To można sobie odpuścić przy planowaniu wyprawki [RANKING RODZICÓW]

Czasem trudno się oprzeć przed zakupem kolejnego gadżetu zachwalanego jako genialne rozwiązanie dla opiekunów niemowląt. Tymczasem rodzice stworzyli listę rzeczy, które u nich zupełnie się nie sprawdziły. Co na nią trafiło?
zakupy ciąża zakupy ciąża fot. Shutterstock

Odpuścić czy kupić?

Pisaliśmy już o liście najbardziej użytecznych produktów, wytypowanych przez rodziców w teście konsumenckim przeprowadzonym przez brytyjską firmę Which?. Teraz pora na listę tych najmniej przydatnych, ułożoną w tym samym badaniu.

Problem z tego typu zestawieniami jest taki, że to, co nie sprawdza się w jednym domu, w innym może okazać się bardzo przydatne - pamiętam na przykład, że moja redakcyjna koleżanka stwierdziła kiedyś, że elektroniczne nianie są zbędne, a ja bardzo ceniłam ten gadżet, kiedy miałam maleńkie dzieci. Ciekawa jestem zatem waszego zdania: czy przedmioty z poniższej listy słusznie zostały określone jako nieużyteczne? A może wy zamieścilibyście na niej coś innego? Czekam na wasze opinie, a tymczasem zdradzę wam, co sama myślę o tych przedmiotach i jak oceniali je badani.

dziecko w kocyku dziecko w kocyku fot. Shutterstock

Miejsce 10: otulacz

Na 10. miejscu rankingu znalazł się specjalny otulacz, którym można ciasno owinąć noworodka. Założenie jest takie, że nowo narodzone dzieci lubią być ciasno opatulone, bo przypomina im to czas, kiedy przebywały w łonie matki i sprawia, że czują się bezpiecznie. Moim zdaniem pomysł jest fajny i chociaż sama stroniłam od rożków i becików, to rozważyłabym zakup kocyka-otulacza, gdybym miała zbędną kwotę do zagospodarowania... 8 proc. badanych oceniło jednak taki otulacz negatywnie, wskazując (skądinąd słusznie), że taką samą funkcję może spełniać zwyczajny kocyk...

dziecko w chuście dziecko w chuście fot. Shutterstock

Miejsce 9: chusta

Na 9. miejscu, głosem 9 proc. rodziców, znalazła się chusta do noszenia niemowląt. To ten moment, w którym ja wykrzykuję: Ależ jak to możliwe? Na szczęście dowiaduję się, że wielu rodziców uznało ją za przydatny przedmiot, a to, że nie każdemu może być po drodze z chustą czy nosidłem, przyjmuję z pokorą. Przy wyborze warto kierować się wiekiem dziecka i osobistymi preferencjami - polecam też dokładną lekturę opinii użytkowniczek chust zanim w ciemno kupimy dany produkt. Ja na przykład najpierw miałam chustę kółkową, którą moje niemowlę płci żeńskiej gardziło, później wiązaną, którą obie pokochałyśmy, a do kółkowej wróciliśmy dopiero, kiedy córka umiała już siedzieć. Przy drugim dziecku doszła chusta elastyczna - na same początki noszenia.

dziecko szelki dziecko szelki fot. Shutterstock

Miejsce 8: szelki

Kiedy miałam 13 lat odwiedziłam pewne angielskie miasteczko, w którym po raz pierwszy zobaczyłam dziecko na smyczy. Właściwie uwiązanych dzieci było więcej, a urządzenie - o czym teraz już wiem - nazywa się "szelki", a nie "smycz". Bez względu na nazewnictwo jednak, widok małego szkraba na uwięzi mocno mną wstrząsnął. Teraz takie szelki do nauki chodzenia można kupić w Polsce, a brytyjscy rodzice byli podzieleni w ocenie produktu - niektórzy są zdania, że to genialny wynalazek (dziecko nigdzie nie ucieknie, nie trzeba za nim biegać). Na 8. miejsce w rankingu rzeczy zbędnych szelki trafiły dzięki 9 proc. głosów.

dziecko wanna dziecko wanna fot. Shutterstock

Miejsce 7: krzesełko do wanny

Kąpiel niemowlęcia, które nie potrafi samodzielnie siedzieć, bywa stresująca, dlatego niektórzy rodzice z radością zaopatrują się w specjalne siedziska do wanny. W ten oto sposób krzesełko do wanny ląduje w obu zestawieniach: na 7. miejscu rzeczy zbędnych (9 proc.)  i na 10. tych pożytecznych (46 proc.). Ja krzesełka nie miałam i teraz też bym się na nie nie zdecydowała, nie widzę w tym wynalazku większego sensu. Ale może się mylę?

dziecko na dostawce do wózka dziecko na dostawce do wózka fot. kadr z YouTube

Miejsce 6: dostawka do wózka

10 proc. ankietowanych uznało, że dostawka do wózka, która pozwala starszemu dziecku stać na niej podczas spacerów z młodszym rodzeństwem, to zbędny wydatek. Znam jednak kobiety, które bardzo sobie ten wynalazek chwaliły. Najlepiej byłoby wypróbować ten gadżet przed zakupem i sprawdzić, czy będziemy z niego zadowoleni.

łóżeczko i przybornik łóżeczko i przybornik fot. Shutterstock

Miejsce 5: przybornik na pieluchy

Syndrom wicia gniazda sprzyja wydatkom, bo urządzanie pokoju czy kącika dla noworodka to bardzo przyjemne doświadczenie, a oferta sklepów jest wyjątkowo kusząca. Jedną z rzeczy, które rodzice mogą wziąć pod uwagę przy kompletowaniu wyprawki jest specjalny przybornik, który wieszamy np. na łóżeczku i przechowujemy w nim pieluszki. Dostępne na rynku przyborniku są zazwyczaj bardzo ładne, dopasowane do pościeli i wystroju wnętrza. A jednak zwykłe opakowanie pieluch okazuje się dużo bardziej praktyczne - ocenili rodzice - i zadecydowali, że przyborniki są po prostu zbędne (11 proc. głosów).

laktator laktator fot. Shutterstock

Miejsce 4: laktator ręczny

Z laktatorem mam problem. Z jednej strony wszyscy zachęcają do jego zakupu, z drugiej zaś, o ile nie planujemy od razu wracać do pracy, często wychodzić bez dziecka itd., nie widzę większego sensu w kupowaniu go jeszcze przed porodem. Co więcej, wiem, że spokojnie można się w ogóle bez niego obyć (o ile nie występują sytuacje opisane wyżej). Ponieważ jednak raz miałam wątpliwą przyjemność korzystania z ręcznego laktatora, mogę zrozumieć, że znalazł się on na 4. miejscu listy przedmiotów zbędnych. Problem z tego typu urządzeniem jest taki, że o ile - o czym każdy wie - jest on użyteczny i praktyczny, o tyle o wiele wygodniejszy w użyciu jest laktator elektryczny. I na tym właśnie polega cały sekret surowej oceny Brytyjczyków. Z drugiej strony, jeśli ma nam służyć rzadko, czy warto wydawać pieniądze na elektroniczny gadżet?

dziecko w ręczniku dziecko w ręczniku fot. Shutterstock

Miejsce 3: miseczka kosmetyczna

Słyszeliście już o miseczkach kosmetycznych? Dla mnie to nowość, ale jest już dostępna w Polsce: mala plastikowa miseczka z dwoma przegrodami - woda z jednej z nich służy do przemywania twarzy niemowlęcia, a z drugiej do mycia jego pupy. Ten przedmiot ma ułatwiać codzienne zabiegi higieniczne np. podczas zmiany pieluchy. No nie wiem... Badani rodzice uznali, że takie miseczki to zbędny wydatek - równie dobrze sprawdzają się w tej roli dwie osobne miseczki, ustawione obok przewijaka. Jestem skłonna uwierzyć tym głosom.

smoczek smoczek fot. Shutterstock

Miejsce 2: smoczek

Ach, ten smoczek! Ileż to emocji taki mały lateksowy/kauczukowy/jakkikolwiek przedmiot może wzbudzić, prawda? 11 proc. rodziców stwierdziło: "do kosza z nim!", kolejne 47 proc. uznało, że ma zostać. Moje dzieci miały smoczki, po rozlicznych bojach, które ze sobą stoczyłam wcześniej. Nie żałowałam decyzji, niczego im nie zaburzyły (znacie te głosy o karmieniu, zgryzie i wymowie, prawa?), więc pewnie mieliśmy sporo szczęścia.

tata zmieniający pieluchę tata zmieniający pieluchę fot. Shutterstock

Miejsce 1: kosz na zuzyte pieluchy

Są drogie, ale szczelne, a zapachy i zarazki pozostają wewnątrz. Cudownie. Jednak tylko 12 proc. rodziców uznało, że takie kosze na pieluszki są pożyteczne, reszta zgodnie przyznała: wyjdzie na to samo, jeśli wrzuci się brudną pieluchę do zwykłej torebki foliowej, a tę wyrzuci do zwykłego kosza. A jak wy myślicie?

 

Przeczytaj też:

Kompleksowa wyprawka dla dziecka: co kupić, co odpuścić? [PORADNIK]

Więcej o: