przy potomku to mogę i w domu. Uważam, że targanie wszędzie niemowlaka to lanserskie uprawianie sztuki dla sztuki; z wypoczynkiem rodzica też nie ma za wiele wspólnego - a urlop jest przecież od tego, żeby wyluzować i naładować akumulatory na dłuższy czas.

  • crokofon

    Oceniono 15 razy -7

    A teraz uwaga! :) Założę się, że ci co teraz narzekają na płaczące dzieci w samolocie, tak samo za parę lat będą latać ze swoimi dwulatkami (nie licząc wyjątków - singli, bezdzietnych itd.). Bo co, nie będziesz nigdzie latał przez 10 lat bo urodziło ci się dziecko? :D

  • P B

    Oceniono 12 razy 10

    W samolocie obowiązują pewne standardy zachowań- mówi się ściszonym głosem, media na słuchawkach. Płacę za bilet i oczekuję pewnego komfortu podczas lotu.
    Dzieci bywają różne, to rodzic powinien wiedzieć czy malec nadaje się do takiej podróży, bo za swe dziecko odpowiada. Loty bywają o różnych porach, powinno się to dostosować pod rytm dziecka. No i loty bywają opóźnione, często sporo, co też ma znaczenie.
    Mój syn uwielbiał podróżować, od razu przycinał komara.
    Wrzeszczącego bachora nie zabrałabym publicznym transportem.

  • jiraya486

    Oceniono 10 razy 6

    Dobra. Jesli bede sciskal niemowlakowi palec przez 2-3 godziny i patrzyl jak ryczy - czy jestem sadysta? Jestem. Zatem jesli matka swiadomie pakuje taki maly bochenek na poklad gdzie ono cierpi i WIE ze cierpli a nie moze nic zrobic bo niemowlak nie rozumie ze musi przelykac / odblokowywac zatkane uszy / nie jest SWIADOME sytuacji i po prostu instynktownie krzyczy o pomoc = taka matka jest sadystka i powinno jej sie to dziecko odebrac. Nalezy wprowadzic minimalny wiek kiedy dziecior ma wstep na poklad, taki wiek bylby ustalany bardzo latwo. Mowisz cdzieciakowiu co go czeka i czy rozumie ze ma sie zachowywac, jesli swiadomie potwierdza - wtedy jest wpuszczany na poklad. Reszta szczurow powinna byc wstawiana z bagazem pod podloge albo nalezy zutylizowac bagaze nad glowami - stworzyc specjalne kapsuly gdzie decybele bylyby tlumione a mamusie moglyby sobie patrzec przez szybke jak torturuja swoje pociechy.

  • bmarten

    Oceniono 13 razy 7

    Dyskutantko, po polsku mówi się "pretensjonalne". Bzdoli Pani pisząc, że 70-latkowie są uciążliwi w podróżach. Natomiast zawsze i wszędzie uciążliwe są wrzeszczące lub biegające (w zamkniętej przestrzeni) bachory. Mamuśki i tatulciowie zakładają, że ich bachorów nie dotyczą żadne ograniczenia czy zasady porządku publicznego, a nawet że mają jakieś specjalne przywileje w stosunku do reszty społeczeństwa. Nie potrafią bądź nie chcą zdyscyplinować i wychować swoich bachorów, które najczęściej bywają uciążliwe dla otoczenia.

  • aleksandria65

    Oceniono 11 razy 11

    W znaczącej większości to nie dzieci przeszkadzają, ale brak reakcji ich głupich bezstresowych rodziców! Dziecko w czasie lotu trzeba czymś zająć, a nie pozwalać wyć czy biegać po pokładzie godzinami, aż się zmęczy i "padnie"! Uważam, że linie powinny poważnie rozważyć osobne loty dla rodzin z dziećmi. Wtedy moje wyje i twoje wyje i nikomu to nie przeszkadza! (wtedy tylko można współczuć załodze)!

  • drdr2

    Oceniono 9 razy 5

    Latam kilkanaście razy w roku i oczywiście uważam, że dzieci powinny podróżować w luku bagażowym, razem z wózkiem. A tak na serio to dzieci najczęściej płaczą przy starcie i lądowaniu, bo uszy je bolą. Upiorne kilkulatki wyjące bez powodu zdarzają się rzadko. Mi bardziej przeszkadzają podchmieleni ludzie, toczący głośne rozmowy, których koleje życia muszą poznać pasażerowie 10 kolejnych rzędów

  • rikol

    Oceniono 14 razy 8

    Chorzy ludzie. Uważają, że świat istnieje tylko dla nich,a inni mają się dostosować. W mojej rodzinie są dzieci, ale jakoś nikt nie wpadł na to, żeby lecieć samolotem na wakacje do Egiptu. Dla dziecka jest to męczarnia, dla rodziców też, o osobach postronnych nie wspominając. Po prostu ewidentny brak kultury.,

  • kaska82

    Oceniono 18 razy -6

    Jestem mamą małego dziecka z autyzmem. Gdybym się przejmowała tym co według większości rodaków powinnam i czego rzekomo mi nie wolno to mój syn nie widziałby świata poza czterema ścianami. Jako matka niepełnosprawnego muszę nauczyć moje dziecko życia w społeczeństwie, nikt za mnie tego nie zrobi. Tymczasem oczekuje się ode mnie, że zrezygnuję z siebie, bo mam żyć dzieckiem, dla dziecka i pod dziecko, do śmierci, mam być herosem bez prawa do słabości. Nie wolno mi zabrać dziecka na wakacje, bo jakim prawem mnie na nie stać, powinnam się wszystkim wokół tłumaczyć z tego, że chodzę raz w miesiącu do fryzjera i że nie brak mi zęba na przedzie. Zabieram syna wszędzie, lubi jazdę autobusem, chodzę z nim do kawiarni, lot samolotem jeszcze przed nami, ale nie zrezygnuję. Ciągle ktoś mi mówi jak mam żyć, każdy poucza, wie co mam myśleć i jak postępować z takim dzieckiem. Kiedyś nawet przeczytałam, że "z dzieckiem autystycznym nie chodzi się do sklepu". No litości... Najlepiej nie chodź z nim nigdzie, nie kłuj w oczy widokiem i zachowaniem, udawaj, że nie istniejesz, po co żyjesz.

  • fioletowy_pingwin

    Oceniono 5 razy -3

    Nie latajcie tanimi liniami, tam jest mniej bachorni, bo Grazynke nie stac ;) Kocham pierwszy rzad, i na szczescie moge czesto latac biznesowka, Grazynke tez nie stac ;)

  • lucusia3

    Oceniono 13 razy -1

    Jasne, ze przeszkadzają, podobnie jak gadające całą drogę osoby, rechocące w knajpach podpite korpo, pan, który o kulach nie może się wygrzebać z siedzenia, a ponadto kosiarka sąsiadów, samochody jadące rano w tym samym kierunku co my, niebieska skoda, która zastawia najlepsze miejsce parkingowe, koleżanka z pracy,która bez przerwy, nawet przy morzach, otwiera okna i drzwi dla przeciągu, bo jej "duszno", turyści przechodzący stadami przez centrum. Tysiące rzeczy mi przeszkadza, ale ze względu że żyję między ludźmi, daję radę, bo nie rozpamiętuje, jak to mi jest niewygodnie, że oni wszyscy istnieją. Może korpo obsługuje moje konto, starszy pan napisał podręcznik do medycyny, dzięki któremu, mi pomagają, rozgadani państwo to elektryk dbający o sieć w mojej okolicy, a pani to z Sanepidu, bada nasza wódę pitną. A dzieci - może to będzie mój fizjoterapeuta, gdy ja będę stara, kierowca taksówki, wynalazca leku na alzheimera. Bez nich byłoby znacznie trudniej żyć. Zniosę niewygody.

  • pm7303

    Oceniono 10 razy -6

    Jak się leci badziewnym (tanim) czarterem, to nie ma co za bardzo narzekać. W klasie biznes, jak żyję żadnego dziaciaka nie widziałem.

  • coalesce

    Oceniono 23 razy 19

    >> Nasze dziewczyny podróżują od 3. miesiąca życia, były w ponad 40 krajach.

    Ok, ale po ch...? Abstrahując już od tego, że rzygam tymi wszyskimi "podróżnikami".

  • cameel.m

    Oceniono 18 razy 16

    Zupełnie abstrahując od uciążliwości dla współpasażerów, nigdy nie zrozumiem jak jest sens ciągania niemowlaka na drugi koniec świata na wakacje? Ani to dziecko nie wypocznie ani rodzice. To tylko dodatkowe kłopoty i uciążliwości, i to w hurtowych ilościach. A zupełnie w bonusie narażamy dziecko na mnóstwo ciekawych infekcji od tych spowodowanych samym lotem po różne tropikalne ciekawostki - ostatnio na kanarach wykryto jakąś fajną gruźlicę (pozdrowienia dla proepidemików - lećcie z dziećmi udowodnić bezzasadność szczepień). Sam miałem 2 dniową zemstę faraona po pierwszym locie na południe Europy.

  • juliusz.verne

    Oceniono 6 razy -6

    Tu mieli na myśli normalne linie, gdzie dzieci wpuszcza się pierwsze, a nie lowcosty.

  • rajqu

    Oceniono 19 razy -17

    NAJBARDZIEJ NIEZNOSNI SA PIJANI NA BEZCLOWCE BEZDZIETNI I EGOISTYCZNE PARY. DZIECI TO PRZYSZLOSC.
    Ja mysle ze sprawe mozna odwrocic. Niech bezdzietni jezdza swoimi srodkami transportu. Czemu rodzice maja sie dostosowywac?

  • sajgon22

    Oceniono 16 razy 16

    To są efekty braku zasad współżycia społecznego. I robienia z dzieci bogów. Jeśli ktoś decyduje się na dziecko, to powinien mieć świadomość, że na jakiś czas z pewnych rzeczy rezygnuje. Na korzyść dziecka. Pediatrzy mówią, że do roku życia dziecku nie zmienia się klimatu. Nie bodźcuje się takiego młodziutkiego organizmu. Tylko współcześni młodzi - rodzice i nierodzice - chcą wszystkiego. Jeszcze całkiem niedawno obowiązywały zasady, dokąd można, a dokąd nie można zabierać dzieci. Np. na pogrzeb. Dziecko nie może przeszkadzać innym. Tak jak i jeden dorosły drugiemu.

  • sraczezwersacze

    Oceniono 15 razy 13

    Dużo ważniejszy aspekt.... Olbrzymie ryzyko ZDROWOTNE dla takiego niemowlaka. I nie mówię tu o zagrożeniu w samolocie, tutaj rzeczywiście zagrożeni są dorośli pasażerowie (poboczna sprawa to brak asertywności pasażerów. Jeśli oczywiście nikomu to nie przeszkadza to gitara, ale bywały już na świecie wygrane pozwy o odszkodowanie za uciążliwe warunki lotu. Działa to "korygująco" i "otrzeźwiająco" zarówno na "przyjazne dzieciom" linie lotnicze jak i "dzieciocentryczne" mamuśki). Wracając do tematu. Zmiana klimatu/szerokości i długości geograficznej to nie tylko zmiana krajobrazu ale i flory bakteryjnej/wirusowej. Takiej FIZJOLOGICZNEJ, NATURALNEJ dla danego regionu świata. Takiej która znajduje się w lokalnym jedzeniu (z definicji żadne jedzenie nigdzie na świecie nie jest "sterylne"), wodzie a nawet w wydychanym przez tubylców powietrzu szczególnie w pomieszczeniach o małej kubaturze. Stąd biegunki podróżnych, stąd zalecenia szczepień dla poszczególnych regionów. O ile osoby dorosłe (i dzieci powyżej 6-7 roku życia) mają wykształcony układ immunologiczny i przede wszystkim mają "z czego" tracić płyny ustrojowe to tyle w przypadku niemowlaka ważącego 3-5 kg kilka luźnych kupek, 2-3 razy wymioty i niechęć do przyjmowania pokarmów/płynów, przede wszystkim GORĄCZKA - oznaczają błyskawiczne odwodnienie, ryzyko wstrząsu (z drgawkami i utratą przytomności - znajomy to przerabiał z 2-latkiem (!!!) na tropikalnej wyspie, a jakże!) i zgonu...O dostępności do nawet zwykłych szpitali (ponadprogramowy lot rejsowy między wyspami, ew. transport wodny) i sensownym kontakcie w j.angielskim z lokalnymi doktorkami nie wspomnę....

  • komentarz.24

    Oceniono 10 razy 10

    Babcia mnie uczyła: uważaj, przysłowia mogą kłamać. Nie rób tego co komuś niemiłe, a nie tego, co tobie. Miarą kultury społecznej jest szanowanie czyichś praw, nie narzucanie własnych.

  • tywinlannister

    Oceniono 4 razy -4

    Za takie debilne wpisy na forum proponuję po prostu je zamknąć. Nie warto tego utrzymywać dla takiej patologii.

  • radeberger

    Oceniono 17 razy -11

    Dlaczego jadę z dzieckiem? Bo nie mam z kim go zostawić..?

    Faktem jest, że lecąc liniami arabskimi, kiedy dziecko zaczyna płakać - zupełnie obca starsza arabka potrafi sama z siebie rzucić się do kołysania go. No, ale w końcu to barbarzyńcy i nie dorastają nam kulturą..

  • adam_nar

    Oceniono 12 razy 8

    Przecież wiadomo, że "madki" jeżdżą na urlopy dla siebie, a dziecko biorą jako bagaż podręczny bo muszą. Normalne matki najczęściej jeżdżą odpocząć na wieś, do lasu, gdziekolwiek gdzie nie ma tłumów. Znak naszych czasów...

  • Radek Pacia

    Oceniono 18 razy -12

    Czyli dzieci won. A potem co? Kto jeszcze? Może limit wieku? A może test na inteligencję? Lecialem z 4-ro latka. W jedną stronę spała. W drugą bawiła się. I owszem pomarudzila bo była zmęczona. Tyle że to wina pory wylotu A nie jej własną. Bezdzietnym poradzę. Jak wam przeszkadza nie jedźcie nigdzie. A nie lubiących własnych dzieci na tyle by je zabrać na słoneczne wakacje spytam. Po co macie dzieci?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX