1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Komentarze (353)
'Po kiego czorta bierzecie niemowlaki na wakacje?'. Za i przeciw samolotowym podróżom z dziećmi
Zaloguj się
  • rajqu

    Oceniono 19 razy -17

    NAJBARDZIEJ NIEZNOSNI SA PIJANI NA BEZCLOWCE BEZDZIETNI I EGOISTYCZNE PARY. DZIECI TO PRZYSZLOSC.
    Ja mysle ze sprawe mozna odwrocic. Niech bezdzietni jezdza swoimi srodkami transportu. Czemu rodzice maja sie dostosowywac?

  • etykieta.zastepcza

    Oceniono 26 razy -16

    Mógłbym zapytać: na cholerę ludzie pchają się wszędzie z psami, choć ich tam nie chcą. Do parków z psami, do sklepów i galerii handlowych z psami, do środków komunikacji z psami, do pociągów i samolotów z psami, do restauracji i kawiarni z psami, na plaże z psami (choć w sezonie są na to zakazy, ale są i wydzielone plaże dla psiarzy, choć ci z nich nie korzystają, bo po co, kiedy wg nich można z psami wleźć wszędzie), wszędzie się naprzykrzają z tymi obrzydliwymi, sraącymi i śmierdzącymi kundlami?
    No ale dzieci to nie psy, a psy to nie dzieci. Dzieci to dzieci, gatunek ludzki i nie rozumiem pretensji, że człowiek z mniejszym człowiekiem, swoim potomkiem spędza czas i wakacje. To jest oczywiste i nie podlega żadnej dyskusji. Ci, którzy tego nie rozumieją, a równocześnie wpjedralają się wszędzie ze swoimi pieseczkami, to chorzy ludzie, poye-bani idioci.
    Jak dla mnie - dzieci wszędzie są "welcome". Mogą się drzeć, wrzeszczeć, łazić po restauracji, brudzić, syfić, być "nieposkromione" i tak dalej. To są dzieci. Nie przeszkadza mi to. Nigdy nie przeszkadza.

  • selica

    Oceniono 19 razy -13

    Loty samolotem z dziećmi są legalne. Zatem ci którzy maja coś przeciwko maja wybór - zacisnąć zęby, albo nie lecieć.

  • Radek Pacia

    Oceniono 18 razy -12

    Czyli dzieci won. A potem co? Kto jeszcze? Może limit wieku? A może test na inteligencję? Lecialem z 4-ro latka. W jedną stronę spała. W drugą bawiła się. I owszem pomarudzila bo była zmęczona. Tyle że to wina pory wylotu A nie jej własną. Bezdzietnym poradzę. Jak wam przeszkadza nie jedźcie nigdzie. A nie lubiących własnych dzieci na tyle by je zabrać na słoneczne wakacje spytam. Po co macie dzieci?

  • radeberger

    Oceniono 17 razy -11

    Dlaczego jadę z dzieckiem? Bo nie mam z kim go zostawić..?

    Faktem jest, że lecąc liniami arabskimi, kiedy dziecko zaczyna płakać - zupełnie obca starsza arabka potrafi sama z siebie rzucić się do kołysania go. No, ale w końcu to barbarzyńcy i nie dorastają nam kulturą..

  • gr_ub_y

    Oceniono 13 razy -11

    Mnie dzieci nie przeszkadzają.

    Nie akceptuję natomiast zadeklarowanych kodziarzy.

    Ci to dopiero potrafią spierdzielić podróż.

    Ostatnio, jednego nawet kapitan statku powietrznego zrzucił do Jangcy z 11km. Robiliśmy zakłady czy trafił.

  • melka_06

    Oceniono 19 razy -11

    Na trasach z WB i Irlandii lata pełno dzieci, wcale nie na wakacje. Samolot to transport jak każdy inny. Ludzie mający dzieci mają siedzieć na miejscu? Ktoś te dzieci musi rodzić.

