Jak pomóc naszym dzieciom podczas napadu złości? Deeskalacja w trzech krokach

Jak spokojnie przejść przez tak zwane "fazy buntu"? Co robić, gdy nasze dziecko kopie, gryzie lub bije? Jak pomóc mu, kiedy nie potrafi się uspokoić?

Poniższy tekst pochodzi z książki Najbardziej upragnione dziecko wszech czasów doprowadza mnie do szału. Jak przetrwać fazy buntu i nie zwariować autorstwa Danielle Grafi i Katji Seide. Obie są mamami, które prowadzą jeden z najpopularniejszych niemieckich blogów dla rodziców. Więcej o książce TUTAJ

Deeskalacja w trzech krokach

Kiedy my, rodzice, zastanawiamy się, czyje potrzeby w danej sytuacji przeważają, i dochodzimy do wniosku, że nasze, wyznaczamy własne granice. W pierwszych latach życia dziecko często się z tego powodu złości. Rzuca się na podłogę, płacze i wierzga nogami. Zamiast klasyfikować taką reakcję jako przejaw buntu i przekory, powinniśmy zdać sobie sprawę, że w tym momencie malec jest całkowicie przytłoczony niezwykle intensywnymi emocjami. Nie chce testować granic ani nie próbuje przeforsować swojej woli ?– chce jedynie uporać się ze swoimi uczuciami. Jednakże dzieci w wieku od roku do czterech lat nie potrafią się jeszcze w takich sytuacjach kryzysowych same uspokoić. Potrzebują wsparcia poprzez regulację z zewnątrz. Co my, dorośli, możemy zatem zrobić, aby pomóc naszym dzieciom podczas napadu złości?

Krok pierwszy: Z szacunkiem nawiąż kontakt

Kluczem do komunikacji ze zdenerwowanymi maluchami jest pełne szacunku nawiązanie kontaktu. Podczas napadu złości mózg dziecka blokuje się i nie potrafi dobrze przetwarzać języka. Słowa po prostu nie docierają do naszych pociech.

Mózg emocjonalny, który w takich sytuacjach bierze górę, może jednak rozszyfrować mimikę i gesty. Aby więc skutecznie dotrzeć do małych dzieci, musimy zaangażować się w komunikację podstawową. Należy przykucnąć obok naszego rozzłoszczonego malucha i przybrać współczujący wyraz twarzy. Mózg emocjonalny zarejestruje naszą empatię i będzie w stanie, nawet w tak wyjątkowej sytuacji, rozszyfrować, że my, rodzice, jesteśmy wobec dziecka przychylnie nastawieni i staramy się znaleźć rozwiązanie.

Jak pomóc naszym dzieciom podczas napadu złości? Deeskalacja w trzech krokachJak pomóc naszym dzieciom podczas napadu złości? Deeskalacja w trzech krokach 

Ważny jest także empatyczny ton głosu. W przypadku bardzo małych dzieci w wieku od roku do trzech lat rodzice powinni zwerbalizować tonem współczującym, ale nie tragizującym, co malec może odczuwać, aby mógł nauczyć się rozróżniania swoich stanów emocjonalnych. Dziecko, które po raz pierwszy dostaje ataku złości, jeszcze nie wie, że to złość. Rozpoznanie tego uczucia, nazwanie go i wiedza, co najlepiej pomaga, by sobie z tym uczuciem poradzić, to ważne kroki na drodze do kontroli impulsów.

Dzieci w wieku trzech lat i starsze zwykle doświadczyły już tak wielu stanów emocjonalnych, że same potrafią je odróżnić, a zatem rodzice nie muszą ich już nazywać. Takie dzieci mogłyby nawet pomyśleć, że chcemy im wmówić uczucia, które w danym momencie w ogóle im nie towarzyszą. Może to u dziecka skutkować nieświadomym przyjęciem postawy obronnej. Nasza pociecha wie już teraz, że sama jest sprawcą swoich uczuć.

W sytuacji złości należy używać jak najmniej słów, aby przytłoczony mózg na drodze do uspokojenia miał szansę wyłapać i zrozumieć choć niektóre z nich. Może to brzmieć mniej więcej tak: „Jesteś zły! Zły! Zły! Mówisz: Nie, mamo! Nie, nie, nie!". Poprzez odzwierciedlanie okazujemy zrozumienie sytuacji i szacunek wobec zachowania dziecka. Przekazujemy mu, że może bezpiecznie wyrażać siebie i swoje uczucia, bez obawy o utratę naszej miłości. Nie powinniśmy jednak próbować zdusić złość w zarodku czy skrócić atak. Po prostu oferujmy wsparcie emocjonalne ?– podajmy dziecku rękę, aby mogło znaleźć wyjście z labiryntu swoich uczuć. Wystarczy, że będziemy powtarzać nasze słowa po cichu co kilka minut. W pewnym momencie ?– może to potrwać dziesięć minut ?– do naszego dziecka dotrze, że zrozumieliśmy, iż jest złe z powodu naszej decyzji. Ściszy głos i spojrzy na nas. Nie znaczy to jednak, że napad złości właśnie się skończył. To tylko moment, w którym mózg poznawczy znów podejmuje swoją pracę, a my, dorośli, możemy ponownie dotrzeć do naszego dziecka za pomocą słów.

Krok drugi: Powtórz swoje „nie"

Teraz, gdy nasz rozzłoszczony malec wyraził swój problem i nieco się opanował, przyszła kolej na nas, rodziców, i nasze przesłanie. Nawałnica dziecięcych uczuć nieco się uspokoiła, możemy więc zacząć wyjaśniać normalnym tonem, dlaczego w danej chwili nie jest możliwe to, na czym dziecku zależy. „Chcesz się dalej bawić, ale musimy zaraz wyjść do przedszkola. W przeciwnym razie spóźnię się do pracy". Oczywiście ponowna odmowa nie zostanie przyjęta z radością. Dziecko nadal jest nieco rozchwiane, być może napad złości w tym momencie ponownie się wzmoże. Zwykle okazuje się jednak słabszy. Następnie powinniśmy znów przybrać współczujący wyraz twarzy i czekać. Dziecko po prostu chce ponownie wyrazić swoje rozczarowanie. Dla jego higieny psychicznej ważne jest, aby mogło wyrażać swoje uczucia. Jeśli w tym momencie złość ponownie eskaluje, możemy empatycznym tonem zwerbalizować to, co słyszymy, czyli powtarzamy krok pierwszy.

Jak pomóc naszym dzieciom podczas napadu złości? Deeskalacja w trzech krokachJak pomóc naszym dzieciom podczas napadu złości? Deeskalacja w trzech krokach 

Nie powinniśmy przepraszać za nasze „nie". To bardzo istotne. Byłoby to nieuczciwe, ponieważ my, dorośli, podjęliśmy decyzję i nie zmieniamy zdania. Dokładnie przemyśleliśmy za i przeciw oraz starannie zważyliśmy potrzeby wszystkich zaangażowanych osób. Może nam być przykro, że dziecko jest z tego powodu złe lub smutne, ale nie jest nam przykro z powodu naszego „nie", w przeciwnym razie powiedzielibyśmy „tak". Terapeutka rodzinna Naomi Aldort pisze na ten temat:

„Czasami rodzice przepraszają, gdy nie mają powodu za cokolwiek przepraszać. Mówią na przykład: »Przykro mi, ale nie możesz dostać tych słodyczy«. Dziecku wydaje się, że jeśli tacie naprawdę byłoby przykro ?– gdyby rzeczywiście z tego powodu był smutny ?– nie zabraniałby z takim uporem słodyczy. […] Tego typu nieszczere komunikaty prowadzą do dezorientacji; zamiast nich zapewnij dziecku klarowność poprzez bycie autentycznym. […] używaj osobistego języka, który wyraża twoją decyzję: »Nie chcę, żebyś jadł te słodycze, ponieważ są niezdrowe«. Jeśli nasz komunikat będzie zrozumiały, dziecku łatwiej będzie go zaakceptować i jasno sformułować prośbę: »Czy mogę dostać jakieś zdrowe słodycze?«".

Najlepiej, abyśmy towarzyszyli naszym dzieciom podczas napadów złości i stosowali kroki pierwszy i drugi, póki ich złość oraz rozżalenie nie ustąpią. Jeśli to tylko możliwe, powinniśmy dać naszym dzieciom szansę, by przeżyły swoje uczucia i sobie z nimi poradziły. To pomoże im się rozwinąć. Gdy tylko z naszą pomocą przeżyją i przetrwają swoje uczucia, będą patrzeć przed siebie bez śladu negatywnych emocji. Mimo wyczerpania poczują się w dobry sposób wzmocnione. Oczywiście w życiu codziennym my, rodzice, nie zawsze mamy czas lub siłę, aby cierpliwie towarzyszyć swojemu dziecku podczas każdego napadu złości aż do ostatniej minuty. Teraz nadchodzi pora na opcjonalny krok trzeci.

Krok trzeci (opcjonalnie): Zaproponuj kompromis

Czasami zależy nam, aby dziecko szybko się uspokoiło, na przykład gdy mamy wyznaczony ważny termin i dlatego musimy punktualnie wyjść z domu. W takiej sytuacji możemy, gdy dziecko po raz drugi ucichnie i zacznie reagować na to, co się do niego mówi, zaproponować jakiś kompromis, korzystny dla obu stron. Ten punkt jest stosunkowo trudny do zrealizowania, ponieważ nie zawsze łatwo da się na szybko wymyślić, w jaki sposób obie strony mogłyby wyjść z konfliktu jako zwycięzcy. Zwykle dobrze działa zaoferowanie jakiejś opcji do wyboru: „Chciałbyś bawić się dalej, ale musimy już iść. Możesz zabrać ze sobą w plecaku zabawkę, a ona będzie w przedszkolu czekała na ciebie w szatni!", „Chcesz dalej zjeżdżać ze zjeżdżalni, ale mamy za chwilę wizytę u dentysty. Może zjedziesz jeszcze raz albo dwa razy, zanim stąd pójdziemy?", „Chcesz założyć gumowce, ale na zewnątrz jest gorąco. Możesz teraz założyć gumowce, ale zabierzemy ze sobą sandałki i zamienimy je później!".

Ważne jest to, abyśmy my, rodzice, mimo dobrych chęci nie popełnili w tym przypadku błędu ?– błędu, który jest tak rozpowszechniony w naszym społeczeństwie, że większość ludzi nie uważa go już za coś niezwykłego czy problematycznego. My, dorośli, mamy tendencję do usuwania dzieciom z drogi niemal wszystkich źródeł frustracji. Jest to zrozumiałe z perspektywy kochającego rodzica, ale przeszkadza, a nawet poważnie szkodzi prawidłowemu rozwojowi empatii oraz kontroli impulsów. W dzisiejszych czasach często można zaobserwować, że rodzice składają swoim dzieciom alternatywne oferty, aby odwrócić ich uwagę od bólu. Jeśli malec płacze lub dostaje ataku szału, ponieważ chce dalej bawić się na placu zabaw, zachęcają go do powrotu do domu perspektywą obejrzenia fajnego filmu na DVD. Jeśli podczas wyjmowania z pudełka pokruszy się ciastko, a dziecko z tego powodu wpada w rozpacz, rodzice starają się temu zapobiec i natychmiast podsuwają dziecku nowe całe ciastko. Jeśli malec upadnie i stłucze sobie kolano, często otrzymuje cukierka na pocieszenie. Jeśli złości się, bo jego zabawka przypadkowo się zepsuła, często słyszy z ust dorosłych: „Kupię ci nową". Oczywiście takie zachowanie wynika z dobrych intencji, ale wzmacnia już istniejącą tendencję mózgu dziecka do preferowania natychmiastowego zaspokajania potrzeb w opozycji do samokontroli i odraczania swoich życzeń. (…)

Cała książka dostępna jest w przedświątecznej promocji na stronach Wydawnictwa Element – kliknij TUTAJ

Jak pomóc naszym dzieciom podczas napadu złości? Deeskalacja w trzech krokachJak pomóc naszym dzieciom podczas napadu złości? Deeskalacja w trzech krokach