Panie z przedszkola wiedzą o wszystkim: "Tata siłował się z mamą w sypialni". Rodzice kilkulatków powinni mieć się na baczności

Kilkulatki czasem przynoszą do przedszkola ukochanego misia lub książeczkę. Czasem jednak zabierają historie dotyczące tego, co się stało w domu. Zawstydzające, żenujące, czasem po prostu zabawne. Panie przedszkolanki znają je wszystkie.

Więcej tematów związanych z życiem rodzinnym na stronie Gazeta.pl

Fryzjerka? Spowiednik? Panie z przedszkola wiedzą o wiele więcej na temat tego, co dzieje się w naszym życiu i domu. Maluchy opowiadają co było na obiad, gdzie rodzice robią zakupy, jakim jeżdżą samochodem, gdzie spędzili weekend. Przedszkolaki często powtarzają rozmowy, jakie rodzice prowadzą ze sobą lub fragmenty zasłyszanych rozmów telefonicznych. Bywa, że dotyczą prywatnych, czasem wstydliwych spraw. 

Zobacz wideo Jak rozpoznać, że dziecko ma autyzm? "Układanie samochodzików w rzędzie, machanie rączkami"

Słyszała już wszystko

"Pracuję w przedszkolu od 12 lat i wszystko już słyszałam" - żartuje Daria, przedszkolanka z warszawskiego Żoliborza. "Niektóre dzieci wprost opowiadają mi o tym, co się dzieje u nich w domu, inne ciekawe historie słyszę, gdy obserwuję maluchy w czasie swobodnej zabawy, gdy rozmawiają między sobą - dodaje "Pamiętam: Tata siłował się z mamą w sypialni; Mama chowa paczki od kuriera pod łóżkiem; Jak byliśmy na basenie to mama powiedziała mi na ucho, żebym zrobił siku do wody, to nie będziemy musieli wychodzić do kibelka; Mama ciągle krzyczy na tatę, że nic w domu nie robi"; "Mojemu dziadkowi śmierdzi z buzi zgniłymi jajkami". Beata, która pracuje w przedszkolu w podwarszawskim Konstancinie-Jeziornej mówi, że czasem słyszy od dzieci, co na jej temat sądzą rodzice: "Mama powiedziała, że pani wymyśla" - wspomina i dodaje, że kiedyś jeden z jej podopiecznych powiedział jej kiedyś, że słyszał, jak mama mówiła cioci, że pani z przedszkola "chyba oszalała" i "niech się idzie leczyć".  

"Tylko niech pani nie mówi tacie"

Rodzice kilkulatków wiedzą, że ich pociechy są uważnymi słuchaczami i często zapamiętują i powtarzają to, co nie było przeznaczone dla ich uszu. Lepiej więc uważać, żeby później się nie wstydzić. "Kilka lat temu na praktykach w przedszkolu jeden z chłopców przyszedł powiedzieć mi wielką tajemnicę. Tylko niech pani nie mówi tacie, bo bardzo prosił, żeby nikomu, nikomu nie mówić, ale pani jest fajna, to powiem. Wczoraj tata rozmawiał z wujkiem i powiedział, że w przedszkolu jest nowa pani. I że ma fajną dupę. Nie wiem, czy dziecko przyznało się ojcu, że zdradziło jego tajemnicę, ale to możliwe, bo ojciec jak później przychodził po dziecko, to odbierał je w ekspresowym tempie" - śmieje się Magda, nauczycielka przedszkolna z Białegostoku.

To nie zawsze jest prawda

Wiele historii, które kilkulatki opowiadają w przedszkolu nie jest prawdziwych. Maluchy fantazjują na temat tego, gdzie były z rodzicami, co robiły, co mama lub tata im obiecali. Zwykle łatwo jest rozpoznać, kiedy maluszek wymyśla - wystarczy z zaciekawieniem zadać mu kilka pytań dotyczących przedstawionej historii lub faktów - wtedy zwykle taki "bajkopisarz" się gubi i okazuje się, że to, co z takim przekonaniem mówił jeszcze kilka chwil wcześniej, to nieprawda. 

Dlaczego dzieci fantazjują?

Dzieci kłamią z wielu powodów. Jednym z nich jest zdobywanie umiejętności patrzenia z czyjejś perspektywy. Dokładniej wyjaśnia to Joanna Madej - psycholożka, która na Instagramie prowadzi konto psychologia_domowa. "Kłamanie u dzieci najczęściej pojawia się ok. 4 roku życia i nie ma nic wspólnego ze złym wychowaniem. Jedną z przyczyn kłamania w tym wieku jest odkrycie nowej umiejętności, jaką jest teoria umysłu, czyli umiejętność rozpoznawania czyiś stanów emocjonalnych czy rozumienia intencji innych ludzi. Dzieci zaczynają testować nie tyle reakcje rodziców, ile to, jak język może zmieniać rzeczywistość. To dla nich duże odkrycie" - wyjaśnia. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.