1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Jak mieć udane święta? [WASZE SPOSOBY]

Sielankowe święta oznaczają choinkę, dużo uśmiechu, rodzinną atmosferę i pyszne jedzenie. Okazuje się jednak, że w święta nie brakuje okazji do sprzeczek, często jesteśmy zmęczeni i pełni irytacji. Użytkowniczki forum emama dyskutują o sposobach na udane święta, a ich pomysły mają wielkie szanse na powodzenie!
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia i jak co roku pojawia się nadzieja, że będzie to czas wyjątkowej bliskości: za oknem puszysty biały śnieg, w domu unoszący się aromat piernika i choinki, w tle kolędy, a my, rodzinnie, gramy z dziećmi w gry planszowe, sączymy kompot z suszu, a radosny uśmiech nie schodzi nam z ust. Grudzień upływa nam pod znakiem świątecznej krzątaniny, zakupowego szaleństwa, mniej lub bardziej dokładnego sprzątania, roszad towarzyskich i decyzji, kogo zaprosić, do kogo pojechać i co komu kupić.

Święta, święta i po świętach

Potem przychodzi Wigilia. Do stołu siadamy zmęczeni, z bólem kręgosłupa od stania nad garnkami i deską do krojenia, tudzież od taszczenia po schodach ciężkiej choinki, dzieci zdecydowanie odmawiają konsumpcji karpia i śledzika, goście skwaszeni, rodzinne animozje ożywają ze zdwojoną siłą.

Kolejne dwa dni świąt mijają na jedzeniu i wpatrywaniu się w telewizor, jeszcze jedne święta z filmem "Kevin sam w domu", tylko przerwy reklamowe jakby jeszcze dłuższe... Panie narzekają na swoją wagę, panowie wzdychają, dzieci znudzone pomimo stosu nowych zabawek. I już? To by było na tyle?

Nasze oczekiwania - karmione przez świąteczne dekoracje ulic, sklepów i miejsc pracy, nieśmiertelne "Last Christmas" w radio i radosną ekscytację potomków ćwiczących swe jasełkowe role - są tak wielkie, że trudno uniknąć rozczarowania. Jeśli na dodatek żywimy przekonanie, że wszystko musi być idealne - prawdopodobieństwo rozczarowania gwałtownie wzrasta.

Wszystkiemu winne mamy?

Internautki z forum emama zastanawiają się, jak sprawić, żeby święta były udane i żeby uniknąć kolejnego zawodu. Dyskusję rozpoczyna kocianna, która zadaje na forum pytanie: "Komu udają się sielankowe święta?". Następnie opisuje swoje święta: "Zawsze bym chciała, żeby w Wigilię i Boże Narodzenie wszystko było na tip-top, jak w filmie. Nie umiem odpuścić swojej wizji, ma być tak, a nie inaczej, i już. Zwykle działam pod presją czasu. Zawsze się kłócę z mężem i prawie-że-odwołuję święta. Potem szczęśliwa, z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, zasiadam do wigilijnego stołu, ale jestem tak zmęczona, że nie dotrwam do Pasterki".

"W moim rodzinnym domu było tak samo" - kontynuuje. "Mama nabijała nam kieszenie mandarynkami i wyganiała na sanki, żebyśmy się jej pod nogami nie plątali, a my zawsze w Wigilię doznawaliśmy największych szkód w bójkach - stłuczone okulary, rozkwaszony nos, podarte spodnie od kombinezonu... Ojciec zawsze wyjadał z lodówki albo z garów na kuchni i zawsze za to obrywał".

Najbardziej nerwowe dni w roku?

Czytając wypowiedzi innych internautek, nie sposób nie odnieść wrażenia, że ten wyidealizowany obraz świąt ma niewiele wspólnego z naszymi świętami z dzieciństwa. Staramy się podarować dzieciom wspaniałe wspomnienia z rodzinnych świąt, często jednak powtarzając zachowania naszych matek, które - jak wynika z wielu relacji naszych forumowiczek - pracowały ponad siły, po czym zmęczone i podirytowane siadały do wigilijnego stołu, a atmosfera była daleka od beztroskiej.

Mysz1978 tak wspomina rodzinne święta: "Odkąd pamiętam, Wigilia i obydwa dni świąt były najbardziej nerwowymi dniami w roku. Mama w kuchni, mega podenerwowana - i jak już przychodziło do wieczerzy, to była padnięta i już o 21:00 szła spać. Taki typ - wszystko musiało być perfekcyjne i już. Denerwowała ją nasza powolność i to, że nam musiała wszystko pokazywać palcem, bo nie czytaliśmy w jej myślach".

Podobne wspomnienia ma internautka o nicku kobieta_z_północy, która uważa, że to, czy święta są sielankowe, czy nie, zależy wyłącznie od nastawienia uczestników. Wspomina, że despotyzm jej mamy, która planowała niemal wszystkie szczegóły dotyczące świąt i nie akceptowała wizji innych niż jej własne, prowadził do irytacji i zmęczenia. "Z drugiej strony pozostali dorośli nie byli w stanie załagodzić nieco sytuacji i tak się siedziało w ciężkiej atmosferze wzajemnych wyrzutów i odmierzania godzin do prezentów" - wspomina.



Rodzina, nie porządek!

Obserwując współczesne mamy małych dzieci i dzisiejsze rodziny, można jednak zauważyć, że dążenie do perfekcji w zakresie przygotowań świątecznych nie jest już tak powszechne jak kiedyś. Coraz więcej osób rezygnuje z gruntownych porządków: mycia okien i sprzątania we wszystkich szafkach i szufladach, o trzepaniu dywanów chyba nikt już nie pamięta. Nierzadko rezygnujemy też z przygotowywania 12 potraw na wigilijny stół, dzielimy się przygotowaniami z innymi członkami naszych rodzin, rozdzielając obowiązki i nie spędzając tygodnia w kuchni.

Kupne uszka do barszczu dla wielu współczesnych rodziców przestają być rzeczą nie do pomyślenia. Coraz częściej dochodzimy do wniosku, że lepiej być mniej zmęczonym, ale szczęśliwszym i że właśnie to, a nie dom wysprzątany niczym u Perfekcyjnej Pani Domu, jest gwarancją udanych świąt w gronie rodziny. Potwierdzają to internauci we wspomnianej dyskusji. "Święta mam, odkąd je sama urządzam, bardzo przyjemne" - pisze aandzia43.

Znaleźć swoją wizję

Lady-z-gaga przyznaje, że miała podobne odczucia do tych, o których pisze kocianna, dopóki nie pozbyła się przyzwyczajeń z rodzinnego domu. "Jak się połapałam, że to nie moja wizja, odnalazłam swoją . I jest nią zdrowy dystans. Nauczyłam się czerpać radość ze świąt, nawet ze świadomością, że są jakieś nieposprzątane szuflady w domu, że buraczki do obiadu pochodzą z warzywniaka, a nie ucierałam ich samodzielnie, itp. Do pewnego momentu byłam jak moja matka - w święta zawsze skonana, zawsze wściekła na domowników o jakieś duperele. Z latami jestem mniej perfekcyjna, ale szczęśliwsza".

Inguszetia_2006 zdradza swój sposób na sielankę: "Sprzątaczka przed świętami, najlepiej dzień przed Wigilią i składkowe święta. Każdy coś przynosi. Nie wnikam, czy sam to zrobił, czy kupił w hotelu na garmażu. Zapewniam dach nad głową, zastawę stołową i dekor elegancki, a oczekuję pomocy kelnerskiej".

Z dziećmi święta są lepsze

Nie bez znaczenia dla naszych oczekiwań względem świąt są dzieci - bycie rodzicem sprawia, że zaczyna nam się bardziej chcieć: ma być jeszcze bardziej sielankowo, magicznie i niepowtarzalnie. Nareszcie będziemy mieć czas dla siebie, żeby zacieśniać więzi i nadrabiać chwile, które umykają nam w tygodniu spędzonym w pracy i w przedszkolu czy szkole. Wielu rodziców przyznaje, że odkąd mają dzieci, znowu lubią święta i poprzedzającą je krzątaninę. Wspólne pieczenie pierników, śpiewanie kolęd i dekorowanie świątecznego drzewka to w wielu dzisiejszych rodzinach coś tak oczywistego, jak kiedyś kilkudniowe sesje gotowania i sprzątania.

Babsee napisała na forum emama: "Staram się wychodzić z założenia, że dzieciaki robią wszystko wolno, strasznie bałaganią, ale mają ubaw po pachy, np. piekąc ze mną pierniczki - trwa to 4 godziny, zamiast jednej i wszędzie jest syf. Ale ich mina....bezcenna. To samo z choinką. Nastawiam się psychicznie, że będzie bałagan, że potłuką bombki, ale trudno - włączam kolędy, 'robię atmosferę' i ubieramy - jest wesoło, chociaż wszędzie pętają się łańcuchy i leżą potłuczone bombki".

"Nie drę się na męża i dzieci"

Internautka deafult pięknie opisuje to, jak bardzo święta zyskują na tym, że ma córkę i mimo że sama ma wiele zastrzeżeń do własnej mamy, nie zniechęca się do Wigilii i świąt: "Skupiam się na radości, jaką mamy we dwie z córką z przygotowywania wspólnie wigilijnych dań, choinki, dekorowania stołu, itd. Przez to, że robimy to razem, śmiejąc się i gadając, jest to raczej zabawa niż robota. Bez mojej córki w ogóle w święta nie kiwnęłabym palcem.... A ukoronowaniem wigilijnej sielanki jest dla mnie spacer późnym wieczorem z córką i wszystkimi naszymi psami po cichym, ośnieżonym lesie. Dlatego bezśnieżne święta tracą dla mnie cały swój urok".

Dzoaann dorzuca gotowe rozwiązanie na udane święta: "Gdy zdałam sobie sprawę, że dzielę się opłatkiem z zaciśniętymi zębami i marzę tylko, by to się skończyło, a ja w końcu pójdę do łóżka, to stuknęłam się w głowę. Od tamtej pory każde święta są luźniejsze i spokojniejsze. Może i mam kupne śledzie na stole i niesprzątnięte za szafą, ale siedzę spokojnie i z uśmiechem. Nie drę się na męża i dzieci. Receptą na sielankowe święta jest postawienie na to, na czym ci zależy: na czystości w domu i cudownym żarciu, czy na spokoju i radosnej atmosferze?".

Może więc pora odpowiedzieć sobie szczerze na to pytanie i cieszyć się świętami. Udanymi, oczywiście!

Całą dyskusję na forum emama można przeczytać tutaj.