"Niewygodne" pytania dzieci i jak z nich wybrnęliśmy. Rodzice dzielą się swoimi doświadczeniami

Nasze dzieci, nawet, jak patrzą w tym samym kierunku, często widzą coś zupełnie innego niż my. Obserwując świat i analizując go swoją dziecięcą logiką są niesamowicie ciekawe wielu rzeczy, nad którymi dorośli nawet nie zaprzątają sobie głowy. Zadają wiele pytań, na które nie zawsze łatwo jest odpowiedzieć.

Dzieci są ciekawe świata. Obserwują, dotykają, doświadczają i… dopytują. Mają rozbudowaną wyobraźnię, nie kierują się stereotypami, dzięki czemu wiele rzeczy widzą zupełnie inaczej niż dorośli. Ich „dziecięca logika" niejednokrotnie nas zachwyca, wzrusza, ale też daje do myślenia.  

Aneta, mama pięcioletniej Mai  

Pamiętam, jak moja córeczka była mała i oglądaliśmy razem ze znajomymi mecz u nas w salonie. Akurat obok telewizora stała szafka, w której trzymaliśmy alkohole i nazywaliśmy ją "barkiem". Podczas meczu komentator powiedział, że "piłka przeleciała mu na wysokości barku", a nasza córka spytała zdziwiona "A skąd ten pan wie, gdzie jest nasz barek"? Uśmialiśmy się do łez. Potem próbowaliśmy wytłumaczyć małej, że czasem tak się zdarza, że jedno słowo ma dwa znaczenia, na przykład jest pilot samolotu i pilot do telewizora. Patrzyła na nas bardzo podejrzliwie, a my nie mogliśmy opanować śmiechu.  

Tomek, tata dziesięcioletniego Piotrka  

Pytania mojego syna można uznać za niewygodne, chociaż nie są one dla mnie krępujące. Po prostu nie umiem na nie odpowiedzieć. Co więcej, często nie wiem, jak znaleźć na nie odpowiedź. Jak byliśmy na Islandii, to pytał na przykład, dlaczego jest tam zimno, skoro są wulkany i gorące źródła, albo dlaczego nie ma autostrad w poprzek ziemi (żeby było bliżej), dlaczego samolot lata szybciej, niż jedzie pociąg. Nie mam problemu z tym, żeby powiedzieć dziecku, że nie znam odpowiedzi, martwi mnie tylko, gdy nie wiem nawet, jak zabrać się za szukanie informacji. Natomiast to, co mogę poradzić wszystkim rodzicom, to nie "spławiajmy" dzieci. Pokazujmy im, że staramy się znaleźć interesujące ich informacje i chwalmy za to, że są dociekliwe.   

Ewelina, mama ośmioletniego Maxa 

Kiedy mój syn był mały, najwięcej pytań zadawał w samochodzie. To był czas, kiedy mu się nudziło, ewidentnie "rozmyślał". Większości z nich oczywiście już nie pamiętam, ale to, co akurat zostało w mojej głowie na długo to pytanie o wypadki. Dotąd słyszę jego pytający głos, kiedy wypowiada coraz to nowe bardzo logiczne pytania. A dlaczego na drogach są wypadki? Tłumaczyliśmy, że czasem ludzie za szybko jadą i brakuje im czasu na to, żeby wyhamować, zjechać lub wpadają w poślizg. Wtedy Max zaczął dopytywać, dlaczego za szybko jadą i czy wszystkie wypadki są przez takich niecierpliwych kierowców. Wtedy mu tłumaczyliśmy, że czasem chcą gdzieś zdążyć lub nawet nie zwracają uwagi na to, że jadą szybko, bo nie czują prędkości tak, jak czuje się ją na przykład na rowerze. Dla mojego syna te wszystkie sytuacje drogowe, wynikające z ludzkiej głupoty, są naprawdę nieuzasadnione. To dziecinnie proste, że nie wsiada się do auta, jak jest się wyczerpanym, nie rozmawia się przez komórkę i nie gna. Będąc mamą, zupełnie inaczej patrzę teraz na jeżdżenie samochodem i zagrożenie i chciałabym, żeby czasem dorośli spojrzeli na to jak się zachowują oczami swoich dzieci. Mnie dało to do myślenia.  

Kasia, mama czteroletniej Gabrysi  

Chyba każdy rodzic boi się momentu, kiedy dziecko zapyta o to, skąd biorą się dzieci. To pytanie, na które przynajmniej da się przygotować, bo koniec końców i tak w końcu padnie. Sama pytałam sąsiadki, jak odpowiedziały swoim dzieciom. Z przerażaniem obserwuję, że większość z nich wciska maluchom jakiś kity – że dzidziusia przyniósł bocian, że mama połknęła ziarenko, z którego wyrosło dziecko, że przytuliła się do taty i z tego jest nowe życie. Ja w rzadkich sytuacjach, kiedy uważam, że nijak się nie da czegoś córce powiedzieć, mówię, że nie umiem jej tego wyjaśnić lub że lepiej będzie porozmawiać o tym za jakiś czas. Ale jawne kłamstwo to dla mnie przesada! Kiedy moja córka, która ma cztery lata, zapytała o to, skąd biorą się dzieci, to powiedziałam, że to decyzja mamy i taty. Ustalają, że chcieliby mieć dziecko, a potem się o nie starają. Na szczęście było to tak enigmatyczne, że nie dopytywała o nic więcej, a ja nie miałam poczucia, że mówię jej nieprawdę.  

Warto się pochwalić 

Marka Kinder Chocolate chce zachęcić nas do podzielenia się zabawnymi, błyskotliwymi powiedzonkami dzieci. Najciekawsze z nich zostaną nagrodzone pamiątkowymi plakatami ze zdjęciem pociechy, które będą indywidualnie drukowane dla każdego z laureatów (plakaty nie będą nigdzie publikowane) oraz nagrodami rzeczowymi, a 12 najciekawszych trafi na opakowania limitowanej edycji Kinder Chocolate. 

Aby wziąć udział w zabawie, wystarczy w okresie od początku września do końca października kupić opakowanie Kinder Chocolate, zarejestrować się na stronie kinder.pl i w zakładce konkursowej podzielić się ciekawym powiedzonkiem swojego dziecka.  

Każdy rodzic obserwuje niesamowitą ciekawość swojego dziecka, które co i rusz zadaje pytania. Wiele z nich wcale nie jest dla nas łatwych! Warto pokazać innym, jak radzicie sobie z odpowiedziami na co dzień.