1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Sharenting to trend pełen pułapek. Na co zwracać uwagę dzieląc się wizerunkiem dziecka w sieci?

Kto z nas, chociaż raz, nie zamieścił zdjęcia swojego dziecka w Intrenecie? Ile było zabawnych sytuacji z udziałem naszej pociechy, którymi mieliśmy ochotę podzielić się z innymi? Jednak publikując fotografię zawsze powinniśmy robić to z głową.

Od momentu pojawienia się mediów społecznościowych, stopniowo przyzwyczailiśmy się, że część naszego życia rodzinnego, towarzyskiego, a także zawodowego przeniosła się do Internetu. Potrzeba relacjonowania bliskim ważnych chwil z naszego życia nie jest niczym zaskakującym. Zmienił się natomiast sposób, w jaki dzielimy się informacjami i przeżyciami. Zamiast pokazywać znajomym i rodzinie album ze zdjęciami dziecka, wrzucamy je w formie postów na kanały mediów społecznościowych. Jest to nowe zjawisko, które doczekało się nawet naukowego terminu – sharenting. Składa się on z angielskich słów "share", czyli dzielić się i końcówki słowa "parenting" – rodzicielstwo.

Kiedy nasze dzieci zaczynają życie w sieci?

W chwili pojawienia się dwóch kresek na teście ciążowym rodzą się w nas silne emocje – radość, podekscytowanie, czasem też lęk. Wiele osób już na etapie ciąży pragnie podzielić swoim szczęściem z innym. Przyszli rodzice wrzucają do sieci zdjęcia z brzuszkiem, a także kadry z badania ultrasonograficznego. Choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy, jest to moment, w którym nasze maleństwo zaczyna życie w sieci. Z opracowanego przez Ministerstwo Cyfryzacji i Akademię NASK poradnika dla rodziców "Sharenting i wizerunek dziecka w sieci" dowiadujemy się, że aż 23 proc. dzieci zaczyna życie w sieci zanim fizycznie przyjdzie na świat!

Kiedy pociechy rosną, pojawiają się coraz to nowe okazje warte udokumentowania na fotografiach i podzielnia się nimi w sieci. Szacuje się, że około 40 proc. polskich rodziców rozpowszechnia zdjęcia swoich dzieci w cyberprzestrzeni. Czasem są to publiczne posty, czasem spontaniczne stories, a czasem prywatne wiadomości. Zdecydowana większość z opiekunów (ponad 80 proc.) ocenia publikacje zdjęć dzieci w sieci jako pozytywne zjawisko. Czy mają rację?

Na tak zadane pytanie nie ma jednej, dobrej odpowiedzi. Pewne jest natomiast to, że powinniśmy się zastanowić nad tym co wrzucamy, do kogo dotrze komunikat, jak często publikujemy zdjęcia i wreszcie, co na ten temat sądzi nasze dziecko. Miejmy też na względzie ogólne zagrożenia związane z sharentingiem.

Zagrożenia związane z sharentingiem

W poradniku dla rodziców "Sharenting i wizerunek dziecka w sieci" przeczytamy o pięciu głównych zagrożeniach związanych z udostępnianiem zdjęć dzieci w Internecie. Autorki publikacji jako pierwsze wymieniają to, że "Internet nie zapomina". Kiedy wrzucamy coś do cyberprzestrzeni, a potem usuniemy, nie możemy mieć pewności, że faktycznie zniknęło to z sieci. Przykładowo, zdjęcie mogło już zostać przez kogoś zapisane, a potem wrzucone jeszcze raz.

Zdjęcie, które wrzucamy do mediów społecznościowych przestaje być naszą własnością. Inne osoby, bez naszej wiedzy, mogą je pobrać, zmodyfikować, udostępnić. Niesie to za sobą ryzyko, że wizerunek naszego dziecka zostanie bezprawnie wykorzystany przez osobę niepowołaną. Stworzy ona na przykład prześmiewczego mema z twarzą naszej pociechy. Autorki poradnika przestrzegają, że media społecznościowe są przeglądane przez pedofilów, którzy ściągają z nich zdjęcia i filmy z udziałem dzieci.

Kolejnym zagrożeniem jest cyberprzemoc. Nieprzemyślane udostępnienie zdjęć naszego dziecka w sieci może sprawić, że zostaną one wykorzystane przez cyberagresorów i narażą je na hejt i prześladowanie.

Istotnym problemem jest też niemożność zbudowania własnej historii w dorosłym życiu. Wynika to z tego, że cyfrowe ślady niejednokrotnie pozostają w cyberprzestrzeni bardzo długo. Kiedy narzucamy dziecku publicznie jakiś wizerunek, w dalszym życiu ciężko będzie się od niego odciąć.

Piątym zagrożeniem wymienionym w raporcie, jest fakt, że dane dziecka mogą bez naszej wiedzy zostać wykorzystane w celach marketingowych.

Porady dla rodziców przed publikacją zdjęcia dziecka

Wrzucając zdjęcia do sieci przede wszystkim zadbajmy o to, byśmy wiedzieli, do kogo one trafią. Zmieńmy ustawienia profilu na prywatny, a także ustawiajmy wybranych odbiorców galerii czy stories. Jest to szczególnie ważne, jeśli mamy dużo internetowych znajomych i nie wszyscy są nam bardzo bliscy.

Doktor Marta Majorczyk w rozmowie Tomaszem Rożkiem (wideo poniżej) zwraca uwagę na to, by nie publikować zdjęć dzieci zbyt często. Sprawdzajmy też, jakie dodatkowe informacje przekazujemy wraz z wrzuconym zdjęciem. Czasem jest to data urodzenia (zdjęcia w dzień urodzin), czasem informacje o szkole do jakiej chodzi dziecko. Unikajmy tego, by w sieci pisać o tym, co lubi, jaki jest jej/jego stan zdrowia, czym się interesuje, na jakie zajęcia pozalekcyjne uczęszcza. Takie dane mogą zostać wykorzystane przez grupy przestępcze – ułatwiają na przykład porwanie dziecka. 

 

Przed wrzuceniem zdjęcia do sieci, zadajmy sobie pytanie, czy zrobilibyśmy to, gdyby fotografia przedstawiała nas. Wówczas łatwiej opowiemy sobie na pytanie czy warto to robić. Niestety opiekunowie udostępniają zdjęcia dziecka w kąpieli, czy na przykład w mokrych spodenkach (bo nie zdążyło do toalety). Publikowanie fotografii przedstawiających dzieci w negatywnym świetle lub wręcz ośmieszających dziecko, doczekało się nawet własnego określenia – troll parenting. To, co może wydawać nam się śmieszne, niekoniecznie jest (lub będzie) zabawne dla naszych dzieci.

Zgodnie z przepisami prawem do wizerunku dziecka dysponują rodzice, natomiast w świetle kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, są oni zobowiązani do działania na jego korzyść. Publikowanie kompromitujących zdjęć podopiecznego jest więc niewskazane nie tylko ze wglądów etycznych, lecz także prawnych.

Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że dziecko może nie życzyć sobie udostępniania konkretnej fotografii. Według poradnika "Sharenting i wizerunek dziecka w sieci" ponad 50 proc. nastolatków (w wieku od jedenastu do siedemnastu lat) odczuwa zdenerwowanie, kiedy ich rodzice zamieszczają w sieci zdjęcia z ich wizerunkiem, a ponad 40 proc. doświadcza nieprzyjemnych komentarzy od innych użytkowników sieci w związku z takimi publikacjami. Dane jasno pokazują jak – wydawałoby się – niewinne działania, mogą mocno skrzywdzić młodego, wrażliwego człowieka. Zachęcamy do tego, by przed publikacją zdjęć pytać podopiecznych o zgodę. Uczymy ich tym, że ich wizerunek należy do nich i że należy o niego dbać, tak samo jak o wizerunek innych.

Publikowanie fotografii dzieci w Internecie nie będzie pociągało za sobą takiego ryzyka, jeśli będziemy do tego podchodzić refleksyjnie i przestrzegając powyższych wskazówek. Pamiętajmy o tym, że wrzucając zdjęcia naszych dzieci do sieci dajemy im też przykład. Uczymy najmłodszych na co zwracać uwagę podczas korzystania z mediów społecznościowych, by w przyszłości same nie narażały się na ostracyzm społeczny, hejt, czy nie padały ofiarami działań przestępczych.

 

NASKNASK materiał promocyjny

Projekt "Kampanie edukacyjno-informacyjne na rzecz upowszechniania korzyści z wykorzystywania technologii cyfrowych” realizowany jest przez Ministerstwo Cyfryzacji we współpracy z Państwowym Instytutem Badawczym NASK. Kampanie mają na celu promowanie wykorzystywania technologii w codziennym życiu przez osoby w różnym wieku, przełamywanie barier z tym związanych oraz wzrost cyfrowych kompetencji społeczeństwa. Projekt obejmuje pięć obszarów: jakość życia, e-usługi publiczne, bezpieczeństwo w sieci, programowanie i cyfrowa przyszłość.