  • byann

    Oceniono 14 razy -10

    Lekarze odradzają? Którzy? Pewnie dr. Janusz, wychowany przez Grażyną.
    Moje dzieci latały jak miały po dwa tygodnie. W samolocie chrapały. Ryczały tylko podczas międzylądowania (loty z przesiadką).

  • tilo23

    Oceniono 19 razy -9

    Lot samolotem nie jest obowiązkowy dla nikogo. Można na przykład pielgrzymować, jechać rowerem, albo w ogóle nie podróżować. Wtedy problem nieakceptowanego pasażera maleje.

  • lovetotravel

    Oceniono 12 razy -8

    Ludzie!Litosci! Nikt z nas doroslych juz nie pamieta jak będac dzieckiem podrozowal z rodzicami pociagiem czy to autokarem?! I watpie aby kazdy z nas znosil taka podróż w ciszy...Pociag,autokar,samolot to publiczny transport, wiec dostepny dla wszystkich...Odrobine zrozumienia i tolerancji dla rodzicow i malych dzieci bo dla nich taka podroz tez jest stresujaca.Pozdrawiam

  • fakej

    Oceniono 8 razy -8

    Najbardziej rozwrzeszczany bachor czy najbardziej awanturujacy sie moczymorda nie bedzie gorszy od debila przy kontroli bezpieczenstwa. Roznica polega na tym, ze ci pierwsi, chociaz nieco uprzykrzaja zycie to jednak nie obmacuja, nie zadaja debilnych pytan i ogolnie nic od ciebie nie chca.

  • tilo23

    Oceniono 20 razy -8

    To jest naprawdę temat do dyskusji? Czy latać z małymi dziećmi? A będziemy dyskutować czy latać z nastolatkami, czy 20-łatki powinny się w samolocie odzywać? Czy może lecieć pani z dużym kokiem jak zasłania widok? Czy można się przed lotem perfumować itp.? A co z rudymi? Przecież to idiotyzm. Człowiek ma prawo podróżować i już. Kretyński temat.

  • abradaab

    Oceniono 24 razy -8

    My latamy z córeczką od jej 8-go miesiąca życia. Nieprawdą jest, że mamy pierwszeństwo wejścia na pokład z małym dzieckiem, chyba że je sobie wykupimy. Mamy to szczęście, że malutka zasypia jak samolot startuje i budzi się już po wylądowaniu. Z doświadczenia wiem, że jest różnie. Nigdy nie spotkaliśmy się z krytyką ze strony innych pasażerów, wręcz odwrotnie....

  • boo-boo

    Oceniono 11 razy -7

    "Wielu pasażerów nie ukrywa, że małych dzieci w samolocie sobie nie życzy"
    To niech sobie pasażerowie prywatne samoloty kupią jak nie pasi.
    Ja już wolę wrzeszczące wniebogłosy dzieci niż zapitych Januszy robiących na pokładzie burdel- wtedy żaden z tych świętojebliwych pasażerów nie ma odwagi się odezwać.

  • crokofon

    Oceniono 15 razy -7

    A teraz uwaga! :) Założę się, że ci co teraz narzekają na płaczące dzieci w samolocie, tak samo za parę lat będą latać ze swoimi dwulatkami (nie licząc wyjątków - singli, bezdzietnych itd.). Bo co, nie będziesz nigdzie latał przez 10 lat bo urodziło ci się dziecko? :D

  • kaska82

    Oceniono 18 razy -6

    Jestem mamą małego dziecka z autyzmem. Gdybym się przejmowała tym co według większości rodaków powinnam i czego rzekomo mi nie wolno to mój syn nie widziałby świata poza czterema ścianami. Jako matka niepełnosprawnego muszę nauczyć moje dziecko życia w społeczeństwie, nikt za mnie tego nie zrobi. Tymczasem oczekuje się ode mnie, że zrezygnuję z siebie, bo mam żyć dzieckiem, dla dziecka i pod dziecko, do śmierci, mam być herosem bez prawa do słabości. Nie wolno mi zabrać dziecka na wakacje, bo jakim prawem mnie na nie stać, powinnam się wszystkim wokół tłumaczyć z tego, że chodzę raz w miesiącu do fryzjera i że nie brak mi zęba na przedzie. Zabieram syna wszędzie, lubi jazdę autobusem, chodzę z nim do kawiarni, lot samolotem jeszcze przed nami, ale nie zrezygnuję. Ciągle ktoś mi mówi jak mam żyć, każdy poucza, wie co mam myśleć i jak postępować z takim dzieckiem. Kiedyś nawet przeczytałam, że "z dzieckiem autystycznym nie chodzi się do sklepu". No litości... Najlepiej nie chodź z nim nigdzie, nie kłuj w oczy widokiem i zachowaniem, udawaj, że nie istniejesz, po co żyjesz.

  • pm7303

    Oceniono 10 razy -6

    Jak się leci badziewnym (tanim) czarterem, to nie ma co za bardzo narzekać. W klasie biznes, jak żyję żadnego dziaciaka nie widziałem.

  • juliusz.verne

    Oceniono 6 razy -6

    Tu mieli na myśli normalne linie, gdzie dzieci wpuszcza się pierwsze, a nie lowcosty.

  • bezpieczna123

    Oceniono 12 razy -6

    O wiele chetniej polece w najdluzsza trase z calym zlobkiem niz pijanym, smierdzacym Polakiem ktory nie potrafi podrozowac bez picia, bedzie komentowac wszystko na okolo, jako to on najmadrzejszy, wszedzie byl, wszystko pil, i kazdy mu przeszkadza. Jeszcze w kiblu papieroska zapali zebysmy ladowali nie wiadomo gdzie awaryjnie. Roczny niemowlak przy tym to pikus. Dzieci to zazwyczaj przesypiaja lot, bo je szum samolotu usypia. Maja tablety, telefony z kreskowkami, usmiechna sie z sasiedniego siedzenia - nie widze problemu. Od lat musze czesto latac po Europie z powodu pracy, kilkanascie razy w ciagu roku, i nigdy nie mialam problemu z dziecmi na pokladzie. Ale jak slysze polska mowe w kolejce do samolotu, to juz wiem ze bedzie ciezki lot... Bezstresowo wychowany dzieciak zachowuje sie o niebo lepiej niz pasem wychowany Janusz.

  • Magda Kot

    Oceniono 5 razy -5

    Podróżowanie z małym dzieckiem za granicę było dla mnie niewyobrażalnie trudne dlatego też na taką wyprawę zdecydowaliśmy się w chwili gdy nasz malec skończył 5 lat. Wówczas dziecko więcej rozumiało i współpracowało z nami. Zwiedziliśmy wówczas jedną z wysp Hiszpańskich, na której sporo przemieszczaliśmy się autem. Bezpieczeństwo dziecka w aucie zapewniło urządzenie Smart Kid Belt, które poleciła mi znajoma. Spisało się rewelacyjnie ze względu na łatwy montaż jak i jego mobilność dzięki małemu rozmiarowi i wadze.

  • tomasz78abc

    Oceniono 6 razy -4

    zwiedzajac swiat nie spotkalem bardziej rasistowskiego narodu niz polacy

  • krysik90

    Oceniono 8 razy -4

    A janusze jedzacy kielbasy lub kanapki z mielonym lub inne "potrawy" o podobnym zapachu to jest wszystko ok

  • tywinlannister

    Oceniono 4 razy -4

    Za takie debilne wpisy na forum proponuję po prostu je zamknąć. Nie warto tego utrzymywać dla takiej patologii.

  • ernst-lemingway

    Oceniono 8 razy -4

    No bez jaj, aż tak długo te loty nie trwają - to jest max kilka godzin, większość lata po Europie i najbliższych okolicach, 2-4 h można wytrzymać, napić się whisky, pooglądać widoki za oknem, kontemplować ajfona czy urodę stewardess Ryanaira. Co innego na ziemi, pamiętam jak 10 lat temu nazad jechałem autobusem do Londka, jak matka wsiadła z dzieciakiem w Wejherowie to darł się do samego Calais - cały autobus próbował zabawić małego;) I wszyscy przeżyli, a jak wysiadłem na Victorii to czułem się jakbym w jakiejś strefie ciszy się znalazł:)

  • fioletowy_pingwin

    Oceniono 5 razy -3

    Nie latajcie tanimi liniami, tam jest mniej bachorni, bo Grazynke nie stac ;) Kocham pierwszy rzad, i na szczescie moge czesto latac biznesowka, Grazynke tez nie stac ;)

  • ponury_swiniarz

    Oceniono 15 razy -3

    Generalnie jak latałem Srajanerem to nigdy nie oczekiwałem jakichś super luksusów. Klasa ekonomiczna to jest samolotowy odpowiednik kolejowej III krasy, gdzie jechało sie na twardych ławach z całym inwentarzem i trzeba się było modlić by koza pasażera obok nie zjadła nam prowiantu.

    Nie wie czego oczkujecie. Płacicie za lot do Paryża czy Lizbony mniej niż za pociąg relacji Kraków - Danzig to będziecie lecieć z plebsem i dzieciakami. Jak kto chce spokoju, ma możliwość dopłaty i lotu pierwszą klasą.

  • czechy11

    Oceniono 19 razy -3

    Wielu Polaków ma w ogóle problem ze współżyciem społecznym. Niże dlatego wctym kraju mogą wybić się takie prostaki jak PiSiwcy, którzy utopiliby każdego kto na inne zdanie od nich inny sposób życia.

  • elazurek75

    Oceniono 10 razy -2

    Polakom wszystko przeszkadza. Na wakacjach unikam jak mogę towarzystwa innych Polaków. Bo mogę się nasłuchać teorii spiskowych- pokój najgorszy, drinki oszukane, obsługa się nie uśmiecha. Pokręcony naród- za daleko było na zachód, a za blisko wschód. Zawsze zostanie w nas kompleks wieśniaka.

  • lolitkawtrabancie

    Oceniono 8 razy -2

    Arabki w Emirates nie mają takich europejskich problemów.

  • 24iwona

    Oceniono 7 razy -1

    Podróż z dzieckiem samolotem to duże wyzwanie dla rodziców. Wiele razy latałam z dziećmi na wakacje odkąd ukończyły półtora roku. Tylko raz młodsze dziecko zaczęło piszczeć podczas mocnych turbulencji. Córka piszczała z radości myśląc, że to huśtawka, gdzie dorośli w tym czasie wymiotowali i chowali głowy między kolana.
    Wszystko zależy od przygotowania się do podróży bo utrzymanie dziecka w miejscu wiele godzin to nielada wyczyn. Zawsze miałam ze sobą książeczki, kredki ulubione zabawki. To zwykle wystarczało żeby zająć malucha.
    Niestety są rodzice, którzy preferują tzw. "bezstresowe chowanie". Te dzieci szarpią za fotele pasażerów, kopią, wrzeszczą a rodzic nie reaguje. To Tych rodziców nie wpuściłabym na pokład.
    Jeśli chodzi o karmienie niemowlęcia podczas lotu to nie rozumiem tych co są przeciwni. Żadnemu facetowi to nie przeszkadza tylko kobietom, które latają z gołym biustem po plaży mimo, że są tam dzieci i inni, którym może to przeszkadzać. Matka karmiąca nie ma się czego wstydzić, ale ta co lata toplez zwykle nie ma co pokazać a jednak to robi.

  • lucusia3

    Oceniono 13 razy -1

    Jasne, ze przeszkadzają, podobnie jak gadające całą drogę osoby, rechocące w knajpach podpite korpo, pan, który o kulach nie może się wygrzebać z siedzenia, a ponadto kosiarka sąsiadów, samochody jadące rano w tym samym kierunku co my, niebieska skoda, która zastawia najlepsze miejsce parkingowe, koleżanka z pracy,która bez przerwy, nawet przy morzach, otwiera okna i drzwi dla przeciągu, bo jej "duszno", turyści przechodzący stadami przez centrum. Tysiące rzeczy mi przeszkadza, ale ze względu że żyję między ludźmi, daję radę, bo nie rozpamiętuje, jak to mi jest niewygodnie, że oni wszyscy istnieją. Może korpo obsługuje moje konto, starszy pan napisał podręcznik do medycyny, dzięki któremu, mi pomagają, rozgadani państwo to elektryk dbający o sieć w mojej okolicy, a pani to z Sanepidu, bada nasza wódę pitną. A dzieci - może to będzie mój fizjoterapeuta, gdy ja będę stara, kierowca taksówki, wynalazca leku na alzheimera. Bez nich byłoby znacznie trudniej żyć. Zniosę niewygody.

  • stefffon

    0

    rodzice, nie mozna miec ciastka i zjesc ciastka! zachciało się bachora, to pogodzcie sie ze następne 15 lat nie bedziecie mieli czasu abosultnie na nic i wakacje najdalej nad polskie morze!

  • benkenobik

    0

    Jolbi - gdyby głupota była lżejsza od powietrza kolonizowałabyś już Marsa!

  • alberto_srapovoli

    Oceniono 14 razy 0

    A mi przeszkadzaja grubi. Bo zajmuja za duzo miejsca, glosno sapia i sa spoceni i czesto smierdza. I tak przez caly lot. Nie wpuszczac.

  • baramboo

    Oceniono 4 razy 0

    Sluchawki izolujące, dwie setki, i niech sobie drą ryja.

  • stefffon

    Oceniono 1 raz 1

    podczas lotu promieniowanie jonizujące jest ok 80 wyższe niż na ziemi, dużo większe niż np aktualnie w czernobylu...
    ale co tam że niemowlak będzie miał zniszczone DNA, ważne że rodzicom się wydziela dopamina jak go wąchają....

  • jiraya486

    Oceniono 1 raz 1

    szczury do bagazowego

  • jamarcin

    Oceniono 17 razy 1

    bardziej od małych dzieci przeszkadzają mi kolesie znieczulający się przed i w czasie lotu....od takiego to dopiero śmierdzi.

  • wojtem

    Oceniono 2 razy 2

    Kilka lat temu moja zona leciala pierwsza klasa linia Qantas z Sydney do Londynu. W pierwszej klasie bylo bodaj 12 miejsc. Dzieciak wyl przez 24 godziny. Od tego czasu sporo sie zmienilo i wiekszosc linii lotniczych nie wpuszcza niemowlat do pierwszej klasy

  • wydzielina_fizjologiczna

    Oceniono 3 razy 3

    Mi małe dzieci nie przeszkadzają. Najgorsze są ich "bapcie".
    Coraz częściej lecąc na urlop spotykam całe 3 pokoleniowe rodziny. Małe dzieci, ich rodzice, oraz ich "bapcie" po 50tce. Te dziwne kobiety ubrane są z reguły w kolorowe szorty i równie pstrokate t-shirty, maja na noeise kolorowe okulary słoneczne, klapki i kapelusze z wielkim rondem bo im się wydaje, że wyglądają jak Meghan Markle. Ale najgorsze jest zachowanie tych "bapć". Zamiast pilnować swoje wnuki, to one zachęcają je żeby poznawały świat i biegały sobie wesoło po samolocie uprzykrzając życie pozostałym pasażerom. Okropne. Już nie będę pisała, co bapcie wyrabiają w hotelach, gdzie pierwsze docierają do restauracji na posiłki i zabierają pozostałym urlopowiczom co atrakcyjniejsze kąski.

  • szoferek1

    Oceniono 7 razy 3

    W jednej z arabskich linii lotniczych przy wejściu do samolotu jest tabliczka..."dzieci wychowywane bezstresowo wprowadzać na smyczy i w kagańcu"

  • tuathla

    Oceniono 9 razy 3

    Jeśli chodzi o latanie z małymi dziećmi na urlop, zgadzam się, że rodzice mogą oszczędzić stresu sobie, maluchom i pasażerom wybierając miejsce na wakacje gdzueś bliżej. W komentarzach nie widzę jednak poruszenia jednej bardo ważnej kwestii- kwestii emigracji. otóż matki bardzo często latają z dzueciakami by odwiedzuć swoich rodziców w Polsce. Sama mieszkam we Francji i regularnie latam odwiedzić rodzinę, z doświadczenia więc wiem, że może 10% tych wszystkich rodzin i matek z dzuećmi w samolotach to urlopowicze. Cała reszta to emigranci. Jak mają te dzieciaki nawiązać więź z dziadkami, wujostwem jeśli nie poprzez idwiedzanie ich od małego?

  • Jan Sobieski

    Oceniono 3 razy 3

    W piscielskim kraju juz nie da sie zyc, z jednej strony chca zeby dzieci niepelnosprawne sie rodzily z drugiej strony nie chca na nie placic i zdrowych w samolocie nie chca, tylko 500+ i doplaty z niedobrej UE dawaj.

  • winku

    Oceniono 15 razy 3

    Tak stronniczego artykułu dawno nie czytałem. Nie dziwota, że autorka lub autor podpisał się tylko inicjałami. Też Wstydziłbym się zostawić swoje nazwisko pod tak jednostronnym gniotem.

  • hirvi1

    Oceniono 5 razy 5

    "Jestem w stanie przypomnieć sobie może kilka lotów, podczas których dziecko płakało. I oczywiście nie cały lot, a 5,10 czy ewentualnie 20 minut."
    Super, że pani przywołana jako specjalistka jest w stanie przypomnieć sobie akurat takie loty, ale wyżej zacytowano wypowiedź osoby, która miała pecha trafić na inną, znacznie gorszą sytuację.

    Skoro PKP zdobyło się na wysiłek "stref ciszy", to postulat "samolotów tylko dla dorosłych", albo "samolotów ciszy" nie wydaje mi się zupełnie szalony (choć to zupełnie inna skala wysiłku logistycznego). Rozumiem, że rodzice małych dzieci też chcą, a czasem muszą podróżować. Ale rozdarty dzieciak w samolocie potrafi sprawić, że podróż stanie się mocno uciążliwa. A jeśli jest tych dzieci więcej...

  • krflis

    Oceniono 5 razy 5

    Zachowanie dzieci jest uzależnione w największym stopniu od opiekunów. Może mam ogromne szczęście, ale nigdy nie narzekam na rodziców z małymi dziećmi. Płacz przy starcie i lądowaniu jest uzasadniony. Poza tym, raz poprosiłam o przypilnowanie, aby dziecko nie kopało w mój fotel. I nie spotkało mnie nic złego, a tylko przyjemna rozmowa. Dużo gorzej wspominam zachowania dorosłych nie tylko w samolotach, też w pociągach na długich trasach, ale to nie ten temat

  • drdr2

    Oceniono 9 razy 5

    Latam kilkanaście razy w roku i oczywiście uważam, że dzieci powinny podróżować w luku bagażowym, razem z wózkiem. A tak na serio to dzieci najczęściej płaczą przy starcie i lądowaniu, bo uszy je bolą. Upiorne kilkulatki wyjące bez powodu zdarzają się rzadko. Mi bardziej przeszkadzają podchmieleni ludzie, toczący głośne rozmowy, których koleje życia muszą poznać pasażerowie 10 kolejnych rzędów

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX