Dzieci kierują się swoją dziecięcą logiką. Tyle ciekawych historii, bazujących na dziecięcym pojmowaniu świata, każdy rodzic słyszy każdego dnia

Dziecięca błyskotliwość i sposób pojmowania świata urozmaicają naszą codzienność. Pociechy znajdują nietypowe rozwiązania dla typowych problemów, ratują przed nudą i trójgłowym potworem. Ta odmienna od dorosłej, dziecięca logika jest świeża i otwiera oczy na niewidoczne dla rodziców aspekty życia. Kilkoro z nich podzieliło się z nami historiami zasłyszanymi lub zaobserwowanymi u swoich pociech. Uwaga, poniższe wydarzenia są dziełem nieposkromionej wyobraźni. Dorośli nie powinni odtwarzać ich bez udziału dzieci.

Marcin, tata 5-letniego Julka

Julek opowiada niestworzone historie właściwie za każdym razem, gdy otwiera buzię. Nie kłamie – po prostu lubi opowiadać historie, które nie miały miejsca, według zasad tylko sobie znanej, dziecięcej logiki. A powstają wtedy np. takie, jak ta o kosmitach. Podobno Księżyc ma dwie strony jak kartka papieru – tak twierdzi Julek, a ja mam nadzieję, że nie zacznie mnie przekonywać, że Ziemia też jest płaska. No więc na tej drugiej stronie Księżyca, której nie widzimy z Ziemi, jest lądowisko dla statków kosmicznych. To nie są zwykłe statki ufoludków, do jakich przywykliśmy, tylko mają one kształty dinozaurów. Julek nawet narysował, jak wyglądają, żeby jego historia była bardziej wiarygodna. Gdy Księżyc jest cienki jak haczyk, statki-dinozaury muszą z niego odlatywać, bo inaczej by spadły - przecież Księżyc znika. Jeden ze statków kosmitów doleciał niedawno na Ziemię, żeby zatankować. I pech chciał, że wylądował na naszym balkonie, gdy akurat Julek jadł kolację. Zostawiłem go na chwilę przy stole, a po powrocie zobaczyłem, że na talerzu już nie ma brokułów (nazywanych przez nas "dinozaurowymi drzewkami", żeby lepiej smakowały małemu pogromcy tych prehistorycznych jaszczur). Gdy zapytałem o brokuła, usłyszałem właśnie tę historię o statku napędzanym "dinozaurowymi drzewkami". Mój syn nie mógł nie wesprzeć ufoludków w potrzebie i oddał im swoje "paliwo". Co się naprawdę stało z brokułem? Mogę tylko zgadywać, bo znalazłem go później w koszu na odpady bio. Julek przynajmniej pamiętał o segregacji śmieci. 

Dorota, mama 9-letniej Wandzi

To historia o małej Wandzi i naszym kocie. Wandzia miała wtedy może cztery lata, gdy w naszym domu pojawiła się kicia. Od samego początku córka nie odstępowała jej na krok, bardzo się o nią troszczyła, karmiła ją, wiecznie głaskała, o ile Lola jej na to pozwalała. Pewnego dnia, gdy było w domu trochę za cicho, zaczęłam szukać tych dwóch łobuziar i nakryłam je na... domowym spa. To był bardzo gorący dzień, więc kocica nie miała siły się bronić, gdy Wandzia smarowała całe jej futro kremem do opalania. Córka wyjaśniła mi, jak ważne jest używanie kremu z filtrem, gdy słońce tak mocno praży. Pokazała mi spakowaną torbę plażową, ponieważ razem z kicią zamierzały wybrać się nad jezioro. Brakowało im już tylko przekąsek, dlatego poprosiła mnie o przygotowanie czegoś do pochrupania. Już było trochę za późno, żeby odwrócić bieg wydarzeń. Zorganizowałyśmy plażę w pokoju Wandzi tuż po tym, jak wymyłyśmy biednego kota. A ja wyjaśniłam córce, że kicia dzięki futerku nie potrzebuje kremów z filtrem. 

Marzena, mama 6-letniego Gucia

Gutek zapytał mnie ostatnio: "Mamooo! A gdzie jest moja latarka?", gdy już mieliśmy wychodzić do przedszkola. Rano nie mam zwyczaju drążyć, dlaczego Gutek natychmiast czegoś potrzebuje. Podałam mu latarkę i zdziwiłam się dopiero w samochodzie, gdy zdejmował z siebie ciężki plecak. W drodze do przedszkola usłyszałam historię o rebeliantach. 

Był słoneczny, wiosenny dzień, gdy trójka chłopców z publicznego przedszkola na warszawskim Mokotowie postanowiła niezauważenie opuścić mury placówki, by wieść życie, które sobie sami wymyślili, życie na własnych zasadach. Każdy chłopiec spakował się na podróż - zabrali ciepłe ubrania na chłodne wieczory, latarki, prowiant, ręczniki, mydło, nawet szczoteczki do zębów (co bardzo pociesza, ponieważ pokazuje wpojone przez rodziców nauki). Zawartość plecaka dowodziła ich wielkiej zaradności i samodzielności. Chłopcy podobno tygodniami umawiali się, co będą robić, że zamieszkają w lesie, będą polować przy użyciu procy itd. Planowali uciec przez dziurę w płocie, którą sami zrobią czymś, co będzie pod ręką. Plan wydawał się genialny, nie miał żadnej luki. Do momentu aż jeden z nich - Gucio - został przyłapany przez mamę z nadbagażem. Ja - mama - postanowiłam nie obdzierać syna z marzeń, więc pozwoliłam mu zabrać plecak do przedszkola (skoro i tak zostawia go w szatni i może odebrać dopiero po zajęciach), ale uprzedziłam nauczycielkę i rodziców kolegów o tym pomyśle. Na szczęście wygląda na to, że Gutek jeszcze z nami pomieszka – przynajmniej do osiemnastki. 

Weź udział w konkursie Kinder Chocolate i wygraj wyjątkowe nagrody

Dzieci na każdym kroku zaskakują nas swoją pomysłowością, ich wyobraźni nie ograniczają sztywne szablony. Potrafią mówić szczerze i trafiać w sedno sprawy. Wymyślone historie opisują swoim językiem, właśnie tak, jak widzą świat. Jeśli twoje dziecko zaskoczyło cię jakimś powiedzonkiem - a na pewno było tak nieraz - zgłoś je do konkursu. Wystarczy, że skorzystasz z promocji Kinder Logic i kupisz opakowanie Kinder Chocolate, zarejestrujesz się na stronie i podzielisz złotą myślą twojej pociechy. W konkursie są do wygrania wyjątkowe nagrody. Świat widziany oczami Twojego dziecka  może poznać cała Polska.  Spośród wszystkich zgłoszeń zostanie wybranych 12, które trafią na opakowania Kinder Chocolate. Na zwycięzców czekają atrakcyjne nagrody: plakaty ze zdjęciem i powiedzonkiem dziecka, zestawy gier i książek oraz rodzinne wyjazdy do parków rozrywki. 

Więcej o: