1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Ranne wstawanie

Jak obudzić słodko śpiącego malucha, żeby pozytywnie nastroić go do świata, a przy okazji nie spóźnić się do pracy?
Nie ma na świecie takiego budzika, na którego dźwięk maluch z radością wyskoczyłby z łóżka, spałaszował śniadanie, umył się, ubrał i zameldował gotowy do wyjścia. Jest coś zagadkowego w dziecięcym łóżeczku. Ileż to forteli i wykrętów wynajdują dzieci, by wieczorem jak najpóźniej się w nim znaleźć, a rankiem... jak najdłużej się w nim wylegiwać. Próbując obudzić malucha, nieraz zachodzimy w głowę - jak to jest? Jeszcze niedawno wstawał skoro świt, a teraz, gdy ma 2-3 lata, z rannego ptaszka przeistoczył się w prawdziwego śpiocha. Czy istnieją sposoby na bezstresową pobudkę, tak by w pogodnym nastroju wystartować w nowy dzień?

Grunt to się wyspać!

- Gdy Julka zaczęła chodzić do przedszkola - opowiada Kinga Zielińska - pojawił się problem. O wpół do szóstej rano pobudka - pośpiech, nerwy, łzy... Dom wariatów. Jak już udało mi się wyciągnąć córkę z łóżka, to zaczynało się marudzenie przy ubieraniu. A to bluzka nie ta, a to rajstopki za małe. Śniadanie? Mycie zębów? - mowy nie ma! Ona niewyspana i rozdrażniona, a ja wściekła. Ale co się dziwić, wieczorem do dziewiątej rysowanie, a potem jeszcze bajka na dobranoc. Zmieniliśmy więc zasady. Teraz o dziewiętnastej Julka jest już po kąpieli i kolacji, a zanim położy się spać, wybieramy ubranie na jutro. O dwudziestej przeważnie już śpi. Rano otwieram drzwi do jej pokoju, odsłaniam okna i Julka przeważnie od razu się budzi.

Zasada wczesnego chodzenia spać obowiązuje też w domu trzyletniego Krzysia.

- Syn potrzebuje minimum dziesięciu godzin snu, ale nawet jeśli jest wyspany, nie wstaje od razu - mówi tata Adam Gawlik. - Musi chwilę poleżeć, poprzeciągać się. Z początku nas to denerwowało, bo wiadomo, rano liczy się każda minuta. Ale w końcu zamiast go popędzać, zaczęliśmy wstawać trochę wcześniej. On sobie leży, ja robię kawę, aż w końcu słyszę: "Tato, chodź!".

Pobudka z pluszakiem

Doskonałym budzikiem mogą być zabawki.

- Karinę budzi pluszowy piesek - mówi mama Kinga Dąbrowska. - Jest tak, odkąd skończyła półtora roku i zaczęła chodzić do żłobka. Trzymam pieska w dłoni jak pacynkę i mówię: "A kuku, hop, hop, plum, bum". Są gilgotki, całusy, pojawia się uśmiech i córeczka wyciąga łapki, najpierw do pieska, później do mnie.

Pluszak budzi też dwuletniego Pawła.

- Rano przychodzi do niego słonik - opowiada Edyta Mikulska. - Najpierw pluszak budzi lewą nóżkę, potem prawą, brzuszek, uszka i tak dalej. Czasem trwa to 10 minut. Ale nie zawsze się udaje poderwać Pawła bez marudzenia. Kiedy ma gorszy dzień, nie mam wyjścia - biorę go na wpół śpiącego i niosę do łazienki. Potem ubieranie, na końcu śniadanie. Wolałabym, żeby najpierw zjadł, ale gdzie tam! - po wyjściu z łóżka Paweł nie przełknie nawet grama płatków z mlekiem.

Wiadomość od pieska

Alternatywą dla pluszowych maskotek może być postać... z obrazka.

- Kamili (2 i pół roku) nie był w stanie obudzić żaden pluszak. Co rano łzy, upór przy ubieraniu - mówi Sylwia Adamczyk. - Ale któregoś popołudnia córka namalowała wspólnie z tatą pieska. Nazwali go Hop i powiesili obrazek nad łóżkiem. Kiedyś narysowałam uśmiechnięte słoneczko, napisałam: Hopek mówi "Kocham Cię", i włożyłam córce pod poduszkę. A rano przy budzeniu za-pytałam: "Co tu jest? Jakaś karteczka! Od kogo? Od Hopka!". Córka od razu się ożywiła. Jej Hopek przemówił! I tak już od kilku miesięcy pod poduszką znajduje wiadomość od swojego pieska. Sama byłam zaskoczona, jak to działa! Nie dość, że rozbudza, to jeszcze pobudza wyobraźnię. No i bardzo fajnie się przy tym razem bawimy.

Przebój o poranku

Nieco inaczej wyglądają pobudki w domu małych melomanów.

- Wojtek (półtora roku) uwielbia muzykę. Fascynuje go każdy grający przedmiot. Do czasu, aż przestanie grać. - Mama Iza Gierszewska śmieje się, pokazując poobijany telefon. - Budzik z powodzeniem zastępuje radio. Włączamy rano jakąś stację muzyczną i Wojtek od razu jest na nogach. Zaczyna biegać, wygłupiać się, chce, żeby z nim tańczyć. O szóstej rano!

Muzyka wyrywa z objęć Morfeusza również trzyletnią Majkę.

- Co rano przez kilka miesięcy musiały grać kolędy. Spodobały się jej w czasie świąt, a znudziły dopiero. w okolicy kwietnia. Potem były przeboje Kucyków Pony, ponadczasowe Fasolki... Ale pobudka to dopiero początek. Bo Majka najchętniej dalej leżałaby w łóżku. Więc mamy taki układ, że jak szybko uwiniemy się z myciem, ubieraniem i śniadaniem, to jest jeszcze chwila zabawy. Z początku zgadzałam się na telewizję, ale potem był z tym problem. Trzeba było wychodzić, a do końca bajki jeszcze daleko. Teraz Maja siedzi i czesze lalę, a ja czeszę Majkę. warkocze, spinki, no i okazuje się, że jest późno! I zaczynają się zawody. szybko, szybko - buty, kurtki i biegiem na autobus...

Do biegu, gotowi... Start!

Sportowa rywalizacja też okazuje się czasem świetnym pomysłem na pobudkę.

- Kuba (3 lata) jakiś czas temu polubił poranne wyścigi - mówi mama Dorota Kowalczyk. - Wcześniej ciężko go było wyciągnąć z łóżka. Nie sprawdzały się ani budzik, ani gilgotki. Nawet rysowałam z nim kolejność porannych działań: pobudka, śniadanie, ubieranie. W teorii był naprawdę dobry... ale rano - koszmar. Któregoś razu próbowałam obudzić go pluszowym tygrysem. Zaczęłam Kubę prowokować: "To ja, tygrys, pierwszy zjem śniadanie, wygram, wygram!". Jak Kuba wyskoczył z łóżka! Pięknie! Raz-dwa był umyty, ubrany i po śniadaniu. I cały szczęśliwy, bo oczywiście wygrał z tygrysem. Teraz ściga się na zmianę albo z tygrysem, albo z tatą, albo ze starszą siostrą. Oczywiście pomagamy mu przy ubieraniu i myciu, chociaż ostatnio chce wszystko robić sam. Co jakiś czas zdarza mu się gorszy dzień - buntuje się, płacze... Ale co się temu dziwić - sama nienawidzę pobudek o szóstej rano. A co dopiero taki maluch...