1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Angielski na dobry początek

Gdy dziecko jest małe, uczy się drugiego języka naturalnie, bez wysiłku. Najlepiej przez zabawę - przekonuje Claire Selby, autorka metody nauczania angielskiego dla dzieci.
Jest Pani autorką metody nauczania dzieci języka angielskiego. Z programu dla najmłodszych - Baby Beetles, będą mogły już wkrótce skorzystać polskie maluchy. A ja jestem mamą dwulatka, który ledwo mówi po polsku. I zastanawiam się, czy to aby nie za wcześnie na naukę drugiego języka?

Nie, absolutnie nie. Dziecko może się uczyć równolegle dwóch lub nawet trzech języków już od momentu narodzin. Podobnie jak przyswaja sobie język ojczysty, gdy jeszcze nie mówi, tylko słyszy, patrzy i obserwuje. Okres od niemowlęctwa do siódmego roku życia to najlepszy czas na naukę języków. Potwierdzają to badania naukowe, które dowodzą, że mózg jest właśnie w tym czasie najlepiej do tego przygotowany. Doskonale widać to na przykładzie dzieci z rodzin dwujęzycznych, które przyswajają równolegle dwa języki w sposób całkowicie naturalny. Bez wysiłku. Słuchając na co dzień dwóch języków, stopniowo poznają ich strukturę, melodię i rytm, a poszczególne słowa i zdania w danym języku wpadają do odpowiedniej "szufladki" w mózgu. Oczywiście później, gdy dziecko zaczyna mówić, wybiera sobie łatwiejsze do wymówienia słowa. Obserwowałam to u swoich dzieci, które są dwujęzyczne. Już jako dwu-, trzylatki umiały dopasować słowa z danego języka do określonej sytuacji i nie mieszały języków.

A jak to jest w rodzinach, w których rodzice posługują się tym samym językiem? Czy w głowie malucha nie powstanie zamęt, gdy nagle usłyszy obco brzmiące angielskie słowa? W końcu w tym momencie nie ma potrzeby, by porozumiewało się w obcym języku.

Nie, ponieważ dziecko w tym wieku nie potrzebuje logicznego uzasadnienia swoich działań. Podryguje w rytm muzyki, choć nikt nie kazał mu tańczyć. Podobnie jego mózg reaguje na język automatycznie i dzieli zasłyszane dźwięki, przypisując je do konkretnego języka. Mogę podać przykład z przedszkola, do którego chodziły w Polsce moje córki. Gdy rozmawiałam z nimi po angielsku, przysłuchiwał się nam mały chłopczyk, pewnie nie miał jeszcze trzech lat. Nie znał angielskiego, ale widać było że słucha z zainteresowaniem i rozpoznaje, że rozmawiamy w obcym języku. Po chwili na jego buzi pojawił się wielki uśmiech i powiedział: Happy Birthday! Pewnie gdzieś usłyszał ten popularny zwrot i dopasował go do języka.

Potrzeba komunikacji leży w naturze człowieka. A uczenie się języków jest naturalne i instynktowne właśnie w tak wczesnym wieku. To tak, jakby "szufladka" w mózgu służąca przyswajaniu języków była w tym czasie w pełni wysunięta. A potem stopniowo się przymyka. I tak koło jedenastego roku życia zamyka się zupełnie. Ta część mózgu po prostu przestaje działać, bo przestaje być naturalnie potrzebna. Dalsza nauka języka jest oczywiście możliwa, ale nie przebiega już tak łatwo i naturalnie. A więc najlepiej, aby podstawy języka, jego struktura i melodia były przyswojone w jak najmłodszym wieku. A bardziej intensywne rozszerzanie, wzbogacanie słownictwa możemy zostawić na później.

Czy nauka drugiego języka nie opóźnia nauki ojczystego języka?

Jeśli dziecko rozwija się prawidłowo, to nauka drugiego języka nie stanowi przeszkody w nauce pierwszego. Nauce języków we wczesnym dzieciństwie sprzyja również plastyczny jeszcze w tym wieku aparat mowy, który dużo łatwiej radzi sobie z poprawną wymową różnych głosek. Co ciekawe, jak dowodzą badania naukowe, mózgi dzieci, które od małego uczą się dwóch języków, lepiej się rozwijają i łatwiej przyswajają nowe informacje. A to sprawia, że potem dzieci lepiej się uczą i szybciej zdobywają wiedzę.

Na czym polega opracowana przez Panią metoda?

Najkrócej rzecz ujmując, to nauka przez zabawę. Musimy pamiętać, że tak małe dziecko nie jest w stanie usiąść przy biurku i uczyć się słówek. One muszą docierać do niego poprzez codzienne życie, przez zabawę. A ta musi być ciekawa: kolorowe obrazki, wesoła animacja, muzyka wpadająca w ucho. Poprzez tę zabawę realizujemy określony plan: oswajamy dziecko z brzmieniem języka angielskiego, uczymy je angielskich odpowiedników słów, z którymi styka się na co dzień w języku polskim. Nie faszerujemy malca trudnymi strukturami gramatycznymi, tylko przekazujemy mu, w atrakcyjny sposób, podstawowe słowa i proste zwroty.

Jaki jest klucz doboru słów, które dziecko przyswaja dzięki programowi Baby Beetles? W czasie zabawy może podobno poznać 140 słów i 40 angielskich zwrotów.

Proponuję słowa określające konkretne rzeczy, które dziecko poznaje zmysłowo. A więc na przykład ptak - bo widać go i słychać, balonik - bo jest kolorowy i porusza się na wietrze. Następnie słowa, które są maluchowi potrzebne w codziennej komunikacji i wyrażające określone czynności, np.: idź, stój, bawmy się.

Bohaterami Baby Beetles są cztery żuczki. Różni je chyba nie tylko kolor?

Każdy żuczek ma określone cechy i upodobania, tak aby każde dziecko mogło odnaleźć w nim coś z siebie. I tak Zoom jest energiczny i ciągle skory do zabawy, Ring Ring - emocjonalny, Splish Splash - wrażliwa na przyrodę, a TickTock ceni porządek i pilnuje rytmu dnia.

Pani metoda zakłada zaangażowanie rodziców lub opiekunów w naukę dziecka. Proszę podpowiedzieć, jak rodzice dwu-, trzylatka powinni się do tego zabrać?

Przede wszystkim powinni stworzyć przyjazną atmosferę do nauki. A więc zachęcać malucha i jak najczęściej chwalić. Ważne, by oglądanie filmów i słuchanie piosenek nie stało się przymusem, lecz wspólną zabawą, w którą można się bawić codziennie, ale też co drugi dzień lub raz w tygodniu. Oczywiście najważniejsza jest regularność. I najlepiej, by osoba, która ogląda z dzieckiem Baby Beetles, znała całą treść i umiała odpowiednio zareagować, gdy maluch będzie starał się powtórzyć nowe słowo lub wyrażenie. Powiedzieć: Brawo, poznaję! Mówisz tak jak Zoom! Najlepiej przynajmniej pierwszy raz obejrzeć program razem z dzieckiem - usiąść koło niego, śpiewać piosenki, powtarzać słowa. I obserwować, jak długo potrafi się skoncentrować. Przez dwa odcinki, trzy, a może tylko jeden. To zależy od wieku i temperamentu dziecka.

Później można odgrywać wraz z nim scenki wykorzystujące przyswojone słowa i zwroty - na spacerze czy na placu zabaw. Aby malec przyswoił sobie nowe słowo lub zwrot, zalecam obejrzenie danego odcinka co najmniej pięć razy, oczywiście nie naraz, ale w ogóle, w okresie kilku tygodni czy miesięcy. Dopiero wówczas nowe słowo ma szansę zagnieździć się w pamięci długotrwałej.

W Polsce nauka języka angielskiego dla maluchów kojarzy się z centrami Helen Doron i jej metodą. Czym różnią się obie metody?

Program Baby Beetles wyróżnia dostępność - nauka przez zabawę odbywa się w domu o dowolnej porze, tak często, jak mamy na to ochotę. Dziecko uczy się słów w określonym kontekście, bawiąc się z budzącymi sympatię postaciami z animowanych filmów i korzystając z materiałów dźwiękowych wysokiej jakości. Dzieje się to w przyjaznym, znanym mu otoczeniu, wśród najbliższych. Istotne jest również to, że w naszych nagraniach biorą udział angielskie dzieci, a nie dorośli. To sprawia, że dzieci podświadomie czują autentyczny, bliski, wręcz przyjacielski kontakt.

Myślę, że dzieci nie trzeba będzie specjalnie zachęcać do oglądania filmów z przyjaznymi żuczkami w rolach głównych. Jak przekonałaby Pani rodziców, aby towarzyszyli dziecku i sięgnęli po Baby Beetles?

Przede wszystkim chciałabym ich ośmielić i powiedzieć, że oglądanie Baby Beetles nie jest dla dziecka niczym trudniejszym od oglądania dobranocki po polsku. Oprócz miłej zabawy proponuję konkretną, potwierdzoną wieloletnim doświadczeniem metodę (opisuję ją w książce przeznaczonej dla rodziców pod tytułem "Jak pomóc dziecku w nauce angielskiego"), daję konkretne wskazówki i podpowiadam, jak pracować z dzieckiem.

We współczesnym świecie znajo- mość angielskiego jest niezbędna - do tego nie muszę chyba nikogo przekonywać. Świat już jakiś czas temu zdecydował, że będzie mówił po angielsku - może dlatego, że ten język ma dość proste do przyswojenia podstawy, że jest plastyczny i łatwo tworzy neologizmy. Mam nadzieję, że jeśli więcej osób pozna angielski, ludziom łatwiej będzie się porozumieć i rozwiązywać konflikty. I że my wszyscy zaczniemy trochę łatwiej i lepiej żyć.

Claire Selby

Lingwistka. Od wielu lat opracowuje materiały do nauki angielskiego dla najmłodszych. Jest autorką kursów publiko-wanych m.in. przez Cambridge University Press i Oxford University Press. Programy te są wykorzystywane do nauki dzieci w ponad 40 krajach.